TripNote

Luźne dyskusje na tematy związane z substancjami psychoaktywnymi

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 326 Strona 30 z 33
Rejestracja: 2015
  • 11 / 2 / 0


S&S - pokój w akademiku, dwóch lokatorów obok, zajęciu swoimi sprawami

20:00 50mg 4-HO-MIPT

Pół godziny i zaczynam czuć bodyload, nie jest nieprzyjemny, czuję ekscytacje, pięć minut później spoglądam na niebieską firankę, jest pełna skomplikowanych wzorów, lokator wiedząc że zaczynam tripować włącza mi https://www.youtube.com/watch?v=f8Xx-kL0rcw , to będzie dobry trip. Patrzę w sufit i widzę jak wzory zmieniają się w raz z muzyką, mój mózg jest zalewany oświeconymi myślami, czuję jedność z całym wszechświatem, mędrzec w mojej głowie oferuje mi całą swoją mądrość, jesteśmy melodią i słowami pieśni stworzenia. Religia to duchowośc ubrana w dogmaty i rytuały, tysiące sposobów na wytłumaczenie sobie życia i świata, wszystkie przelatują mi przez głowę, wszystkie sobie równe, idee walczą ze sobą, a ja obserwuję wszystko nie przywiązując się do żadnej.
Wstaję z łóżka i idę do lustra w tle leci https://www.youtube.com/watch?v=z-dD1gZI03g, moja twarz jest cała w plemiennych wzorach, które się zmieniają jak w kalejdoskopie, zaczynam prowadzić ze sobą dialog, zadaję sobie pytania: jaką historię opowiesz swoim życiem, na co sobie pozwolisz, jak sobie to wszystko skomplikujesz, wszechświat jest twoim odbiciem i ty jesteś jego, ta historia nigdy nie ma końca, jeden może być świadomy swego istnienia tylko konfrontując się z odbiciem, twoje przeznaczenie to moja wolna wola, ale koniec końców jestem tobą przeglądającym się w lustrze wieczności. Widzę jak pozornie przeciwstawne wartości są tym samym, dobro i zło, wolna wola i przeznaczenie, sens i jego brak wszystko łączy się w całość.

Zaczynam rozważać czym jest czas, widzę jak ludzie na przestrzeni wieków różnie go wartościowali do stopnia gdy był jedyną rzeczą jaką posiadali, czas jest konstruktem istniejącym na potrzeby doświadczenia, za kurtyną rzeczywistości linearne postrzeganie jest tylko chwilowym kaprysem. Prawa fizyki, chemia i biologia to nic innego jak sposoby naszej rzeczywistości na manifestacje w czasie rzeczywistym, ich absolut i niezmienność jest tylko umowna.

Potem przychodzi czas na zaświaty i to co jest po śmierci, byt uwikłany w tysiące scenariuszy, piekło, niebo, reinkarnacja, wychodzę poza linearne postrzeganie, śmierć to doświadczenie, proces, tak samo zaświaty, poza nimi jest nieskończoność, absolutny brak ograniczeń, równie dobrze po śmierci możesz obudzić się w fotelu z hełmem wirtualnej rzeczywistości na głowie :-D

Moja dusza jest mieczem, a ciało dzierżącym go wojownikiem, wracam do lóżka i resztę tripa spędzam na słuchaniu muzyki absolutnie oddając się fali emocji i doświadczeń jakie melodie we mnie wtłaczają jednocześnie nie przywiązując się do nich.
Rejestracja: 2010
  • 3 / / 0


S&S - Woodstock 2015, wieczór, same znajomy mordy w obozie

Nbome-25c(dawkowania już teraz nie pamiętam)

Sam zapis dotyczy bardziej mojej drugiej połówki, która z narkotykami to nigdy żadnego kontaktu, zawsze jakoś przeciw, ale że wiedziała w co się pakuje to ja tam sobie od czasu do czasu coś przyćpam. Jednak nie tym razem tym razem, spróbowała 25c razem ze mną i kilkoma osobami.

Miała ona swoją zapalniczkę niebieską, na której widziała gwiazdki, gdzie te gwiazdki w przeciwieństwie do innych gwiazdek nie ruszały się, wyszliśmy razem na Woodstock i pytaliśmy się wszystkich ludzi czy widzą gwiazdki. Nikt ich nie widział(co jakoś mnie nie dziwi :P).

Po drodze spotykaliśmy różnych dziwnych ludzi(jak to jest że na trzeźwo się spotyka normalnych ludzi, a jak już się człowiek naćpa to zawsze się spotyka takich idealnych pod dany narkotyk?), w pewnym momencie spotkaliśmy naszego przyjaciela z innym moim znajomym(ona go nie znała, gdzieś tam może z opowieści), jak się później dowiedziałem obaj byli po kwasach, no i zapytała się ona go czy widzi gwiazdki, a on jako że on mocno kwasował, chciał jej pomóc, bo stwierdził że widzi że ma jakiś problem, a ona się obraziła i stała się od tamtego momentu bardzo antyspołeczna. Resztę tripa przeżyliśmy w namiocie w swoim małym świecie.

S&S - ponownie Woodstock, wieczór słońce powoli zachodziło, magiczny klimat

psylocybinki 3.5g(więc dawka raczej progowa)
Znowu o mojej drugiej połówce, nie licząc minimalnych efektów, to włączyła jej się straszna gadatliowość dosłownie mówiła cały czas bez przerwy i nie umiała przestać, co znowu mnie zdziwiło.

Podsumowując mój skarb, nie dość że jest wrażliwy pod wpływem to jeszcze różnie może reagować, czyli nie dopuszczać jej do dragów. ^^

"Agresja na Polskę była dla Niemców polem doświadczalnym dla siły metamfetaminy"

Teresa Kowalik i Przemysław Słowiński, autorzy książki „Dragi i wojna – narkotyki w działaniach wojennych” w wywiadzie dla serwisu wPolityce.pl

Policja na tropie nowego sposobu przemytu narkotyków do więzień

Dolnośląscy policjanci robili szajkę przemycającą narkotyki do więzień i aresztów nową, nieznaną dotąd metodą. Środkiem odurzającym nasączane były kartki papieru, które później - zupełnie oficjalnie - przekazywane więźniom.
Rejestracja: 2015
  • 5 / / 0


Witam, calkiem nie tak dawno temu, bo jeszcze przed wakacjami, zaliczylem bad tripa jak sku*wesyn. walnolem sobie 0,3 z wiadra na raz, potem jeszcze czyscilem. (zaowarzylem na sobie ze faza mocniej mi wbija jak pale szybciej, nie wazne z czego).czyscilem niemalze od razu po tym duzym buchu, za namowa ludzi tam zebranych. no to tak siedze na kanapie i juz slysze znany z innych dawnych bad tripow pisk w uszach, kazdy dzwiek byl dla mnie za glosny. za 2 minuty juz ostro fazowalem, wstalem zeby sie przejsc i uspokoic. na marne. kontakt swiatla slonecznego z moim cialem najprosciej w swiecie mnie bolal, bardzo bolal, jakby takie razenie pradem. jak schowalem sie do cienia to co pare sekund mialem te wrazenie razenia pradem, dotyk.. byl dziwny.. jak patrzylaem sie na rece to moglem czuc co dotykam a jak odwracalem od nich wzrok to nic nie czulem. te razenia pradem przeistoczyly sie w dzgania mojego ciala nozem. straszny bol fizyczny. psychodela. mialem wrazenie ze najezdza mnie kosiarz na rydwanie. mialem tak jakby zwide, widok tego korsarza na rydwanie ktory na mnie jedzie, tak sie powtarzal co 7(?) sekund. niby smieszne ale sie balem. moja koszulka mnie poschizowala, bo byla zolta, falowala jak poje*ana. rozebralem sie wyje*alem gdzies w pi*du i lezalem tak chwilke w krzakach, troche sie uspokoilem ale potem znowu poczulem nagly przyrost strachu i bolu. nie moglem sie wysikac, ktos mnie ciagnal za wora.. doslownie mialem takie uczucie, jakby pies mi go odgryzal. caly czas nieprzyjemny pisk w uszach, znajomi proboja mnie ogarnac. na nic. moj umysl byl zamkniety, wiedzialem co sie dzieje, ale tak jakby ktos inny przejal nad wszystkim kontrole, raz nawet udalo mi sie wrocic do rzeczywistosci i siedziec na kanapie w stanie "DOBA OGANIAM DOBRA OGARNIJAAJAM" przez krotka chwile. niefajna muzyka tez sprawiala mi przykrosc i bol dla uszu.

tego bylo jeszcze wiecej, najgorsze bylo razenie pradem, bolacy dotyk, psychodela przed oczyma i pisk w uszach. okolo godziny 19 (nie wiem kiedy to sie zaczelo, przepraszam.) doszedlem do siebie. nadal zjarany, juz z niezla zmula wrocilem na chate i zasnolem.
teraz czas na rzeczy ktore mi zostaly do tej pory. podczas dotyku, rzekomo nie zawsze czuje mrowienie, podobne jak te w nogach podczas siedzenia na klozecie. jest to jakby "bol bez bolu" ze tak to nazwe.. bardzo dziwne, czasami nawet dla mnie przyjemne. zalezy tez od mocy tego mrowienia. jak nie pale na dluzsza mete to te efekty sie oslabiaja, ale teraz znowu zaczolem sobie popalac czesciej i mrowienie sie nasila. dzisiaj jak sie opieralem twarz o reke, to czulem ze te mrowienie jest duze, jakby reka mi sie tam zatapiala i gotowala(?) tylko ze nie bylo goraco. poczym przejechalem nia sobie po twarzy. w tym momencie mialem twarz w niewidzialnym dzakuzzi :-D dodam, ze mrowienie pojawia sie przy powolnych ruchach na ciele. mysle ze na tyle, popoprawialbym bledy ale pionowy edytor nie jest za wygodny.. co myslicie?

Edytor już działa, popraw błędy, bo "o" zamiast "ą" i nowe zdania z małej litery sprawiajo przykrosc i bol dla oczu. - SS
Rejestracja: 2014
  • 40 / 1 / 6


Półtorej paczki wyjątkowo mocnej gałki muszkatołowej mielonej firmy kamis, kupionej w chacie polskiej.
Spożyta w 2 minuty zapita energetykiem około godziny 18.
Po około 2h poczułem lekką suchość w ustach i suche żarty zaczęły być śmieszne.
Kolejną godzinę później czułem się już ładnie porobiony, zaczęły się także lekkie haluny, mianowicie krzaki, drzewka na skraju pola widzenia wyglądały jak jakieś postacie ale od razu szybko się odwracałem i zdawałem sobie sprawę że to tylko wkręt.
O 22 poszedłem się kąpać i już na solidnej fazie wyszedłem z łazienki o około 23:30. Miałem nogi jak z gumy i jednocześnie czułem się niesamowicie lekki i co chwilę wykonywałem dziwny krok jakbym miał się wywrócić ponieważ nie mogłem pozbyć się wrażenia, że chodzę po miękkiej piance.
O północy leżałem juz w łóżku ze słuchawkami na uszach słuchając ott - fairchildren (nowy album, zajebiscie psychodeliczny), czułem że zaczynam tracić czucie w ciele, miałem oczy czerwone jak nigdy a faza cały czas się rozkręcała. Muzyka zdawała się dochodzić z wnętrza mojej głowy i płynąć przez szyje aż do pęcherza. Na kilkanaście minut wkrecil mi się lekki bad trip ponieważ chciało mi się sikać, co ciekawe nie czułem charakterystycznego ucisku w pęcherzu tylko zimno w okolicy genitaliow, bardzo nieprzyjemne zimno i zacząłem się denerwować, że coś się dzieje. Po kilku minutach takiego leżenia zdałem sobie sprawę ze to jednak potrzeba oddania moczu wiec chwiejnym krokiem zacząłem schodzić po schodach w stronę toalety. Musiałem lać na siedząco bo inaczej albo bym nie trafił albo się wypieprzył twarzą na muszle. Na peaku, około 3 w nocy zdałem sobie sprawę ze całe moje łóżko rytmicznie faluje a ja sam cały czas się w nim wierciłem bo każdy dotyk sprawiał mi niesamowitą przyjemność. Przez cały czas miałem śmieszne deliryczne cevy, np. widziałem jakiegoś starego pinaczyne toczącego się po zawieszonej w przestrzeni folii. Albo kolorową tarcze od piły przecinającą nieokreśloną masę. Gdy otworzyłem oczy kasetony na moim suficie lekko falowały, mam na nich różne ciekawe wzorki które na każdym tripie są niezwykle interesujące. Myślenie było totalnie zmienione, czułem się jak dziecko 8-10 letnie, przed oczami przebiegały mi setki różnych wspomnień z dzieciństwa których normalnie nie pamiętałem. Miałem także typowo dziecięcą wyobraźnię i marzenia. Rzeczy logiczne stały się abstrakcyjne a rzeczy nielogiczne zaczęły mieć jako taki sens. Następnego dnia miałem cały czas mocną lute i nagłe ataki śmiechu, bardzo pozytywnie ogólnie.
Podsumowując, jak na 1.5 paczki luta była niespotykanie mocna, w życiu jeszcze mnie tak nie rozjebało, czyżby gałka z chaty polskiej była jakaś specjalna? To już pozostawiam wam do sprawdzenia ;)
Rejestracja: 2016
  • 1 / / 0


Najgorszy bad trip po DXM na swiecie

;c
Wzialem 300mg DXM'u zjadlem do tego grejfruta, patrze na szafe a ona sie pogrubia i robi sie wieksza i mniejsza, potem na dywan dywan faluje jak po LSD, wszystko zrobilo sie zielone, a jak zamklem oczy, to jakies straszne mordy wirowały, potem szlem zrobic sobie herbatke i sie wyjebalem, nie dalo sie chodzic, pomyslalem spk, ogladalem cos tam na yt 3 godziny potem wargi mi spuchly, wymiotowalem, wszystko bylo jakies nie realne i nie miaoem czucia balem sie ze tak dostanie na zawsze, Juz Mialem depresje naprawde nie polecam brac DXM, a jesli juz to max 100mg ja wzialem 300 i prawie w szpitalu wyladowalem!
Rejestracja: 2010
  • 2941 / 282 / 0


no ja pierdole
po prostu historia którą mogło napisać tylko życie

jedyny bad po deksie jaki miałem to moment w którym musiałem przejść na dość sporej dawce na fazie over kilometr
na zmianę zastanawialem się czy najpierw się porzygam czy strace przytomność
porzygałem sie
Rejestracja: 2011
Użytkownik zbanowany
  • 769 / 18 / 0


Fatmorgan pisze:
porzygałem sie
Lepiej nie mogłeś zrobić. Sam miałem dziś podobnie po lekach na ból stawów i niepokoje, i piwie na te niepokoje i stawy, i kilku kawach, puściłem takiego pawia, że dehydratacja siemanko.
Zresztą, czasem przy gorzalce zdarzało się również wymusić samemu odruch wymiotny, soczyste rzygi wynagradzały akt haftowania lepszym samopoczuciem i gotowością na więcej- dobry deal.

Palce grzebalce wysoce wskazane. :finger:
Rejestracja: 2015
  • 2288 / 210 / 9


Mix 2-oxo-pce + LSD

Wczoraj jako że sobota dzień waryjota, wychyliłem ze 4 browarki późniejszym popołudniem. Jako tako zaczęło zmierzchać, warunki się wyklarowały i poszło dyso. Dyso wjechało a na nieboskłonie pojawił się fantastyczny księżyc w pełni. Jedno z moich ulubionych zajęć natenczas to oglądanie go przez lornetkę. Jak tak zajebiście wyszedł zza chmur i dokładnie ustawiłem ostrość, myśle: "Nie ma bata, wrzucam kwasa". Tak też się stało. Teraz to bede jak Gagarin albo co najmniej jak Heweliusz. Pięknie wjechał. Idealny s&s. Jakoś takoś wyszło że z obserwacji nieboskłonu przerzuciłem się przed lustro. Figle migle, dzikie węże. Zawieszałem się też na prostym doświadczeniu z tarciem o ścianke szklanki. Mam taką szklankę jakby lampka do wina ale bez nóżki. Wiecie ocb, że jeździsz palcem i powstaje ten dźwięk. Zajawiłem się co najmniej jakbym opanował spella z drugiego levelu mage'a. Było to wtedy bardzo wow. Dźwięki wogle płatały mi figle, słyszałem odległe odgłosy jakiegoś festynu, zastanawiałem się dlaczego mnie tam nie ma? Aha no tak siedzimy w wieży maga i opanowujemy spelle z drugiego levelu. Nie dla nas jarmarczny gwar. Słyszałem odległe odgłosy sztucznych ogni myśląc: "co za hałas, co za nikczemne zaburzenie ciszy". Było to tak daleko że nawet nie było tego widać. A jak ustało słychać było to roztrzęsienie, szczekające psy. Dobra szybki spell: galareta ice cube. Godzina 23 już to ucichło, zaczyna się zabawa. Przeniosłem się do ogrodu, by podziwiać nadal dzienną noc czyli pełnię. Pomyślałem: "Od dzisiaj nie używam sztucznych źródeł światła." Chwilę podelektowałem się rozkosznym wieczorem w akompaniamencie świerszczy. Dobra nie używamy światła, w pomieszczeniach jednak musiałem używać zmysłu dotyku. Pamiętam to: trzymam się za framugę, a za zamkniętymi oczami widzę jakbym przechodził przez kryształowy portal ustrojony fraktalami. Wow. "Taki mix to prawdziwy kot" - pomyślałem. Heh jednak ewolucyjnie daleko nam do kotów, więc jakaś tam mała artificial świeca musiała wjechać. Pamiętam te zaburzenia odległości, wielkości, kształtu w stopniu znaczniejszym niż po samym sajko. To chyba swoista cecha tego mixu. No i tak, później efekty stopniowo zaczęły słabnąć i było już takie zwykłe ble ble ble... Podsumowując: Wyższa szkoła odklejenia. To był taki jakby teaser tego mixu, który chcę przykurwić kiedy indziej z grubszej rury.
Rejestracja: 2011
Użytkownik zbanowany
  • 1182 / 96 / 0


Zgienty, miks, którym się wczoraj uraczyłeś, "dysocjant + psychodelik" ma nawet swoją nazwę: :evil:Mental Cat :twisted: i nawet też narkosong: https://youtu.be/rzranDTdunk
Spoiler:
Rejestracja: 2016
Użytkownik nieaktywny
  • 138 / / 0


# tak
Czy tylko ja mam takie loty po #?

Siedzę sobie sam przed blokiem na ławce
Siedzę sobie sam bo pierdole innych ludzi
Jakaś godzinka od intoksykacji raz na dwóch
Nie chcę do domu bo czuje się dobrze, zbyt dobrze żeby się zmulić atmosferą blokowych wnętrz. Wokół mnie drzewa, godzina 1 w nocy, gangi kotów.
Drzewa, patrzę na nie i zastanawiam się nad ich potężnością, dlaczego tak mądrze wyglądają? Patrzę na ich mimikę, rozłożone korony, kłaniają się w moją stronę choć to tylko wiatr. Czuje się jak prażubr w puszczy obserwujący neandertalskie koty próbujące się porozumieć, zastanawiam się nad ich ewolucją nie wyglądają na doszczętnie głupie. Potem stwierdzam, że mam wszystko gdzieś (głęboko) ale nadal wygląda to ładnie, mam ochotę na więcej tylko nie dzisiaj bo jutro też chce czuć się dobrze. Trochę mnie to zasmuca ale w tej chwili jestem szczęśliwy więc wracam do nory z monitorem na herbatkę, później oglądam majestatyczne rośliny z balkonu o świcie idę spać melancholijny i smutny, ale jakby dojrzalszy o doświadczenie które było fikcją, co najmniej zbyt ckliwą na dziś, choć jak o tym pomyśle to dalej widzę tą moc drzew w odpowiednim miejscu i czasie, od czego to zależy? Pewnie preferencje, przed snem zdaje sobie sprawę, że to dziwna sytuacja i chyba jestem szurnięty, tylko komu to przeszkadza? Touchdown, rzeczywistość
Posty: 326 Strona 30 z 33
Wróć do „Substancje psychoaktywne”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości