...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje
ODPOWIEDZ
Posty: 15 • Strona 1 z 2
  • 1152 / 230 / 7
Chciałbym żyć praktycznie na trzeźwo, zarzucając kartony albo jarając zioło raz na kilka miesięcy.

Problem w tym że życie w społeczeństwie WYMAGA zmieniania świadomości, bo dla wszystkich: zabawa = alkohol + dragi.
Unikam depresantów jak mogę (etanol jest depresantem) więc aby wytrzymywać z pijanymi ludźmi jaram ganje albo biorę małe dawki dysocjantów.
Da się bawić na trzeźwo?
Sam nie jestem idealny bo nie potrafię na trzeźwo rozmawiać ze słabo znanymi ludźmi (za dużo myślę co oni pomyślą o mnie) ale myślę że byłbym w stanie to pokonać.

Myślę że powinienem znaleźć przyjazne i trzeźwe, a przy tym ciekawe (nerdy odpadają) otoczenie.
Istnieje coś takiego?

Pozdrawiam,
c11
Życie to trip, więc dbaj o set&setting.
ENTEOGENY PRAWEM, NIE TOWAREM!
Układ nagrody kurwą jest.
  • 278 / 11 / 0
Pewnie, że można znaleźć ciekawe osoby, które nie piją ani nie ćpają. Mają swoje ekipy, z którymi chodzą do klubów, a na domówkach siedzą przy herbacie. W klubie łatwo zauważyć, kiedy większa grupa pije bezalkoholowe rzeczy.

Na studiach albo w pracy pojedyncza osoba, która przy grupowym wyjściu "na piwo" pije sok, chociaż nie tłumaczy się prowadzeniem samochodu, może Ci pomóc wkręcić się w podobne towarzystwo.

Wśród aktywnych sportowców też łatwo takich znaleźć.

Powodzenia w poszukiwaniach.
  • 1825 / 106 / 20
Wcale nie wymaga zmieniania świadomości, tak jest po prostu łatwiej, poznałem trochę ludzi, którzy mimo że wszyscy łącznie ze mną byli bardzo pijani, bawili się dobrze, choć nie tak hardkorowo oczywiście, jeżeli ktoś tak potrafi to spokojnie może nawet chodzić na imprezy i być trzeźwym, na niektórych imprezach nawet lepiej jest tak zrobić, bo można przeprowadzić ciekawe rozmowy z ciekawymi ludźmi a nad ranem nie ma się takich luk, nie zawsze się jednak da, jak już nad ranem wszyscy są zajebani ciężko z nimi na trzeźwo wytrzymać, właściwie to bez sensu jest wtedy siedzieć.

Wbrew pozorom jest sporo ludzi którzy większość rzeczy robią na trzeźwo, tak jak napisał Winotu sporo ich jest wśród sportowców, szczególnie tych siedzących na siłowniach, bo alkohol oraz mj i kulturystyka niestety się bardzo gryzą. Wśród płci pięknej jest też sporo takich ludzi.

Niestety IMO trzeźwe życie wymaga trochę innego sposobu zabawy, raczej piątkowa impreza niekoniecznie jest dobrym pomysłem, chyba że np:. lubisz tańczyć, to możesz iść do klubu i wytrzymać bez alko.Ja gdybym już musiał żyć trzeźwo i szukał takiego towarzystwa, raczej weekendowe wyjścia zahaczałyby o takie miejsca jak kino, park, jakiekolwiek ciekawe miejsca w okolicy, albo inne formy zabawy np:. paintball, wypad gdzieś na rowerze, albo nad zalew, rzekę czy inne tego typu. Moim zdaniem są to rzeczy nawet o wiele ciekawsze niż piątkowe najebanie się i pójście w miasto.

Ja spotkałem wielu takich ludzi którzy alkohol pili właściwie tak rzadko że prawie w ogóle, właściwie tylko z presji społeczeństwa, bo pijanych ich nigdy nie widziałem i byli to bardzo fajni i ciekawi ludzie, nie odczuwałem przy nich najmniejszej potrzeby żeby w ogóle tknąć alkoholu, potrafiliśmy wiele różnych fajnych rzeczy robić, całymi dniami, nawet typu grille bez nawet odrobiny alkoholu(heh... trochę jak za dzieciaka), więc jest nadzieja że znajdziesz takie towarzystwo, a jeśli takie znajdziesz nie będziesz odczuwał żadnej potrzeby zmieniania stanu świadomości. ;-)
Na nic dzisiaj nie narzekam, mam w kieszeni klonazepam.
Co się stanie po Dextrometorfanie?
Ona jedyna, wierna dziewczyna - amfetamina buprenorfina
  • 3964 / 150 / 0
c11h12n2o3 pisze:
Chciałbym żyć praktycznie na trzeźwo, zarzucając kartony albo jarając zioło raz na kilka miesięcy.
zyj, tylko Ty o tym decydujesz. przydaloby sie jednak do tego:
c11h12n2o3 pisze:
przyjazne (...) otoczenie.
lub kompletnie przestac sie przejmowac co obecne o Tobie mysli, to wymaga jednak zmiany Twojego myslenia. :-)
niedojebanie genetyczne
  • 34 / / 0
najgorsze jest jeśli już MUSISZ być nietrzeźwym by wyjść do 'społeczeństwa' od jakiegoś czasu idę na niektóre imprezy, bawię się na trzeźwo, i szczerze mówiąc nie jest tak bardzo źle jakby sie wydawało;)
Uwaga! Użytkownik kinku nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 4807 / 272 / 0
Szczerze mówiąc można polecić stowarzyszenia anonimowych uzależnionych, jako że sam zacząłem uczęszczać widzę dwie mocne zalety. Po pierwsze oni wszyscy dużo zażywali także jest mocny wspólny temat i zrozumienie. Po drugie każdy ma ideę aby żyć w trzeźwości i tego pilnuje więc trafia to w potrzeby autora tematu w 100%. Jedynym problemem jest to że trzeba przyznać przed sobą samym i resztą że jest się uzależnionym, jeśli autor tematu tego nie czuje, to nie będzie do końca akceptowany.

Poza tym jest nieco ludzi pijących baardzo umiarkowanie i jak się ich poszuka to się ich znajdzie. Jak zobaczysz na pierwszej imprezie że towarzystwo pije lub ćpa na umór, to chyba nie ma wątpliwości że skoro są w stanie to robić, robią to regularnie prawda? Jak na razie 100% potwierdzalności. Łatwo wyczuć że jest się z ekipą problematyczną, tym bardziej że problemy się przyciągają. Trzeba poznać kogoś innego wtedy, nie ma wyjścia bo presja otoczenia bywa tak wpływowa że samemu, nawet nie wiedząc kiedy zaczynasz się staczać.
Ja otchłań tęcz, a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
  • 190 / 1 / 0
c11h12n2o3 pisze:
Chciałbym żyć praktycznie na trzeźwo, zarzucając kartony albo jarając zioło raz na kilka miesięcy.
Miałem podobny okres w życiu. I było spoko. Nawet juwenalia udało mi się przeżyć na trzeźwo. :D
c11h12n2o3 pisze:
Problem w tym że życie w społeczeństwie WYMAGA zmieniania świadomości
E tam, gówno prawda.
Nie sądź, a nie będziesz sądzony! :old:
  • 867 / 18 / 0
Przykladowo pewien porzadny czlowiek, ktorego znalem, byl zawsze trzezwy. W pracy zapierdalal nadgodziny, a potem zapierdalal na silownie.

Trenowal tez inne sporty. Pokazywal sie ludziom tylko bedac w dobrej formie. Pelen zadowolenia z siebie, z kasa w kieszeni, dobra sylwetka, majac kumpli ktorzy go szanowali za dobre granie w noge i napierdalanie sie na solowkach, wiodl szczesliwe, trzezwe zycie.

Kosztowalo go to jednak wiele pracy i dyscypliny. To jest slowo klucz, mysle. Bedziesz utrzymywal wysoki poziom i bardzo dbal o siebie, to przez wiekszosc czasu bedziesz zajety praca.

W nielicznych momentach, gdy ludzie beda Cie widziec w czasie prywatnym, bedziesz czuc sie wsrod nich dobrze.

Trzezwi ludzie nawet nie lubia alkoholu czy narkotykow, bo przeszkadzaloby im to w rozwoju - zdobywaniu umiejetnosci, kasy, zrobieniu sylwetki, wiedzy itd., ktore sa im potrzebne do zdobycia szacunku do siebie, ktory nastepnie zostaje przetworzony podczas spotkan w trzezwym gronie w szacunek u innych.

A ze wielu ludzi to leniwe cpuny, ktore wola siedziec na kompie w tygodniu a w weekend sie najebac, to chuj. Z drugiej strony sie nie dziwie, skoro w Polsce i tak ciezko zarobic pieniadze pozwalajace na swobodny rozwoj. Ucpanie sie jest latwiejsze i pomaga poradzic sobie z frustracja.

Jakbys byl bogaty i do tego zdyscyplinowany to bys wykombinowal zajebiste sposoby na spedzanie czasu.
c11h12n2o3 pisze:
Problem w tym że życie w społeczeństwie WYMAGA zmieniania świadomości

Cos w tym jest. Caly syf media + religia w dziecinstwie + szkolnictwo ustawiaja nas w taki sposob, ze mozemy czuc chwile zadowolenia tylko zapierdalajac na naszych Panow - wlascicieli wielkich firm, ktorzy ten system z gory ustawiaja. Ludzie z wypranymi lbami sa niejako niewidzialnie szantazowani: albo bedziesz zapiedalac bardziej od innych i cpac zadowolenie z siebie, szacunek innych, radosc zakupow itp., dostosowujac sie do norm ustalanych przez Twoich wlascicieli (tak jak gdybysmy byli psami), albo bedziesz sie buntowac, a wtedy nadmiar nagromadzonych emocji w Twojej podswiadomosci zmusi Cie do uciekania w komputer, alkohol, narkotyki. Dodatkowo Twoi sasiedzi maja tak samo wyprany mozg, i nie rusza dupy z domu na trzezwo, wiec ida sie najebac na dwor. W Polsce jest wyjatkowo przejebane przez brak kasy.

Tez mnie to wkurwia i nie bardzo widze wyjscie. Czytam sobie o tych mnichach co siedza na dupie na trzezwo calymi latami i podobno sa bardziej szczesliwi, niz ludzie na zachodzie z tym swoim calym zasranym postepem.
Uwaga! Użytkownik extraviado nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 703 / 40 / 0
extraviado pisze:
Cos w tym jest. Caly syf media + religia w dziecinstwie + szkolnictwo ustawiaja nas w taki sposob, ze mozemy czuc chwile zadowolenia tylko zapierdalajac na naszych Panow - wlascicieli wielkich firm, ktorzy ten system z gory ustawiaja. Ludzie z wypranymi lbami sa niejako niewidzialnie szantazowani: albo bedziesz zapiedalac bardziej od innych i cpac zadowolenie z siebie, szacunek innych, radosc zakupow itp., dostosowujac sie do norm ustalanych przez Twoich wlascicieli (tak jak gdybysmy byli psami), albo bedziesz sie buntowac, a wtedy nadmiar nagromadzonych emocji w Twojej podswiadomosci zmusi Cie do uciekania w komputer, alkohol, narkotyki. Dodatkowo Twoi sasiedzi maja tak samo wyprany mozg, i nie rusza dupy z domu na trzezwo, wiec ida sie najebac na dwor. W Polsce jest wyjatkowo przejebane przez brak kasy.
W Polsce za brakiem kasy idzie poczucie bycia wykorzystywanym i kompletny brak szacunku do pracy jako takiej. Częściowo rozumiem skąd to się bierze, ale jednocześnie nienawidzę takiego podejścia. Mam przez to poczucie, że jak podoba mi się to co robię, to jestem frajerem dla większości ludzi dookoła, bo nie mam ambicji zakładać czegoś własnego i pracuję "na kogoś". Tutaj wypada tylko narzekać i kombinować, ewentualnie w ramach buntu katować psychikę i organizm kolejnymi używkami i być "poza tym wszystkim".

Do autora tematu: jeżeli osoby, którzy wkręcają się w stu procentach w jakąś pasję ("nerdy") to dla ciebie mało ciekawe towarzystwo to nie mam pojęcia czego ty właściwie szukasz w ludziach. Dla mnie to najlepsze środowisko w jakie mogłam trafić. Teraz chyba trochę odstaję, bo czynnik wspólnego zainteresowania odpadł z mojej strony kiedy odpuściłam sobie studia, ale dalej uwielbiam z tymi ludźmi przebywać. To w zasadzie główny czynnik, który od dawna powstrzymuje mnie od wpadnięcia w totalne bagno. (Chociaż tam nie ma samych abstynentów, ale nie ma też chlania przy każdej możliwej okazji.)
Ostatnio zmieniony 31 marca 2015 przez sotbs, łącznie zmieniany 1 raz.
  • 1152 / 230 / 7
son.of.the.blue.sky pisze:
jeżeli osoby, którzy wkręcają się w stu procentach w jakąś pasję ("nerdy") to dla ciebie mało ciekawe towarzystwo to nie mam pojęcia czego ty właściwie szukasz w ludziach. Dla mnie to najlepsze środowisko w jakie mogłam trafić.
Już tłumaczę. Już kontaktów z takimi ludźmi próbowałem. I przekonałem się że przekładają bezpieczeństwo ponad wolność i boją się próbować nowych rzeczy, jeżeli wykraczają poza ich zainteresowania (tak jakby zbyt schematycznie myśleli). Boją się żyć, przez co nie są spontaniczni i niczym nie zaskakują. Do tego dochodzą suche żarty i brak wyczucia towarzyskiego. Dziękuję bardzo.

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.

Problem z towarzystwem polega na tym że nie czuję się komfortowo ze słabo znanymi ludźmi i nie umiem ich poznawać bo nie wiem o czym rozmawiać. Po MJ/dysocjantach/empatogenach jestem bardziej otwarty i przestaję analizować czy tym co powiem się nie ośmieszę. I to powinienem rozwiązać, a wtedy częstotliwość ćpania zredukuję kilkukrotnie.
Życie to trip, więc dbaj o set&setting.
ENTEOGENY PRAWEM, NIE TOWAREM!
Układ nagrody kurwą jest.
ODPOWIEDZ
Posty: 15 • Strona 1 z 2
Artykuły
Newsy
[img]
Ryzyko udaru wyższe o 37 proc. Naukowcy wskazują na popularną używkę

Marihuana może zwiększać ryzyko udaru mózgu – wynika z analizy danych ponad 100 mln osób. W przypadku konopi wzrost ryzyka wyniósł 37 proc., ale jeszcze większe wartości odnotowano przy kokainie i amfetaminie. Badacze osobno sprawdzili też osoby poniżej 55. roku życia.

[img]
Rozebrali LSD na części. Zostało działanie bez wizji

Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis podszedł do LSD tak, jak inżynier podchodzi do urządzenia, którego nie rozumie: rozłożył je na części i sprawdził, bez których nadal działa. Praca ukazała się we wrześniu 2026 roku w „Proceedings of the National Academy of Sciences”, a jej autorem korespondencyjnym jest David E. Olson, dyrektor Institute for Psychedelics and Neurotherapeutics.

[img]
Bezpieczna likwidacja nielegalnych laboratoriów – specjalistyczne CBŚP

Na terenie Centrum Szkolenia Policji w Legionowie, w ośrodku ITCCCL (International Training Center for Combating Clandestine Laboratories) prowadzonym przez CBŚP, policjanci wzięli udział w szkoleniu dotyczącym likwidacji nielegalnych laboratoriów narkotyków syntetycznych z wykorzystaniem zespołów specjalnych CBŚP i kontrterrorystów. Przedsięwzięcie zorganizował Wydział do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Narkotykowej Centralnego Biura Śledczego Policji.