Jedyną substancją jaką brałem i lubię brać jest amfa. Czuję się po niej świetnie, jestem jeszcze bardziej otwarty na nowe kontakty, mówię co myślę.
Lubię brać amfe tylko i wyłącznie dlatego że podczas jakiejkolwiek imprezy, czuję że wchodzę jeszcze o poziom wyżej ;-) Doświadczyłem także magicznego działania amfetaminy podczas nauki, takiego skupienia i szybkiego wchłaniania wiedzy kilka godzin przed egzaminem nie miałem nigdy (choć wiem że jest to błędne myślenie). Choć jestem świeżakiem w zażywaniu, to zastanawia mnie jedna sprawa. Znam zagrożenia i konsekwencje używania, ale czy odpalę się w sobotę i niedziele na całe 48h to już ze mną jest coś nie tak? W inne dni tygodnia nie mam takiego parcia aby sobie wciągnąć krechę, ale w weekend zawsze gdy jest zabawa to nie widzę żadnych przeciwwskazań by się zabawić.
Pozdro :-D
Najpierw wow, szok, fajne, no ciekawe ciekawe, jest przyjemnie podoba się... Najpierw zdarza się tak okazjonalnie coś załadować od czasu, później pojawia się coraz częściej towar i jest to klasyczne - TYLKO W WEEKEND. Bo najczęściej w tygodniu ma się obowiązki więc tylko gdy ma się czas wolny to się ładuje. Na początku dbasz o pracę czy tam studia w tygodniu cokolwiek...
I zaczyna się powoli kąsanie już w tygodniu, bo coś tam, bo urlop itd. Powolna droga do coraz częstszego i coraz większej ilości, albo innych rzeczy sprawdzanie. Nie jest to 100% statystyka, że tak ma każdy, ale schemat wjebania się w narkotyki wygląda podobnie. Od okazyjnego, do grzania każdego dnia, bo masz zejście i musisz załadować towar, czy to alko czy narko bez różnicy.
Czy coś jest nie tak? Tak jest nie tak SKORO ZADAJESZ TAKIE PYTANIA, NIE ŚMIESZ WĄTPIĆ ŻE COŚ TU JEST NIE TAK. Chcesz upewnić się czy masz z tym problem, czy inni mają tak samo - przyzwolenie na ćpanie w weekend.
Jeżeli masz na myśli jeden weekend zarzucania np. raz na 2-4 miesiące, to jeszcze daleko do ewolucji walenia co tydzień, jeżeli co każdy weekend zarzucasz odpowiedź znasz już sam.
PS.
Oczywiście znajdą się osoby, czy ludzie że kontrolują sytuację, że ogarniają życie, że nie mają problemu z narkotykami, że dbają o prace czy życie, że im narkotyki nie kolidują z życiem, robią to odpowiedzialnie, ale robią to dostosowując prawie każdy element w życiu pod ćpanie itd. Że jak zaćpają sobie w weekendzik, bo coś od życia trzeba mieć itd. to są przekonani, że nie są uzależnieni. Mało kto potrafi serio przyznać się przed samym sobą, że jest się wjebanym. Człowiek uzależniony to nie musi oznaczać wcale tylko takiego z rynsztoku, marginesu, brudnego, bez domu itd. To jest finalny etap całej zabawy z używkami typu narko czy alko. Uzależnienie to proces długotrwały, gdzie mózg cały czas wyszukuje argumentacji tłumaczącej sobie, że jest wszystko ok... Problemy w głowie są różne, jedni potrafią pić codziennie po 4-5 piw do TV, jakoś nie odpływając dalej, ale no co tu dużo gadać, chlanie codziennie latami po tych nawet kilka piw, to jest problem, może niewiele on wpływa na życie jakoś negatywnie, ale to na pewno jest uzależnienie. Jedni palą czerwone 2 paczki dziennie, inni za to po 3 cienkie niebieskie, ale robią to systematycznie i w kółko. Z uzależnieniem można żyć, bo każdy człowiek jest indywidualny, jeden bardziej się wpierdoli w temat, drugi mniej.
Nie wiem czemu sie ograniczasz tylko do weekendow
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Leczenie uzależnionych od opioidów bardziej dostępne, ale pod ścisłym nadzorem
Choć leczenie substytucyjne, czyli terapia uzależnień od opioidów polegająca na podawaniu legalnych leków zastępczych, jest stosowane w naszym kraju od ponad 30 lat, wciąż liczba objętych nim osób jest stosunkowo niska. Aby ułatwić do niego dostęp, wprowadzona ma zostać możliwość przepisywania tych produktów przez lekarzy. Ministerstwo Zdrowia określa zasady, na jakich ma się to odbywać.
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"
Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.
Alarm w całej Polsce! To miał być mak do ciasta ;)
Główny Inspektorat Sanitarny wydał ostrzeżenie publiczne dotyczące partii maku niebieskiego, w której wykryto przekroczenie dopuszczalnego poziomu alkaloidów opium. Jak podkreślono, spożycie produktu może stanowić zagrożenie dla zdrowia konsumentów. To nie są „zwykłe nasiona” – skażony mak może działać na organizm jak opioidy, wywołując objawy podobne do zatrucia narkotykami.