Najgorsze co po tym jest to, to ze zeby tego nie lubia w uj, chociaz nie wiem czy to tylko od tego bo akurat moje zeby zawsze byly slabe i czesto do dentysty latalem juz od 14 roku zycia, a mam 29
17 października 2010szkubel pisze: w ciągu 3 miesięcy zażywałem mefa zawsze w weekendy . Wciągałem mefa na alkohol . Zwały były , dało sie przeżyć. Ostani raz był 17 września . Zwała jak po ostanich razach. Kiedy juz czułem się dobrze,było to 10 dni od ostaniego ćpania nagle nastąpił u mnie jakiś taki atak , serce zaczelo mi mocniej bić ,wysoko skoczyło mi ćiśnienie , dostałem jakiegoś takiego odrealnienia, ogarnął mnie lęk. Byłem akurat w pracy, chciałem stamtąd uciec, po tym dostałem totalnego doła psychicznego , gonitw myśli, zaburzęń koncentracji ogolnie silna deprecha . Ten stan utrzymywal się parę dni z tymi napadam odrelanienia , jakbym mój umysł przechodzil w stan zawieszenia. W końcu nie wytrzymalem i poszedłem do psychiatry powiedzialem mu , ćpalem mefedron. Zapisal mi coaxil i chloroprotxen. Zażywam juz 10 dni , czuje lekką porawę. Czy to już choroba psychiczna , objawy uzależnienia psychicznego, uszkodzenia mózgu, nie mogę dospać i mam bardzo realistyczne sny. Mam też szumy w uszach i czuje jakkieś kłucia w glowie. Mierzylem sobie ciśnienie ,mam w normie .Czy mam już po prostu zryty leb od tego gówna. co moge jeszcze zrobić by wrócić do zdrowia . Jak długo to może trwać?
To nie tak, że obwiniam za to wszystko ćpanie, ale rzeczywiście zaczęło się to dziać akurat po mocnych ciągach z lichymi przerwami.
Pierwszy atak pamiętam po naprawdę wielu xanaxach i masie mefedronu. Nagle mnie zgięło bardzo nieprzyjemnie w tył na łóźku, nie panowałam nad ciałem, ono panowało nade mną, strach przez te 2 czy 3 sekundy, dopóki w tym szybkim spaźmie nie upadłam na łóźko i nie zamknęły mi się oczy. Luka w pamięci... i niczym ze snu budzę się nagle z psami w drzwiach hostelu. Do tej pory nie wiem co tam się działo, kto i dlaczego ich wezwał. Pojebane
Do czego dążę w swoim wywodzie: piszę o tym, bo podobne sytuacje się powtarzały, ale TYLKO po ćpaniu.
Coś tam zgrzytało widocznie w mózgownicy, no niestety.
Nie ma co ukrywać, że dragi oddziałują na tak naprawdę każdy aspekt naszego życia - psychicznie, fizycznie itd. itp.
Jeśli chodzi o psychikę, nerwicę i ataki paniki, uczucie odrealnienia, to w moim przypadku to uczucie wywołały choroby psychiczne. Tak jak Ty nie mogłam się na niczym skupić, w głowie tkwiły piętrzące się myśli nad którymi nie potrafiłam zapanować, deprecha,
Bardzo długo już tak żyję, ale z depersonalizacją i innymi podobnymi rzeczami już sobie prawie poradziłam ;)
Co do świadomych lub realistycznych (nie wiem) snów i uczucia odrealnienia ja z tym żyję, da się. Jesteśmy tak stworzeni, żeby się rozwijać także poprzez trudne sytuacje w życiu. Tak przynajmniej myślę, mogę się mylić :p
Na pierwszy rzut oka to wyglądało jak zwykły atak paniki (nie wiem, często towarzyszy temu uczucie, że np. zaraz zejdziesz na zawał, oddech ci przyśpiesza, boisz się). Ale skoro to utrzymywało się kilka dni, to raczej źródło problemu leży gdzie indziej
Pozdrawiam
Logika Valium, a nie LSD: narkotyki, artyści, mieszczaństwo i codzienność do znieczulenia [WYWIAD]
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Długie trzymanie dymu z marihuany – czy zwiększa fazę? Fakty o wchłanianiu THC
To widok znany z każdego filmu o stonerach i wielu imprez. Ktoś bierze potężnego bucha z bonga lub jointa. Zaciska usta, robi się czerwony na twarzy. Wierzy, że trzymanie dymu w płucach sprawi, że marihuana zadziała mocniej.
Rząd za, kantony przeciwko: Czy Szwajcaria zalegalizuje marihuanę?
Parlament federalny chce zdekryminalizować konopie indyjskie w Szwajcarii. Jednak już etap konsultacji pokazuje, że sprzeciw wobec projektu jest duży.
Mikrodawkowanie LSD przegrywa walkę z depresją ze zwykłą kawą?
Przez ostatnią dekadę w Dolinie Krzemowej (ale nie tylko) funkcjonowało przekonanie, że mikrodawkowanie psychodelików to „szwajcarski scyzoryk” dla mózgu – poprawia fokus, libido i leczy depresję. Najnowsze, rygorystyczne badanie kliniczne pokazuje jednak coś zupełnie innego. Pacjenci przyjmujący placebo (w tym przypadku kofeinę) radzili sobie z depresją lepiej niż ci na LSD.