Dyskusja na temat grzybów halucynogennych, m.in. łysiczki lancetowatej i muchomora czerwonego.
Więcej informacji: Grzyby w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 7742 • Strona 741 z 775
  • 1455 / 596 / 0
@Skaj19 ale czemu ich nie wysuszyles najpierw przed zamrozeniem ? Teraz jak cuchna to juz do wyrzucenia .
Życie jest zdrojem rozkoszy; ale tam, gdzie pije zeń motłoch, zatrute są wszystkie studnie.
  • 17 / 1 / 0
@CieplaPoduszka
Nawet nie pomyślałbym, żeby je wstępnie suszyć przed mrożeniem- tych świeżo zerwanych. Leśne grzyby typu kurki, borowiki zamrażam zawsze na świeżo bez mycia i nie widzę różnic w barwie po zamrożeniu, więc myślę, że i w przypadku cubenisów nie robi to różnicy jakie je mrozisz. A może jednak? Żonka mi jeszcze dzisiaj wyjaśniła że to dolna półka zamrażarki była niedomknięta a nie górna, więc tym bardziej dziwi mnie teraz ich kolor, skoro niby cały czas leżały w minusowej tempie. Po dokładnym przyjrzeniu się kolor mają ciemno ziolony. Wszystkie zamrozone cubenisy... Serce mi podpowiada, żeby jeść bez obaw, ale ten niepokojący kolor...
  • 496 / 149 / 0
Wątpię żeby mogły się zrobić z tego powodu szkodliwe, choć nie znam się więc tego nie wykluczam, ale na pewno jest to czynnik który psychicznie może negatywne wpłynąć na tripa, gdzieś tam z tyłu głowy siedzący niepokój może wyjść i zostać wzmocniony w trakcie podróży.
  • 1431 / 371 / 13
Nurtuje mnie pewna zagwozdka. Czy nie orientujecie sie czy ten grzyb co sie znajduje w serze pleśniowym miałby jakies właściwości psychoaktywne? Nie mówię od razu bić gale gorgonzoli czy kręcić jointa ale jakby tak zeskrobać trochę tego meszku i spróbować vapo albo z folii to na jakie przeżycia mógłbym liczyć?
16 października 2023Stteetart pisze:
"mam wyjebane na wszystkich i pierdole też Famasa".
  • 605 / 156 / 0
@Skaj19 Oglądałeś je jakoś zaraz po zamrożeniu? Miały wtedy jakieś przebarwienia? To może być utleniona psylocybina.
Lepiej suszyć, a potem do lodówki/zamrażarki schować, wtedy nie musisz się przejmować, że ktoś drzwiczek nie domknął albo prąd ci odłączyli na dwa dni.
'Never know who's behind the wheel,
The body or a conscious mind'
  • 17 / 1 / 0
@lysy666
Nie oglądałem ich, ale też uważam, że ta barwa to na 99% jest od psylocybiny. łysiczki mroziłem świeżo rwane i nigdy nie odbarwiały się, tak samo jak zwykłe grzyby leśne, więc nie spodziewałem się czegoś takiego. Wolałem mrozić świeże, bo świeżo mrożone zibeny w porównaniu do suszonych były zawsze mocniejsze :D No dobra- jeżeli powodem jest utleniona psylocybina, to czy wiąże się z tym duży spadek mocy takich grzybów? Czy jest sens je zajadać?
  • 605 / 156 / 0
A cholera wie, pewnie dużo zależy, czy się zabarwiło tylko z zewnątrz, czy całą objętością.
Najlepiej będzie jak spróbujesz i zdasz relacje 😄
'Never know who's behind the wheel,
The body or a conscious mind'
  • 17 / 1 / 0
@lysy666
Na pewno ich spróbuję, ale za miesiąc lub może dwa, ponieważ na dzisiaj zdecydowałem się zarzucić 2g mrożonych łysiczek+ 3g suszonych łysych. Wszystko zmixowane w szejk bananowo-cytrynowy na bazie jogurtu naturalnego. Wchodzą jak w masło w takiej postaci- bez grymasów. Może ktoś z delikatnym żołądkiem skusi się aby spróbować szejka :) A co do cubenów, to połowę zbiorów z kitów oddałem kuzynowi i czekam na znak od niego w jakim stanie są jego mrożonki aktualnie. Wróci z delegacji to będę miał porównanie. Póki co się wstrzymuję z ich spożyciem, no a po dzisiejszej nocce miesięczna przerwa i tak wskazana w spożywaniu :D Peace!
  • 490 / 295 / 0
Wszystko albo nic

Pod takim szyldem odbyła się ostatnia, bardzo dziwna podróż. 5.6g tym razem + mała łyżka miodu grzybowego, który przez chwilę nadał ton wszystkiemu. Ale po kolei.

Moje grzyby już trochę słabną, więc postanowiłem dołożyć odrobinę czegoś ekstra. Rok temu zrobiłem eksperyment: zmielone 3g grzybów zalałem miodem i tak zostawiłem kilka słoiczków na przyszłość. Na początku planowałem, że wrzucę połowę słoiczka do lemon teka I niech się dzieje wola nieba, ale już przed samym przyrządzaniem mikstury coś mnie tknęło i dodałem mniej. Jak się okazało, CAŁE SZCZĘŚCIE.

Początek był typowy, szybko się przebiłem, hiperprzestrzeń, przywitanie z Istotami, z tym że jest mały minus po mojej stronie: nie miałem wyraźnej intencji i Grzyby wręcz pytały "to co Cię do nas sprowadza?" a ja nie nie wiedziałem co powiedzieć. Może z tego względu wydarzyło się poniższe...

Jedna łyżeczka tego miodu przejęła w pewnym momencie kontrolę nad doświadczeniem. Nie mam pojęcia, jak to działa, ale wyszedł mi z tego jakiś shiva honey, który sprofilował lot ku owadzim nutom. Nie dość że kolory były zloto-miodowe, to jeszcze wzory przybierały heksagonalny kształt, zaś sam vibe był... Jak w ulu, albo nawet w roju. Jakby powstała hybryda grzybowej mądrości z bezmyślnym automatyzmem pszczół. Było dziwnie, trochę wręcz obawiałem się, że "pszczoły" mnie nie poznają i zeżrą na miejscu, ale chyba wyczuły mój niepokój i powoli otworzyły wewnętrzny plaster (?) ukazujący działanie tej przedziwnej maszynerii.

"Nic Ci nie grozi, ale nie walcz, nie ingeruj, tylko obserwuj" głosiła myśl u bram tego miejsca, do czego się dostosowałem. Gdy
powiedzmy jako tako wyszedłem z transu, przyszedł czas na głębokie wejście w umysł (wspomogłem się olejem konopnym w dawce 50 ml, dwie godziny od przyjęcia grzybów).

I tak oto stałem się myślą. Wszystkich i wszystkiego. Mogłem przyjąć każdą możliwą perspektywę, każdej możliwej istoty. Empatia na najwyższym poziomie, pełne zrozumienie mechanizmów ludzkiego umysłu, ale bez oceniania, bez szufladkowania - sąd bez wyroku. I potem zdałem sobie sprawę, że mogę w ten sam sposób zobaczyć siebie, moje własne życie, niczym widz niezwykle wciągającego serialu. Patrząc na ten scenariusz, byłem pod szczerym wrażeniem tego, jak dobrze sobie radzę. Pomimo różnych trudności, zwrotów akcji, miałem wrażenie, że "on" zawsze zachowuje się przyzwoicie. Czułem rzeczywistą sympatię do tego typa-mnie i jako "jednia" byłem dumny, że akurat ten tutaj gra postać pozytywną i robi to poprostu >>dobrze<<.

Potem rozmyślałem na wiele różnych tematów, zgłębiałem istotę uczuć, takich jak tęsknota, miłość i przywiązanie i doszedłem do konkluzji, że przynajmniej ja sam w wielu kwestiach nie mogę stawiać na żadne kompromisy, gdyż są one tylko odkładaniem nierozwiązanych problemów w czasie. Tytułowe wszystko, albo nic. Pozwoliło mi to w końcu pogodzić się ze stratą jednej, bardzo ważnej dla mnie osoby, choć może "strata" to niekoniecznie fortunne słowo w tym przypadku, ale lepszego nie mam pod ręką.

Olej okazał się zbawienny, pozwolił gładko zasnąć, a dzisiaj piękne afterglow miło wypełnia czas.
Pokażę Wam to, czego nie ma.
  • 22 / 5 / 0
Próbował ktoś mix Grzyby + Maoi? Nie powinno to wzmocnić efektu działania psylocybiny?
%-D
ODPOWIEDZ
Posty: 7742 • Strona 741 z 775
Newsy
[img]
Leki z Poznania jechały do Ukrainy. Tam produkowano z nich narkotyki

26 stycznia 2026 roku do Sądu Okręgowego w Poznaniu trafił akt oskarżenia przeciwko siedmiu osobom podejrzanym o udział w zorganizowanej grupie przestępczej działającej na terenie Polski i Ukrainy. Sprawę opisała Prokuratura Okręgowa w Poznaniu.

[img]
Alkohol znika ze stacji paliw, a jednak... nadal tam będzie. To nie zakaz, a zmiana reguł

Czy alkohol zniknie ze stacji paliw? Na razie nic na to nie wskazuje. Napoje procentowe jedynie mogą przestać być widoczne, a chętni na taki asortyment wciąż będą mogli zrobić zakupy. Za tak zwaną sprzedażą bezwitrynową opowiada się branża paliwowa. Rozwiązanie to miałoby wpłynąć na ograniczenie zakupów impulsywnych i zmniejszyć społeczne koszty nadużywania alkoholu.

[img]
Mikrodawkowanie LSD przegrywa walkę z depresją ze zwykłą kawą?

Przez ostatnią dekadę w Dolinie Krzemowej (ale nie tylko) funkcjonowało przekonanie, że mikrodawkowanie psychodelików to „szwajcarski scyzoryk” dla mózgu – poprawia fokus, libido i leczy depresję. Najnowsze, rygorystyczne badanie kliniczne pokazuje jednak coś zupełnie innego. Pacjenci przyjmujący placebo (w tym przypadku kofeinę) radzili sobie z depresją lepiej niż ci na LSD.