Narkomańskie anegdoty z życia wzięte

Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 2458 Strona 228 z 246
Rejestracja: 2016
  • 808 / 98 / 0


W Paryżu nie mieszkałam, spędziłam tam tylko bardzo bezpieczną noc w plenerze niedaleko dworca.
Jednak mieszkałam na południu, a przejechałam Francję od Nicei do Tuluzy zahaczając wiele miast po drodze i nigdzie nie było problemu coś załatwić. Bardziej chodzi o fakt, gdy masz już skręta, a jak na złość tego tu nie ma, tego tam itd. Tam się właściwie w ogóle nie umawia na telefon, po prostu każdy wie gdzie kogoś znaleźć. Niczym bawiąc się za dzieciaka w Polsce. :P
Rejestracja: 2012
  • 632 / 48 / 0


Tzn. są dostępne bez większych problemów od kolesi na ulicy tak jak kiedyś w Polsce? Super.

Farmaceutyczny gigant oskarżony o wywołanie fali śmiertelnych przedawkowań

Nad potężną rodziną Sacklerów – właścicielami amerykańskiej firmy farmaceutycznej Purdue Pharma produkującej OxyContin – zbierają się czarne chmury. Czy w końcu nadszedł czas, by zapłacili za swoją rolę w rozpętaniu i podtrzymywaniu największej epidemii uzależnień w historii USA?

"Układ": Lista dilera gwiazd do dziś nie wypłynęła

Raz w życiu rozmawiałem z "dilerem gwiazd” przez telefon, skończyło się na wezwaniu do prokuratury - powiedział autor książki "Układ", Igor Brejdygant. W szczerej rozmowie opowiada o skorumpowanej polityce i o tym, dlaczego przyszłość należy do kobiet
Rejestracja: 2016
  • 808 / 98 / 0


^Tak.
Rejestracja: 2014
  • 2776 / 213 / 0


Walilem przez dwa dni CMC łącznie w nocha 4g 3CMC i 2g 4cmc, na drugi dzień już kulo mnie coś w prawym uchu ciągle przespalem noc i nastepny dzień koszmar , bolało strasznie i klulo do tego cały czas smarkalem ta żółtą mazia, poszedlem prywatnie do laryngologa wszedłem bez kolejki bo to znajoma siostry i tak kazała, ludzie oburzeni później się pruli że ich w chuja zrobilem że świnia, musiałem się wyklucac ale chuj z tym, wchodzę do doktorki , pyta co dolega więc mówię że ból ucha i kuje, ok podnieś głowę wzięła latarkę i świeci mi w kinol , widzę grymas na jej twarzy i nagle pada "matko Boska" ja pale frana, ona też (nie wiem czy mi do ucha zagladala ale chyba nie) mówi że zapiszemy antybiotyk bo jest zapalenie ucha środkowego i że przejdzie, mówię że dziękuję ona się uśmiecha. Wychodzę. Ciekawe czy dochowala tajemnicy lekarskiej i nie powiedziała mojej siostrze co ona tam zobaczyła hehe %-D Aha wszystko w prawa dziurę walone od lat bo mi kiedyś kumpel przypadkiem złamał nos ,miałem zabieg prostowania ale na lewą dziurę mogę max 100mg wsysnac i zatkana na tydzień więc nawet jej nie używam %-D Za to w prawej odkurzacz , pamiętam jak mi wtedy po chlorach sluzowke całą wyzarlo , suchy nos jak wior .
Rejestracja: 2017
  • 193 / 12 / 0


^moj znajomy mial ostatnio to samo, tyle ze po samej fecie. Laryngolog nawet do uszu nie zagladala, tylko odrazu nos. Najpierw zajrzala w lewa, wszystko spoko, bez problemu, zajrzala w druga i mowi, ze dawno nie widziala tak wysuszonego nosa, ze zapalenie, antybiotyk itp itd

A co do tematu, moze nie tak scisle narkomanskie, ale usmialem sie wtedy jak nie wiem
Dosc spory czas temu pojechalismy ze znajomymi do lasu na szczura i blanta. Byl lekki wieczor, powoli sie zaciemnialo. Wszyscy byli dosc mocno zrobieni, jedynie kierowca (K) troche mniej z racji jego roli, ale nie zmienia to faktu, ze wyjaral wtedy od chuja. Znalezlismy mala drozke, na ktore moglismy ustac, kierowca postanowil, ze wjedzie w nia tylem... No i tak cofamy w ta drozke, nagle jeb.... W cos uderzylismy. K oglada sie do tylu, nic nie widzi. No to druga proba, jedzie do przodu, znow cofa i znow w cos przyjebal. Zdezorientowant wychodzi z auta, patrzy i nic nie widzi. No chuj, do trzech razy sztuka. Do przodu, wsteczny i.. Jeb.
W koncu wysiadam razem z K, idziemy do tylu, patrzymy, a tam kurwa drzewo.



P.S. Nie popieram, ani nie promuje prowadzenia aut pod wplywem jakichkolwiek sunstancji odurzajacych
Rejestracja: 2011
  • 7241 / 707 / 0


Poszedłem do roboty w ogrodnictwie.Wcześniej zarzuciłem 2 mg klonazepamu.Ludzie się powoli schodzili, paliłem fajki - ogólny relaks.Przyjechał ziomek rowerem a ja do niego :
- Daj się przejechać trochę
- Spoko, trzymaj
Wsiadam na rower, przejechałem kilka metrów i gleba...
Więcej nie wsiadłem na rower po benzo.

-------------------------------------

Dzisiaj miałem wizytę z psychiatra.
Szybka gadka, jak się czuje etc.
Mowie, ze mam léki i proszę o benzo a dokładnie o alprazolam a psychiatra na to alpra bardzo szybko uzależnia dam panu stary zestaw : czyli lorazepam i klonazepam.

Scalono. taurinnn
Rejestracja: 2014
  • 1573 / 323 / 0


Opiostyl pisania, uprzedzam.

Czas na małą opowieść, bo klawiatura pali mi się pod palcami, a tu można pisać w końcu wszystko z odpowiednim szyfrem. Kojarzycie urban legend o kolesiu jeżdżącym po rondzie w kółko? Dziś było blisko.

Dziś dzień lenia, nienawidzę śród, a skoro środa anulowana, to wieczór czas rozpocząć; wyryłam z wyra tylko po to, by wpakować się w swoje retro futerko i z podkręconym włosem i przyśpieszonym pulsem wykorzystanym przy psiknięciu się waniliową esencją przy uszkach i szyi udać się na dół i czekać na zbawcę niosącego turkusową ambrozję. Dodam tu, że z reguły ja jeżdżę do miasta bo tak jest szybciej przy tych nieogarach i sprawniej, jednak dziś parano było tak wielkie, że nie chciał wyjść z domu w standardowe miejsce, więc szybko pomyślałam i namówiłam go swoim niedającym się odeprzeć głosem wzmocnionym perkiem o nazwie głód level over 9000 i szepcząc zmysłowo: "ty i ja ich przechytrzymy, jak ONI liczą że wyjdziesz tam gdzie zawsze, to przyjedź do mnie, zawsze ja do ciebie to się ONI nie kapną". Zadowolona, że nie nadłożę kilometrów i zaoszczędzę trochę czasu, czekałam na kolegę, któremu jednak nafutrowanemu (przez duże eN) wielkokrotnie pomyliła się droga w taksie, a także kilka razy podawał nieistniejące ulice; łączność z nim była mniej więcej taka, jak z ludźmi na Egodropie po 2x225ug LucynySłodkiejDziewczyny, a parano dosłownie takie, jak po trzech dniach ciągnięcia "KURWA KRYSZTAŁU I HASANA BYKU AUUUU". Tak więc moje starania nie zostały docenione, zmarzłam jak cholera, więc z czym większą chęcią rozgrzałam się w środku już będąc, i rozumiejąc to jako DOM, i rozumiejąc jako środek pewnej żyły na kłębie kciuka (au!). Ale nie wybiegajmy naprzód, wpierw jednak mała dygresja... Jakbym miała robić te baka 89 i inne to ochujałabym logistyczne i stres dotyczący PitnegoSokuTaniego nie dawałby mi żyć; ja już się stresuję, jak mam się z kimś po raz pierwszy gdzieś widzieć; a bo wypadek, a bo nie znajdzie, a bo powiną, a bo zapomni... Dziś tylko wrodzony spokój, nabyty głód i nabyte chemiczne opanowanie po trzech idealnie synergicznych benzynach pozwolił zachować mi spokój, gdy mój wybawca z taksiarzem po raz trzeci zawijał w kółko tym samym rondem i jechał w końcu w dobrą stronę. Oczywiście to ONI zmieniają numerację ulic, by go złapać. Gdyby osiedlowy monitoring znudzony życiem i siedzący w oknie zgłosił, co odpierdalali na tym rondzie, to dyspozytor policji albo by nie uwierzył, albo jego misternie uknuty plan by uważać i nie dać się IM znaleźć spaliłby się na manowcach. Numeracja ulic to trudna rzecz dla ućpanego człowieka, szczególnie jeśli kieruje Ukrainiec poczęstowany także, a jakże, a polecenia wydaje mu ktoś zmieniający miejsca pięć razy bo "mogą słuchać", "przechytrzymy ich". Poszliśmy za blok, bo bez foliowych czapeczek nie ma co ryzykować w świetle lamp. Nie wiem czy zbladł, bo nie było tam światła lamp #pdk, ale zeszło mu troszkę. Gdy już wydostał się z Nibylandii i ocknął się na Bałutach, był oburzony, że moi dostająca ilość MojegoStandardowegoTematu200 niemożliwą do przeliczenia na pierwszy rzut oka chce ją sprawdzić skoro on nie sprawdza kasy; jego głupota, ja wolę jak sprawdzają przy mnie i ja przy nich, skąd wiem że nie wyda stówy w serowej (ta, ten ser na pewno nie był z Grecji...) paranoi i nie zadzwoni z mordą, że o sto za mało jest? Echhh,szybkie życie, wolne myślenie, długie w pierdlu siedzenie (a już raz był). Udał się do taksy, krzycząc, że "chuj go obchodzi że studia jutro mam, pięknotko musimy się na piwku spotkać, hehehe" i sprawdzić kiedyś "czy wszędzie lubię futerko takie hehehe i mogę pogłaskać? hehehhhhh jakie miękkie"; cierpliwie znosiłam głaskanie do momentu, gdy dostałam wszystko i wtedy zadzwonił budz... dzwonek telefonu sprytnie nastawionego przeze mnie wcześniej, bo znając skłonność pana z innej orbity do przechadzek i pieprzenia bez sensu gorzej ode mnie (wolę już opiomonologi niż pięciogodzinne stimopierdolenie bez możliwości odezwania się przez rozmówce) uciekłam się do takiego ruchu znanego wszystkim amatorom randek z Tindera będących kiedyś w kiepskiej sytuacji. Rozmowa przybrała dramatyczny ton, a ja musiałam natychmiast się zmyć. Co też zrobiłam, a co do komplementów i głaskania przez kolegę... Romantyk, ale trzeba mu wybaczyć, bo jak powiedział ostatnio - "zajebał się we mnie w chuj". Powaga, a myślałam, że takie teksty to tylko na bash.org w 2009 leciały dla beki.

Mam nadzieję, że zrobię na krześle węzeł gordyjski po raz drugi i potem pójdę do łóżka przytulić swojego pięknego kota (ładniejszego od większości ludzi, neva masquerade) i zapominając o tym, że pan listonosz przynosząc dziś paczkę o 10 dokonał po raz Iszy przerwania węzła gordyjskiego (a ja, znoddowana, ztabaczona, zalprowana, zkloniona i zrolowana, zapomniałam zapisać go w księdze mitycznych rekordów Guinessa), a także o swoim wkurwieniu tym spowodowanym, pomiziam i poczochram swoją zabaweczkę (kota, Wy zboczeńcy) moment i zapadnę w słodkie noddowanie z mruczeniem w tle. Ostatnio jego mruczenie było w noddzie warkotem silnika, gdy byłam wieziona piękną Hondą Shadow siną w dal...

...a z drugiej strony scrackowano Tomb Raidera; i jak mam wybierać? Zajebiście się wkręciłam.W obie rzeczy. 🔥🔥🔥 :gun: %-D


Morał? Nie ma. Ale warto ściągn.... zagrać w TRa nowego, a ja dalej mam nadzieję, że kiedyś trafię na tego mitycznego, niebiorącego nic dealera, konkretnego, spotykającego się na parę minut i wsjo w temacie.
Rejestracja: 2018
  • 17 / 8 / 0


Sytuacja z dzisiaj. W trakcie pracy szef wyslal mnie sluzbowym autem do hurtowni bo na budowie skonczyly sie nam materialy. A ze mialem przy sobie 20zl to postanowilem wjechac sobie po acatar i pukawki - na KMnO4 nie starczylo aleee... dzien wczesniej w poblizu budowy na ktorej pracuje wyrzucilem do smietnika prakrycznie cale opakowanie kmno4 wiec jade tam. Ten smietnik to nie jakis kontener duzy tylko maly smietniczek przy przystanku autobusowym w dodatku przy ruchliwej ulicy. Mialem nadzieje ze bedxie na samym wierzchu ale niestety nie wiec zaczynam grzebac glebiej, w ciuchach roboczych prosto z budowy. Musialem wygladac strasznie bo po chwili zatrzymal soe samochod tzn wjechal na zatoczke autobusowa, wychodzi typ z dwoma sporymi opakowaniami kielbasy i mowi do mnie - "prosze niech pan wezmie" ja natomiast odpowiadam ze szukam waznej kartki ktora przypadkowowyrzucilem ale ten nie uwierzyl i nie dawal za wygrana wciskajac ja mi - "no niech sie pan nie wstydzi, prosze niech pan sobie zje" wiec mowie ze naprawde szukam czegos waznego i dopiero jak pokazalem mu kluczyki od samochodu to skurwesyn uwierzyl ze nie jestem bezdomny xD kurwa to moja najbardziej pojebana akcja, az sie poczulem jak bezdomny zul xD
Rejestracja: 2018
  • 143 / 52 / 0


Nic specjalnego, ale pochwalę się. TUTORIAL JAK WYSĘPIĆ BENZODIAZEPINY U LEKARZA

Podstawy:
1.Jedna przychodnia w której masz kartę - nie przepłacaj
2.W przychodni jest pierdyliard lekarz, którzy mogą cię przyjąć
3.Zmieniaj ich jak rękawiczki
4.Oni mają wyjebane na pacjentów, a nawet jeśli nie, to mają wyjebane na BAZGROŁY W TWOJEJ KARCIE
5.Komputery? System kontroli? Mam w przychodni u siebie jednego lekarza z kompem, który i tak mi przepisuje zawsze xanax (ale tylko 0,25, bo widzi że troszkę nadużywam)
6.Nawiązać znajomość z kazdym dostępnym lekarzem. Wyczuć go. Do każdego dopasować schludny wygląd i odpowiednie poczucie humoru
7.Sprawiać wrażenie inteligentnego i ABSOLUTNIE NIEUZALEŻNIONEGO człowieka


Koniec alprazolamu. Vanitas... przykry moment. Wstajesz i buteleczka po frontinie jest pustka. W głowie pojawia się myśl - "może wsadzę do środka jęzor i elastycznie wyliżę każdą ściankę pustego opakowania?"
Za chwile wraca rozsądek. Static, ty idioto. Nie pierdol - zakładaj koszulę do lekarza.

Za każdym razem gdy otwieram szafę czuję po prostu woń alprazolamu. To chyba niemożliwe, żeby tam serio jebało alprą? Ta "koszula do lekarza" tak mocno kojarzy mi się z sępieniem recept, że zwyczajnie po otwarciu drzwi czuję <snifffff> "hmmm smells like some XANAX".

Anyway, zakładam schludny strój, który jest maską. Maskuje moje narkomaństwo. Psik psik jakimś droższym perfumem i jazda.

Tej lekarki jeszcze nie sprawdzałem, jakaś nowa. Ale chyba pracuje tu jej mąż... Coś tak kojarzę z nazwiska. (Jedna przychodnia a pierdyliard lekarzy od wszystkiego - skąd kurwa te wszystkie kolejki? Nie ogarniam, ale nieistotne - good for me, im więcej typical internistów - tym więcej recept na benzo).

Idę do recepcji.
- Przepraszam, gdzie przyjmuje Pani doktor [nazwisko]
- Hehe, pani doktor przyjmuje tam, korytarzem prosto i te drzwi po środku.
(Z czego się kurwo śmiejesz? Pewnie mam schizy z braku alpry że się ze mnie śmieje, na bank)

Brak kolejki. Hm. Interesting.
<puk puk> - cisza.
Otwieram drzwi... I KURWA SAM NA SAM Z PUSTYM GABINETEM LEKARSKIM. Pomysł był prosty, ale odwagi brakowało. Musiałem zasięgnąć wsparcia. Pytam pewnych narkomanów "EJ KURWA, PUSTY GABINET KRÓTKA PIŁKA - PODPIERDALAĆ DRUCZKI NA RECKI???"

Zanim otrzymałem odpowiedź, stary dziadzio już wszedł do gabinetu. AHA, CZYLI JEDNAK NIE PANI, A PAN. W sumie jeden chuj, pertraktujmy...odjebmy tę nędzną gierkę. Brakuje mi pewności siebie, bo byłem tu tydzień temu. 15mg w tydzień? Dla lekarzy do dużo. Sprawdzi to, sprawdzi to na bank. Odmówi. Brakuje mi pewności siebie i to na ostro... Ale PO COS TU PRZYSZEDŁEM

<wibracje mojego telefonu>
- Najmocniej Pana Doktora przepraszam, tylko odpiszę...

<pisze znajomy, odpisuje mu - "Później, mam rozmowę o alprę".>

Doktur: To co pana do mnie sprowadza...?
Ćpun: Noo bo ja Panie Doktorze byłem chory i miałem antybiotyk i ten antybiotyk się skończył i tak po prostu przychodzę na kontrolę...
Doktur: Ale to przecież nie u mnie miał pan ten antybiotyk tylko u pana doktora Zbyszka, prawda?
Ćpun: No tak, ale co to za różnica? Muszę konkretnie do tego samego lekarza?
Doktur: Nie nie, wszyscy pracujemy tutaj razem, w jednej placówce.
<bierze moją kartę>
Doktur: To co panu dolegało?
Ćpun: Pan doktor Zbyszek mowił że coś z zatokami
Doktur: Zatoki? Tu jest napisane że angina. Jakie pan leki brał?
Ćpun: Orofar Max na gardło. Pomaga mi, wie Pan...
Doktur: Ale to jest bez recepty na gardło mi chodzi o antybiotyk... Amoxycyline pan brał. I co? Wybrał Pan?
Ćpun: Wybrałem. Skończył się.
Doktur: I dobrze się pan czuje?
Ćpun: No tak, kaszel mi sie odrywa...
Doktur: Jak się odrywa to leki niepotrzebne, gorączkę pan ma?
Ćpun: No czasem rano coś tam mam
Doktur: ILE?
Ćpun: Niewiele
Doktur: To znaczy?
Ćpun [improwizacja]: Między 37 a 38
Doktur: Proszę zmierzyć gorączkę
<podaje mi oldskulowy termometr>
Doktur: Musi skóry dotykać żeby dobrze wskazał.
Ćpun: Wiem wiem, ja też mam taki w domu.
Doktur: Wycofują takie, bo tam jest rtęć trująca.
Ćpun: Sama w sobie nie jest trująca, trujące są jej opary Panie Doktorze. Wówczas warto zaopatrzeć się w swoiste antidotum w postaci siarki.
Doktur: Co Pan studiuje, medycynę?
Ćpun: Nie, pedagogikę resocjalizacyjną.
Doktur: Ciężki kawałek chleba...

<piiiik wynik temperatury>

Ćpun: 36.1... dziwnie mało, osłabienie?
Doktur: Tak, albo... termometr nie działa. Co jest bardziej prawdopodobne. Wie Pan, tutaj już wiele rzeczy nie działa... Ja też już swoje lata mam i dobrze nie działam. W ramach ciekawostki powiem Panu, że wie Pan jaką trup ma temperaturę ciała?
Ćpun: Nie wiem, niską pewnie. Z 20 stopni? Mniej?
Doktor: Taką jak pomieszczenie. Ale Pan żyje, czyli wyraźnie termometr jest zepsuty.
Ćpun: O, cenna ciekawostka Panie doktorze.
Doktor <zaśmiał się> To co, czuje się pan zdrowy czy nie?
Ćpun: Noo w zasadzie to zdrowieje. Jest coraz lepiej
Doktor: No ale osłucham Pana, żeby nie było że tak bez niczego pana puszczam, prawda?
Ćpun: Proszę bardzo

<proces osłuchiwania>

Doktor: No to by było na tyle, jest pan zdrowy, niech Pan na gardło coś bierze jak boli, ale nie ten orofar max, bo to strasznie drogie
Ćpun: 30zł
Doktor: ILE ?!
Ćpun: 30zł zapłaciłem ostatnio
Doktor: W jakiej aptece?!
Ćpun: No tej Waszej, podlegającej pod przychodnię...
Doktor: <zdezorientowany>... niesłychane Jest cytrynowy zamiennik za 18zł, tylko tam jest 12 tabletek. Ale Panu więcej nie potrzeba, bo Pan zdrowieje. To napiszę panu na karteczce.
Ćpun: Dziękuję uprzejmie. Jak już pan doktor pisze to mogę mieć prośbę
Doktor: Słucham?
Ćpun: A przepisałby mi pan lek taki jeden, przeciwlękowo biorę.
Doktor: A psychiatra pisał go panu?
Ćpun: Panie doktorze, ja już całą gamę tych leków przerobiłem, przez SSRI, po wenlafaksyne, aż po każdy rodzaj benzodiazepiny, inne mianseryny, ketrele...długo by gadać
Doktor: No dobra, to co to za lek pan bierze? Widzę ostatni w karcie Xanax...
Ćpun: Afobam. A dostałem Frontin, węgierski zamiennik.
Doktor: W każdym razie alprazolam, to to samo...
Ćpun: Wiem doktorze. Ale ogólnie to krótko na mnie działa ten alprazolam, ja to najlepiej wspominam klonazepam 2mg.
Doktor: klonazepam?
Ćpun: No tak, bo najdłużej działa i najtańszy z tych wszystkich benzodiazepin...
<doktor otwiera książeczkę i sprawdza ceny>
.
.
.
Doktor: Faktycznie, chyba najtańszy będzie. Cena za ten Xanax to jest obłęd, z resztą zależy od dawki. A w jakim celu Pan bierze te leki, one mocnawe są wie Pan?
Ćpun: No bo ja ataki paniki mam, duszności takie...
Doktor: Duszności? A papierosy pali pan?
Ćpun: No popalam sobie, zdarza się
Doktor: No to właśnie...
<moment w którym tracę nadzieję na otrzymanie recepty, bo przecież chuj w nerwice wszystko przez jebane szlugi>
Ćpun: Ale ograniczam! Na studiach palę tylko!!!
Doktor: To prosze nie ograniczać tylko rzucić. Wie Pan, o ile ma pan większą szansę na zachorowanie na raka?
Ćpun: Pewnie sporo większą
Doktor: Nie 1x większą, nie 1,5x większą, nawet nie 2x większą! AŻ 3x większą!!! PALENIE ZABIJA. I zabije także Pana jak Pan nie pzrestanie. Prosze odstawić papierosy i znikną duszności.
Ćpun: Cóż... przemówił Pan do rozumu, ale wie Pan doktor jak jest - każdy to wie, a potem znowu kupuje. Uzależnienie, nałóg...
Doktor: Nie ograniczać. Natychmiast rzucić. Wszystkie duszności i nerwice miną. Jaki ten klonazepam? Bo jest 0,5mg i 2mg, jaki pan brał?
Ćpun: To znaczy ja brałem oba, ale lepiej na mnie ten biały działa.
Doktor: Czyli który? Ja to nie wiem jak te leki wyglądają, proszę Pana ja pracowałem w Warszawie w szpitalu tyle lat, ja tyle leków miałem w rękach że ja tego nie spamiętam. Proszę zobaczyć - wszystko, każdy lek w książce sprawdzam. Ale nie tak dla wiedzy, bo wiedza to mi już nie potrzebna, nie potrzeba tego na pamięć znać. Tutaj są ceny. Pan sobie kupi taki - co dwa miesiące wychodzi, tam są ceny AKTUALNE wszystkich leków. I ja to dla dobra pacjentów. Żeby żaden nie przepłacał.
Ćpun: No to te dwójki chyba brałem, bo one białe były...
Doktor: No dziwne to.. mocniejsze tańsze niż słabsze. Ile pan brał tego? Mówił pan że mniej niż alprazolamu...
Ćpun: No alprazolam to krótko działa, wie pan, to co chwile stresująca sytuacja i się dorzuca tabletkę, a klonazepam to jeden na dzień mi starczy na spokojnie, góra dwa.
Doktor: DWA???
Ćpun: No w skrajnych przypadkach, tak to oscyluje, pół - 1 - 2... wie pan doktor.
Doktor: Rozumiem. To piszemy Clonazepamum 2mg. I to refundowane jest. Nie przepłaci Pan tym razem. 3,20zł, faktycznie najtańsze z tych benzodiazepin. Ale to pomaga to panu na lęki?
Ćpun: Pomaga, najlepiej wspominam z tych wszystkich.
Doktor: Ale na karcie pan ma głównie alprazolam, klonazepam się pojawia tam sporadycznie i to w dawkach 0,5...
Ćpun: Ale to psychiatra mi te 2mg przepisywała. Nie wiem czemu lekarze nie chcą mi pisać tego, niechętni są, alprazolam wolą mi dać.
Doktor: Ciekawe, ciekawe... Xanax droższy jest wie Pan.... Proszę się ciepło ubierać i płukać gardło wodą z solą. Te lidokainy, benzokainy, nowokainy - to wszystko na serce szkodzi. Tak jak papierosy. Papierosy pan rzuci nie będzie nerwicy, gwarantuję. Naukowcy amerykańscy w latach 80, to już ile lat temu!! Ale Dobrze powiedzieli, dobrze zbadali palaczy. Raka pan może już mieć tylko jeszcze nierozwiniętego.
Ćpun: To przerażające panie doktorze...
Doktor: Proszę rzucić papierosy, do widzenia!
Ćpun: Dziękuję uprzejmie, do widzenia, miłego dnia!


YEAAAAAAAAAAA KURWA A WY CWELE PŁAĆCIE PO 80ZŁ KURWA JAK DEBILE ZA klony.
F U C K Y O U
Rejestracja: 2014
  • 1627 / 145 / 1


ja pierdole człowieku, nudzisz się i piszesz od rzeczy? %-D
Posty: 2458 Strona 228 z 246
Wróć do „Substancje psychoaktywne a człowiek”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Blu i 3 gości