Mam problem z moim ziolkiem , wyhodowane , sciete - nie duzo bo nie duzo ale jest - i problem w tym ze pachnie troche jak scieta trawa z pola a przy paleniu jest minimalny haj , nie tego sie spodziewalem po Amnesii CBD ( wiem ze rozlozyli substancje THC i cbd w stosunku 1:1 ). Ktos ma jakas dobra rade jak uratowac ten plon ?
Zastanawialem sie czy ewentualna plesn w topach mogla by zmniejszyc moc i dawac wlasnie taki zapach skoszonej trawy ?
Prosze mnie nie linczowac tutaj , to moj pierwszy grow wiec prosze o wyrozumialosc :)
Pozdrawiam wszystkich !
Zapach skoszonej trawy to chlorofil - normalna sprawa (tuż po ścince). Kiedy to było ścinane i jak suszone?
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Alkohol i konopie wpływają na kierowców w odmienny sposób
Gwałtowny wzrost w trzech województwach. Rozkręca się nowa epidemia
W trzech województwach zanotowano gwałtowny wzrost zatruć. Dane Głównego Inspektora Sanitarnego są zatrważające. Eksperci mówią już o groźnej epidemii.
Marihuana zmniejsza stres? To nie musi być prawda
Regularni użytkownicy konopi często deklarują, że marihuana pomaga im w walce ze stresem. Najnowsze ustalenia naukowców pokazują jednak, że subiektywne poczucie ulgi w dużej mierze wynika z efektu placebo. Choć THC faktycznie wpływa na niektóre wskaźniki fizjologiczne, inne pozostają bez zmian, a część – jak tętno – wręcz rośnie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Washington State University oraz Arizona State University objęło 120 osób regularnie sięgających po marihuanę. Eksperyment przeprowadzono metodą podwójnie ślepej próby (ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymuje substancję czynną).
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.
