Uzależnienie od metamfetaminy - jak z tego wyjść?

Dezoksyefedryna, metyloamfetamina, meth
Więcej informacji: Metamfetamina w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Stymulanty

Posty: 23 Strona 1 z 3
Rejestracja: 2018
  • 3 / / 0


Witam. Mam faceta uzależnienionego od metamfetaminy. On ma zamiar z tego wyjść (?) Ciężko mi uwierzyć, że samemu bez pomocy można się ogarnąć. Czy waszym zdaniem to realne jeśli rzeczywiście chce? Ostatnio ograniczył się do minimum, teraz jest przerwa i nie bierze - śpi praktycznie drugi dzień cały czas z małymi przerwami... No ale co z tego skoro będzie musiał iść do pracy, przeciez bez tego syfu on nie jest w stanie funkcjonować. Czy taka zabawa w zmniejszanie dawek i przygotowanie organizmu do zaprzestania brania całkowicie ma jakiś sens?
Rejestracja: 2008
  • 396 / 27 / 0


Ma sens, takich tematów/jak Ty założyłaś i z takim problemem jest dużo tutaj na forum,on ma wycieńczony organizm dlatego tak dużo śpi.Jeżeli ma chęć zmiany siebie i chce wyjść z tego gówna to dużo znaczy-on chce i pomagaj jemu to tj trudny temat. Alej est możliwe do osiągnięcia

Diler z dziecięcego pokoju

Cena, opis, rekomendacje użytkowników. Strona prowadzona przez 19-latka z Lipska nie różniła się niczym od przeciętnego sklepu internetowego. Tyle, że Maximilian S. nazywany też "Kinderzimmer-Dealer", handlował narkotykami. W żadnym tam Darknecie. W sieci dostępnej dla wszystkich.

Gruzińska ciężarówka z 670 kilogramami heroiny – zatrzymanie z okolic Świecka to niemiecki rekord

Tuż za granicą w Świecku zatrzymano największy przemyt heroiny, jaki kiedykolwiek trafił w ręce niemieckiej służby celnej.
Rejestracja: 2018
  • 3 / / 0


Chodzi mi o to, że mam nieduże pojęcie na temat narkotyków, więc nie wiem czy to nie trochę takie mydlenie oczu żeby mieć przyzwolenie na dalsze branie.... bardziej bym była przekonana gdyby to wyglądało tak, że poprostu przestaje brać całkowicie. Dwa dni z życiorysu wyjęte żeby zaraz znowu wziąć działkę? Nie wiem czy taki sposób ma sens jak dla mnie to błędne koło... Znowu weźmie bo praca a później na wolnym kolejne spanie, wykończenie i tak w kółko?
Rejestracja: 2016
  • 2402 / 486 / 0


Powinien przejść detoks szpitalny i iść na odwyk, jeśli nie ma takiego zamiaru to nie ma realnej chęci rzucenia nałogu.
Rejestracja: 2014
  • 1611 / 144 / 1


detox? Niekoniecznie...
meta to nie benzo, opio czy alko.
Wiadomo, że psychika przetargana i wycieńczony organizm, ale samemu mógłby to zrobić o ile ma żelazną wolę. A nie widac.
Zakladam, że jak powiedzmy 2-3 dni nie weźmie i odpocznie, zregeneruje się trochę, to mózg mu zawróci wektor na "dometowy" z "odmetowego". Oj taaak...

Dla sklejenia psychiki powinien iść co najmniej do psychiatry i/ lub psychologa.

Oczywiście odwyk w ośrodku byłby pewniejszy niż samodzielne próby, ale nie wiemy czy trzeba strzelac z bazooki do much.
Nie wiem, nie znam gościa.

Moge się mylić
Rejestracja: 2018
  • 3 / / 0


Ale czy jest chociaż cień szansy wyjść z tego pomału, bez wolnego od pracy i dłuższego odpoczynku? Ze stopniowym zmniejszaniem dawek?
Rejestracja: 2017
  • 4 / / 0


20 listopada 2018Ameliam pisze:
Ale czy jest chociaż cień szansy wyjść z tego pomału, bez wolnego od pracy i dłuższego odpoczynku? Ze stopniowym zmniejszaniem dawek?
Co to wogóle za pytanie czy to możliwe.... Jakby wyjście z nałogu samodzielnie było niemożliwe to żaden odwyk szpitalny by i tak nie pomógł bo lekarze i psychiatrzy to nie czarodzieje.
Oczywiście czasami jest to po prostu skrajnie ciężkie :emo: :emo: :emo: ale jak ktoś wyżej napisał meth to nie opio jakoś sobie powinien dać radę jeśli naprawdę mu na tym zależy nawet metodą zmniejszania dawek, trzeba tylko go dopilnować by rzeczywiście zmniejszał dawki.
Rejestracja: 2019
  • 5 / / 0


Jak ciągle śpi to raczej sam z tego nie wyjdzie, chyba można samemu, ale żeby wyjść z nałogu trzeba się trochę zainteresować psychologią, samorozwojem, coś poczytać, pracować nad niezdrowymi mechanizmami obronnymi i powoli zamieniać je na zdrowe (ćpanie to mechanizm obronny), no dużo tego. Jeżeli się nie wkręci w temat to myślę, że psychoterapia będzie konieczna, może kilka miesięcy w jakimś ośrodku odwykowym. Ja alkohol próbowałam rzucić sama, dopóki nie zaczęłam nad sobą pracować to za dużo z tego rzucania nie wychodziło. Ale, udało się :)
Rejestracja: 2011
  • 2 / 1 / 0


Ludzie co wy wypisujecie tu za bzdury.
Moze jeszcze porownacie metaamfetamine do papierosow albo obgryzania paznokci.

Rzucenie meth jest prawie niemozliwe bez odwyku + psychologa + psychiatry.

Tutaj troche jak ty wyglada w liczbach.
meth jest odpowiedzialny za wzrost dopaminy a wiec: seks daje 200 jednostek, hera 400 a meth nawet do 1500. Wiem cos o tym bo znajomy jest juz wrakiem i jego rekord to 19 nieprzespanych nocy z rzedu. W kaftanie odwiezli go na oddzial zamkniety. Zona wyjebala z domu a rodzice powiedzieli, ze nie chca znac. Dzwonil do mnie w zeszly piatek i smuty cisnal, ze chce z tym przestac itp. a potem zaczal wciskac bajke, ze ukladal ciuchy i znalazl torbe wiec sobie znowu zapalil. Jego rekord to nawet do 8g na tydzien (przynajmniej tak sie chwalil). Podczas eksperymentu jaki byl robiony w USA w latach 50 okazalo sie, ze szczury, ktorym podano meth po drugim razie postawiono przed wyborem: jedzenie lub meth.. szczury sie zaglodzily na smierc bo zawsze poszly za meta. Ludzie ledwo co daja sobie rade bedac na odwyku a wy myslicie, ze potrzeba troche silnej woli? Popytajcie ludzi, ktorzy palili dlugi czas i dzisiaj juz nie biora, ludziom nawet po 2 latach to gowno sie sni po nocach. Takze odwyk i to jak najszybciej. Poza tym nie udawac, ze nie jest tak zle tylko zaczac sie leczyc. Moj kumpel to juz chodzace zombie i raczej nic juz zniego nie bedzie. Nie zycze tego nikomu. I jeszcze jedno, osoby na mecie potrafia opowiadac niestworzone historie byle tylko mozna bylo dalej cpac. Pozdro i sorry ale nie mam polskich znakow na kompie.
Rejestracja: 2018
  • 6 / 1 / 0


19 listopada 2018Ameliam pisze:
Witam. Mam faceta uzależnienionego od metamfetaminy. On ma zamiar z tego wyjść (?) Ciężko mi uwierzyć, że samemu bez pomocy można się ogarnąć. Czy waszym zdaniem to realne jeśli rzeczywiście chce? Ostatnio ograniczył się do minimum, teraz jest przerwa i nie bierze - śpi praktycznie drugi dzień cały czas z małymi przerwami... No ale co z tego skoro będzie musiał iść do pracy, przeciez bez tego syfu on nie jest w stanie funkcjonować. Czy taka zabawa w zmniejszanie dawek i przygotowanie organizmu do zaprzestania brania całkowicie ma jakiś sens?
Hej... co jakiś czas wracam na forum - sam nie wiem po co... Może właśnie - żeby znaleźć jakąś zbłąkaną duszę i spróbować jej pomóc... Wolę wierzyć w taki powód niż w to, że po ponad 2 latach dalej tęsknię za meth, albo że chcę się pocieszyć tym, że nie tylko ja tak mam. Są takie dni, że przepełnia mnie duma, że się odciąłem od niej, że nie zniszczyłem sobie życia. Są też momenty, zwłaszcza gdy poleje się alko, że niczego nie pragnę tak bardzo jak poczuć to pieczenie w nosie i po paru minutach czuć jak "staję się Bogiem". Jestem doświadczonym graczem - stara szkoła - real drugs a nie te wszystkie dopalacze. meth jest największą suką z jaką miałem do czynienia, uzależnia jak nic - choć to dalej uzależnienie głównie psychiczne. Wiadomo, że po takich maratonach ciało też odczuwa brak energii, ale psychicznie - to dosłownie czarna dziura we łbie. Bez mojej rodziny nie wyszedłbym z tego - w pojedynkę to prawie nierealne. W mieście z którego pochodzę połowa ćpa ten syf, połowa z nich - jest już tak zbłąkana i zrysowana, że przestała odróżniać prawdę od fikcji. Cieszę się, że nie muszę tam mieszkać - pewnie nawet z rodziną nie dałbym rady nie brać. Wg mnie jesteś jedyną osobą, która może go z tego wyciągnąć (proszę nie bierz tego jako ciężar, zwłaszcza jeśli mu się nie uda - nie wiń siebie za to - to jego jebane decyzje). Ale fakt, że ma Ciebie - to dla niego szansa. Wyjście jak widzisz nawet po 2 latach to ciągła walka, uczenie się życia na nowo, metod radzenia ze stresem, szukania sposobów spędzania wolnego czasu - bo nic już nie daje takiego kopa jak meth. Zmniejszanie dawek - nie jestem tego zwolennikiem, trzeba się odciąć, usunąć telefony, najlepiej zniknąć ze Świata w którym ona jest (może ośrodek zamknięty?, bo pewnie masz poukładane życie i nie chcesz się wyprowadzać). Przez pierwsze tygodnie jest różnie - raz mega energia że jest się czystym, za chwilę totalna depresja - człowiek nie widzi sensu w niczym. W tygodniu obowiązki zapełniały mi głowę i czas na myślenie, na weekendy wypierdalało mnie z butów - potrafiłem leżeć 2 dni w lóżku i płakać... po prostu - taki kurewski żal, że przyszłość dla mnie nie istnieje. Po paru miesiącach jest lepiej, takie mega doły już nie występują, jakby łatwiej się podnieść bez kreski - bo niestety ale najtrudniejszą częścią wyjścia z tego jest nauczenie się życia, przyjmowania porażek i stresu na trzeźwo. Nie mogę powiedzieć, że już umiem - ale przez ten czas sporo rzeczy naprawiłem. Jakbyś potrzebowała czegoś - pisz... chętnie się podzielę swoim doświadczeniem.
Posty: 23 Strona 1 z 3
Wróć do „Metamfetamina”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Uciekinier945 i 2 gości