Dyskusja na temat grzybów halucynogennych, m.in. łysiczki lancetowatej i muchomora czerwonego.
Więcej informacji: Grzyby w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 193 • Strona 16 z 20
  • 3 / / 0
Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że ze wszystkimi słabościami trzeba się zmierzyć samemu. Tym razem zaskakująco gładko mi poszło, jednak pierwszy tydzień/dwa były okropny. Sprawa może dość delikatna, ale taka prawda, że po kilkuletnim związku nie ma kozaka i choćby nie wiadomo jakim twardzielem się było to przez jakiś czas naprawdę boli. Teraz tak jak mówiłem jest już ok, życie znów sprawia przyjemność, może jeszcze nie taką jak wcześniej, smutek czasem wychodzi na wierzch, ale jest już zdecydowanie do zniesienia. Teraz już czas powinien zrobić swoje i nic nie mam zamiaru przyśpieszać. Chciałbym jednak zapytać, czy ktoś miał kiedyś podobne doświadczenia. Chodzi mi o ten pierwszy okres po rozstaniu, w którym kierują nami bliżej nieokreślone emocje, od całkowitego wyjebania w jednej chwili, po całkowite rozklejenie się w następnej. Zdaję sobie sprawę, że z ogółem problemu trzeba sobie poradzić samemu na trzeźwo, ale może uda się grzybkami zabić to mega nieprzyjemnie uczucie w początkowej fazie. Jeśli nie całkowicie zabić to chociaż trochę spłycić. Po tym pierwszym miesiącu myślę, że jakby źle na początku nie było będę sobie w stanie poradzić już na 'trzeźwo'. Teraz już nie mam takiego silnego parcia na grzybki, ale jeśli w tym gorszym okresie ktoś by mi zagwarantował, że mi to pomoże to na pewno bym się zdecydował. Chciałbym tą rozmowę potraktować jako wskazówkę na przyszłość. Może za rok, dwa czy pięć znajdę się w podobnej sytuacji i nie będę już wtedy musiał szukać i te ok. 2 beznadziejne tygodnie wyjęte z życia przemienią się w przyjemne doznanie i w końcu spróbuję tego dobrodziejstwa, które niosą ze sobą grzybki. :) Pozdrawiam.
  • 84 / 1 / 0
Paaanie, w ten sposób mi mija kolejny miesiąc i mam zamiar zabić to kwasem/psylo. Przetrawić i przemyśleć.
  • 4 / / 0
Grzyby wydobyły i pozwoliły mi nazwać to, co zawsze było we mnie. Miałam od zawsze świadomość obecności tego elementu, który nie pasował do kapitalistycznych realiów. Obserwowałam otoczenie, zdziwiona i w głębokim zrozumieniu wraz z innymi.. i nie mogłam pojąć po co wokół nas jest tyle przedmiotów. Nadprodukcja, nadmiar, chaos estetyczny.
Nigdy nie zrozumiem ludzi, dla których sukces to pieniądze, dla których mogą poświęcić tak wiele życia.
Wolę poprzestać na małym.
Ponadto, po doświadczeniach psychodelicznych, stałam się często obserwatorem, podmiotem wyjętym poza logikę i zmartwienia większości społeczeństwa. Może i to paradoksalne, ale zwiększyła się moja nietolerancja. Rzecz w tym, ze mowa tu o panicznej odrazie w stosunku do prostego, przyziemnego i bezrefleksyjnego sposobu życia, patrzenia i pojmowania świata. Małostkowość, konsumeryzm, chciwość rażą mnie jak nigdy dotąd. Nie umiem wejść w kontakt z osobami, które przejawiają takie cechy. Cechy, które dyskwalifikują to również obojętność na sztukę, nieczułość na uroki abstrakcji, absurdu itp. Inne fale, na których się odbiera, nie są tylko przeszkodą do znajomości, ale przekreślają możliwoś spędzania ze sobą czasu. Ogarnia mnie niemoc i idę w swoją stronę, do osób bardziej podobnych do mnie :nuts:
  • 135 / / 0
#sto lat miałem podobnie.Tez od pierwszego tripa zaczelem byc wrazliwy na otaczającą mnie hipokryzję , ponadto przelamalem niesmialosc wobec ludzi a moje poglady ze tak powiem poszły w prawą stronę ;-)
ORMO nie śpi ORMO czuwa ORMO życie twe zatruwa
  • 3 / / 0
Alfredo pisze:
Paaanie, w ten sposób mi mija kolejny miesiąc i mam zamiar zabić to kwasem/psylo. Przetrawić i przemyśleć.
A próbowałeś już wcześniej to czymś zabić czy dopiero teraz masz taki zamiar? Jeśli masz zamiar to zdaj relacje po psylo jak poszło, będę śledził temat.
  • 84 / 1 / 0
Bawiłem się kwasem, ale nie było w tym nic metafizycznego, wiesz, znajomi, zabawa, brak możliwości skupienia się na sobie. Teraz chcę poszukać czy to LSD czy łysiczek i pomyśleć nad swoim żywotem, bo wszelakie psychoterapie i inne pierdoły na nic się nie zdały. Wydaje mi się, że mam opór skomplikowaną osobowość i zostaje mi tylko ćpanie. :D
Wkurwiam się tylko, że kwasu nigdzie nie ma, a grzyby pewnie złapię na jesieni sam. Myślałem żeby przyćpać 4-HO-MET'a, wszak się do psylocyny rozkłada.
No nic, jak coś mi się pozmienia w głupiej bani to dam znać.
  • 1 / / 0
Witam:) Jestem nowy.
Miałem kilka doświadczeń grzybowych. Pierwsze 30,40 szt ł l. łagodne ,euforia i oświecenie piękne przeżycia. Ostatnie jakiś rok temu z przyjacielem i moją dziewczyną po 80 świeżych łysiczek i ziółko , przejażdżka masakratycznie niesamowita łączność z innymi istotami i ze zmarłymi, struktury DNA i wszechświat od A do Z,i ta mądrość płynąca z kosmosu + potężny bad trip trwający 5 h. "Modlenie "się, żeby się skończyło, serce waliło extremalnie, paniczny strach. Choć wydaje się to niemożliwe i nierealne podczas tripa zostałem zdradzony przez nią z przyjacielem emocjonalnie ( tak mi się wydaje).Jak leżałem obok podczas mojego złego tripa oni w najlepsze sobie dyskutowali,wręcz wyglądało mi to na rozmowę kochanków i czułem się dla niej zbędny wręcz niepotrzebny, działałem jej na nerwy.Nie było żadnych rozmów o miłości, ale czułem euforię miedzy nimi, energię. Czy to mogło być złudzenie?Wyglądało to mega realnie.Potrafiłem czytać w myślach albo mi się wydaje. Nigdy wcześniej nie było można nawet pomyśleć o takiej sytuacji, było nam dobrze i byliśmy szczęśliwi.Ona na 100% nie była nim zainteresowana, nie ten typ. Chciała ze mną rodzinę, dziecko etc., dobra dziewczyna.Stan świadomości był poza kontrolą ,a on mógł jej wtedy zaimponować, był przewodnikiem, bardziej doświadczony w przejażdżkach, pięknie mówił i się stało. Po tym tripie ( trwało to pół roku i codziennie o tym myślałem),doprowadziłem do rozstania, dręczy mnie to do dzisiaj. Od tego czasu mam co drugi dzień inny nastrój, raz pozytywnie raz negatywnie.Jak pozytywnie to dążę do doskonałości i oświecenia, jak negatywnie to deprecha jakieś dwa światy.Jestem porządnym,kumatym facetem i mam powodzenie u kobiet. Grzyby to cud ale mi namieszały. Proszę pomóżcie jak to interpretować,co o tym myśleć i jak wyjść z tych huśtawek nastroju. Bardzo boje się następnej przejażdżki:) Raz próbowałem ale strach nie pozwolił mi się przełączyć.
Uwaga! Użytkownik zenek but nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 135 / / 0
Zle zrobiles.po mj nawet mam takie wkrętki(nadinterpretacja) , mistyfikacja ,zludzenie itp ja mam takie shizy ze wydaje mi sie ze wszyscy sie na mnie gapią, poprostu wydawało Ci sie. Choć z drugiej strony to przykre ze Cie zostawila samego jak miales bad tripa.
ORMO nie śpi ORMO czuwa ORMO życie twe zatruwa
  • 27 / / 0
Witam.

Mój pierwszy trip zaczął się od zjedzenia 2,5g Golden Teachera. Po 25 minutach uderzyły z taką mocą że niemal zwaliło mnie z nóg. Następne 3 godziny to ciągła ekstaza i euforia połączona z niesamowitymi CEVami i OEVami(nieco słabszymi). Potrafiłem wyczuwać emocje ludzi których wypowiedzi czytałem, muzyka była emocjami...

A teraz kilka szczegółów.Cierpię na cyklofrenie.Od całkiem dobrego humoru w 20 sekund mogę dojść do kompletnego załamania z myślami samobójczymi włącznie.Grzyby na MIESIĄC zniosły to wszystko.To było coś niesamowitego gdyż wcześniej co 2-3 dni miałem dość nieprzyjemny "atak"...A teraz jestem w stanie "normalnie" funkcjonować.

Czy zmieniło się coś w moim myśleniu?Odpowiedź brzmi NIE.

Pozdrawiam.
  • 158 / / 0
ZENEK BUT
Każda dziewczyna ma czasem takie wkrętki na TRZEŹWO i nikt mi nie wmówi, że nie.
Niepotrzebnie się przejąłeś, zupełnie niepotrzebnie.
"Nie zapomnę tych wszystkich akcji po klonach"
ODPOWIEDZ
Posty: 193 • Strona 16 z 20
Artykuły
Newsy
[img]
Medyczna marihuana a autyzm — 18 miesięcy obserwacji 130 pacjentów

Brytyjscy badacze prześledzili losy 130 dorosłych osób w spektrum autyzmu leczonych produktami z konopi przez półtora roku. To najdłuższa obserwacja tego typu na świecie. Poprawa w zakresie lęku, snu i jakości życia była wyraźna po miesiącu — i systematycznie topniała przez kolejne siedemnaście. W tym samym czasie mediana dawki THC wzrosła z 20 do 192 mg dziennie.

[img]
Żołnierz brygady pancernej handlował narkotykami na dużą skalę

Starszy kapral 1. Warszawskiej Brygady Pancernej został zatrzymany w podwarszawskich Markach za handel dużymi ilościami narkotyków, głownie marihuaną i pochodnymi mefedronu. W tym samym czasie w Końskich wpadł jego wspólnik. Żandarmi i policjanci przeszukali trzynaście lokali i samochodów na terenie kraju, w których miały znajdować się narkotyki.

[img]
Coraz więcej Francuzów sięga po kokainę. Mafia silniejsza niż państwo?

Kokaina przestała być we Francji narkotykiem elit. Sięga po nią już około półtora miliona osób, a handel białym proszkiem stał się biznesem wartym nawet siedem miliardów euro rocznie. W siłę rosną mafie, Marsylia zmaga się z kolejną falą gangsterskich porachunków, a eksperci alarmują, że kraj mierzy się z kryzysem zdrowia publicznego.