Miasto zalane 3cmc raz wleciał stary klef 4cmc nawet nawet sorcik to gość który mi dostarcza był kurwa niedowierzał jaki dobry. Dodam że zjadam przez noc 2g klefa w iniekcjach dozylznhch. 100mg/ml nawet 200mgml podaje głównie dożylnie czasem domięśniowo. Jedyne co robię po tym to samogwałt. Tylko ten cel. Jeśli to wypala tak nos to jestem ciekaw czy podanie sobie 2g do krwioobiegu wyrządza duże szkody? Czułem ten smak w płucach jakby to ten chlorowy oddech jakbym nagle cały tym przesiąkł
Było parę razy dobrze jak po MDMA
Jestem na metadonie także działa to na mnie słabiej
Rtg zatok i laryngolog
Bardzo często zwracam uwagę na serce i jego bicie, i wtedy od razu pojawia się lęk, że coś jest nie tak. Zdarzają mi się też różne kłucia albo dziwne odczucia w klatce piersiowej, które mnie strasznie stresują i zaczynam się nakręcać. W takich momentach jeszcze bardziej skupiam się na tym, co czuję w ciele.
Z oddechem też mam problem, bo czasami mam wrażenie, że nie oddycham „normalnie” i zaczynam to kontrolować. Po chwili robi się to jeszcze dziwniejsze i bardziej nienaturalne, zwłaszcza jak przestaję się czymś ruszać albo uspokajać ciało.
Dlatego często ruszam nogą albo muszę coś robić, bo bez tego czuję jeszcze większe napięcie. Jak przestaję się ruszać, to to napięcie wraca i robi się mi trudno.
Najgorzej jest wtedy, kiedy zostaję sama w domu. Wtedy robi mi się smutno, zaczynam się bać, czasem chce mi się płakać i mam wrażenie, że najlepiej jakby ktoś wrócił. Cisza i samotność bardzo mnie nakręcają.
Do tego dochodzi takie dziwne uczucie, którego nie umiem do końca opisać — jakby coś było „nie tak”, jakbym była trochę odrealniona albo w innym stanie niż normalnie.
Unikam też kofeiny i energetyków, bo po nich mam wrażenie, że zaraz coś złego się stanie z moim ciałem, nawet jeśli wiem logicznie, że pewnie nie.
Ogólnie mam wrażenie, że mój organizm jest cały czas w trybie alarmu i bardzo łatwo się nakręcam na swoje ciało i jego reakcje, a to wszystko tworzy taki ciągły lęk i napięcie, z którego trudno mi się wyciszyć.
Myślę, że to wszystko zaczęło się po tym jednym bardzo silnym doświadczeniu po mef kiedy mój organizm zareagował bardzo intensywnie. Miałam wtedy mocne objawy w ciele, kołatanie serca, lęk, dziwne odczucia i w pewnym momencie poczucie, że coś jest nie tak i że mogę się źle czuć albo coś mi się stanie. To było dla mnie bardzo straszne i zapamiętałam ten stan jako zagrożenie.
Od tamtego momentu mam wrażenie, że mój organizm jakby „nauczył się” tego trybu i teraz czasem sam z siebie wchodzi w podobne odczucia, tylko słabsze. Zaczęłam bardziej obserwować swoje ciało i szybciej reagować lękiem na różne sygnały, które wcześniej bym zignorowała.
Wydaje mi się, że po tym doświadczeniu mój układ nerwowy stał się bardziej wrażliwy i łatwiej się nakręca, szczególnie jeśli skupiam się na ciele albo jestem sama i nie mam rozproszenia. Zamiast to po prostu ignorować, zaczęłam się tego bać i analizować, czy wszystko jest w porządku.
I przez to teraz nawet zwykłe rzeczy z ciała potrafią wywołać u mnie lęk, bo kojarzą mi się z tamtym stanem i wtedy cały organizm reaguje tak, jakby znowu było zagrożenie, mimo że realnie go nie ma.
Dodam, że brałam przez około rok, z przerwami 2 tygodnie, miesiąc, czasami tydzień. raczej ciągi po dwa dni. Od tego ataku po mef miesiąc później właśnie dostałam tych stanów lękowych, tylko że wcześniej zmarła moja babcia, najukochańsza osoba na tym świecie. Chodzę do psychoterapeuty, ale chciałabym sprawdzić czy ktoś z was miał podobnie.
05 kwietnia 2026luqe214 pisze: To musisz mieć bardzo dobry towar jak 7g robisz w 4 dni chyba że poprostu wczesna faza uzależnienia ja 20g robiłem w 4 dni i nie polecam kurwa nikomu 1 dzień zajebiscie 2 też ale 3 i 4 to juz organizm był tak przemęczony ze jak stalem i palilem szluga z ziomkiem to myślałem że zejdę.
17 kwietnia 2026Amaakk pisze: Czuję się tak, jakbym cały czas była w stanie napięcia i czujności. Jakby mój organizm nie umiał się już do końca wyciszyć i cały czas coś w nim „sprawdza”, czy wszystko jest w porządku. Najbardziej skupiam się na swoim ciele i wtedy wszystko zaczyna być bardziej wyraźne i dziwne.
Bardzo często zwracam uwagę na serce i jego bicie, i wtedy od razu pojawia się lęk, że coś jest nie tak. Zdarzają mi się też różne kłucia albo dziwne odczucia w klatce piersiowej, które mnie strasznie stresują i zaczynam się nakręcać. W takich momentach jeszcze bardziej skupiam się na tym, co czuję w ciele.
Z oddechem też mam problem, bo czasami mam wrażenie, że nie oddycham „normalnie” i zaczynam to kontrolować. Po chwili robi się to jeszcze dziwniejsze i bardziej nienaturalne, zwłaszcza jak przestaję się czymś ruszać albo uspokajać ciało.
Dlatego często ruszam nogą albo muszę coś robić, bo bez tego czuję jeszcze większe napięcie. Jak przestaję się ruszać, to to napięcie wraca i robi się mi trudno.
Najgorzej jest wtedy, kiedy zostaję sama w domu. Wtedy robi mi się smutno, zaczynam się bać, czasem chce mi się płakać i mam wrażenie, że najlepiej jakby ktoś wrócił. Cisza i samotność bardzo mnie nakręcają.
Do tego dochodzi takie dziwne uczucie, którego nie umiem do końca opisać — jakby coś było „nie tak”, jakbym była trochę odrealniona albo w innym stanie niż normalnie.
Unikam też kofeiny i energetyków, bo po nich mam wrażenie, że zaraz coś złego się stanie z moim ciałem, nawet jeśli wiem logicznie, że pewnie nie.
Ogólnie mam wrażenie, że mój organizm jest cały czas w trybie alarmu i bardzo łatwo się nakręcam na swoje ciało i jego reakcje, a to wszystko tworzy taki ciągły lęk i napięcie, z którego trudno mi się wyciszyć.
Myślę, że to wszystko zaczęło się po tym jednym bardzo silnym doświadczeniu po mef kiedy mój organizm zareagował bardzo intensywnie. Miałam wtedy mocne objawy w ciele, kołatanie serca, lęk, dziwne odczucia i w pewnym momencie poczucie, że coś jest nie tak i że mogę się źle czuć albo coś mi się stanie. To było dla mnie bardzo straszne i zapamiętałam ten stan jako zagrożenie.
Od tamtego momentu mam wrażenie, że mój organizm jakby „nauczył się” tego trybu i teraz czasem sam z siebie wchodzi w podobne odczucia, tylko słabsze. Zaczęłam bardziej obserwować swoje ciało i szybciej reagować lękiem na różne sygnały, które wcześniej bym zignorowała.
Wydaje mi się, że po tym doświadczeniu mój układ nerwowy stał się bardziej wrażliwy i łatwiej się nakręca, szczególnie jeśli skupiam się na ciele albo jestem sama i nie mam rozproszenia. Zamiast to po prostu ignorować, zaczęłam się tego bać i analizować, czy wszystko jest w porządku.
I przez to teraz nawet zwykłe rzeczy z ciała potrafią wywołać u mnie lęk, bo kojarzą mi się z tamtym stanem i wtedy cały organizm reaguje tak, jakby znowu było zagrożenie, mimo że realnie go nie ma.
Dodam, że brałam przez około rok, z przerwami 2 tygodnie, miesiąc, czasami tydzień. raczej ciągi po dwa dni. Od tego ataku po mef miesiąc później właśnie dostałam tych stanów lękowych, tylko że wcześniej zmarła moja babcia, najukochańsza osoba na tym świecie. Chodzę do psychoterapeuty, ale chciałabym sprawdzić czy ktoś z was miał podobnie.
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Co dzieje się w mózgu pod wpływem psychodelików? Nowe badanie daje odpowiedzi
Psychodeliki mogą sprawiać, że ludzie doświadczają siebie i świata w uderzający sposób – kształty ulegają przeobrażeniom, dźwięki zniekształceniu, a niekiedy dochodzi nawet do zaniku poczucia własnego „ja”, zjawiska określanego jako „ego death”. Jednak to, co dokładnie dzieje się w mózgu, by wywołać takie wrażenia, wciąż nie jest w pełni zrozumiałe.
Trump podpisuje nakaz przyspieszenia badań nad lekami psychodelicznymi
Trump podpisał w sobotę rozporządzenie wykonawcze mające na celu złagodzenie ograniczeń badawczych dotyczących leków psychodelicznych, takich jak psylocybina i LSD, dążąc do przyspieszenia badań nad ich potencjałem w leczeniu chorób psychicznych.
Marihuana może pomóc zwalczyć chorobę Alzheimera
Nowe badania sugerują, że w chorobie Alzheimera równie ważne jak nagromadzenie białek (amyloidu i tau) może być zwalczanie stanu zapalnego w mózgu.