Maść czarownic

Dyskusja na temat rodziny roślin (Solanaceae) z rzędu psiankowców.

Moderatorzy: Wszyscy moderatorzy, Magiczny Ogród

Posty: 301 Strona 30 z 31
Rejestracja: 2010
  • 4 / / 0


eeeeeehhhh
zawiało nudą....
a temat baaardzo interesujący....
tyle ze od lat chyba nie wielu na tej miotle latało i dobrze bo nie wymiotlo jeszcze wszystkich.
a wymiata....
sekret maści czarownic tkwi własnie w sekrecie maści czarownic...
ktoś kiedyś napisał coś o duchach roślin, o mocy i takie tam.
ciekawe czy sam wie jak blisko był prawdy.
w każdym razie maść taka istnieje i jest w zasięgu ręki.
Zawsze była - to właśnie siła sekretu i siła magii.
Macie to przed oczyma i nie widzicie.
Ale są pociągi które nie zabierają pasazerow na gape. to nie psy ze swoimi pchłami.

AH JAKIE STRASZNE I NIEBEZPIECZNE TE ROŚLINY / PSIANKOWATE ; ISTNY HORROR

ale to jet wólaśnie rytuał przejscia, tu trzeba byc godnym.... miec siłe i odwage
zawsze to na tym polegało.
nie da sie tego przekazac na forum. teorie o sile roślin i zawartosci substancji w zaleznosci od....
fajne, kolorowe i nieprawdziwe...
magia i nauka nie zawsze reka w reke ida.
roślina nie zbije ciebie / ale jesli jesteś głupcem / sam to zrobisz.
Kazdego szkoda.
Jeżeli po przeczytaniu wszystkich postow w tym temacie dalej pytas /; Jaka jest bezpieczna receptura, ile wsmarowac i co sie bedzie działo potem...
to znak że powinienes zamknac temat wyłaczyc kompa i pograc w piłe na podwórku.
nie drap sie gdzie cie nie swedzi.
Rejestracja: 2010
  • 7 / / 0


(...) Co za biały kruk! - zauważyłem biorąc dzieło z zainteresowaniem do ręki. -
Obiecujący tytuł! Magiae naturalis libri XX*. Autor: Jan Baptysta Porta *. Znany, stary
demonolog!
 - Szukaj przepisu na maść czarownic! Przeszedłem uważnie okiem parę kartek.
 - Mam! Są dwa.
 - Przeczytaj pierwszy!
 - Weź: tłuszcz, tojad (aconitum), młode gałązki topoli, korzenie pokrzyku -
mandragory, liście lułka czarnego i szaloną jagodę (solanum furiosum seu
maniacum) - zmieszaj to wszystko razem z sadzami i zagotuj!
 - Dobrze. A drugi?
 -Recepta druga. - Weź: tłuszcz, pięciopalczatkę (pen-taphyllum), szalej, czyli cień
nocy, i korzeń dziędzierzawy - bielunia, znanego też pod nazwą datura stramonium,
dodaj odwaru z pestek brzoskwini i parą kropel treści laurowej, tej dzielnej trucizny,
której odrobina wpuszczona do ucha lub na język zabija jak piorun, i zagotuj to
wszystko z jadem żmii, sokiem krzewu maniokowego i spermą rozgrzanych w
okresie rui klaczy - potem odedź i zanim ostygnie, dolej oliwy i trochę krwi nietoperza.
 - Wybieramy drugą. Jest dokładniejsza i budzi więcej zaufania.
 - Najzjadliwsze substancje, jakie wydała ziemia - odpowiedziałem przeglądając
pożółkłe karty satanicznego grimoire'u * - same trucizny i narkotyki. Diabelska książka!
 - Są na świecie jeszcze ciekawsze, ukrywane starannie po rodzinnych bibliotekach,
przekazywane w sekrecie z ojca na syna - istne klucze do bram piekła.
 - Czy wiesz, Kamo, że za to, co teraz zamierzamy, parę wieków temu palono bez
litości na stosie? Nawet u nas, w znanej ze swej tolerancji Polsce, zginęła żywcem w
płomieniach pod szubienicą w Poznaniu r. 1645 niejaka Regina Boroszka, rodem ze
Stęszewa, która przed sądem zeznała, że była kochanką czterech szatanów:
Turzego, Rokity, Trzcinki i Rogala; niewiasta owa “Boga Prawdziwego się
zaprzawszy, zażywała co pewien czas z onymi czterema wszeteczeństwa
brzydkiego", na co się zresztą chwalebnie oburza nieznany autor Postępku prawa
czartowskie-go * z wieku XVI.
 - Miałam w Polsce więcej poprzedniczek, niż przypuszczasz - odparła rozcierając
szklanym tłuczkiem zioła w moździerzu. - Poddawano “próbie wody i igły" też Annę
Jedynaczkę, oskarżoną o czary i “szatańskie z diabłami na Łysej Górze konwentykle
*", pławiono w stawie Annę Bogdajkę za zbrodnię czarnoksięstwa i Magdę
Strzeżydu-szynę, którą wzięto z tej przyczyny na męki, że wrzucona do rzeki
“pływała, głowę z wody jako kaczka wyścibiając"... Szatan jest piękny i nigdy nie
zabraknie takich, którzy pójdą za jego rydwanem... Wrzuć to do tygla!
I podała mi skórzaną torebkę napełnioną czerwonym proszkiem. Wsypałem go do
naczynia i zamieszałem kopystką. Zaskwłerczało coś na dnie, zapieniło się rdzawym
szumem i ucichło.
Kama wydobyła ze skrytki pod okapem piecowym małą prostokątną szkatułkę z
drzewa orzechowego.
 - Przypatrz się temu korzonkowi! - zwróciła się do mnie, wyjmując z wnętrza kasety
dziwacznie powykręcane kłącze jakiejś rośliny. - Ciekawy, co?
 - Co to jest?
 - To właśnie mandragora-android *.
 - Android?
 - No, tak - korzeń - homunculus *. Mówią, że gdy go się wyrywa z ziemi, słychać
głos podobny do ludzkiego krzyku.
 - Dziwna roślina! Zupełnie przypomina kształtem kłącza małego człowieczka.
 - Nazywają go też dlatego u nas pokrzykiem lub gniewoszem, bo zdaje się dąsać na
tych, którzy ośmielają się go dotykać.
 - Czyżby przyroda utrwaliła tu jedno ze stadiów ewolucyjnego pochodu? Byłżeby ten
korzeń-karzełek przeczuciem człowieka w roślinie?
 - Może. W każdym razie wygląda jak jego zapowiedź.
 - Podeszła do tygli i przecedziła ich zawartość do wspólnej, jednoczącej ingrediencje
retorty; gęsty ciemnozielony płyn zaczął w oczach naszych ostygać i krzepnąć w
gruzły. Kama niecierpliwie śledziła przebieg chemicznego procesu.
 - Gotowa! - zawołała w pewnej chwili, wybierając z naczynia na łyżkę ciemną, lepką
jak smoła maść.
 - Czy zastosowałeś się do moich wskazówek? - zapytała rozścielając z kolei na
podłodze duże, puszyste, mlecznobiałe skóry niedźwiedzie. - Nic nie jadłeś od wczoraj
wieczór?
 - Jestem na czczo.
 - W takim razie możemy zaczynać.
Ruchem szybkim, sobie właściwym, zrzuciła suknie i stanęła na runie
niedźwiedzim w swej olśniewającej nagości. Poszedłem za jej przykładem. Staliśmy
chwilę naprzeciw siebie, związawszy się oczyma.
 - Cudna czarownico moja! - zawołałem biorąc ją w drżące ramiona.
Wywinęła mi się z uścisku:
 - Dzisiaj nie.
 - Dlaczego?
 - Dzisiaj mamy być tam.
I nabrawszy w palce ciepłej jeszcze maści, zaczęła ją wcierać sobie mocno pod
pachy.
 - Jeśli chcesz być ze mną tam, musisz robić to samo.
I kusząco patrząc mi w oczy, podała mi retortę z szatańską miksturą. Po chwili
wahania zgodziłem się. Wkrótce uczuliśmy oboje zawrót głowy i senność. Kama
znużona wyciągnęła się na futrze. (...)

"Niektórzy twierdzą, że MDMA uratowało im życie". Żyjemy w epoce renesansu psychodelików

Rozmowa z Maciejem Lorencem, autorem książki "Czy psychodeliki uratują świat?", który na potrzeby swojej publikacji przeprowadził szereg rozmów z neuronaukowcami, zajmującymi się tą grupą substancji w swojej pracy.

Prof. Sobczak: Za przypadki niewydolności płuc u palaczy e-papierosów w USA odpowiadają...

...substancje kupowane na czarnym rynku. E-papierosy to wciąż zdrowsza alternatywa dla konwencjonalnych papierosów.
Rejestracja: 2012
  • 7 / / 0


Witam wszystkich. Też jestem ciekaw, jak z tą maścią było. A nie myśleliście, żeby do sporządzenia masci użyć także nasion tych roślin? Zawierają sporo tłuszczu (gdzieś czytałem, że nasiona lulka ok. 33%) i często więcej alkaloidów, niż w innych częściach rośliny. Zmielić (np. młynek do kawy) i dodać do maści. Tylko nie wiem, czy akurat w nasionach te alkaloidy nie występują w postaci soli nierozpuszczalnych w tłuszczu, trzeba by było dać odpowiednią ilość jakieś zasady (amonowej?), żeby przeszły w rozpuszczalne. Dobrą podstawą do wszelakich maści jest zwykły smalec, tłuszcz zwierzęcy jest bardziej "zgodny" ze skórą, niż tłuszcz roślinny i daje większe wchłanianie składników maści.
Rejestracja: 2010
  • 33 / / 0


Stwierdzam, że te całe tropanowce całkiem nieźle wchłaniają się przez skórę. Wczoraj, gdy wyciągałem ze względnie wilgotnego, rozbitego owocu bielunia indiańskiego nasiona, całkiem nieźle upaćkałem się sokiem. Oczywiście, przez głupotę, albo też kilka piwek wypitych przed całą operacją, podrapałem się po twarzy tymi zabrudzonymi rękami. Bez większych efektów, jedynie oczy się powiększyły. Za to sny w nocy miałem typowo pobieluniowe - niesamowicie wyraźne, realistyczne i całe rano zapamiętane. A co gdybym upaćkał się tym sokiem gdzie indziej? :-p
Rejestracja: 2010
  • 2376 / 46 / 0


bieluń to u mnie rośnie, ale pokrzyku i lulka nie widziałem - nad testem maści się zastanawiam już dłuższy czas, macie dostęp od wilczej i czarnego? Jest możliwość przesłania?
Rejestracja: 2008
  • 428 / 1 / 0


Ma ktoś może zebrane nasiona i chce się ich pozbyć? Moje oddałam bieluniowi któremu je zabrałam. Niestety! A teraz potrzebuję środka, który poprawi mi jakość marzeń sennych lub ułatwi ich kontrolę. Nieistotne.
Ja to widzę tak- zmielić liście lub nasiona, zwilżyć etanolem na parownicy, odstawić na 15 minut pod przykryciem. Potem dać na łaźnię/gar z wrzącą wodą, dodać tłuszcz kokosowy z wazeliną, nie wiem czy proporcje pół na pół będą ok. Mieszać 15 minut. Na koniec dodać olejku kamforowego albo innego, który lekko rozgrzeje skórę i ułatwi wnikanie alkaloidów. Potem wyciskamy przez gazę i tada, maść. Smarujemy przeguby zaczynając od minimalnej wielkości, im więcej surowca w maści tym większa ostrożność!
A co z piołunem? Jakby go dodać, jest szansa że tujon również przeniknie do krwiobiegu?
Również olejek z gałki muszkatołowej może być ciekawym dodatkiem- zawiera mirystycynę, psychoaktywną. Po co jeść gałkę, jak można kupić olejek i zmieszać z olejem, albo zrobić olejkocukier i pić herbatkę. Tak czy inaczej może to być ciekawy dodatek do maści. Jak nie w działaniu to chociaż w zapachu, bo jak dla mnie taka magiczna maść musi fajnie pachnieć, dodałabym ylangu jeszcze dla zapachu. Ale nie wiem jak to z kokosem się skomponuje. Ale czy mirystycyna może przeniknąć skórą? Bo olejek z gałki polecany jest do masażu, 5 kropel na łyżkę oleju- ale może zajdzie jakaś synergia z daturą?

Brakuje mi tylko nasion, jak ktoś ma nasiona to mogę odesłać trochę maści w zamian.
Rejestracja: 2006
  • 1613 / 15 / 0


Ja mam kilkadziesiąt nasion, zebrane w bdb okresie - mogę się podzielić, jeno nie chciałbym żeby coś się stało.

Topic - kolega twierdzi, że kilka (5) zjedzonych nasion doskonale pomaga mu zasnąć, a same sny są dojebane - czy ktoś może to potwierdzić? - w sensie że to bezpieczne (mała ilość) i faktycznie nietoksyczne, skuteczne?
Rejestracja: 2012
  • 522 / 61 / 0


Podbijam pytanie !!! :D.

Co do maści czarownic, przejrzałem calutki temat i rzeczywiście coś w tym jest, jak wróci PC z naprawy to postaram się czegoś jeszcze poszukać.

Mocno zastanawia mnie różnorodość przepisów, ale to ma najprawdopodobniej uzasadnienie regionalne - kulturowe( co region(wierzenia i kultura), to inny przepis, jednaże cechy wspólne większości przepisów są jawnie odkryte.

Rzeczywiście trzeba z tym uważać i nieważne, że jest to maść - tutaj odsyłam do postu użytkownika "Towarzysz lenek". Ja z chcęcią sam spróbowałbym to przyrządzić, oczywście nie w celu odurzenia się, lecz dla samej frajy.
Rejestracja: 2006
  • 422 / / 0


owerfull pisze:
Mocno zastanawia mnie różnorodość przepisów, ale to ma najprawdopodobniej uzasadnienie regionalne
raczej mitologiczne :D - od czasów kiedy rzeczywiście to robiono i wiedza ta zaczęła być znana - narosło wokół tego strasznie dużo mitów, ludzi co prawda bardziej niż chęć przyćpania - kręciły opowieści wg. których można było latać po tej maści (samo to też obrosło legendą...w wersji z miotłą lub bez) ale temat był na tyle chodliwy, że większość tego co można znaleźć to taki starodawny odpowiednik historii z dreszczykiem - np wersje z używaniem ludzkiego (czy jeszcze straszniej - dziecięcego) tłuszczu doskonale pokazują skrajną odmianę tego o co mi chodzi

można się kierować jakimiś średnimi, bo na ogół te przepisy są dość podobne ale do końca nie wiadomo...osobiście to bym się posunął do stwierdzenia, że pierwotnie był to mit...całkiem możliwe też, że większość- jeśli nie wszystkie zachowane do dziś "stare" receptury są datowane na romantyzm bo wtedy je wymyślono i ogólnie była duża tendencja ku temu by ćpać
coś jednocześnie robiącego i ocierającego o regionalizm było przez nich wysoko premiowane
Ostatnio zmieniony 08 czerwca 2013 przez Cyrio, łącznie zmieniany 3 razy.

VH

Rejestracja: 2012
  • 8 / / 0


"Straszniej - dziecięcego"? -.- Tak na pewno lepiej gdyby był to w pełni świadomy człowiek mający coś do stracenia.

A wracając do tematu - dobrze jest pytać o metody w sieci. Zazwyczaj ma się ograniczoną ilość surowca i pragnie się go nie zmarnować.

Ja mam takie pytanie - mam czarnego lulka. Sproszkowane liście jednej większej rośliny, drobno starty spory korzeń. I trochę nasionek. Co mogę z tym zrobić? Jaką metodą wejdzie najbardziej? Zużyłem sporą część surowca na próby i nadal efekt nie jest za mocny. Nie chcę też zarzucać naraz całości, aby nie tracić bez potrzeby wszystkiego oraz nie ryzykować zdrowia. Więc jaka jest najskuteczniejsza metoda, podpowie ktoś jeśli wie?

-sproszkowane liście jakieś s/4 woreczka strunowego, drobny proszek
-starty korzeń, jakieś 3/4 woreczka
-nasionka - rozmiażdżone, na dnie woreczka, z jakiś 10 główek.

*maść - komuś w końcu się udało?
*palenie (???)
*jedzenie - w jakiej formie?


<I jeszcze rada do Gynoid - o ile jeszcze tu wchodzi. Nie ma sensu bawić się w przywoływanie złych demonów - tym bardziej chrześcijańskich czy semickich. Jedno jest pewne - nie będziesz zadowolona i nie dostaniesz tego co chcesz. Zamiast tego polecam przywoływać stare (lub współczesne) obiekty kultu w ich naturalnej, niespaczonej przez Jezusa i plemię Judy naturze. Takie siły będą z tobą zazwyczaj miło kooperować jeśli jesteś godna. Istoty pokonane i sprowadzone do roli psa przez Salomona nie dadzą ci na koniec nic dobrego. A rodzenie dzieci w ogóle jest fe, nie licz że taki byt będzie taki jak sobie zażyczysz, zostanie kim będzie chciało. Ew. dzięki tobie będzie podatne na złą karmę i nie znajdzie w życiu nic. Jak chcesz epickości to zaszczep ją w sobie a nie w nieistniejącym jeszcze potomstwie - więcej wiary w siebie, a nie w swoich następców.>
*picie
*czy coś innego?

Dzięki za wskazówki. Bardzo zależy mi na mocnej podróży, oczywiście w granicach bezpieczeństwa.

Z góry dzięki za info.
Podrzucam świetną piosenkę w temacie dla każdego kto jest coś w stanie pomóc :)

http://www.youtube.com/watch?v=f_Lw5fi13XE

Scalam. -dsn

To może chociaż ktoś wie jak zrobić skutecznie wywar?... (czas gotowania / temperatura)?.... Cokolwiek..... Mam spory woreczek sproszkowanych liści, korzeni i nasion razem. oraz odrobinę suszu. Ktoś pomoże? <3
Posty: 301 Strona 30 z 31
Wróć do „Psiankowate”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości