Pochodne kwasu lizergowego, jak na przykład LSD, czy LSA.
Więcej informacji: Lizergamidy w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 449 • Strona 36 z 45
  • 589 / 1 / 0
Kilka, między innymi, zmuszanie do przemyśleń, choć nie lubię słowa "zmuszanie", nazwij to po swojemu.
Uwaga! Użytkownik leamas jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 970 / 97 / 0
Strasznie sie zmieniłem od kwasu. Jestem strasznym zjebem.
  • 589 / 1 / 0
To zabrzmiało... strasznie.
Uwaga! Użytkownik leamas jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 970 / 97 / 0
Żartowałem. Jestem zajebisty. To temat o kwasie?
  • 589 / 1 / 0
Poniekąd.
Uwaga! Użytkownik leamas jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 12 / / 0
cześć! chciałam się Was poradzić... mianowicie kocham LSD i wszystkie moje doświadczenia z nim były absolutnie cudowne. nigdy nie odmawiam, kiedy mam okazję odbyć tą genialną podróż w gronie przyjaciół. ale ostatnio zmartwiłam się, bo od pewnego czasu mam małe problemy na tle nerwicowym. mam pewne nawyki, typu sprawdzanie 5 razy czy na pewno zamknęłam drzwi, albo wyłączyłam żelazko. coś jak adaś miauczyński z wracaniem się do domu, żeby sprawdzić czy na pewno zakręcił zawór wody :) niestety jakiś czas temu doszły też do tego dość natrętne myśli, powracające jak piosenka, która siedzi w głowie i nie chce wyjść... :/ chcę zlikwidować te dolegliwości już w zalążku dlatego w najbliższym czasie wybiorę się do psychologa, żeby o tym porozmawiać, ale nie wiem, czy będzie on obiektywny w kwestii kwasa, dlatego chciałam zapytać Was: czy myślicie, że LSD może w jakiś sposób pogłębiać takie stany? czytałam gdzieś, że nerwice mają swoje podłoże w niskim poziomie serotoniny, a LSD w jakiś sposób na nią oddziałuje... nie chciałabym rezygnować z LSD, ale muszę być pewna,czy dalsze branie nie będzie miało jakiś negatywnych konsekwencji. dodam, że jestem normalną, wesołą osobą. nie mam żadnych zaburzeń psychotycznych, ani nic z tych rzeczy. wiem, że mój problem bierze się bardziej z mojej nadwrażliwości, niskiego poczucia własnej wartości, etc...

będę Wam bardzo wdzięczna za odpowiedź, może ktoś tutaj ma podobne skłonności lub wie coś więcej na ten temat.

peace
  • 295 / 3 / 0
Hej, mogę powiedzieć, że również mam nieco nerwowe zachowania tego typu. Oczywiście dosyć lekkie, nie do granic choroby czy utrudniania życia. Piosenki w głowie też mi siedzą;) Często położenia figur z szachów i ruchy, dla mnie korzystne :-) Myśli, rzadziej. (Po THC, stan się wzmacnia, bywało, niemal do urojeń prześladowczych).
Twoje pytanie, co do LSD: jeśli stan który opisujesz utrudnia Ci życie, rozwija się, przejmuje nad Tobą kontrolę, cóż, zażywanie psychodelików może dawać negatywne efekty. Weź pod uwagę jak wzmacnia się autosugestia i sugestia na kwasie, kompulsje i obsesje to takie autosugestie, z tym, że masz poczucie, że nie jesteś autorką takich zachowań, one "są" nagle i już. A więc jeśli stan o którym piszesz, podpada już pod chorobowe zmiany, na kwasie może być nieciekawie, ale nie jest to regułą. Równie dobrze, LSD w odpowiednich warunkach, może mieć dla Ciebie działanie terapeutyczne jeśli chodzi o te dolegliwości. Ale jeśli Twój stan przejawia rozwój, jest coraz bardziej intensywny, może na LSD urosnąć do granic koszmaru na wadze którego, oczywiście w Twoim umyśle, będzie Twoje życie.

Branie LSD w miejscach publicznych i tłocznych, jak dla mnie, wzmacnia ten nieciekawy, lekki stan nerwowy. W dobrych warunkach- raczej nie. Znacznie bardziej,jak już wspomniałem, szkodzi mi THC, trochę paradoksalne.
Jeśli jednak chcesz iść do psychologa z tym problemem, tzn. że jest on poważny, nie wyobrażam sobie iść do lekarza z czymś, co rzeczywiście nie jest poważne (choć nawet z czymś poważnym, nie poszedłbym w życiu do psychologa). Także przemyśl to sobie, możliwe, że samym strachem przed wzięciem LSD ponownie, napędzasz negatywne myśli, te obecne i te, które zaistniałyby podczas tripu, choć gdybyś miała pozytywne nastawienie, nie wystąpiłyby wcale.

O LSD z psychologiem nie ma co rozmawiać. Miałem w życiu jedną rozmowę o psychodelikach z lekarzem psychologiem (raczej, -żką; ), na obowiązkowej wizycie w wojsku, kilka dni po wcieleniu. Szczerze odradzam rozmawianie o LSD z kimś, kto ma wątłą, niemającą wiele wspólnego z prawdą, wiedzę teoretyczną ograniczoną jedynie do negatywnych skutków zażywania cudownej substancji, jaką jest LSD :heart:

PS. Wg Grofa (i obserwacji mojej własnej: siebie i kolegów), osoby znerwicowane, potrzebują większe ilości psychodelików dla uzyskania optymalnego efektu, niż osoby nieznerwicowane i niehisteryczne (te histeryczne są bardzo wrażliwe). Czy u siebie to też zauważyłaś??? (jeśli oczywiście brałaś po stwierdzeniu, że stałaś się trochę znerwicowana)

U Grofa był opisany taki ciekawy przypadek kolesia, który, jeśli dobrze pamiętam, dopiero po podaniu domięśniowym 1500 ug, odczuł efekty na granicy progu. Nie chce mi się szukać teraz dokładnie tego opisu, ale koleś miał tak dalece posuniętą nerwicę, że każdy problem swego życia, umiejscawiał w myślach na osi współrzędnych x-ów i y-greków, co trwało godzinami i nie mógł przez to funkcjonować...
Ostatnio zmieniony 29 maja 2011 przez Nanachivos, łącznie zmieniany 1 raz.
Uwaga! Użytkownik Nanachivos jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 12 / / 0
hej, dziękuję za odpowiedź :)
A więc jeśli stan o którym piszesz, podpada już pod chorobowe zmiany, na kwasie może być nieciekawie, ale nie jest to regułą. Równie dobrze, LSD w odpowiednich warunkach, może mieć dla Ciebie działanie terapeutyczne jeśli chodzi o te dolegliwości. Ale jeśli Twój stan przejawia rozwój, jest coraz bardziej intensywny, może na LSD urosnąć do granic koszmaru na wadze którego, oczywiście w Twoim umyśle, będzie Twoje życie.
co ciekawe, właśnie na kwasie nie mam z tego powodu żadnych nieprzyjemności. jeśli czuję, że dopadają mnie jakieś negatywne myśli, potrafię je szybko zlikwidować, dzięki ogólnej euforii i poczuciu szczęścia. inna sprawa, że też zawsze biorę z zaufanym towarzystwem, w przyjemnych otoczeniach, więc ciężko o bad trip :) zgadzam się co do zatłoczonych miejsc - też wzbudzają mnie mały lęk. na przykład kiedyś baardzo nieswojo się czułam, gdy znalazłam się w galerii handlowej.

ale wracając do tematu - jeśli chodzi o te moje lęki, to nie chodzi o to, że boję się bad tripów. bardziej obawiam się tego, że kwas może na nie jakoś oddziaływać w przyszłości, cośtam poprzestawiać w mózgu tak, że problem ciężej będzie mi wyeliminować, tylko jeszcze bardziej się pogłębi. właśnie mam dylemat, bo wiem, że lsd jest absolutnie niewskazane dla osób z poważnymi psychicznymi schorzeniami, bo może w jakiś sposób je pogłębiać. ale jak to jest w przypadku mniejszych, nie tak groźnych, ale jednak dokuczliwych problemów na tle nerwowym? tego właśnie nie wiem...

co do rozmowy z psychologiem o lsd, to mam właśnie o niej takie wyobrażenie jak napisałeś. ale szczerze by mi się marzyła rozmowa z takim psychologiem, który ma doświadczenie w tym temacie :) swoją drogą - dlaczego jesteś tak negatywnie nastawiony do zwrócenia się z problemem do psychologa? ja jeszcze nigdy nie byłam, ale czuję, że właśnie przyszła pora. muszę uporządkować w głowie parę rzeczy. nie wiem jak jest w Twoim przypadku, ale mi się wydaje, że jeśli takie spotkania przyniosą oczekiwany rezultat, to to może być podróż w głąb siebie jak na lsd, tylko innym sposobem. :) ja mam nadzieję, że właśnie poprzez wizytę u psychologa uda mi się zrzucić ten negatywny bagaż emocji i w pełni cieszyć się życiem i tym samym - > w pełni cieszyć się lsd :) tylko właśnie tutaj rodzi się moje pytanie, z którym się do Was zwróciłam: czy kwas może mi zaszkodzić, tzn. z powrotem przywrócić te problemy nerwicowe? mam wielką nadzieję, że nie...
PS. Wg Grofa (i obserwacji mojej własnej: siebie i kolegów), osoby znerwicowane, potrzebują większe ilości psychodelików dla uzyskania optymalnego efektu, niż osoby nieznerwicowane i niehisteryczne (te histeryczne są bardzo wrażliwe). Czy u siebie to też zauważyłaś???
zdecydowanie nie. i tym mnie trochę pocieszyłeś. biorę zawsze takie same dawki co reszta i nigdy nie odczułam, że mniej mnie kopnęło czy coś. więc chyba nie jest ze mną jeszcze źle... ;)
  • 1456 / 19 / 0
@MrsWallace, psychodeliki, w niektórych przypadkach, mogą skutecznie nasilić występowanie różnego rodzaju nerwic lub nawet je powodować. U mnie, z już zaawansowaną nerwicą natręctw, objawy zaczęły się nasilać. A na początku myślałem, że jest odwrotnie, dlatego próbowałem się tym "leczyć" %-D (błąd robiłem też taki, zawsze tripowałem sam).
Swoją drogą, niska samoocena to jest właśnie zaburzenie psychiczne. Ale nie przejmuj się, nie ma zdrowych, są tylko nieprzebadani ;) Polecam psychiatrę/psychologa tylko niestety trudno trafić na odpowiednią osobę, ale jeżeli chcesz się leczyć to na pewno nie powinnaś zatajać faktu, że takie zaburzenia mogło wywołać LSD. No i na pewno odstaw psychodeliki, przynajmniej na jakiś czas, może być tak, że po jakiejś dłuższej przerwie objawy nerwicy będą zanikać same z siebie, albo raczej z tego, że zajmiesz się czymś innym. Też kocham psychodeliki, ale po moich doświadczeniach nabrałem do nich dużej pokory, czego Tobie też życzę :)

@Ratedr, po prostu trafiłeś na nieodpowiednią osobę, ale w przypadku leczenia podstawą jest, żeby mówić o takich rzeczach i o wszystkim czego się boimy mówić i tu jest właśnie największy problem, że nie każdy umie się otworzyć, ale warto próbować, bo to często może pomóc. A jak nie terapeuta to chociaż dobry przyjaciel/przyjaciółka, takie szczere rozmowy też bardzo dużo dają.
Ratedr pisze:
PS. Wg Grofa (i obserwacji mojej własnej: siebie i kolegów), osoby znerwicowane, potrzebują większe ilości psychodelików dla uzyskania optymalnego efektu, niż osoby nieznerwicowane i niehisteryczne.
Moim zdaniem jest właśnie odwrotnie, bo osoby z nerwicami i problemami z psychiką są dużo bardziej podatne na wszelkie zmiany świadomości, łatwiej sobie coś "wkręcają", itp.
Ale wiadomo, psychodeliki na każdego mogą działać inaczej, więc nie powinno się uogólniać, każdy przypadek jest inny.
Ostatnio zmieniony 30 maja 2011 przez kfs, łącznie zmieniany 1 raz.
Uwaga! Użytkownik kfs nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 550 / 3 / 0
Poruszę temat flashbacków, dziś traktowanych raczej jako mit. I wrócę do mojego znajomego Wariata o którym pisałem kilkadziesiąt postów wcześniej. Niedawno niechętnie wyżalił mi się, że od czasu naszego wspólnego tripu po 2C-E (bodajże 1 październik 2009) ma tak, tu cytat: "Jakby to wszystko do mnie wracało. Myślenie mam takie samo jak po 2C-E i wszystko tak przez moment wygląda". Mówi, że zdarza mu się to niemal codziennie. Dodam, że nie jest obeznany z wiedzą na temat dragów. Dowiedział się, że to flashbacki ode mnie więc autosugestia odpada. Od tamtego czasu wciąż czuje się jakby był rozbity psychicznie. I rzeczywiście zachowuje się inaczej. Zmiany są subtelne, ale zauważalne. Mimo to wciąż ma ochotę na więcej, ostatnio spytał, czy nie mogę załatwić jeszcze trochę tego, albo czegoś podobnego :-D
Uwaga! Użytkownik AstralWalker nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
ODPOWIEDZ
Posty: 449 • Strona 36 z 45
Artykuły
Newsy
[img]
Nastolatki używające marihuany mają podwojone ryzyko poważnych zaburzeń psychicznych

Nastolatki używające marihuany mogą mieć w przyszłości aż dwukrotnie wyższe ryzyko rozwoju zaburzeń psychotycznych i choroby afektywnej dwubiegunowej - wynika z dużego badania opublikowanego w „JAMA Health Forum”.

[img]
Leczenie uzależnionych od opioidów bardziej dostępne, ale pod ścisłym nadzorem

Choć leczenie substytucyjne, czyli terapia uzależnień od opioidów polegająca na podawaniu legalnych leków zastępczych, jest stosowane w naszym kraju od ponad 30 lat, wciąż liczba objętych nim osób jest stosunkowo niska. Aby ułatwić do niego dostęp, wprowadzona ma zostać możliwość przepisywania tych produktów przez lekarzy. Ministerstwo Zdrowia określa zasady, na jakich ma się to odbywać.

[img]
Marihuana medyczna w wywiadzie stomatologicznym. Pytanie, którego nie warto pomijać

Jeszcze kilka lat temu marihuana medyczna kojarzyła się przede wszystkim z leczeniem przewlekłego bólu lub łagodzeniem dolegliwości u pacjentów onkologicznych. Dziś coraz częściej mówi się o jej stosowaniu także w depresji, zaburzeniach lękowych czy zespole stresu pourazowego. Nie oznacza to jednak, że skuteczność takiego postępowania została potwierdzona. Wyniki najnowszej metaanalizy wskazują, że dowody naukowe są w tym zakresie ograniczone, a w przypadku depresji brakuje dowodów z randomizowanych badań klinicznych.