może macie jakiś pomysł na wyjście z dupy. Psychiatrzy i doktorzy robią sobie ze mnie jaja, a ja się czuję zagrzebana coraz głębiej w mule. Brakuje mi uczuć innych, niż wkurw i niepokój, jestem ciągle zjebana, do tego stopnia, że higiena osobista staje się sportem wyczynowym. Mózg odpala mi jak diesel na mrozie, konstrukty myślowe tworzą się z trudem.
Obecnie jadę na wenlafaksynie. 150mg powodowało stany lekko maniakalne, więc jakoś tam na tym paliwie ogarniałam prozę życia. Wiosnę i lato przeleciałam dodatkowo na energetykach, bo taka praca. We wrześniu/październiku zeszłam bardzo stopniowo do 75mg wenli, żeby dać odpocząć organizmowi i jestem jebanym żywym trupem.
Od miesiąca suplementuję cytrynian magnezu, kompleks b-100, cynk, od czasu do czasu wrzucam potas, dodatkową b1, żelazo, wapń, na noc zarzucam ashwagandhę. Przestały boleć stawy i krwawić dziąsła - in plus. Ale próbuję żyć i spać normalnie, a organizm nie chce odpoczywać, budzę się między 1, a 3, a potem śpię w dzień dłuższymi ciągami, więc życie rozjebane. Raz na dwa tygodnie biorę xanax i popadam w śpiączkę (ciurkiem 18h snu.) Psychiatra przepisała mi hydroksyzynę, ale nawet jak po niej prześpię całą noc to jak już mi się uda wstać z wyra to jestem jak wielki, ciężki ślimak, za którym ciągnie się smutny, gęsty śluz.
Parę miesięcy temu miałam miesiąc boże narodzenie, bo leciałam na Tramalu i czułam się jak młoda bogini. Spałam jak dziecko, budziłam się jak skowronek, wszystko było łatwe i fajne do zrobienia, a życie warte przeżywania. Ale no wiadomo, tona dłuższą metę chujowe remedium.
Wiem, że muszę zacząć się ruszać i napierdalać kilometry, ale na teraz mnie to przerasta. Potrzebuję czegoś na zastartowanie. Najlepiej żebym nie musiała po to chodzić na winkiel, bo jestem odpowiedzialną żoną i matką i kobietą biznesu. Jeśli ktoś może mi podpowiedzieć też coś na tę mgłę na mózgu to będę zobowiązana.
Chciałam już polecać pregabalinę, ale kiedy przeczytałam, że jednak jest to "mgła na mózgu" wpadłam w totalną dezorientację.
Jeśli to zaburzenia depresyjno-lękowe, które już leczysz wenlafaksyną - to najzwyczajniej skieruj się do psychiatry. Co to za jaja robią sobie psychiatrzy? Jeśli zależy Ci na normalnym leczeniu, a nie "chodzeniu za winkiel" - nie szukaj pomocy na forum dla ćpunów!
W Modulatorach GABA Pregabalin Guide z redakcją Matiego.
_____________________________________
Low Functioning Addicts' Lodge:
misspillz.blogspot.com
A jeśli już miałbym dawać jakieś rady to mi osobiście na "mgłę na móżgu" oraz problemy z motywacją pomógł moklobemid, 300 mg rozłożone na 2 dawki po 150 mg. Niestety szybko przestał działać, bo po około 2 miesiącach. A wenlafaksyna to było totalne nieporozumienie, 0 reakcji organizmu na lek, dokładnie jak u Ciebie. Jeśli nie chce Ci się zmieniać lekarza to możesz zasugerować moklo, szybko się rozkręca (od kilku dni do tygodnia) więc w niedługim czasie będziesz mogła ocenić czy lek spełnia swoje zadanie. Ale tak czy siak nie zalecałbym ustawiania sobie leków samemu, lepiej zdać się na dobrego lekarza.
Zdrowia życzę i powodzenia.
Mąż polskiej noblistki myślał, że "popadł w szaleństwo". Badania nad psychodelikami w PRL
Od 2019 roku trwa złota era medycyny psychodelicznej
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci
Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią
Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka
W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.
