Nie wiem kto przejmuje się opinią kogoś tam pozostawioną w internecie. To chyba faktycznie trzeba mieć albo zbyt słabą psychikę, ostre zaburzenia, albo być nieukształtowanym psychicznie dzieckiem (z tego co wiem to forum jest od 18+).
Jak bym napisał "idź się zabij" to pójdziesz i to zrobisz? Nonsens.
A jeśli tak, to uważam że w ogóle ktoś taki nie powinien korzystać z internetu. Bo a nuż trafi na jakąś krytyczną opinię jego zachowań i sobie zrobi krzywdę, albo w najlepszym wypadku wpędzi się w jakieś depresje i temu podobne historie.
Podejście na zasadzie - lepiej nie będę nic pisał bo jeszcze ktoś się tym w depresje wpędzi, jeszcze bardziej napędza tą popierdoline. Ludzie mają nie wyrażać swoich opinii, bo ktoś niezdrowy na umyśle odpierdoli jakiś numer? LOL!
Zabrońmy wypowiadania swoich opinii i publikowania wszelkich negatywnych bądź krytycznych treści w internecie, bo jeszcze ktoś psychicznie chory pod wpływem tychże treści zrobi sobie krzywdę, bądź pogłębią się jego fobie, stany depresyjne albo zaburzenia psychiczne.
Moja opinia, to moje subiektywne zdanie na TEN właśnie temat. Nie na inny, więc propozycje zmiany działu są tu nie na miejscu.
Jeżeli uważasz, ze pisze tylko żeby pisać, to nie czytaj moich postów. A jeśli już się włączasz do dyskusji to chociaż uszanuj to, że ktoś może mieć odmienne zdanie od ciebie. A dobre rady to zachowaj dla siebie, bo chyba się tobie przydadzą.
Poza tym z tego co wiem, to nie jest to forum dla psycholi, desperatów, rozchwianych emocjonalnie, pokrzywdzonych przez los, poplątanych umysłowo, niedojebanych i wykolejonych, których każde negatywne słowo wpędza w depresję albo powoduje jakieś popierdoliny w głowie (mylę się?).
Jeśli ktoś ma problem z tym, że ktokolwiek może mieć inne zdanie od nich i nie potrafi tego znieść, albo w dodatku ma z tego powodu później zawirowania i poplątania we łbie, to nie powinien korzystać z internetu, skoro ten go przerasta.
P.S.
"Wrażliwym" polecam włączenie filtru rodzinnego w przeglądarce. Może to ich uchroni przed brutalnym światem internetu i czyhającymi w jego czeluściach niebezpieczeństwami. Oraz ustrzeże przed bezdusznymi, krzywdzącymi i jakże odmiennymi od ich własnych poglądami pozostałych użytkowników sieci.
Ale uwaga! Już teraz można przesunąć suwak bezpieczeństwa i określić co jesteśmy w stanie znieść. Wybrać czy chcemy być tylko smyrani czy lubimy z grubej rury. Ale lojalnie uprzedzam, bez włączonego filtra, internet jedynie dla ludzi o mocnych nerwach. Totalna jazda bez trzymanki, hardcore, niczym wyuzdany seks z rozwydrzoną kurwą! albo ruchanie na trzy baty!
Więc pamiętajcie, bądźcie czujni przy wyborze poziomu zabezpieczeń filtra rodzinnego, bo dokonując złego wyboru treści zawarte w sieci mogą wam wyruchać ostro mózg i czasem możecie mieć koszmary, albo pobrudzicie pościel! (a wtedy mama będzie na was zła). A życie po tym przeżyciu już nigdy nie będzie takie same... :finger:
LOL!
Site for freedom!
A oto, co napisałeś: "BEŁKOT BEŁKOT BEŁKOT MAM PRAWO WYRAŻAĆ SWOJE OPINIE I CHUJ WAM W DUPĘ BEŁKOT BEŁKOT". Serio, najebałeś tekstu na pół strony a przekazałeś tylko - "mogę mówić co chcę a jak kogoś to boli to jest słaby i to jego problem". W takim razie mam piękną radę - gdyby ktoś zgwałcił Twoją kobietę, zapytaj ją, czemu beczy. Co, nigdy chuja w cipie nie miała? Więc co się stało? Jeśli tak boli ją fakt, że stało się to bez jej woli, to jej problem. Nie jest tak? O co tu więcej chodzi? Śmiało, zaprezentuj ten tok myślenia zgwałconym. Zrobisz to, gdy będzie się zalewać łzami i straci siły, żeby żyć? A NO TAK, PRZEZ INTERNET NIE WIDZISZ EMOCJI, TWARDZIELU.
To takie proste, nie? Napisać coś nie widząc reakcji innych ludzi, nie czając w ogóle atmosfery i ich uczuć. Nie różnisz się pod tym względem niczym od wszelakich internetowych kozaków, którzy twardzi są tylko w literkach.
0202122 pisze:Jak bym napisał "idź się zabij" to pójdziesz i to zrobisz? Nonsens.
0202122 pisze:Site for freedom!
Poza tym nie chodzi nawet o to - prawo takie masz, ale nikt też nie powstrzymuje Cię przed wepchnięciem matce noża między żebra. Jest jednak takie fajne słowo - konsekwencje.
Mimo wszystko pozdrawiam. Czaisz to? ;-)
ja to sie zgodze z 0202122. efektem twojego podejscia jest subkultura emo i inne takie. dzieciakom nie idzie i zamiast stawic czolo problemom jak normalna jednostka, probuja zwrocic na siebie uwage i wzbudzic litosc. licza, ze jak beda probowali pozbawic sie zycia to spoleczenstwo bedzie mialo obowiazek traktowac ich jak swiete krowy, zeby tylko jasnie pan nic sobie nie zrobil. no coz. to jego sprawa jak bardzo chce to niech to konczy. po co ma sie meczyc? jakby pacjent rzeczywiscie mial problem(ktorego chcialby sie pozbyc, bo czesto sie po prostu czlowiekowi nie chce wziasc za siebie i wymyslaja preteksty jaki ten swiat paskudny) to by sie udal do specjalisty jakiegos czy porozmawial z rodzina/przyjaciolmi, a jak nie ma to przynajmniej z milym starszym panem spod 4, a na pewno by nie pytal pojebow w internecie o zdanie.
z tym sie nie zgodze
Mam dość kontrowersyjne zdanie w tym temacie, ale uważam że nikt zdrowy na umyśle nie myśli o odebraniu sobie życia, a tym bardziej nie popełnia samobójstwa.
sam kiedys rozwazalem samobojstwo, ale stwierdzilem, ze juz lepiej jest umrzec probujac cos poprawic w swoim zyciu niz tak po prostu sie zajebac(zycie bez strachu przed smiercia jest calkiem kurcze wygodne). chyba, ze sie znalezc w slepym zaulku typu jakies skrajne kalectwo, czy wizja powolnej meczacej smierci bez szans na unikniecie i ze swiadomoscia, ze to ostatnia chwila kiedy mozesz cos z tym zrobic;P. zawsze sie znajdzie odstepstwo od reguly.
Nie zgadzam się z tym. W życiu z technicznego punktu widzenia nie chodzi o nic więcej niż o życie, przetrwanie
Spoko przecież nie neguję istnienia naturalnych instynktów.
Jednak mowa tu o samobójstwie. Jak myślisz kto świadomie odbiera sobie życie?
Ten dla kogo życie to dobra zabawa czy ten dla którego życie to obowiązek?
knops pisze:@up
ja to sie zgodze z 0202122. efektem twojego podejscia jest subkultura emo i inne takie. dzieciakom nie idzie i zamiast stawic czolo problemom jak normalna jednostka, probuja zwrocic na siebie uwage i wzbudzic litosc. licza, ze jak beda probowali pozbawic sie zycia to spoleczenstwo bedzie mialo obowiazek traktowac ich jak swiete krowy, zeby tylko jasnie pan nic sobie nie zrobil. no coz. to jego sprawa jak bardzo chce to niech to konczy. po co ma sie meczyc? jakby pacjent rzeczywiscie mial problem(ktorego chcialby sie pozbyc, bo czesto sie po prostu czlowiekowi nie chce wziasc za siebie i wymyslaja preteksty jaki ten swiat paskudny) to by sie udal do specjalisty jakiegos czy porozmawial z rodzina/przyjaciolmi, a jak nie ma to przynajmniej z milym starszym panem spod 4, a na pewno by nie pytal pojebow w internecie o zdanie.
każdy inaczej odbiera różne problemy.
coś co dla Ciebie jest błahostką dla kogoś innego może być końcem świata.
nie krytykuj ludzi, bo sam nie wiesz jakbyś się zachował w takiej sytuacji jak oni.
Nie jest wazne, co wywarło na nas wpływ, ale to, jaki ten wpływ jest.
co do szukania pomocy.
uwierz, że na prawdę wielu właśnie ma problemy przez te osoby, które powinny dawać najwięcej wsparcia.
i stąd się potem bierze szukanie zrozumienia w takich specyficznych miejscach.
"...Mogę też zrobić mieszankę, żebyś poczuł różnicę w odbiorze" - aleś ty bystry, niczym woda w moim kiblu bez półki, beztrosko oblizująca porcelanę.
"...Nie różnisz się pod tym względem niczym od wszelakich internetowych kozaków, którzy twardzi są tylko w literkach." LOL! Ciekawe chłopaczku czy byś był w stanie powiedzieć mi to prosto w twarz... szczerze wątpię.
A wolność słowa i prawo do wyrażania swoich opinii, a nawet wolność obywatelska nie ma nic wspólnego z przemocą fizyczną albo zabijaniem drugiego człowieka.
Piszesz o konsekwencjach. Mam rozumieć, że nawiązujesz do odpowiedzialności za wypowiadane słowa? Wyrażanie poglądów a udzielanie komuś rad, to dwie różne kwestie. Ja nie doradzam nikomu co ma robić. Mówię co myślę. I każdy ma prawo się ze mną zgodzić, lub nie.
Nadal uważam, że jeśli ktoś nie radzi sobie z treściami zawartymi w internecie, bądź odmiennym zdaniem innych internautów, to nie powinien korzystać z sieci. Tym bardziej jak później pod wpływem tych informacji mają jakieś zaburzenia i popierdoliny w głowie. Mam uważać na to co piszę (czyt. nie wyrażać swoich poglądów), bo ktoś psychicznie chory czyta moje wypowiedzi i może sobie zrobić krzywdę? Paranoja.
Szkoda że nie wyczułeś ironii w poprzednim moim poście.
0202122 pisze:Poza tym z tego co wiem, to nie jest to forum dla psycholi, desperatów, rozchwianych emocjonalnie, pokrzywdzonych przez los, poplątanych umysłowo, niedojebanych i wykolejonych, których każde negatywne słowo wpędza w depresję albo powoduje jakieś popierdoliny w głowie (mylę się?).
Do tematu to mogę napisać że jak ktoś sam nigdy na poważnie nie miał myśli samobójczych to pewnie trudno jest mu zrozumieć takich którzy je mieli i to co się dzieje wtedy w głowie. Jestem też przeciwny wrzucaniu wszystkich potencjalnych samobójców do jednego worka bo dzieciak którym nikt się nie interesuje i chce zwrócić na siebie uwagę to coś zupełnie innego niż np schizofrenik który 24h na dobę słyszy głosy w głowie każące mu wymordować rodzinę. Jest też przecież cała masa przypadków pomiędzy tymi dwoma skrajnościami.
Smutne jest to że duża część ludzi z problemami nie wierzy w to że może być lepiej a skoro nie wierzy to też się nie stara żeby coś zmienić. W psychologii jest na to określenie - wyuczona bezradność.
Zgadza się. Są różne "typy" potencjalnych samobójców. Ale nie przesadzajmy, że nie powinniśmy swobodnie się wypowiadać bo jeszcze komuś coś odpierdoli pod wpływem przeczytania czyiś wypowiedzi. Idąc tym tropem okaże się że niedługo praktycznie nic nie powinniśmy mówić/pisać bo ktoś może sobie zrobić krzywdę, albo będzie miał namieszane w głowie. Patologia.
zycie to nieprzerwany ciąg problemow. jak sobie nie potrafisz z nimi radzic i traktowac ich ambicjonalnie(zawsze mozna sie nauczyc), to lepiej sobie darowac, bo sie tylko bedzie czlowiek meczyl. i nie ma co sie tu unosic emocjami.
jak dla mnie najlepsze co mozna czlowiekowi na krawedzi przekazac, to(mniej, wiecej, w innych slowach moze):
Tyle jest do przeżycia, do zobaczenia, do poznania, do zrobienia że żyjąc bardzo dynamicznie nie jesteśmy w stanie wszystkiego ogarnąć, a jeszcze skracanie sobie świadomie życia (krótkiego bądź co bądź) jest dla mnie kompletnie irracjonalne.
A co do ludzi z "problemami". Często problem siedzi w ich psychice i ich głowie. Sami siebie zapędzili w gówno z którego twierdzą że nie są w stanie się wygrzebać. Ale od tego są inni ludzie, który mogą wnieść świeże poglądy i inne spojrzenie na sprawę. Trzeba rozmawiać, nie dusić się we własnym sosie, wyjść do ludzi, otworzyć się na świat.
Z resztą uważam że każdy z nas ma realny wpływ na swój los. Sami budujemy swoją rzeczywistość. Jeśli coś nam nie odpowiada to trzeba to zmienić. Trzeba się zebrać do kupy i działać, a nie leżeć/siedzieć w czterech kątach w izolacji i biadolić, użalać się nad sobą jak to jest ciężko i jakie to życie beznadziejne.
knops pisze:@ponololo
zycie to nieprzerwany ciąg problemow. jak sobie nie potrafisz z nimi radzic i traktowac ich ambicjonalnie(zawsze mozna sie nauczyc), to lepiej sobie darowac, bo sie tylko bedzie czlowiek meczyl. i nie ma co sie tu unosic emocjami.
denerwuje mnie brak empatii wśród ludzi.
skoro ktoś jest taki twardy, wytrzymały i dzięki swojej sile życiowej pokonał tyle wielkich problemów i zaszedł tak daleko to po cholerę wypowiada się w tak nędznym temacie dla emo-nastolatków?
tak, wiem, ma prawo, od tego jest forum, sretetete...
dla mnie jednak to jest zwykła chęć pokazania się jakim to nie jest się zajebistym na tle ludzi, którzy już tak dobrze z życiem sobie nie radzą.
bo takie posty, jakie pojawiły się na ostatnich stronach, nic nowego do tematu nie wnoszą.
i widzisz, dla mnie nie jest tak, że albo sobie radzisz z problemami albo sobie daruj.
niby jesteśmy ludźmi, zajebiście rozwiniętymi i inteligentnymi istotami, tworzymy niby jakiś rodzaj 'wspólnoty'
w takim razie czemu tak trudno czasami pomóc drugiej osobie?
nie mówię już nawet o fachowej pomocy za pieniądze
ale o zwykłej bezinteresownej pomocy,
nieważne czy na forum dla ćpunów czy na ulicy czy gdziekolwiek.
mi właśnie z marazmu i bierności pomogło wyjść to, że zobaczyłem, że są na świecie dobrzy ludzie, którzy interesują się drugą osobą,
a nie lecą ślepo po szczeblach kariery, bo ''świat jest twardy, szorstki i trzeba sobie radzić samemu, a słabsze sztuki niech sobie odpuszczą''.
rzygam takim podejściem.
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci
Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią
Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka
W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.
