Otóż jakiś czas temu mój dobry przyjaciel poprosił mnie o przysługę. Chodziło o to, że jego kuzyn chciał spróbować pewnej substancji psychodelicznej: 25I-NBOMe. Jest to teoretycznie substancja niezakazana w Polsce (czyli legalna, ale wnioskujac z dotychczasowego przebiegu owej sytuacji poprzednie określenie uważam za trafniejsze), a że głównym powodem dla którego miałem w tej transakcji pośredniczyć jest moja szersza znajomość technik komputerowych postanowiłem się zgodzić. Transakcja odbyła się poprawnie, zapłaciłem, produkt doszedł, a następnie wysłałem list do kuzyna ww. przyjaciela. Kuzyn zapłacił mi należność taka, jaka zaplacilem ja, czyli nie mialem w tym zadnej korzysci majatkowej. Dodam, ze my wszyscy trzej jestesmy pelnoletni, ale nadal uczacy sie. List od sprzedawcy nie był w żaden sposób chroniony, mianowicie produkt był w postaci "znaczków" i luźno zawinięty w złożona kartkę A5. Myślac, że skoro poprzednio produkt doszedł do mnie z sukcesem bez takowego zabezpieczenia postanowiłem tak samo wysłać go do kolegi. I tutaj popełniłem znaczacy bład. Wyslalem list polecony, czyli musiałem podać informacje zwrotne (czyli moje prawdziwe imię i nazwisko oraz adres). Kilka dni po wysłaniu listu zaczęliśmy się niepokoić, bo wysłałem go priorytetem, a opóźnienie było kilkudniowe (w internecie przesyłka widniała jako doręczona, a kolega twierdził, że listu nie dostał).
Pewnego dnia, z rana, do kolegi (tutaj jeszcze nadmienię, że z kolega nie znam się osobiście, nigdy go nie widziałem, wiem tylko, że jest kuzynem mojego przyjaciela) przyszła policja (1 lub 2 policjantów) wraz z listem i jego zawartościa. Pytali się go m.in. o takie rzeczy jak: skad mnie zna, czy wcześniej miał jakieś doświadczenia z narkotykami itp. Powiedzieli również, że jeśli w liście byłby tylko 1 znaczek to nie byłoby szumu, ale przy 4 jest to traktowane jako narkotyk. Mówili też, że wyłapali już 80 sztuk tej substancji i że sa już zgony oraz zapowiedzieli mu przeszkuanie domu i test moczu oraz krwi pod katem narkotyków. Do mnie póki co policjanci jeszcze nie zawitali, ale sadzę, że może się to stać w każdej chwili.
Mam w zwiazku z tym kilka pytań: jako, że substancja ta jest w Polsce legalna (niezależnie przecież od ilości, nie ma jej na wykazie substancji zakazanych) czy groża mi jakieś konsekwencje?
Czy będę w sprawie postrzegany jako diler? Z mojej perspektywy byłem tylko pośrednikiem i nie czerpałem żadnych korzyści z owej transakcji.
Czy policja może mi po prostu zlecić test krwi i moczu, tak jak zapowiedzieli to kuzynowi kolegi? Oraz jeśli tak zrobia to czy jeśli owy test cokolwiek wykaże (muszę przyznać, że zdażyło mi się kiedyś zapalić skręta, ale zdecydowanie nie jestem narkomanem) grozi mi coś?
Czy zostana pod uwagę wzięte takie okoliczności jak to, że bardzo dobrze się uczę i za kilka miesięcy mam zamiar wyjechać na studia?
W jakim stopniu policjanci mówili prawdę, a w jakim chcieli tylko kolegę nastraszyć? Chodzi mi tu głównie o podejrzana kwestię przeszukania, testów pod katem narkotyków i "znacznej ilości" substamcji, która od któregoś momentu staje się nielegalna (przecież różnica między 1 a 4 znaczkami jest minimalna, obie nie nadaja się do ponownej sprzedaży, dla szerszego ogladu na sprawę dodam, że jednorazowa dawka na osobę to ok. 1-2 znaczki).
Na koniec tylko powiem, że nie jestem przecież dilerem, kiedyś zdażyło mi się zapalić, ale czy ta absurdalna sytuacja może się skończyć tak, że zostanę wydalony ze szkoły/pójdę siedzieć/zapłacę jakaś grzywnę/będę miał kartotekę/przerabane u rodziny?
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Operacja „Kryształ”
Czyli „ogólnopolskie uderzenie w przestępczość narkotykową wykorzystującą przesyłki kurierskie i pocztowe”.
Marihuana pod kontrolą czy na sprzedaż? Badanie pokazuje różnicę
Debata o marihuanie zwykle sprowadza się do prostego pytania: legalizować czy nie? Analiza opublikowana w The Lancet Psychiatry wskazuje jednak, że ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, jak wprowadzona jest legalizacja.
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD
W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.
