Odstawiam alkohol po kilku latach i kodeinę braną 2 3 razy w tygodniu czasem częściej. Inne ''używki'' brałem od czasu do czasu ale jeśli - to zawsze w opór albo w głupich miksach z wcześniej wymienionymi.. Zmieniłem tryb życia diametralnie, ale czuję, że nie poradzę sobie bez 'wsparcia farmakologicznego' po tak długim okresie nietrzeźwości..
Zapisałem się na wizytę u psychiatry, jak rozmawiać, żeby wydane 150 zł nie poszło na marne - oczywiście zależy mi na dalszej obserwacji ze strony lekarza.
Nie chciałbym, żeby ze względu na uzależnienia skierował mnie do psychologa na terapię, a recepty nie wypisze bo mam tendencje do nadużywania.
O jakie leki go właściwie prosić?
Będę wdzięczny za własne doświadczenia
"innych używkach" z lekarzem, żeby nie zostać potraktowanym jako wyłudzacz recept - właśnie tak jak napisałem w zdaniu wcześniej, podszedłbym do tematu, czyli prośba o coś o niskim potencjale uzależniającym, ale o porządnym profilu działania - bo zabawa w kotka i myszkę z doktorem jest bez sensu, wiesz, jakby miał Ci wypisywać, półżartem mówiąc, "Marsjanki", podchodząc do przypadku jedynie od strony potencjalnego zagrożenia uzależnieniem. Jak gość jest dobrym lekarzem i pacjent ma szczerą chęć leczenia, a nie udawania, to właśnie wyłożenie kart na stół, szczerość i otwartość to podstawa - sam wyczuje jak powinien podejść do tematu. Najlepiej powiedz mu dokładnie to samo co napisałeś w poście - chcesz prawdziwego leczenia i wykazujesz prawdziwą chęć i w zamian oczekujesz tego samego - poważnego potraktowania i przepisania prawdziwych leków - też z umiarem, o czym pisałem na początku. W skrócie - ja, chcąc faktycznie się leczyć, a nie próbując uciec od trzeźwości w inną stronę, bardziej "usprawiedliwioną", bo "leki", a nie "używki" (takie odczułem wrażenie po Twoim poście nieco, może niesłusznie), po prostu bym tam poszedł i opisał problem, zamiast pytać o przygotowanie do rozmowy z lekarzem na forum dla ćpunów. Zastanów się najpierw też, tak nie okłamując samego siebie, czego chcesz. Bo jak jest chociaż po części tak jak mówię, to lepiej upierdol się rckowym klonazolamem i chuj, na odstawkę pomoże, a na pewno nic mocniejszego nie dostaniesz od lekarza
JanBreivik2 pisze:... uzależnienie od alko i kody zamienić na uzależnienie od benzo? No raczej nie tędy droga. Ja bym celował w coś możliwie delikatnego i jednocześnie wyczuwalnie działającego - rolki czy coś zbliżonego...
jezus_chytrus pisze:.
Nie, żeby nie brał benzo, tylko, żeby nie traktował tego jako zamiennik wcześniejszych używek - np. alko. Relanium podałem jako przykład, jednego z tych "lżejszych" (a wyobraź sobie wjebanie się w klony i np. powrót do picia, ale klony by zostały - efekt? Stan gorszy niż przed metaforyczną "pierwszą receptą"). Ogólnie przekaz posta nie był atakiem na autora, tylko przestrogą, od osoby jak ja. Niewiele ćpania w różnych formach, w tym benzo, spróbowałem, ekspertem nie jestem, ale też zdążyłem spróbować na tyle, aby dojść do momentu czerwonego światełka, gdzie włącza się myśl "aha, więc tak zaczyna się wjebanie, nie rozumiałem dotąd jak można się od tego uzależnić, a sam prawie wdepnąłem po kolana" - czaisz tok myślenia?) . I ogólnie była to "zachęta" dla autora tematu, o przemyślenie sprawy pod takim kątem, żeby idąc się leczyć, potraktować to jak leczenie, a nie odskocznię od trzeźwej rzeczywistości, do której autor nie zdążył przywyknąć będąc w długich ciągach, a tendencję do polecenia z benzo wyczułem w podejściu autora w ogóle do tematu, piszącego np. "Zmieniłem tryb życia diametralnie, ale czuję, że nie poradzę sobie bez 'wsparcia farmakologicznego' po tak długim okresie nietrzeźwości...". Zmieniłem tryb życia - w czasie przeszłym, to ta odstawka TRWA TERAZ (objawy fizyczne itd.), czy "odstawił" - poprawił się, ale wciąż go ciągnie i uważa, że leki mogą pomóc? Bo mogą pomóc, jeżeli faktycznie są potrzebne jako lekarstwo i pytaniem jest tylko czy ich naprawdę POTRZEBUJE, czy CHCE? Bo to diametralna różnica. Dlatego, tak jak napisałem w pierwszym poście - szczerość ze samym sobą, z lekarzem i nic więcej, żadnych niecnych planów z gotowymi tekstami wynajętych tajnych agentów hyperreala, tylko prawidłowe podejście do sprawy i będzie kurwa dobrze, jak się chce to można. Tak słyszałem.
Poszedłem do prywatnego psychiatry i wyłożyłem karty na stół. Półtora roczny ciąg na majce i makiwarze.
Lekarz konkret, biegły sądowy od ćpunów.
Wiedział nawet co to są peoniowe, mieszko, michałko. Szczęka mi opadła 8-(
Poprosiłem go o bunondol, to mnie zjebal jak bura suke i słusznie, miał rację, teraz to widzę.
Dostałem klorazepat,midazolam,setraline,trazodon i hydroksyzyne. Trochę się pomeczylem przez 2 tyg, ale dało radę. Polecam powiedzieć szczerze o swoim problemie psychiatrze.
P.S niebieskie dormicum, mniam
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Alkohol i konopie wpływają na kierowców w odmienny sposób
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Rozebrali LSD na części. Zostało działanie bez wizji
Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis podszedł do LSD tak, jak inżynier podchodzi do urządzenia, którego nie rozumie: rozłożył je na części i sprawdził, bez których nadal działa. Praca ukazała się we wrześniu 2026 roku w „Proceedings of the National Academy of Sciences”, a jej autorem korespondencyjnym jest David E. Olson, dyrektor Institute for Psychedelics and Neurotherapeutics.
Amerykanie zamieniają alkohol na konopie. Media straszą uzależnieniem, a statystyki pokazują sukces
Nagłówki amerykańskich i światowych mediów znowu uderzyły w alarmistyczne tony. Wszystko za sprawą najnowszych badań opublikowanych na łamach prestiżowego czasopisma JAMA Psychiatry, z których wynika, że w USA rośnie odsetek osób zmagających się z problematycznym używaniem marihuany (CUD) – szczególnie wśród mężczyzn powyżej 35. roku życia.
Narkotyki z dostawą. „Kryształy" i skręty w przesyłce tak jak legalny towar
Zamówienie przez internet, odbiór w automacie paczkowym lub u kuriera – przestępcy przestawiają się na nowy kanał dystrybucji narkotyków – wykorzystują przesyłki pocztowe. Już ponad 86 ton narkotyków – jak pisała „Rz” – trzykrotnie więcej niż w całym ubiegłym roku, skonfiskowało od początku 2026 r. policyjne CBŚP. To „wierzchołek góry lodowej”, bo na rynek może trafiać nawet kilkakrotnie więcej. Dilerzy kamuflują drogę do odbiorcy – narkotyki docierają w przesyłkach, tak jak tysiące legalnych towarów
