To co jest poniżej, ułożyłem sobie na własne potrzeby, ale postanowiłem się tym podzielić, może komuś się przyda choćby jeden z tych truizmów :old:
Wszystkich chętnych zapraszam do poszerzania tego zbioru mądrości ludowych, chętnie zastanowię się nad Waszymi przemyśleniami, a nawet włączę do swojego "kodeksu postępowania", pod warunkiem, że będę się z nimi zgadzał :-) Zaznaczam, że nie ma to być poradnik, jak rzucić dragi, tylko jak je rozsądnie użytkować, zgodnie z maksymą "wszystko jest dla ludzi (szkoda tylko, że nie wszystko jest dla nich korzystne ;-) )"
Moje wstępne przemyślenia są takie (sorry, że są dość chaotyczne, wszystko spisałem w ciągu 20 minut
- nie przesadzać z częstotliwością, ograniczyć, a najlepiej całkowicie zaniechać użytkowania substancji psychoaktywnych poza weekendami, zamiast tego lepiej zainteresować się innymi sprawami, np. przypomnieć sobie zaniedbane hobby, spędzać czas ciekawie i aktywnie, np. z rodziną i znajomymi;
- uważnie słuchać swojego organizmu, bez wątpienia warto ograniczyć lub odstawić używki jeśli w jakikolwiek sposób sygnalizuje, że ciężko znosi realizowane formy intoksykacji,
- nie przejmować się, jeśli zaplanowany trip z jakiegoś powodu nie dojdzie do skutku, nie postrzegać tego w kategoriach straty, tylko raczej szansy na dłuższą regenerację organizmu, detoksykację i zbicie tolerancji; z całą pewnością znajdzie się inna okazja, kiedy być może będą nawet lepsze warunki i efekty;
- naprawdę nie ma potrzeby spróbowania wszystkiego, w każdej dawce i w każdym możliwym miksie, lepiej zebrać mniej doświadczeń, ale bardziej pouczających i nie wchodzących w kolizję z własnym zdrowiem i innymi sferami życia;
- zmniejszyć poziom zainteresowania tematem, nie ma potrzeby czytania hajpa i przekopywania netu po 3 godziny dziennie, oczywiście należy zdobywać potrzebne informacje, ale warto zidentyfikować moment, kiedy już więcej ich nie potrzeba;
- opisywać (przynajmniej w formie krótkiej notatki) KAŻDY trip, niezależnie od substancji i dawki, nawet taki po 1 piwie i szczypcie kanny pod językiem; pozwoli to na spojrzenie z dystansem na jakość i częstotliwość zabaw z substancjami psychoaktywnymi;
- zawsze przygotowywać się mentalnie do podróży, wyczulić na odbiór efektów, wyciszyć się i starać się zyskać jak najwięcej, warto wzbudzić w sobie intencję zebrania pozytywnych doświadczeń i nauczenia się czegoś, poszerzenia zakresu swoich przeżyć i wiedzy o świecie i samym sobie.
-dla osób które dopiero zaczynają - unikać jak ognia pierwszego ciągu. Po nim naprawdę wszystko się zmienia o 180 stopni, choć pozornie nic się nie stało.
-wbrew pozorom MOŻNA BAWIĆ SIĘ NA TRZEŹWO, dlatego czasami możemy odmówić lufy, browara czy czegokolwiek.
-nie wpierdalajcie kumpli w ćpanie, a już na pewno nie w takie w którym obydwoje się nawzajem na nie nakręcacie. Na początku jest fajnie, ale gdy jedna osoba chce ograniczyć lub rzucić, przy ćpającym towarzystwie nie ma szans
-przed każdym ćpaniem warto trochę ruszyć makówką hehe i pomyśleć trochę w przyszłość, czyli np. czy nie macie dzisiaj żadnych obowiązków, żadnej możliwości przypału, jak dostaniecie się do domu itp
-no i ogółem pamiętać o czymś takim jak mechanizm wypacia
To dobry nawyk, która sprawdza się po latach
And speak my point of view,
But it's not sane...
Vivid pisze:- nie opowiadać o swoich nowych zainteresowaniach nikomu - nawet zaufanym osobom.
To dobry nawyk, która sprawdza się po latach
"Jest już mocno, ale jeszcze ten ostatni raz dorzucę" - kończy się u mnie zazwyczaj nie najlepiej.
hess pisze:nie próbować nawet substancji, które ogólnie przyjęte są za silnie uzależniające
- Nie ćpać codziennie - to najkrótsza droga do tego, żeby narkotyki przestały być przyjemną odskocznią od rzeczywistości, a stały się monotonnym nawykiem. Z czasem efekty robią się coraz mniej ciekawe, potrzeba coraz większych ilości wszystkiego, kasa na to idzie, coraz większe ciśnienie, a człowiek traci zainteresowanie czymkolwiek poza dragami. Nie opłaca się.
- Zanim spróbujesz czegoś nowego najpierw rozważ to kilka razy, poczytaj o tej substancji w necie i upewnij się co do dawkowania, czasu działania i możliwych efektów ubocznych.
vortexxix pisze:- opisywać (przynajmniej w formie krótkiej notatki) KAŻDY trip, niezależnie od substancji i dawki, nawet taki po 1 piwie i szczypcie kanny pod językiem; pozwoli to na spojrzenie z dystansem na jakość i częstotliwość zabaw z substancjami psychoaktywnymi
- najlepiej nie ćpać i mieć na to wszystko wyjebane
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Przebrały drona za ptaka, by przemycać narkotyki do więzienia
Policja aresztowała dwie kobiety, po tym, jak użyły drona przebranego za plastikową wronę do przemytu narkotyków, tytoniu i telefonów komórkowych. Kobiety w ten sposób próbowały szmuglować przez mury więzienia w Luizjanie.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
