Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 16 • Strona 2 z 2
  • 1291 / 7 / 0
Nie wiem czemu, ale moje źrenice po psychodelikach jakoś nie są powiększone. Często gęsto na tripa brałem lusterko mamy, żeby sobie sprawdzać a tu wszystko normalnie biorąc pod uwagę ilość światła. A co do samych źrenic, tak samo jak i Alicja i ja nie wiem czemu patrzę ludziom na źrenice i też mają powiększone mimo czystości.
  • 1513 / 26 / 0
Wygląd i oczka to jedno to co się dzieje w głowie to 2. Kiedyś idę na spacer z dziewczyną po 2C-E (ona na czysto). Czuję że się rozkręca, mocny humor, lekkie wizuale. Dochodzimy do cpn, ona ma kupić piwa. Przy drzwiach już wiem - to będzie jebane las vegas parano. Mówię jej, że poczekam. Czuję naturę, idę na łąkę. Buszmeni wypierdalać do buszu. Nogi z gumy, mój durny dowcip doprowadza mnie do szału. Patrzę na trawę. Faluje niczym może, bezkresny ocean. Po chwili staję naprzeciwko znaku "nakaz skrętu". Bawi mnie to. Błyszcząca materia hipnotyzuje mnie. Orientuje się, że wyglądam jak idiota. Prawie dotykam nosem znaku "nakaz skrętu, nakaz skrętu". Odwracam się a chodnik zmienia się w jebany tetris. Koleś na parkingu poooowooooli pali fajka. Tetris zapierdala jak szalony. Pękam ze śmiechu. Dobrze, że mnie zabrała dziewczyna. Potem jeszcze tylko pszczoły giganty z Raymana. Poza tym że chodziłem jak przygłup i gapiłem się na wszystko to ogólnie ok. Może nieco sobie wkręciłem,
mr_b∩ʁbꞁө
  • 1456 / 19 / 0
mr_brown, no właśnie, teraz opisałeś siebie poprzez swoją wkrętę, a jakby to zachowanie opisała Twoja dziewczyna, albo jakiś gość, który Cię spotkał to by pewnie wyglądało zupełnie inaczej.
Uwaga! Użytkownik kfs nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 452 / 2 / 0
mr_brown pisze:
Dochodzimy do cpn, ona ma kupić piwa. Przy drzwiach już wiem - to będzie jebane las vegas parano.
hehe, przypomniało się jak kiedyś po 2c-p kupowaliśmy wodę w sklepie. od razu to samo skojarzenie- las vegas parano (scena w barze pod koniec filmu). w sumie to do dzisiaj nie wiem czemu pani trzęsły się ręce i patrzyła na nas jakbyśmy jej chcieli sklep zdemolować. mi aż się trochę smutno zrobiło i próbowałem jakoś zagadać ale nie była chyba chętna do jakieś rozmowy. rozumiem, że różnie się ludzie po różnych substancjach zachowują i pani może miała jakieś złe doświadczenia, jednak byliśmy na prawdę spokojni i mili. wniosek taki, że czasami na prawdę wyglądamy gorzej, niż nam się wydaje %-D chociaż np. rodzice nigdy nie skumali jak byłem po jakimś psychodeliku, a praktycznie na każdym tripie zdarzała się z nimi jakaś konwersacja. za to np., że jestem porobiony kodeiną wyczuli, co mnie bardzo zdziwiło, bo mimo wszystko po psychodelikach wyglądam bardziej niedzisiejszo. no ale temat już nie o tym :)
Ostatnio zmieniony 13 stycznia 2012 przez ponololo, łącznie zmieniany 1 raz.
The Smiths - Pretty girls make graves

kontakt tylko i wyłącznie przez gg - 5306912
  • 1291 / 7 / 0
@up, ja też miałem okazję kupować wodę w sklepie po 12 mg 2cp. Ja i 2 ziomków po 2cp i jednego z nich dziewczyna, która tylko po mj była. Kurwa, po chuj ona w ogóle była, nie brała i nawet po wodę do sklepu, takiego na przedmieściu wejść sama nie chciała po wodę, gdy my paranoja, jak tu na ludzi patrzeć. W końcu ja wlazłem i powiem, że nie było tak źle, może dlatego, że do sklepu nie padało światło słoneczne, w którym to OEV-y były wszędzie. Po 2h wlazłem do biedy po browarki, tam było jak w las vegas parano, masa światła, wszystko fajnie się buja i wiruje, a ja tylko patrzę na tą masę kolorów, twarze ludzi jakieś takie inne. Mimo tego lekka paranoja dopadła przy kasie, ale było spoko.
  • 182 / 2 / 0
Ja nie tak dawno miałam okazję stać się szczurem doświadczalnym, mającym posłużyć za obiekt w badaniach na temat- w jakim stopniu można sobie pozwolić na kontakt z ludźmi będąc pod wpływem psychodelików. Eksperyment mało miarodajny-wiadomo wszystko zależy od substancji, dawki, okoliczności, ble ble, ble i tak dalej. Był raczej formą zabawy, efektem spontanicznej decyzji, nadmiaru wolnego czasu i resztek 25D-NBOMe w mojej szufladzie w ilości nie nadającej się do niczego sensownego (1mg). Byłam akurat na dworze z trzeźwą towarzyszką, a że zaczął doskwierać nam mróz, M. wpadła na genialny pomysł- otóż nad jej głową zapaliła się żaróweczka sugerująca, że amożebytak poddać mnie testowi jak wypadnę w konfrontacji ze zdrowym, dorosłym osobnikiem w postaci jej babci, która była jedyną osobą mogąca nam w tej sytuacji zapewnić schronienie przed zimnem. Myślę sobie-czemu nie :gun: Co będziemy tu marznąc na dworze, poza tym nie jest ze mną tak źle.


Otworzyły się magiczne wrota, za nimi stanęła jej babcia-jak zwykle czymś zmartwiona, schorowana starsza pani- wydała mi się bardzo groteskowa w swojej bezsensownej krzątaninie co przywołało na mą twarz psychodeliczny uśmiech, będący efektem powstrzymywania wybuchu śmiechowej eksplozji.
Rozebranie się sprawiło mi małe trudności, gdy zamykałam oczy odpływałam z lekko zarysowującym się cev'ami. Ogólnie natłok myśli, nadmierna ruchliwość, ogromna euforia i śmianie się ze wszystkiego, źrenice powiększone-od razu widać co jest grane. Zasiadam uśmiechnięta od ucha do ucha w fotelu na przeciwko babci, nerwowo stukając nogami o podłogę. Dziwię się gdy M. zamiast zasiąść obok mnie stoi nadal w progu pokoju. Gdy babcia się odwraca, M. z ironicznym uśmiechem spogląda mi w oczy: "idę do kuchni przygotować coś do jedzenia i zrobić herbatę, a Ty zostań tu z babcia ;] " Miałam już wstać i powiedzieć, że chętnie pójdę jej pomóc, ale jakoś się powstrzymałam.
Przez następne 5?,10? minut-(ile by to nie było, trwało zdecydowanie za długo) tkwiłam sam na sam z babuleńką w pokoju, próbując jakoś podtrzymać rozmowę moim naćpanym umysłem. Powiedziałam, że jakoś źle się czuję, bo zdawałam sobie sprawę z tego, ze wyglądam "niewyjściowo" co wprawiło babcię w zmieszanie i przyprawiło jej twarz szczyptą poddenerwowania "Mówiłam M. żebyście nie przychodziły jak jesteście chore, potem się zarażę od was. Czemu przyszłyście, co Ci w ogóle jest?" Nie podejmowałam się próby podjęcia większej rozmowy, chciałam jedynie zachować pozory normalności- zakryłam twarz rękami-("myśl! czemu źle się czujesz?!"-tysiące innych niezwiązanych z tematem myśli przepływają przez moją głowę) "-mam katar!" powiedziałam nagle, chyba ciut za głośno pierwszą lepszą rzecz która przyszła mi do głowy i mogła mieć związek ze złym samopoczuciem. Poczułam się trochę jak uczestniczka teleturnieju, która pod presją czasu, obserwowana przez kamery musi znaleźć właściwą odpowiedź. Klamka zapadła, kości zostały rzucone, odpowiedź padła, wszystko zostało nagrane przez czujne oko kamery. Chwila konsternacji. Czyżbym palnęła coś głupiego? Babcia rozpoczęła dywagacje na temat mojego samopoczucia, nie potrafiłam się skupić, moje myśli dryfowały gdzieś w odległej galaktyce. Padały pytania z serii "jak tam w szkole?" "a jak się czuje ktoś tam?" na które odbąkiwałam standardowe "dobrze" skwitowywując potulnym uśmiechem grzecznej dziewczynki który, ulegał modyfikacjom i zmieniał się na mojej twarzy w ćpuński grymas ukoronowany szaleńczym psychodelicznym spojrzeniem. W końcu ku mojej wielkiej uldze przybyła M. i przejęła pałeczkę rozmowy z babunią.

Ogólnie babcia się nie pokapowała i cała akcja zakończyła się powodzeniem %-D Myślę jednak, że gdyby mieć do czynienia z bardziej ogarniętą i czujną osobą nie było by już tak z górki.
ODPOWIEDZ
Posty: 16 • Strona 2 z 2
Artykuły
Newsy
[img]
Mnisi szmuglowali narkotyki. Ukryli je za fałszywymi ściankami

22 buddyjskich mnichów zostało aresztowanych na międzynarodowym lotnisku w Kolombo w Sri Lance. W ich bagażach znaleziono łącznie około 110 kilogramów marihuany.

[img]
Marihuana po reklasyfikacji: wciąż daleka droga do federalnej legalizacji w USA

Administracja Donald Trump ogłosiła wykreślenie marihuany z najbardziej restrykcyjnej kategorii federalnych substancji kontrolowanych. To ważna decyzja dla branży i inwestorów. Nie oznacza jednak, że Stany Zjednoczone zalegalizowały marihuanę rekreacyjną na poziomie federalnym. Do tego droga pozostaje długa i politycznie trudna. Po reklasyfikacji, zgodnie z zasadą „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”, akcje firm z branży najpierw silnie wzrosły, a potem mocno spadły.

[img]
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi

Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.