...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje
ODPOWIEDZ
Posty: 39 • Strona 1 z 4
  • 37 / / 0
*nie wiem czy odpowiedni dział, jeśli nie, to proszę o przeniesienie*

Cześć Wam!

Zdecydowałem się napisać tutaj tego posta, ponieważ myślę, że sam nie jestem w stanie sobie poradzić.
Może ktoś z Was mi pomoże, coś podpowie, jakoś nakieruje lub da chociaż jedną, cenną dla mnie wskazówkę.
Dlatego tym postem liczę na pomoc. 


W skrócie napisze Wam, jak przebiegało moje ostatnie parę lat i mój związek z różnymi substancjami.
Postaram się to jak najbardziej treściwie ale też i zwięźle przekazać.



Aktualnie mam 25 lat. Pierwsze styczności z marihuaną miałem już w wieku 16/17 lat, było to naprawdę okazjonalnie.

W roku 2012 (czyli w wieku 20 lat) zacząłem sięgać po amfetaminę i wszelkiego rodzaju piguły ecstasy + mefedron.

Oczywiście CAŁY CZAS, ZAWSZE, wszystkie specyfiki łączyłem w sporej ilości z wódką.

Wyglądało to tak, że co sobotę, przez parę miesięcy wrzucałem w siebie jakieś 4 grochy + podjadałem amfę czy mefę.


Rok 2013 wyglądał podobnie.


W 2014 roku nieco odpuściłem (raz na miesiąc lub rzadziej - czyli nie co tydzień) zażywałem MDMA (nie pixy) + wszelkiego rodzaju kryształy i fete. 
Owszem, w przeciągu całego roku zdarzyło się raz czy dwa polecieć np 5 dni pod rząd.



Rok 2015 był rokiem przełomowym.
Tutaj już mogę posłużyć się konkretnymi danymi, bo było to niedawno i najzwyczajniej w świecie pamiętam.

Przez 365 dni, cały rok 2015, dzień w dzień nie schodziłem prawie z fazy.

Mój tydzień wyglądał np tak
:
3 dni melanżu, dzień odpoczynku i znów 3 dni melanżu.

A jak było grubo to 4/5 dni melanżu i dzień odpoczynku.
(dzień odpoczynku mam na myśli sen, bo jeśli melanż trwał 3 dni albo 5 dni, to przez ten czas nie zmrużyłem oka).

Doszło do sytuacji, że spałem po 12-20 godzin w tygodniu. 

Uśredniając i robiąc jakąś tam statystykę, tygodniowo zażywałem jakieś:



2000-3000 mg MDMA

2000-3000 mg fety
2000-3000 mg kryształów (3-CMC lub 4-CMC)



Oczywiście łącząc to wszystko ze sobą + całe morze wódki.
Przez cały rok waliłem tylko wódę i temat + jeździłem na imprezy.
 Wszystko co zażywałem, zażywałem zawsze z kimś. Nigdy sam. Najczęściej w grupie znajomych. Nie dopuściłem nigdy do sytuacji by jakikolwiek temat zjeść w towarzystwie tylko i wyłącznie mojej osoby. 
Miałem straszliwe zjazdy, chociaż często do nich nie doprowadzałem, bo zaczynałem od nowa.

Moja tolerancja na MDMA urosła do tego stopnia, że znajomi, którzy zapodawali sobie 2/3 dawki na imprezie po około 180mg (czyli razem około 450-500 mg przez noc) ja kosztowałem to podwójnie. 
Dlatego zapodawałem sobie 2/3 dawki ale po 250/300 mg (tak, czasami 1000 mg czystego MDMA przez noc potrafiłem zjeść - niejednokrotnie). 

Identycznie było z pigułami, kiedy znajomi zarzucali 2 przez noc, ja zarzucałem sobie 4 lub 5.

Ok, rok 2015 dobiegł końca. 

W 2016 nieco odpuściłem, do tego stopnia, że raz w miesiącu stawałem się zażywać w/w substancje. 
I powiedzmy…. 4/5 razy w roku miałem jakiegoś „lota” 4dniowego. Grubego.




W 2017 sytuacja wygląda podobnie, 2 razy w miesiącu lub 3 razy w miesiącu kosztowałem MDMA + feta + 3-CMC. 
W ciągu 4 miesięcy miałem 3 loty kilkudniowe.
 Ostatni trwał 6 dni, prawie 7. Przez prawie tydzień nie spałem, piłem wódkę i tylko mieszałem wszystko… Piguły, MDMA, fetę, kryształy różne, zioło. 
Podczas tego melanżu zacząłem mieć straszne stany lękowe…
Zacząłem bać się bliskich mi znajomych których znam wiele lat, zacząłem bać się dźwięku otwierających drzwi mój pokój. Na dźwięk smsa podskakiwałem. Na każdy normalny dźwięk (ugotowanie się wody w czajniku) podskakiwałem i bardzo się bałem.
 Bałem się moich znajomych i wszystkiego.
 Aktualnie mija 4 dzień od końca melanżu a ja nadal jestem przerażony, boje się. Mam lęki. Nawet moja ulubiona muzyka wywołuje we mnie jakiś strach. Niepokój. Wszystko. 


Przez ostatnie loty zawaliłem parę ważnych rzeczy, dlatego uświadomiłem sobie, że koniec z tym. 
Zaczyna się wszystko pierdzielić w moim życiu, a ja tego nie chce. 
Chce z tym całkowicie skończyć.


 Dlatego piszę tego posta tutaj, bo proszę o pomoc.

Co powinienem zrobić najpierw?
Co w ogóle powinienem zrobić?

Czy powinienem się gdzieś zgłosić?
Iść na jakiś odwyk?
Nie mam zielonego pojęcia co robić…

Wiem jedno, nie chce już żadnych narkotyków w moim życiu.


Dodam jeszcze, że od roku chodzę na siłownie, basen, studiuje, dobrze się odżywiam, trzymając dietę.
Ale potrzebuje jakiegoś punktu zaczepienia, od czego zacząć, jaki wykonać pierwszy krok?
Najdrobniejsza rada/pomoc/myśl mi na pewno pomoże.
  • 427 / 43 / 0
Ucieczka od znajomych (grupy wzajemnej adoracji) podtrzymująca tradycje zarzucania czegokolwiek.
Wyjazd do innego miasta, za granicę, ogarnięcie pracy. Znaleźć hobby, które odwróciłoby uwagę od narkotyków. Wędkowanie - dobra sprawa, aktywne wędkowanie - jeszcze lepsza.
No i wizyta u terapeuty czy też psychiatry, który zajmuje się uzależnieniami.
Kościół, spowiedź (pozwoli nieco wyrzucić z siebie syfu), czytanie Pisma Świętego - ale to dla wierzących. Jeżeli nie jesteś to jednak zawsze możesz.

Ja zacząłem od unikania znajomych, dla których narkotyki (w tym alkohol) stały się rutyną. Mam cel w życiu: chce skończyć studia i pójść na doktorat - dlatego zacząłem uciekać właśnie w ten świat.
Dodatkowo łykam paroksetynę, która poprawiła samopoczucie i jednocześnie utrzymała tradycję łykania piguł.

Sport to dobra sprawa, i już stanowi punkt zaczepienia. Dodatkowo przydałaby się jakaś dziewczyna (niećpająca) - przecież to też narkotyk, i do tego zdrowy.

P.S. Ważne, żeby ucieczka od towarzystwa sprzyjającego ćpaniu nie pchnęła Cię w samotność. Samotność to jeden z głównych czynników wpierdolenia się w nałogi.
  • 108 / 5 / 0
Pójść do psychiatry i o wszystkim mu opowiedzieć, zryłeś sobie bańkę, ale może nie na tyle, żeby nie móc jeszcze normalnie funkcjonować.
Uwaga! Użytkownik jhg80 nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 12746 / 2466 / 0
Po pierwsze musisz przestać ćpać : ) Pierwszy krok to tak jak napisano wyżej - wizyta u psychiatry. Być może obejdzie się bez ośrodka i dasz radę odstawić ćpanie dzięki lekom. Jeżeli dostaniesz beznodiazepinę (alprazolam, diazepam, klonazepam...) to uważaj z tym bardzo, bo to jeszcze gorszy nałóg.

Jeżeli nie masz, to znajdź sobie dziewczynę (tylko niećpającą) i zajmij się "normalnym" życiem.
  • 427 / 43 / 0
07 maja 2017jezus_chytrus pisze:
Po pierwsze musisz przestać ćpać : ) Pierwszy krok to tak jak napisano wyżej - wizyta u psychiatry. Być może obejdzie się bez ośrodka i dasz radę odstawić ćpanie dzięki lekom. Jeżeli dostaniesz beznodiazepinę (alprazolam, diazepam, klonazepam...) to uważaj z tym bardzo, bo to jeszcze gorszy nałóg.

Jeżeli nie masz, to znajdź sobie dziewczynę (tylko niećpającą) i zajmij się "normalnym" życiem.
Osoba mi znajoma po incydencie z przedawkowaniem amfetaminy i zarzuceniem sildenafilu, wylądowała w szpitalu. Trochę odszedł od narkotyków, m.in. z tego powodu. Rodzice zawieźli go do psychiatry i dostał receptę na lorazepam. To nie tędy droga, a lekarz to chyba idiota. Recepta poszła w kibel. A szkoda, bo mogła w moje ręce :/
Aktualnie nie ćpa, zarzuca sporadycznie (tylko i wyłącznie pod wpływem alkoholu), no ale się trzyma. Wrócił do dawnego hobby (muzyka), gra na instrumencie dętym i daje radę.
  • 37 / / 0
07 maja 2017fantastikum pisze:
Ucieczka od znajomych (grupy wzajemnej adoracji) podtrzymująca tradycje zarzucania czegokolwiek.
Wyjazd do innego miasta, za granicę, ogarnięcie pracy. Znaleźć hobby, które odwróciłoby uwagę od narkotyków. Wędkowanie - dobra sprawa, aktywne wędkowanie - jeszcze lepsza.
No i wizyta u terapeuty czy też psychiatry, który zajmuje się uzależnieniami.
Kościół, spowiedź (pozwoli nieco wyrzucić z siebie syfu), czytanie Pisma Świętego - ale to dla wierzących. Jeżeli nie jesteś to jednak zawsze możesz.

Ja zacząłem od unikania znajomych, dla których narkotyki (w tym alkohol) stały się rutyną. Mam cel w życiu: chce skończyć studia i pójść na doktorat - dlatego zacząłem uciekać właśnie w ten świat.
Dodatkowo łykam paroksetynę, która poprawiła samopoczucie i jednocześnie utrzymała tradycję łykania piguł.

Sport to dobra sprawa, i już stanowi punkt zaczepienia. Dodatkowo przydałaby się jakaś dziewczyna (niećpająca) - przecież to też narkotyk, i do tego zdrowy.

P.S. Ważne, żeby ucieczka od towarzystwa sprzyjającego ćpaniu nie pchnęła Cię w samotność. Samotność to jeden z głównych czynników wpierdolenia się w nałogi.
1.Tak, wiem, tych znajomych sobie odpuściłem. Ale... to jest tak, że oni często-gęsto nie chcieli, odmawiali a to ja byłem "tym złym", który namawiał i ciągnął wszystko w melanż i ćpanie. Jedni imprezowali ze mną 2 dni, a inny 3 dni. A przez to ja, jako jedyny miałem 5 dniowy melanż.
2.Wyjechałem specjalnie na drugi koniec Polski, odciąłem się od wszystkich znajomych. Zacząłem trochę nowe życie, znalazłem dziewczynę.
ALE.
Ale ciągle mnie ciągnie do znajomych, do ćpania. Dlatego ciągle wymyślam nowy powód i sposób by wrócić w rodzinne strony i to robię. I to ja namawiam ich do ćpania i tego melanżu.
Mam dziewczynę niećpająca i ona już nie może wytrzymać tego jaki jestem, powiedziała DOŚĆ!


Zmierzam do tego, że zdałem sobie sprawę, że to jest na maksa złe i chce z tym skończyć.
Odcięcie się od znajomych, zająć się hobby, pracą, życiem, dziewczyną - OK, ja to wiem.
Ale co oprócz tego powinienem zrobić...
I właśnie tutaj od Was dostałem wskazówkę - udać się do psychiatry.
Ale mam go poprosić by mi coś przepisał, jakieś leki?
Co jeszcze? Ogarnę psychiatrę ale jest jeszcze coś, co powinienem zrobić?
  • 3207 / 389 / 0
Psychiatrę i leki sobie odpuść, nie potrzebujesz tego w tej chwili, a i tak zresztą żadne leki nie wyeliminują głodów ani nie wykorzenią złych schematów z głowy. Znajdź terapeutę specjalistę od uzależnień (może być prywatny jak cię stać - warto zainwestować) i rozpocznij z nim terapię indywidualną.
  • 4 / / 0
z tego co piszesz ile cpales, wyglada ze masz w chuj hajsu na takie zabawy i wiem ze jak sie napierdolisz alko to i tak przycpasz, ja bym ziom ograniczyl prochy, brac co miesiać i przyzwaczajac sie do trzezwosci, jakie masz hobby ?, uprawial sport ktory lubisz,, powinno przejsc.
  • 427 / 43 / 0
07 maja 2017Blu pisze:
Psychiatrę i leki sobie odpuść, nie potrzebujesz tego w tej chwili, a i tak zresztą żadne leki nie wyeliminują głodów ani nie wykorzenią złych schematów z głowy. Znajdź terapeutę specjalistę od uzależnień (może być prywatny jak cię stać - warto zainwestować) i rozpocznij z nim terapię indywidualną.
A ibogaina? Oczywiście żartuje, w Polskich realiach to niemożliwe.
Psychoterapeuta jest jak najbardziej wskazany. Psychiatry sensu stricto też bym nie wykluczał. Są na tym świecie i tacy, którzy mimo wypisywania recept mogą pomóc w inny sposób. Wizyta u psychiatry nie polega jedynie na pięciominutowej wizycie i wypisaniu recepty. Chociaż niestety jest to częstą praktyką.

No i zaznaczam: SPORT! Łapie cię ochota na narkotyk, chwyć za rower i jazda. Wymęcz się do granic możliwości to naćpasz się naturalnymi endorfinami.
  • 37 / / 0
Blu pisze:
Psychiatrę i leki sobie odpuść, nie potrzebujesz tego w tej chwili, a i tak zresztą żadne leki nie wyeliminują głodów ani nie wykorzenią złych schematów z głowy. Znajdź terapeutę specjalistę od uzależnień (może być prywatny jak cię stać - warto zainwestować) i rozpocznij z nim terapię indywidualną.
Dzięki! Rozejrzę się w tym temacie i podziałam.
Właśnie o to chodzi, nie chcę z dragów wpadać znowu w coś (jakieś leki czy sumplementajce).
IceMase pisze:
z tego co piszesz ile cpales, wyglada ze masz w chuj hajsu na takie zabawy i wiem ze jak sie napierdolisz alko to i tak przycpasz, ja bym ziom ograniczyl prochy, brac co miesiać i przyzwaczajac sie do trzezwosci, jakie masz hobby ?, uprawial sport ktory lubisz,, powinno przejsc.
Owszem, na takie zabawy miałem duuuużo hajsu. Nie musiałem pracować, mieszkałem sam. Mogłem na zabawy przeznaczać parę tysięcy miesięcznie. Ale to był tylko jeden rok taki w moim życiu.
Właśnie tego się boje. Wiem jak jest. Jak się tylko napije, to od razu niucham i szukam!
Chodzę na siłkę 3/4 razy w tygodniu. Hobby? Muzyka.

fantastikum pisze:
A ibogaina? Oczywiście żartuje, w Polskich realiach to niemożliwe.
Psychoterapeuta jest jak najbardziej wskazany. Psychiatry sensu stricto też bym nie wykluczał. Są na tym świecie i tacy, którzy mimo wypisywania recept mogą pomóc w inny sposób. Wizyta u psychiatry nie polega jedynie na pięciominutowej wizycie i wypisaniu recepty. Chociaż niestety jest to częstą praktyką.

No i zaznaczam: SPORT! Łapie cię ochota na narkotyk, chwyć za rower i jazda. Wymęcz się do granic możliwości to naćpasz się naturalnymi endorfinami.
Ok, aktualnie nie wiem czym różni się psychoterapeuta od psychiatry. Już się czegoś nowego dowiem :old:
Ja wiem, co robić by nie łapać się znów za dragi.



ALE ...
1.Co zrobić, żebym miał znów ochotę na seks jak kiedyś?
Mogłem z moją dziewczyną uprawiać seks minimum raz dziennie. Średnio dwa razy dziennie + masturbacja.
Teraz od 4 dni nie mam w ogóle ochoty na seks ani na nic.
2.Jestem przestraszony wszystkiego. Boje się ciemności, boje się muzyki. Boje się rozmawiać.
3.Czuje CAŁY CZAS niepokój i lęk. Tak po prostu.
4.A jak zostałem ostatnio na 2 godziny sam w mieszkaniu, to nie wiedziałem co zrobić ze sobą. Miałem mega chujowe myśli, natłok myśli, nie mogłem usiedzieć 5 sekund i skupić się nawet na ścianie. To było straszne.

Zdrowy jestem, ale fizycznie.
Mi chodzi bardziej o psychikę.
Jak ją naprawić, polepszyć? O moją sprawność seksualną. Żebym nie miał zamułki/deprechy/smutnych myśli itd itp

P.S. Dzięki za uzyskaną już pomoc, ale nadal jeszcze nie jestem zaspokojony informacjami, dlatego czekam na kolejne posty.
Pozdro!
ODPOWIEDZ
Posty: 39 • Strona 1 z 4
Artykuły
Newsy
[img]
Magiczne grzyby w walce z uzależnieniem od nikotyny - przełom czy obiecujący eksperyment?

Nowe badania sugerują, że psylocybina - substancja psychoaktywna zawarta w tzw. "magicznych grzybach" - w połączeniu z psychoterapią może znacząco zwiększyć skuteczność rzucania palenia. Choć wyniki są obiecujące, naukowcy podkreślają potrzebę dalszych badań.

[img]
Mnisi szmuglowali narkotyki. Ukryli je za fałszywymi ściankami

22 buddyjskich mnichów zostało aresztowanych na międzynarodowym lotnisku w Kolombo w Sri Lance. W ich bagażach znaleziono łącznie około 110 kilogramów marihuany.

[img]
Marihuana po reklasyfikacji: wciąż daleka droga do federalnej legalizacji w USA

Administracja Donald Trump ogłosiła wykreślenie marihuany z najbardziej restrykcyjnej kategorii federalnych substancji kontrolowanych. To ważna decyzja dla branży i inwestorów. Nie oznacza jednak, że Stany Zjednoczone zalegalizowały marihuanę rekreacyjną na poziomie federalnym. Do tego droga pozostaje długa i politycznie trudna. Po reklasyfikacji, zgodnie z zasadą „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”, akcje firm z branży najpierw silnie wzrosły, a potem mocno spadły.