Więcej informacji: Amfetamina w Narkopedii [H]yperreala
Ale trzeba umieć się zebrać do roboty, jak już zaczniesz robotać to będzie dobrze.
"Do mniejszych dawek trzeba dorosnąć"
mmigotka pisze z kolei, że do nauki wali w nos i jest dobrze. Jak dla mnie w nos to o wiele bardziej rekreacyjnie, jest rush, efekty szybciej wchodzą, wiadomo.
Być może faktycznie trzeba zapodać z samego rana, ja do nauki zazwyczaj po południu zarzucałem, a w tym drugim przypadku z samego rana jeszcze przed śniadaniem. I jak tak o tym myślę to faktycznie, w drugim przypadku o wiele lepiej wchodziło. Zrobię kolejne podejście gdy będę miał czas, tym razem z samego rana.
Swoją drogą, jak poczytać zagraniczne fora pokroju niebieskieświatło, to tam niemal wszyscy biorą doustnie. Tak jak u nas znacznie przeważa podanie donosowe nad oralnym, tak tam statystyka jest odwrócona.
16 października 2023Stteetart pisze: "mam wyjebane na wszystkich i pierdole też Famasa".
Z własnego doświadczenia wiem (jak było już za późno na p.o. to czasami popełniałem błąd i robiłem sniffem) że taka jedna kreska często jest początkiem kolejnych. A i pracy ani niczego produktywnego po sniffie nie da się robić.
Poza tym, jestem na 95% pewien że amfetamina (na pewno dextro) ma większą biodostępność p.o. a i nieprawdą jest to co znaleźć można chociażby ma psychonautwiki, że zaczyna jakkolwiek działać po 30min od połknięcia kapsułki. 10-15 i już działa, o ile nie mamy jakoś bardzo pełnego żołądka.
@Czoug nie wiem, może to kwestia siarczanu ale feta która byłaby "delikatna dla nos" czy w ogóle dającą się ładnie w kreski kartą usypywać zazwyczaj ma nie więcej niż 20% i jakieś tynki lub kofeinę w sobie. Dobra amh przypomina konsystencją fete właśnie i lepi się do krat, nie jest sypka a już na pewno nie różowa, tylko biała jak jasna cholera, bielsza od śniegu.
"Do mniejszych dawek trzeba dorosnąć"
Zawsze lubiłem walić do jakiś precyzyjnych zajęć, gotując zamieniałem sie wtedy w mistrza kuchni albo robiąc remont no nikt nie nie odjebałby lepszych listew albo zmontował prowizorycznych półek z rozjebanych mebli. Ale wystarczyła o jedna kreska za dużo i sprzątanie zamieniało sie w wywracanie szuflad do góry nogami a jak sie wkręciłem w jakies głupie gierki na konsoli to od razu musiałem odblokowywać jakieś bezsensowne osiągnięcia. O wyjściu do ludzi nawet nie było mowy, wolałem prowadzić sam ze sobą maniakalny dialog rozkręcając elektroniczne rupiecie w akompaniamencie alko i techniawy na full. To sie chyba nawet ładnie naukowo nazywa stereotypia, czyli bezsensowne powtarzanie jakiejś czynności.
Najlepiej w takim stanie to mi wychodziło jedynie chlanie vudy do odcinki, grzebanie po skipach i przebieranie trimu z odpadów po zielsku w poszukiwaniu topków.
16 października 2023Stteetart pisze: "mam wyjebane na wszystkich i pierdole też Famasa".
Generalnie umiar, ale do małych trzeba dorosnąć i się ich nauczyć, kiedy i ile jest już a kiedy można jeszcze dołożyć.
"Do mniejszych dawek trzeba dorosnąć"
Pacjenci szukają ulgi w bólu. Jak zmienia się podejście do medycznej marihuany w Polsce
Fernando i Horacio gotowali "metę", teraz grozi im 20 lat więzienia
Poszukujący pracy obywatele Meksyku trafili, przez Hiszpanię, do gminy Osielsko. Tak brzmiały tłumaczenia zatrzymanych. Teraz w sądzie rozpocznie się proces dwóch obcokrajowców i Marcina P., właściciela posesji, na której działała fabryka metamfetaminy.
CBŚP rozbiło narkotykowy biznes w darknecie. Zabezpieczono tysiące waporyzatorów, ciastek i batonów
Funkcjonariusze CBŚP rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, która przez kilka lat produkowała i sprzedawała narkotyki za pośrednictwem sieci darknet. W ofercie grupy znajdowały się m.in. waporyzatory, ciastka i batony nasączone substancjami psychoaktywnymi THC i HHC. W sprawie zatrzymano 10 osób, z których osiem decyzją sądu zostało tymczasowo aresztowanych.
Mikrodawkowanie LSD przegrywa walkę z depresją ze zwykłą kawą?
Przez ostatnią dekadę w Dolinie Krzemowej (ale nie tylko) funkcjonowało przekonanie, że mikrodawkowanie psychodelików to „szwajcarski scyzoryk” dla mózgu – poprawia fokus, libido i leczy depresję. Najnowsze, rygorystyczne badanie kliniczne pokazuje jednak coś zupełnie innego. Pacjenci przyjmujący placebo (w tym przypadku kofeinę) radzili sobie z depresją lepiej niż ci na LSD.
