Tak się składa, że odstęp pomiędzy owymi "spokojnymi" - i być może "powojowatymi" - dniami wyniesie tylko 5 lub 6 dni.
Czy tyle wystarczy, żeby tolerancja na pełne efekty powojowatych produktów wróciła do normy? Czytałam, że tolerancja na serotinergiki rośnie szybko, ale w przypadku żarcia ich codziennie przez np. 3 dni.
Tu natomiast byłaby sytuacja, że byłby jeden raz dość duża dawka, kilka dni przerwy i ponownie dość duża dawka.
No więc ja się pytam: czy ktoś próbował tak używać powojowatych produktów i czy ma to sens, ten dość krótki odstep?
Czy lepsze/logiczniejsze byłoby dłuższe odczekanie? Podejrzewam że lepsze, ale ciągle rodzice w domu mi siedzą a poza domem to nie bardzo mam możliwości spędzenia tego powojowego czasu z kimkolwiek ani nic.
Po tych przygodach z powojami biorę się za siebie, lekarka zapewne przepisze mi jakiś SSRI tak jak niegdyś, więc chcę wykorzystać przy okazji moją małą tolerancję na agonistów serotoniny, która po stosowaniu SSRI rośnie jak wiadomo horrendalnie i która spowodowałaby wówczas zapewne kompletne spłycenie pożądanych efektów jakichkolwiek serotonergicznych efektów albo inne jeszcze gorsze interakcje. Ale odbiegam od tematu teraz ;]
Szkoda że sondy na tym nowym forum nie mozna założyć! :wall: :motz: :/ :/ :'(
ephemeris pisze: Czytałam, że tolerancja na serotinergiki rośnie szybko, ale w przypadku żarcia ich codziennie przez np. 3 dni.
ephemeris pisze:Czy tyle wystarczy, żeby tolerancja na pełne efekty powojowatych produktów wróciła do normy?
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Irvin Rosenfeld: Człowiek, który wypalił 120 000 jointów od rządu USA
Wyobraź sobie, że co 25 dni listonosz puka do Twoich drzwi i wręcza Ci przesyłkę od rządu federalnego. W środku nie ma jednak pism z urzędu skarbowego, lecz metalowa puszka przypominająca opakowanie od kawy. Po jej otwarciu widzisz 300 starannie skręconych jointów.
Mikrodawkowanie LSD przegrywa walkę z depresją ze zwykłą kawą?
Przez ostatnią dekadę w Dolinie Krzemowej (ale nie tylko) funkcjonowało przekonanie, że mikrodawkowanie psychodelików to „szwajcarski scyzoryk” dla mózgu – poprawia fokus, libido i leczy depresję. Najnowsze, rygorystyczne badanie kliniczne pokazuje jednak coś zupełnie innego. Pacjenci przyjmujący placebo (w tym przypadku kofeinę) radzili sobie z depresją lepiej niż ci na LSD.
Rząd za, kantony przeciwko: Czy Szwajcaria zalegalizuje marihuanę?
Parlament federalny chce zdekryminalizować konopie indyjskie w Szwajcarii. Jednak już etap konsultacji pokazuje, że sprzeciw wobec projektu jest duży.
