Buprenorfina - jak wyjść ?

Syntetyczny opioid, będący jednocześnie agonistą oraz antagonistą receptorów opioidowych.
Więcej informacji: Buprenorfina w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Opioidy

Posty: 67 Strona 1 z 7
Rejestracja: 2016
  • 4 / / 0


Witam wszystkich jako nowy user forum.

Mam problem będący skutkiem mojej krótkowzrocznej głupoty. Wpakowałem się otóż w buprenorfinę w postaci plastrów Transtec.
Jestem byłym grzejnikiem, jeszcze z czasów legalnej uprawy maku i produkowania kompotu w kuchni (a więc, jak łatwo się domyślić,
jestem dwukrotnie starszy od przeciętnego użytkownika tego forum), ale, poza epizodami marijuanowymi, nie miałem kontaktu z
dragami, lekami od dobrych 20 lat, zaś moje sięgnięcie po Transtec nie było skutkiem szukania doznań, lecz zdiagnozowanych
zmian w kręgosłupie, może niegroźnych lecz upiornie bolesnych. Żadne znane mi leki nie przynosiły ulgi. Wykluczałem,najogólniej biorąc,
leki narkotyczne, czyli głównie opiaty, bo oznaczały uzależnienie. No i traf chciał, że trafiłem na te plastry u matki po operacji onkologicznej.
Oczywiście zajrzałem przedtem do Wikipedii i kilku stron medycznych, gdzie wyczytałem, że lek ma silne działanie przeciwbólowe
przy niskim potencjale uzależniającym, ba! jest używany w terapiach detoksykacyjnych! Czyli super! Nie uzależnię się! Uśpiło to moją
czujność. No i mój research ustał na tej wiedzy. I to był mój wielki błąd. Zacząłem używać Transtecu. Ból ustąpił natychmiast a w jego
miejsce pojawiła się dobrze znana z czasów heroinowych błogość. Już to powinno obudzić moją podejrzliwość - ale nie obudziło.Krótko
mówiąc, moja "terapia" trwa od października zeszłego roku. Po niecałych dwóch miesiącach używania zacząłem jednak mieć dosyć tego
miłego błogostanu i postanowilłem sprawdzić , czy moje plecy dadzą radę bez analgetyka. Miałem prawo do takiej nadziei, bo w tzw.
międzyczasie wykonywałem zalecone ćwiczenia. I tu następuje dramat. Po 24 godzinach po odstawieniu, ku mojemu niemiłemu
zaskoczeniu, pojawił się hardcore dobrze znany z czasów ciężkiego przyprawiania kompotu i acetylowanego opium ( to jest w zasadzie
trochę to samo - lecz inna droga pozyskiwania, praktycy wiedzą). Wprawdzie objawy nie są tak dramatyczne, nie ma zapaści, drgawek,
odlotów z bólu, lecz reszta jest DOKŁADNIE taka sama jak heroina! Nie będę się wdawał w opisy, bo zainteresowani to znają. Wobec
takiego stanu rzeczy zdecydowałem się wbić zęby ścianę i na sucho wytrzymać te kilka dni trzepania , jak to robiłem dawno
temu - wtedy, po tych kilku dniach też nie było zbyt fajnie, ale było przynajmniej z górki i była perspektywa.
Niestety- nie w przypadku buprenorfiny!
Ku swojemu przerażeniu, po głębszym surfowaniu dowiedziałem się, że skręt po buprenorfinie nie trwa kilka dni, lecz o wiele
dłużej, nawet 5 tygodni... Taka długa męczarnia wcale mi się nie uśmiecha. Oczywiście - zrobię to, jeśli nie będzie innego wyjścia.
Jednak , zanim się na to zdecyduję , wciąż używam Transtecu - wyłącznie dla unikania skręta - chcąc poszukać możliwości
lżejszego uporania się z problemem - i dlatego chciałbym niniejszym zapytać kogoś z tego forum, czy zna jakieś metody
i - przede wszystkim - substytuty (poza np. benzodwuazepinami, barbituratami itp. świństwami ) mogące przynajmniej
choć trochę ulżyć w detoksie, nie powodując przy okazji następnego uzależnienia.
Dodam,że próbowałem zmniejszać dawki Transtecu, lecz z miernym skutkiem.
Byłbym wdzięczny za podzielenie się doświadczeniami i sugestiami.
Rejestracja: 2009
  • 5087 / 197 / 8


Mi się wydaje, że redukcję dawek po długim ciągu (który u mnie trwa) trzeba konsekwentnie robić ok. 3 miesiące (!), tj. codziennie jeść mniej plastra, ale jeść. Poniżej poziomu 0,4mg/d ostatni tydzień także diazepam (sorry), oraz tydzień po odstawieniu też diazepam; po zakończeniu czego bezterminowo dziurawiec lub waleriana w formie tabletek albo herbaty.

Myślę, że Kratom lub Sałata jadowita powinny pomóc, chociaż skoro nie ma bólu, to lepiej się skupić na rozluźnieniu mięśni (więc nie opio, tylko GABA). Twój problem z kręgosłupem, oraz uprzednim uzależnieniem od ciężkich opio muszą poważnie uprzykrzać bezbuprenorfinowy stan.

Sam też jadę od ok. ¾ roku i powoli myślę o wyjściu.

Lewico, dlaczego się boisz marihuany?

Jaś Kapela przypomina Lewicy o polityce narkotykowej, bo chyba zapomniała.

Młodzi palacze e-papierosów częściej sięgają po marihuanę

Bostońscy naukowcy przeprowadzili metaanalizę w celu oceny związku między spożywaniem elektronicznych papierosów a sięganiem po marihuanę.
Rejestracja: 2016
  • 4 / / 0


Dzięki serdeczne za odpowiedź. Pierwszy raz stykam się z nazwami 'kratom' i 'sałata jadowita'. Muszę to zbadać, ale już widzę, że przystępność, zdaje się, jest mocno niszowa. Opisy działania w każdym razie brzmią obiecująco i chyba się za tym rozejrzę.

Niczego bardziej koszmarnego nie przeżyłem od "kompleksowego" głodu po łykanych garściami relanium, reladormu, metaqualonie i żadna siła mnie nie skłoni do powtórnego łyknięcia. Zresztą nabawiłem się po tym padaczki , rzucało mną w przez dobre dwa tygodnie w szpitalu psychiatrycznym - i boję się w związku z tym dużo łatwiejszego, powtórnego uzależnienia i nawrotu padaczki.


Co do bólu, to on niestety u mnie również jest. Oczywiście nieporównywalny z heroinowym, lecz równie parszywy , gorąco-zimno-smarkowo-sraczkowo-osłabiający. Wyłączający skutecznie z codziennej aktywności. I to jest problem, bo pomijam już takie rzeczy jak anhedonia, czy depresja, bo mając te lata utwardziłem się już na takie 'fanaberie' i , mówiąc po młodzieżowemu, biorę je klatę jako skutek własnej głupoty :D

Nie chcę już nawet wspominać o praktycznie wykastrowanym libido, bo to tragedia...To świństwo w plastrach może roz...lić każdy związek. Viagra tylko jako tako "stawia" siusiaka, ale nie ma mowy o żadnej przyjemności - chodzi tylko o to, żeby kobieta w końcu nie dała ci kopa w d.


O zmniejszaniu dawki już wspomniałem. Robiłem tak - i robię : w tej chwili biorę na wnętrze policzka około 1/10 , 1/15 plastra (okrojonego z brzegów bez buprenorfiny) i stwierdziłem z zaskoczeniem, że objawy abstynencji wcale nie są mniejsze, niż wtedy , gdy kleiłem sobie 1/4 plastra. To jest właśnie upiorna cecha tej substancji : "less is more, more is less". To chyba największe gówno jakie poznałem. Gdybym o tym widział na początku, nie tknąłbym tego - a tak, stary idiota znowu się wp....ił w opiaty...

Jeśli nic innego nie znajdę to potnę jednak te plastry do 0.4 mg.
Jeszcze raz dzięki.

2016 cze 12, 04:35 / scalono - surv

I dzięki za info o GABA. Pierwszy raz się z tym stykam i po krótkim googlo-surfie
widzę , że to może być bardzo dobra rzecz do pomocy z moim problemem - ale nie tylko. Dyskusyjne wprawdzie nieco, jak widzę, może być przyswajanie, sygnalizowane nawet przez userów na tym forum.

Jednak stare upodobania do majsterkowania w samopoczuciu za pomocą farmakologii są chyba dożywotnie :)
Rejestracja: 2007
  • 719 / 41 / 0


Zmartwię cię koleżko, ale bezbolesne wyjście to przejście na słabsze opio - kodeina (ale tej suki nie polecam), DHC (polecam ze względu na całkowity zanik skręta już przy niskich dawkach i łatwiejszą redukcję - no i długie działanie), PST (ciężka dostępność) itp. Nawet morfina przejdzie. Czemu? Bo chcesz zamienić długo działające opio (a więc długi skręt) na krótko działające (krótki skręt).

Ale to oczywiście tylko jeśli nie pomaga nic innego, nawet redukcja!
2-3 miesiące na innym opio (dawki tylko zaleczające skręta, żeby funkcjonować jako tako) - potem ciężki tydzień skręta (można wspierać się mikro-małymi dawkami bupry, a co!) i koniec męczarni. Sprawdzane kilka razy, polecam, Robert Makłowicz.
Rejestracja: 2016
  • 4 / / 0


Też pomyślałem o podobnym wyjściu. Skoro , mimo upływu czasu , mam w pamięci jednak ostre skręty heroinowe,
często brane na sucho ( z desperacji i chęci uwolnienia się bez ryzykowania zapaści po branych często w pewnym
momencie z utratą kontroli i świadomości prochach typu reladorm, co u mnie kończyło się niekiedy reanimacją ) ,
to spokojnie wytrzymam głód kodeinowy, byle nie trwał on 5 tygodni, bo to wytrzymać byłoby strasznie trudno
zwłaszcza mając pod ręką opakowania plastrów i recepty. Mam poza tym obawy, że taka długotrwała trauma może też
zdemolować psychikę. A tego mi jeszcze brakowało na stare lata. :D

Co byś sądził np o Tramalu? Nigdy tego nie używałem i nie wiem, czy może łagodzić skręta po buprenorfinie bez
jakichś dramatycznych skutków w sensie uzależnienia, czy uszczerbku na ogólnym stanie zdrowia.

2016 cze 12, 14:00 / scalono - surv

W zasadzie , zanim zdecydowałem się założyć ten wątek mogłem po prostu zajrzeć do innych w tym dziale ,
bardzo ciekawych i po których mam już jakiś obraz sytuacji. Zastosuję najprostsze rozwiązanie, mianowicie tramal
albo sevredol. Wytrzymam spokojnie nawet ostre trzepanie po morfinie, nie tylko dlatego,że to tylko parę dni ale też ,
że po prostu ją znam bardzo dobrze i mam jakoś tam utrwalone strategie przetrwania na takim głodzie. Poza tym
mam, jak na swoje lata, organizm w idealnej formie (poza przejściowo, mam nadzieję , wykastrowanym libido) ,
to dam radę.
Bubrenorfina natomiast ciężko mnie przeraża. Jestem bezradny wobec tego nieprzewidywalnego paskudztwa i mam
za złe szerzonej , karygodnej dezinformacji na jej temat na wiki , czy też w infomatorach medycznych jako o względnie
softowym lekarstewku, podczas gdy jest to gówno pod niejednym względem gorsze i bardziej podstępne,
niż ostro walony kompot.
Rejestracja: 2009
  • 5087 / 197 / 8


Luteq pisze:
potnę jednak te plastry do 0.4 mg.
Nie zalecałbym takiego rozwiązania, do odstawki lepiej (raczej) byłoby pociąć najpierw dwa plastry Transtecu 70μg/h wzdłuż czarnej linii na obrazku poniżej:
transtec.png
Następnie odcinać pasek o jednakowej szerokości każdego dnia, poczynając od prawego dolnego rogu "niebieskiego" plastra, przechodząc do lewego dolnego rogu plastra czerwonego, po czym od lewego górnego do prawego górnego. Paski muszą być zawsze tej samej szerokości i nie mogłyby być krzywe, więc niezbędna byłaby linijka.

Jakie dawki stosowałeś, Luteq?

PS. Plaster 70μg/h ma gęstość buprenorfiny 2mg/125mg (plaster+matryca+sreberko). Zalecana dla celów odstawki szerokość paska: 4mm.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Rejestracja: 2016
  • 4 / / 0


Mam plastry 35μg/h 20 milligram/ sztuka. Doszedłem od brania 1/4 plastra do około 1/10 czyli 2 mg. I -niestety nie zauważyłem , aby objawy skręta znacząco się różniły. I to jest własnie cała upiorność i nieprzewidywalnośc tego gówna. Bo zrozumiałbym cenę jaką trzeba zapłacić za taką zabawę , gdyby warta była świeczki, jednak Transtec to tylko taki przyjemny głupi Jasiu, dlatego cena jaką się zań płaci jest niewspółmierna mając w pamięci kompot i acetylowane mleczko opimowe.
Rejestracja: 2015
  • 911 / 62 / 19


Luteq - oh, widzę, że wreszcie osoba na tym forum, która zrozumiała, jakie to kurestwo podstępne jest. Nic Ci nie daje, tylko Ci zalecza skręta, jak bierzesz, a jak odstawisz, to męki 100x gorsze od heroiny.
I też wkurwiona byłam na tę dezinformację wszędzie, chociażby na hyperrealu w FAQ o buprze - "objawy abstynencyjne określane są jako lekkie/przeciętne", bo przez to byłam totalnie nieświadoma, czym to walenie "niewinnych" plasterków grozi, które na darmo redukowałam przez pół roku po to, żeby doświadczyć takiego samego skręta, jak przed tą żmudną redukcją.

Little_Jack powiedział, co w tym temacie najważniejsze - ja i jeszcze parę osób po mnie - z powodzeniem zeszło z tego syntetycznego kurestwa za pomocą... heroiny, której to nigdy przedtem nie brałam przed buprą.
Serio, miesiąc, póltora walenia helu i potem udało mi się zaleczyć spokojnie jedną paczką Thiocodinu.

Od siebie dodam na pocieszenie, że, będąc już na czysto, zmuszona byłam do robienia osobie, z którą mieszkam - dzień w dzień co 2 h zastrzyków z heroiny, co spowodowało, że na mega ciśnieniu (ledwo co nie waliłam miesiąc), mając gorszy dzień, przywaliłam raz, potem, jak nic się nie stało, skręta nie dostałam, to walnęłam drugi "ten ostatni" raz, potem znowu "ale już naprawdę ostatni raz", potem wstaję: "o, kurwa, ale skręt, muszę walnąć, żeby się zaleczyć, bo obowiązki czekają", potem musiałam walić, bo za 2 tygodnie poprawa matury i nie mogę zawalić nauki przez skręta, a nawet nie zaczęłam się uczyć, potem po maturze znowu musiałam najpierw się rozprawić z wieloma sprawami, żeby teraz dopiero pozwolić sobie na leżenie w domu.
Dodam, że niestety, ale heroina leciała u mnie tylko na początku i potem, przez te 2.5 miesiąca była bupra - ale na zmianę z heroiną i czasami kodeiną - nie był to taki ciąg tylko buprowy dzień w dzień, czyli znowu heroina mnie "uratowała", bo jestem teraz na skręcie buprowym 7 dzień, jedząc dziennie 150mg kodeiny i jakoś utrzymując me istnienie, ale to nie jest już to, w co wpakowałam się kiedyś, na szczęście.
Najbardziej to mi się na psychice to odbija, po helu miałam mega skręta fizycznego, ale na dało się przeżyć, a teraz fizycznie jest w miarę, ale na głowie rozpierdol, typowy buprowy dół i anhedonia i wiem, że długo to gówno jeszcze będzie trwało.
Dodam, że po heroinie 4 dnia miałam już ogromną poprawę na psychice, a tu 7 dzień i masz wrażenie, że stoisz w miejscu, bo nic się od początku nie zmieniło, ale bupra taka jest i to jest tylko głupie wrażenie, ciągnie się to jak cholera, ale nie ma wyboru.

Dlatego, jeśli kodeina nie daje u Ciebie rady, bo już jesteś głębiej wjebany, to wal hel miesiąc i potem kodeina, potem odstawienie kodeiny i już. Powodzenia.

Pamiętam, jak mnie bodajże ms lovett za ten sposób zjechała - że "jak to możliwe, żeby z lajtowej bupry przechodzić na heroinę?"(Kolejny przykład przekonania o niskiej szkodliwości bupry). Hahaha, no, ale, kurwa, jeśli jest efekt, to o co chodzi?
Rejestracja: 2015
  • 911 / 62 / 19


Luteq, jak tam żyjesz? Co się nie odzywasz?
Ja mam już 27 dzień bez bupry i ZERO jakiejkolwiek zmiany, co więcej - rano, jak wstaję, zanim zjem paczuszkę Thioco, to już nie mam praktycznie skręta fizycznego, ALE dopadła mnie taka beznadzieja, lęki, anhedonia, bezsens, że szkoda gadać. Nawet ledwo tu do komputera usiadłam, żeby coś napisać.
Nie wiem, czy to już jest koniec skręta buprowego (który podobno ma trwać 2, góra 3 tygodnie), bo fizycznego skręta już chyba nie mam (może, jakbym Thioco nie jadła przez parę dni, to może i się pojawił, ale i tak rano wstawałam do tej pory i był duży skręt fizyczny, a teraz go nie ma), a to, co teraz czuję, to już jest mój normalny, trwały stan?
Ale nigdy przed ćpaniem się tak nie czułam. Chuj wie.
Nic się nie poprawia, każdy dzień jest TAKI SAM, na początku się łudziłam, że każdego, następnego dnia będzie może wreszcie lepiej, lecz porzuciłam już te nadzieje, bo już minęło 27 dni i jeszcze nie zaczęło się nic na głowie poprawiać.
Tak samo było 1, 3, 5, 10, 27 dnia.
Mój największy sukces, to jak wyjdę do sklepu i z powrotem.
Nie mam na nic siły. Wegetacja. Bez sensu. To już tak zawsze ma być?
Rejestracja: 2016
  • 4 / / 0


Ja zchodzilem z bupa pare razy, jak z malem dawki <1mg to da sie, teras zchodze z o kolo 6-8mg dzien 6 i bol jest niesamowity, i tez zchodze z XANAX w tym samym czasie, nie wiem jak nie jestem w szpitalu ale w domu to robie, tylko mozna czekac ze bedzie lepiej...
Posty: 67 Strona 1 z 7
Wróć do „Buprenorfina”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość