Napady z zawrotami głowy i skrajnie złym samopoczuciem które odczuwam jakbym miał zaraz zemdleć do tego źle mi się widzi oraz serce coś odwal do tego taki bonus który mnie masakrycznie dobija który sprawia że trudno i źle mi się oddycha.
Co waszym zdaniem to jest i jak to leczyć?
Kiedyś brane leki:
paroksetyna/hydro/trittico na te objawy
Leczenie trwało:5 lat z małą przerwą po środku. Ale nadal brałem i chałem. Teraz chce naprawdę się tego pozbyć. Na razie żyje w trzeźwości. Nie licząc rolek i esta oraz hydro żeby jakoś dać sobie radę w napadach.
Rozpoznanie z kiedyś f41.3 oraz f61
Jak do tego doprowadziłem może to pomoże do ustalenia co to. I tak idę do lekarza ale chcę się was też poradzić.
W wieku 16 lat zaczęła się moja przygoda z używkami byłem wtedy zdrowy psychiczne (chyba). Po jakimś czasie zacząłem brać było to głównie RC takie jak kanny pb-22 ab-kilka różnych oraz dyso takie jak MXE i psychodeliki 25x-nbome do tego jeszcze 3mmc/futer/GBL maratony. Do tego się rozchalem i po jakim roku czy 2 dostałem ataku chyba paniki i kołatania serca, zemdlałem 2 razy i strasznie bolało mnie serce. Minęło już 7 lat a nadal dostaje ataki takie jak bóle głowy czuje się jak bym miał zaraz zemdleć do tego jeszcze trudno mi się oddycha i mam kołatania serca. Takie że nie umiem skupić się na pracy i ledwo stoję na nogach ale też nie mogę usieciec w miejscu bo robi mi się gorzej. Zazwyczaj biorę 2/4/6 tabletki hydro ale zazwyczaj nie pomaga więc cierpię do końca pracy. A staram się nie brać diazepamu w pracy zazwyczaj 10 lub 15mg robi sprawe ale trudno mi się pracuje. Kiedyś odskocznią był alkohol i GBL bo zmniejszał a nawet usuwał obiawy. Wkoncu zacząłem się leczy dostawałem praoksetyne/hydro a na problemy ze snem ketrel/dipergan/trittico. Pomagało słabo (takie moje zdawanie jak coś) pod koniec tamtego roku zrezygnowałem z i chyba jest gorzej chodź trudno określić. Miał ktoś podobnie i jak to zwalczył? Umowielm się do prywatnego psychiatry. Jestem ciekawy co wy byście zastosowali za leki na zwalczenie tego i poprawienia mi egzystencji.
Dodam jeszcze że w chuj często podczas krzywych jazd na kannachy bolało mnie serce i czułem że zdycham i teraz mam podobne odczucia tylko bez odrealnienia i fazy. Miałem ich dużo ;-;
Do MXE możesz według mnie wrócić, sam jak bym miał żyć na trzeźwo to bym się chyba zajebał. Dobre analogi na dziś to 3-oxo-pcm i 2fdck, od 3-meo raczej trzymaj się daleko. Nieźle mi po tym serce biło, a mam dobrą kondycje.
Benzo dalej bierzesz, więc dalej pogarszają sprawę. Benzo tylko maskują efekty lękowe, nie leczą ich, a wręcz przeciwnie - rozregulowują dalej oś HPA i zwiększają lęki/napady paniki.
Jedyne do czego benzo się nadaje to przy znacznym przedawkowaniu długodziałających stymulantów (np. 2-DPMP) albo do nieuzasadnionego lęku (np. strach przed interakcją z jakąś kobietą), trwającego przez 1-2 dni, żeby sobie pozytywne wzorce zakorzenić w mózgu.
Samo opieranie się na benzo to totalna masakra.
Co do serca to pewnie masz palpitacje z tych napadów paniki, do tego hiperwentylacja wszystko nakręca i sobie mocno wkręciłeś.
Dla pewności ten trazodon można odstawić, a zwiększyć podaż elektrolitów (4 g potas, 800 mg magnez przede wszystkim w twoim przypadku).
hydroksyzyna to kolejny hujowy zamulacz, który niczego nie leczy.
Najlepiej odstaw wszystkie leki (powoli, szczególnie z tego diazepamu zmniejszaj dawki przez przynajmniej 2-3 miesiące). Życie na diazepamie to nie życie na trzeźwo, to jest przecież silniejsze niż alkohol i na bank jesteś wjebany fizycznie. Stąd te napady paniki, które występują kiedy nie bierzesz diazepamu. On ma bardzo długi okres półtrwania, ale efekty działają krótko.
Jak wszystko odstawisz to weź się za tianeptynę. Kuracja 6 miesięcy, Coaxil, 3 x 25 mg dziennie. Tylko nie zwiększaj dawek ponadto, nigdy.
Tianeptyna wyreguluje oś HPA, zwiększy odporność na stres, odwróci rozjebanie układu GABA i NMDA.
Tylko najważniejsze: NIE MOŻESZ WTEDY PIĆ / BRAĆ BENZO / JARAĆ / BRAĆ OPIO. Żadnych depresantów przez 6 miesięcy. Odpada też wszelki zolpidem itp. na sen.
Na pocieszenie dodam, że tianeptyna sama działa silnie przeciwlękowo, ale aktywizująco - czyli kompletnie przeciwnie niż benzo czy hydro. Od razu poczujesz się inaczej.
Tianteptynę lepiej 37.5mg/d bo przy 75mg chyba może już wejść tolerancja.
Przy 75 mg już tolerka nie rośnie na efekty terapeutyczne (regulacja GABA / NMDA). Przekraczać 75 mg jednak nie można.
Dawkę specjalnie dobrałem do tego przypadku. Gość napierdziela latami relanium i GABAergiki. 37.5 mg może nie odczuć, pacjent się załamie i wróci do ćpania diazepamu. 75 mg szybciej zacznie dawać efekty.
28 maja 2020NiebieskiLis pisze: Jak masz takie napady słabości to chce ci się wtedy spać jak siedzisz?
Tianteptynę lepiej 37.5mg/d bo przy 75mg chyba może już wejść tolerancja.
Czy dodanie do tianeptyny piracetamu w małych dawkach powiedzmy 1/2 tabsy było by sensowne?\
<proszę scalić to z powyższym postem>
i dołożyć jeszcze niacyne do tego w dużej dawce? (tak by wystąpił efekt flush)
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Ekspert: szkodliwość kawy jest mitem
Kawa, do niedawna uważana za używkę, w świetle najnowszych badań wykazuje liczne korzyści zdrowotne: obniża ryzyko nadciśnienia tętniczego, chorób serca i kamicy nerkowej, wspiera zdrowie wątroby i naczyń, zmniejsza stan zapalny oraz ryzyko zgonu. Warunkiem jest, aby pić ją w sposób regularny i umiarkowany - podkreśla lek. Stanisław Surma.
Rekiny na „bombie”. Przechodzą pozytywnie testy na narkotyki i kofeinę
Rekiny pod wpływem kokainy? To brzmi jak przepis na absurdalny horror. Niestety, to nasza ziemska rzeczywistość. U drapieżnych ryb żyjących w rajskich wodach Bahamów wykryto obecność narkotyków, leków i kofeiny. To nie oznacza jednak, że rekiny zmieniły styl życia na „imprezowy” – to my zmuszamy je do udziału w niebezpiecznym eksperymencie chemicznym.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
