"Rutyna to rzecz zgubna "
Tak btw dość niedawno znając już troche temat spotkałem kiedyś taką dziewczyne 18 lat co się chwaliła, że ma bordera i faktycznie nawet się nie zdziwiłem, bo była taka wkurwiająca i w dodatku ofensywna w gadce, że chciało się jej wyjebać, ale sobie pomyślałem, że chorej umysłowo bić nie będe i też zaraz potem przyszła refleksja, że patrząc na nią nie ma opcji, żebym ja miał te przypadłość.
Także moje zdanie jest takie, że faktycznie coś podejrzanie dużo ostatnimi czasy tych borderlajnów się zrobiło wśród ludzi i jak dla mnie to jest w większości przypadków po prostu lenistwo psychiatrów w diagnozowaniu ludzi, a już szczególnie jak ktoś trafi do Houston i tam się nie chce im obserwować dłuższy czas pacjenta.
Mam od lat rozpoznane zaburzenia osobowości mieszane, ale jak byłam na detoxie (rok temu), rozmawiałam z psycholożką 2 GODZINY i w swojej opinii postawiła podejrzenie bordera. Rozmawiałyśmy tylko o okresie dojrzewania (no, może do 20 rż), nic o obecnych objawach, stanach lękowych itd.
Spędziłam 4.5 miesiąca na oddziale psychiatrycznym, gdzie w rozpoznaniu wpisali mi mieszane.
Jak myślicie, przejmować się tym borderline?
Sam wiele lat zastanawiałem się nad tym o co tutaj chodzi, skąd te cierpienia. Paradoksalnie pomagała mi pewna terapia szokowa, kaskada nieszczęść które spotykały mnie w życiu doznała apogeum - uświadomiłem sobie, że mój własny umysł mnie zwodzi. Wziąłem byka za rogi i zacząłem panować nad tym co mam w głowie, jakoś próbować tym zarządzać. Nie obyło się bez leków, ale w dużej mierze to tylko pomoc na najtrudniejszy czas, kiedy najbardziej oddaliłem się od własnej "duszy", chyba tak bym to nazwał. Taki wgląd w siebie bardzo mi pomógł, trochę też zaczerpnięcie z filozofii stoickiej, sztuka cierpliwości. Myślę że podobne rzeczy ludzie przerabiają na terapiach, mam tylko nadzieję, że niedługo będę mógł powiedzieć, że najgorsze już za mną. Po strasznych burzach wczesnej młodości może nadejdzie czas spokoju, którego wszystkim życzę. On jest jednak bardzo ważny, bezcenny wręcz.
musialem doczytac o tym chlorprotiksenie, no blokuje 5 rodzajów rec. dopaminowych
kwetiapina w tym pomaga
wydaje Ci się, że jesteś pizdą bo masz poblokowaną dopaminę, wzrasta prolaktyna itp.
ciężko to opisać, mi przynajmniej, tak mi się wydaje
z drugiej strony leki zrobiły swoje, uspokoiły Cię i widzisz wyraźnie swój problem:
Za dziecka nie byłem zbyt akceptowanym dzieciakiem, a obecnie mam nadal bardzo niskie poczucie wlasnej wartości i bardzo często jakieś nie odpisanie przez ważna dla mnie osobę odpala mi myślenie z sutomatu "no tak. Jestem śmieciem, nic dla niej nie znacze, jestem gownem" i od razu atsk złości, paniki, strachu itp.
1) bez dopaminy uważasz, że "jestem gownem"
2) z dopaminą i jej kolegami wpadasz w manię i chce Ci się ćpać
najlepiej nauczyć się jak z naturalna dopaminą (bez leków) robić coś innego niż ćpanie
wpisz poczucie własnej wartości w duckduckgo
te leki są za srogie w ogóle wg mnie
lit mam sam zamiar spróbowac choć nie narzekam raczej na nic
pozatym na wiki piszą:
Chlorprotiksen może zwiększać stężenie jednocześnie podawanego litu w osoczu . Aby uniknąć zatrucia litem, należy ściśle monitorować stężenie litu w osoczu.
edit:
napisałem, że są wahania od ćpania,
ale chodziło mi bardziej od przewlekłego/codziennego ćpania
raz na jakiś czas można coś przyjebać, ale warto pierw wyleczyć problemy psychiczne, albo przynajmniej coś porządnie zjeść
Zaczęła mieć myśli samobójcze, dźwięk jadocych aut ja irytował do takiego stopnia że chciała sobie włosy wyrywać. Poszliśmy do polskiego psychologa który stwierdził u niej depresję i wypalenie. Oczywiście obwiniła mnie u niej za całe zło. Dostała venlaflaxacyne przez pierwszy miesiąc było git aż mówiła "to ja naprawdę miałam o to problem do Ciebie" przepisał nam to lekarz rodzinny... Po konsultacji z psychologiem po tej 1 wizycie. Po miesiącu może dwóch było jeszcze gorzej , dosłownie o wszytko problem i moja wina. Czarne oczy i atak moje próby uspokajania kończyły się i w sumie aktualnie kończą tym że chce wychodzi z domu że się idzie zabić ja pizda boje się że się targnie i jeszcze będę mial poczucie winy w głowie już sobie wyobrażam pogrzeb płaczące dzieci (wydaje mi się ,że jestem zbyt wrażliwy prze to że palę więcej niż nie palę) Nieraz chciała wyjść ja bojąc się że coś sobie zrobi chciałem za nią iść lub nie dać wyjść to policję wezwała , krzyczała na środku ulicy że chce ja bić. A prawda jest taka że to ona mnie napierdala , ostatnio wzięła nóż i lekko mnie drasla w szyję przez przypadek na początku panika bo dużo krwi potem zobaczyła że ok to powiedział jednak chuj z Tobą no i po paru minutach płacz ,że jak ona mogła tak zrobić że mogła mnie zajebac etc... Dobra dalej było już tak źle ,że przyjechała jej Mama do nad bo porostu nie dawałem rady bałem się cokolwiek powiedzieć (dalej boje)bo może z tego wyjść piekło mamy 3 dzieci (szantaż że się zajebie i to moja wina i dopiero wtedy wszyscy zobaczymy łącznie z jej mama na porządku dziennym) dlatego unikam eskalacji daje sobą pomiatać a prawda jest taka ,że jak bym ją huknął to by sie zawinęła kilka razy ale wiem,że tego nie zrobię i to wykorzystuję... Czasem myślę ,że przez to że miała ojca ktory czasem ją bił , chłopaka który ją katował prowokuję mnie do tego żebym ja też uderzył. Oczywiście w kłótniach jedzie mnie do spodu , moją rodzinę itp raz powiedziała że zadzwoni na policję i powie że ja bije i niestety jak by na nas spojrzeć z boku to mogło by tak wyglądac ona zmarnowana ja łysy duży w tatuażach nic tylko ze mnie tyrana zrobić i tak też ona właśnie mówiła że mi nikt nie uwierzy etc na szczęście nagrałem całą rozmowę gdzie mówi "no i co z tego że mnie nie bijesz ale.ci nikt nie uwierzy .. zobacz jaka ja biedna" ... Kurwa nie wiem co już napisałem a co nie opisuje tu 6 lat związku a niestety, składanie zdań u mnie jak widać ;). Udało nam się dostać do psychiatry który stwierdził inna diagnozę niż psycholog ,borderline . Dostała leki sertraline i kwetapine oczywiście jak lekarz powiedzial przykładowo, zacząć od 50 mg zobaczyć jak działa po 2 tyg zwiększyć troszkę aż ewentualnie dojsc do maks 150 to co ona zrobiła wzięła 50 mg wkurwiala się dojadla kolejne 100 następnego dnia już wzięła 100 parę dni pobrała coś nienprzypasowalo zwiększyła odrazu do 200 mg chodziła wg mnie odrealniona , nakręcona ale nie robiła awantur i nie czepiała się i znów 2 miesiące git i po 2 miechach brak apetytu i znów czepianie się o to ,że wogole oddycham a co zle to moja wina i wogole mógł bym się ogarnąć. Pani psychiatra powiedziała że nie może palić od rana do nocy trawy i musi przestać wogole i zamiast sertraliny dała fluoxetin (prozak) kwetapine zostawiła i kazała iść nam do psychoterapeuty i przestać jarać. Ja kurwa przestałem dla niej palić co wydawało mi się kiedyś nie możliwe. Nie paliłem 2 tyg ona miała też przestać. Jak nie chciałem.zmotac i uniemozliwilem jej załatwienie to oczywiście groźby a to pójdę po vodke itp itp dlacze w ogóle kurwa ktoś śmie jej przestawać jarać a co dopiero ja ? Przecież jestem wszystko wiedzący i najlepiej wiem co komu potrzeba... Bo nie chciałem żeby brała więcej leków bo nie chce żeby jarala bo wkurwiam się jak chce się napić piwa. Aż wkoncu dalej palę mieliśmy przestać załatwiliśmy psychoterapie na początku była bardzo zadowolona pani terapeutka powiedziała że zanim zaczną jakkolwiek terapie na borderline musi przestać jarać i był pomysł odwyku połączonego z terapią ( mieszkamy w DE) wróciła do domu odrazu no bo my z panią stwierdziliśmy,że mi będzie odwyk potrzebny ale przecież ty sam z dziećmi nie zostaniesz, a ku jej zdziwieniu moja odpowiedź była jedz !!! I tu chyba było jej zdziwienie bo zakładała innaczej. Miała jechać na odwyk , miała.przestac jarać była zadowolona z terapeutki prozak dzialal nie wkurwiala.sie i co ? Nie przestała palić po 3-5 wizytach pani psycholog już nie jest fajna bo nie chce już słuchać moich żalów tylko stawia konkretne założenia i co ? I nie ma odwyku , do terapeutki na miejscu już nie chce chodzić ona nie przestanie jarać bo jej to nie szkodzi i nikt jej nie będzie mówił co ma robić może ewentualnie ograniczyć ale kurwa 5g to minimum na dzień wypala i to wogole ja powinienem się zdiagnowac i właśnie jesteśmy na etapie że ten prozak przestaje działać znów jedno małe pytanie słowo nie tak i czarne oczy awantura krzyki ,dzieci patrzą, ja chuj frajer winny wszystkiemu i właśnie jestem na tym etapie co kurwa robić ? Jestem za duża pizda żeby ją zostawić chodź już widzę ,że moje nerwy i wogole są na wykończeniu, czasem nie wiem czy to zemną jest coś nie tak... Chce jej pomóc , nie potrafię zrozumieć jak tak kurwa można. Pomijając fakt że oddałem się jej cały poświęcam wszystko, moje potrzeby emocje się nie liczą , chce się wygadać do niej coś powiedzieć to jak bym do ściany mówił ale ja to trzeba słuchać... Lub gadka jest wtedy gdy jest temat wspólny. I w tym wszystkim najgorsze jest to ,że słyszę że to moja wina ,że to ja ją mecze psychicznie i zero wdzięczności a najgorsze jest to że nie umiem jej zostawić chce z nią być.... Chodź jak mówię zaczynam patrzeć na dobro dzieci , jak ciągle słyszę że jestem chujowy i najgorszy i ja tak krzywdzę
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Trump podpisuje nakaz przyspieszenia badań nad lekami psychodelicznymi
Trump podpisał w sobotę rozporządzenie wykonawcze mające na celu złagodzenie ograniczeń badawczych dotyczących leków psychodelicznych, takich jak psylocybina i LSD, dążąc do przyspieszenia badań nad ich potencjałem w leczeniu chorób psychicznych.
Badanie ścieków 2025: Marihuana dominuje w europejskich miastach, kokaina i ketamina w górę
Badanie ścieków to dynamicznie rozwijająca się dziedzina nauki. Pozwala ona naukowcom bardzo dokładnie oszacować, jakie narkotyki i w jakich ilościach spożywają mieszkańcy. Najnowsze badanie z 2025 roku miało ogromną skalę. Badacze sprawdzili ścieki w około 115 miastach na terenie Europy.
Holenderski eksperyment z regulowaną uprawą marihuany okazał się sukcesem
Minął dokładnie rok, odkąd holenderskie coffeeshopy w wybranych gminach zaczęły sprzedawać wyłącznie legalnie uprawianą marihuanę. Eksperyment, który miał uderzyć w czarny rynek, przynosi pierwsze wymierne efekty. Choć nie obyło się bez kar finansowych, ogólny bilans jest zaskakująco pozytywny.
