źródło: głowna strona hyperreala xD
01 kwietnia 2020lufa9999 pisze: Ale po jakiej przerwie między zarzucaniem jest to wskazane?
Przygody z niesfornymi farmaceutkami zdarzały mi się niejednokrotnie i podkreślam tutaj słowo farmaceutki - z jakiegoś powodu są to tylko kobiety. Jedna nie wiedziała i nie chciała mi uwierzyć, że w obrocie jest thiocodin w wersji 16 tabletek, bo ona nigdy czegoś takiego na oczy nie widziała, są tylko 10 i kiedyś 20. I chuj. 16 nie ma. Kolejna kobieta nie chciała sprzedać mi syropu thiocodin, bo on jest tylko na receptę, na nic zdały się tłumaczenia, że wcale tak nie jest i w każdej aptece sprzedają go normalnie (bo w sumie co za różnica, skoro tabletki są bez recepty, to czemu syrop ma być), syrop jest na receptę i koniec. Dalej, jedna z kobiet pracujących w aptece w przychodni przy każdej wizycie pytała mnie, czy chcę jedno opakowanie tego thiocodinu, czy może jednak więcej, ale tutaj podejrzewałem już spisek na miarę illuminatów, bo pewnie chciała sprawdzić, czy jestem ćpunem (ktoś inny niż ćpuny to w ogóle kupuje?). Nie wiem, z czego to wynika. Z jednej strony głupio tak podważać kompetencje farmaceutów, którzy swoje w tym zawodzie przepracowali, ale z drugiej człowiekowi nie chce się słuchać takich bzdur wciskanych prosto w twarz. Mam wrażenie, że takie gadki mają na celu zniechęcić kupującego do nabycia tego syfu. Ciekawi mnie, jak wyglądają kwestie prawne w tym przypadku. Chyba ktoś kiedyś tutaj o tym wspominał, że farmaceuta nie może celowo wprowadzać w błąd kupującego. Ale te próby zniechęcenia do kupna bywają czasem pozytywne. Nie zapomnę nigdy sytuacji sprzed roku, kiedy kobieta od razu zwęszyła, że jestem ćpunem i zamiast sprzedać mi thiocodin zaczęła ze mną rozmawiać na temat moich problemów, rozmowa trwała dobre kilkadziesiąt minut, w środku dnia, w aptece. Rozumiem, że może one chcą dobrze, nie chcą przykładać ręki do czyjegoś uzależnienia, ale takie robienie łaski jest bezsensowne. Nie ta apteka, to kolejna. Potrzebującego ćpuna nie wystraszy przebywanie kilometrów do kolejnej apteki pieszo
Wchodzę pewnego razu do tej apteki, no widzę tę ulubioną farmaceutkę, myślę spoko. Ale było kilka osób w aptece, system jednej kolejki i pech chciał że musiałem podejść do okienka przy którym stała jakaś starsza, nieprzyjemnie wyglądająca (jakby była wkurwiona na cały świat) baba. No ale trudno, nigdy tam problemów nie miałem z zakupem więc proszę śmiało o 2 Antki. A ona "mamy tylko jedno opakowanie!". Myślę sobie oho, no to lipa. Baba idzie do szuflady, wyciąga to jedno opakowanie a do niej podchodzi ta moja "zaprzyjaźniona" farmaceutka (była przy okienku obok i słyszała całą rozmowę) i mówi do niej że przecież dzisiaj była dostawa i mają więcej niż jedno opakowanie. Stare babsko zaczęło coś mruczeć pod nosem, a ta druga wyjmuje tego kolejnego Antka z szuflady i wciska jej do ręki żeby mi sprzedała haha. Zaczęły się prawie że kłócić między sobą, stare babsko ewidentnie zmieszane bo uparcie mi tych dwóch Antków sprzedać nie chciała. Ale w końcu pod naporem wzięła tego drugiego Antka i przygaszonym głosem do mnie "znalazłam jednak drugie opakowanie", sprzedała ale widać że wstyd jej było jak chuj.
Podejrzewam, że ta jedna farmaceutka była po prostu kierowniczką apteki (ewentualnie właścicielką) a apteka była nastawiona na maksymalny zysk, wtedy nie było jeszcze żadnych ograniczeń co do sprzedaży ilości opakowań. Tak czy siak jak sobie przypomnę tę akcję to mi się do dzisiaj chce z niej śmiać. :D
email: 853156@protonmail.com
Nie bierzcie moich rad poważnie, konsultujcie to z bardziej obeznanymi osobami a najlepiej lekarzem. Słuchacie mnie na własną odpowiedzialność.
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Nastolatki używające marihuany mają podwojone ryzyko poważnych zaburzeń psychicznych
Nastolatki używające marihuany mogą mieć w przyszłości aż dwukrotnie wyższe ryzyko rozwoju zaburzeń psychotycznych i choroby afektywnej dwubiegunowej - wynika z dużego badania opublikowanego w „JAMA Health Forum”.
Medyczna marihuana a autyzm — 18 miesięcy obserwacji 130 pacjentów
Brytyjscy badacze prześledzili losy 130 dorosłych osób w spektrum autyzmu leczonych produktami z konopi przez półtora roku. To najdłuższa obserwacja tego typu na świecie. Poprawa w zakresie lęku, snu i jakości życia była wyraźna po miesiącu — i systematycznie topniała przez kolejne siedemnaście. W tym samym czasie mediana dawki THC wzrosła z 20 do 192 mg dziennie.
Alarm w całej Polsce! To miał być mak do ciasta ;)
Główny Inspektorat Sanitarny wydał ostrzeżenie publiczne dotyczące partii maku niebieskiego, w której wykryto przekroczenie dopuszczalnego poziomu alkaloidów opium. Jak podkreślono, spożycie produktu może stanowić zagrożenie dla zdrowia konsumentów. To nie są „zwykłe nasiona” – skażony mak może działać na organizm jak opioidy, wywołując objawy podobne do zatrucia narkotykami.
