Zawsze się zastanawiałem dlaczego do jasnej cholery seriale takie jak M jak M i inne tasiemce, mają taką popularność? Co skłania ludzi do oglądania takich produkcji? Miejsce zamieszkania, iloraz inteligencji, zawód, wychowanie, religia? Ogólnie to się spotkałem z poglądem, że ludzie mniej inteligentni to oglądają, choć ja się z tym do końca nie zgadzam. Czasem chcę obejrzeć jakiś dobry film w telewizji czy program(co się rzadko zdarza) i trafię na jakiegoś rodzimego tasiemca. Coś zaskoczy i siedzę, lampię się jak odmóżdżony zombie i rozkminiam jak ja bym się w tych serialowych sytuacjach zachował i co ja bym w tym serialu pozamieniał, żeby było jeszcze lepiej. I pewnie każdy oglądający ma coś takiego, że zamiast skupić się na sobie i swoim życiu to rozmyśla jak on by ten czy tamten wątek poprowadził. To czasem jest nawet uzależniające, matka kumpla tylko siedzi i ogląda seriale. I teraz taka sprawa: co się dzieje w mózgu widza na poziomie chemicznym. Dopamina, serotonina skacze? Może to doświadczenie psychodeliczne jak się siedzi i nagle podłącza się pod nie swój tylko wyimaginowany strumień świadomości? Może to jest czynność, która pozwala się oderwać na chwilę od rzeczywistości i swoich problemów? Niektórzy walą opio, drudzy śpią po 12-16h na dobę inni oglądają seriale.
Codzienna oglądalność niektórych produkcji jest kolosalna. Jest to tak szerokie zjawisko, że warto by się było nad tym zastanowić. Widzów jest tyle co nałogowych palaczy. Człowiek chyba nie może całe życie być trzeźwy. Szuka czegoś co go oderwie. Jedni znajdują to w dragach, alkoholu(też drag, tylko obudowany kulturowymi cegiełkami) a inni w serialach.
Narcyz, ale nie ostentacyjny.
Kłamca, ale wrażliwy.
Miło mi Cię poznać.
seth719 pisze: Zawsze się zastanawiałem dlaczego do jasnej cholery seriale takie jak M jak M i inne tasiemce, mają taką popularność?
ŁUP! ŁUP! ŁUP! (mózg:ŁUP?) ŁUP! (mózg:ŁUP?) ŁUP! (mózg:ŁUP?) ŁUP! ... i tak dalej.
Socjologicznie natomiast rzecz ujmując: ludzie lubią patrzeć na znajome mordy, które lubią, napawać się widokiem nikczemności (ergo: własnej wyższości)tych, których nie lubią i podglądać całą resztę. Poza tym konwersacja o wydarzeniach w serialu wydaje się nam dalece bardziej kulturalna niż staroświeckie plotkowanie, choć potrzeby realizuje się w ten sposób pewnie w 80% te same.
I nie pozwalajcie dzieciom na nadmiar telewizji ani komputera, czy to rodzeństwo potomstwo czy nawet dzieciaki znajomych warto od tego odwodzić. Moja siostra ciągle japi się w ten ekran i tylko opowiada co słychać u Gesslerowej czy na komendzie na ul. Pomorskiej (w11). Wcześniej oglądała te plastikowe pseudoseriale z disneya z podkładanym śmiechem, potem produkcje Khamidova, te z dialogami jak z pornola i Ukrytą Prawdę.
Myślę że to jest sposób na oderwanie się od rzeczywistości, od życia, w którym tacy ludzie nie umieją wprowadzać ciekawych elementów, tak samo jak dla no-life z 1000 "znajomych" na fejsie.
btw chociaż ich odróżnia to od ćpunów, że na lato większość z nich ogranicza swój nałóg, a rozwija go z powrotem zimą, a ćpuny więcej walą latem, bo więcej wolnego czasu i baletów, w przeciwieństwie do zimy :D (no chyba że feciarze albo opiowraki - oni przeważnie ładują cały sezon, jak dzieci, które mają nasrane przez durne gry typu tibia, metin)
Ja swego czasu bardzo lubiłam telenowele. Szczególnie latynoamerykańskie, ale polskie też oglądałam. Co mi się w nich podobało? W latino przede wszystkim kochałam grę aktorów. Każda scena była pełna patosu. Wszyscy tak machali rękami, płakali, wygłaszali takie wzniosłe przemówienia. Zarażali mnie swoimi emocjami i z podniecenia skakałam po całym pokoju. Brakuje mi tego w produkcjach z innych krajów.
W sumie porównanie telenoweli do narkotyku jest słuszne. Wiem, że czułam się przez nie uwięziona. W sumie to boję się teraz w nie wciągać.
Poza tym przyznam, że lubię patrzeć na ładnych ludzi.
Jeszcze bardziej lubiłam wyobrażać sobie własne telenowele. :) Nawet przez kilka lat pisałam telenowele w odcinkach na pewnym forum.
Polskie seriale znacznie mniej mi się podobają. Myślę, że przeciętni ludzie z ulicy mają ciekawsze charaktery. Coś mi się jednak w nich podobało... W sumie był to fajny sposób na oderwanie się od nauki. Kiedyś nie miałam stałego dostępu do netu. Poza tym początkowe odcinki były ciekawe, dopóki wszyscy bohaterowie nie zaczęli się rozwodzić po milion razy.
Pokolenie Ł.K. - ja akurat uważam, że monotonna muzyka elektroniczna jest bardzo ambitna. ŁUP ŁUP , którego nie rozumiesz, ma na celu wprowadzić słuchaczy w trans.
pokolenie Ł.K. pisze: typowe wixiarskie nibytechno
Pomogę troszkę w ogarnianiu: człowiek lubi jak się coś dzieje, umysł goni za bodźcami, a to jakie jest źródło owych bodźców to no cóż, każdy wybiera wedle swoich możliwości... Jeden lata po świecie, drugi po kanałach. Ale to dziwne nie? Oczywiście można zrobić statystyki i wyciągać z nich wnioski, można też włączyć M jak Miłość. Ważne byleby coś się działo. :-D
Narcyz, ale nie ostentacyjny.
Kłamca, ale wrażliwy.
Miło mi Cię poznać.
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Rekiny na „bombie”. Przechodzą pozytywnie testy na narkotyki i kofeinę
Rekiny pod wpływem kokainy? To brzmi jak przepis na absurdalny horror. Niestety, to nasza ziemska rzeczywistość. U drapieżnych ryb żyjących w rajskich wodach Bahamów wykryto obecność narkotyków, leków i kofeiny. To nie oznacza jednak, że rekiny zmieniły styl życia na „imprezowy” – to my zmuszamy je do udziału w niebezpiecznym eksperymencie chemicznym.
Kofeina naprawia zaburzenia w pracy mózgu wywołane brakiem snu
Gdy po nieprzespanej nocy nie radzimy sobie z zadaniami wymagającymi myślenia, składamy to na karb zmęczenia. Jednak, jak dowiadujemy się z badań przeprowadzonych na Narodowym Uniwersytecie Singapuru, problemem nie jest zmęczenie, a fakt, że brak snu zaburza funkcjonowanie konkretnych obszarów mózgu odpowiedzialnych za kawę. Naukowcy nie zostawili nas jednak samych sobie z tą wiedzą. Stwierdzili bowiem, że kofeina może przywracać prawidłową pracę neuronów.
Cyfrowe klony ludzkiego umysłu. Naukowcy testują psychodeliki na wirtualnych mózgach
Wyobraź sobie, że lekarze mogą przetestować wysoce eksperymentalną terapię na Twoim mózgu, w ogóle nie podając Ci leku.