Może zorganizujemy sobie jakiś mały zlocik hajpa na wyjeździe? Takie narko jam session :D... robi się coraz cieplej, myślę też że znajdzie się miejsce odpowiednie dla wszystkich... wszystko można ustawić, dogadać... co Wy na to?
Wymiana doświadczeń, historii na żywo... też spoko by było zobaczyć "swego"...
Nie piszę tu o jakimś mega rozpierdolu, ćpać też nie musimy < tjaaaaaaaaaaaa.. :diabolic: >
Co sądzicie o tym pomyśle, uważacie że jest sens, że uda się zgrać/chcecie ?
Piszcie opinie i ewentualne pomysły.
Yooo!
kkrycha pisze:Też za bardzo nie mam z kim, więc ćpie sam. okolice birmigham póki co ale moze moze... a jak ktos je kwacha uwieelbiam go pilnowac wtedy. dojaram sobie do fetki joya i nie dosc ze sie swietnie bawie, to pilnuje delikwenta i w miarę zdrowo prowadze jego trip :)
Ja ogólnie nigdy nie brałem udziału w tego typu zlotach, a nie też z zasady nie biorę narkotyków z ludźmi, których nie znam, ale gdyby coś ciekawego się działo (bardziej latem niż teraz), to może się zainteresuję tematem ^_^
obie pozbawione 'ja'.
To było umiarkowanie zahaczające o nieprzeciętność."
Najpierw masa, potem kwasa
Wolne Konopie w Komendzie Głównej Policji. Policjanci też widzą absurdy obecnego prawa
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Nieprzytomni nieletni i pacjent z 7,3 promila
Lekarka opowiada „mrożące krew w żyłach” alkoholowe historie z oddziału toksykologii.
Psylocybina na objawy po wstrząśnieniu mózgu
Badania nad psylocybiną krążą od lat wokół tych samych wskazań: depresji lekoopornej, uzależnień, lęku w chorobie terminalnej. Zespół z Monash University w Melbourne wchodzi na teren, którego dotąd nikt systematycznie nie sprawdzał — uporczywe objawy po wstrząśnieniu mózgu. To pierwsze takie badanie w Australii.
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.