Poprosił mnie też, abym spytał gdzie i jak ma pytać o ten haszysz.
Tak nie wiem czy nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, czy tylko posty w głupi pomysł chcesz sobie nabić, napisał że kumpel się pytał, że zrezygnował po odpowiedziach jakie dostał. A ja mu polecam kupić tam hasz, dobry, wyrób miejscowy, i za grosze, w przybliżeniu mogę powiedzieć że w Maroco można kupić 1g za około 30 centów. Pytać się myślę może w miejscach gdzie widzi jakąś młodzież, boiska, parki, przed dyskotekami też może spróbować ale tak pewnie coś mocniejszego tylko dostanie. Jak języka nie zna to może ciągle po angielsku powtarzać, ganja, czy to minimum się doinformować jak się po arabsku mówi haszysz.
po 1 gdzie napisał że zrezygnował
po 2 kto normalny zadaje takie pytania na forum ?
po 3 podejrzane jest to to twoje konto
po 4 nikt nie sprzeda Europejczykowi w Tunezji niczego za 30 centów he he przynajmniej w Monastiru
po 5 twoje rady są głupie
kacyk pisze:Nie ja, tylko znajomy chciał podjąć takie ryzyko, ale kiedy przeczytałem mu Twoją wypowiedź zrezygnował.
Poprosił mnie też, abym spytał gdzie i jak ma pytać o ten haszysz.
Pytanko- czy wiecie np. z doświadczenia innych czy zdarza się w Tunezji że np psy próbują sprzedawać turystom etc...? Takie pułapki? Jeśli tak, czy to jest warte tego OGROMNEGO ryzyka??
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Irvin Rosenfeld: Człowiek, który wypalił 120 000 jointów od rządu USA
Wyobraź sobie, że co 25 dni listonosz puka do Twoich drzwi i wręcza Ci przesyłkę od rządu federalnego. W środku nie ma jednak pism z urzędu skarbowego, lecz metalowa puszka przypominająca opakowanie od kawy. Po jej otwarciu widzisz 300 starannie skręconych jointów.
Przełom w walce z depresją: jedna dawka DMT działa trzy miesiące
Wyobraź sobie, że jedna dawka substancji, trwająca zaledwie kilka minut, mogłaby rozpędzić ciężką depresję na pół roku. Naukowcy z Imperial College London przetestowali dimetylotryptaminę (DMT) u osób, u których standardowe leki zawiodły. Wyniki? Rewolucyjne. Czy to przełom w walce z depresją lekooporną, która dotyka milionów?
Mikrodawkowanie LSD przegrywa walkę z depresją ze zwykłą kawą?
Przez ostatnią dekadę w Dolinie Krzemowej (ale nie tylko) funkcjonowało przekonanie, że mikrodawkowanie psychodelików to „szwajcarski scyzoryk” dla mózgu – poprawia fokus, libido i leczy depresję. Najnowsze, rygorystyczne badanie kliniczne pokazuje jednak coś zupełnie innego. Pacjenci przyjmujący placebo (w tym przypadku kofeinę) radzili sobie z depresją lepiej niż ci na LSD.