Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.
ODPOWIEDZ
Posty: 561 • Strona 54 z 57
  • 3675 / 608 / 0
Starysteve dobrze a Ci napisał. Chciałem ostrzej ale nie będę nakłaniał.
"Które dragi brać, żeby nie musieć brać żadnych dragów?"

"Rutyna to rzecz zgubna "
  • 133 / 51 / 0
Ja kiedyś otrzymałem te diagnoze w szpitalu psychiatrycznym (gdy trafiłem tam po dragach), bo tak wyszło z dwóch psychotestów (Minnesocki i ten z rozpoznawaniem plam) no i dla mnie to jest śmiech na sali. Początkowo nie wiedziałem co to jest i posłuchałem lekarza, bo jego najmocniejszy argument wtedy był taki, że osoby z BPD bardzo często są hospitalizowane z powodu narkotyków, samookaleczeń lub innych cudów na kiju no i słysząc to pierwsze uwierzyłem. Teraz dopiero więcej czytając na ten temat w ogólnych artykułach i tutaj muszę się zgodzić z tym co wiele osób tu pisze, że to farmazon, a na pewno przynajmniej u mnie. Pierwsze co jest najbardziej dla mnie podejrzane to fakt, że gość postawił sobie te diagnoze na podstawie jakichś dwóch przestarzałych testów psychologicznych (gdzie jeszcze stwierdzono, że podobno stawiam siebie w gorszym świetle niż jestem xd), a drugie to fakt, że ja nie mam żadnego lęku przed odrzuceniem, a wręcz przeciwnie, zawsze mówiłem ludziom, że droga wolna jak im się coś nie podoba i nigdy się nie przywiązywałem do nikogo. Moja osobowość znacznie bardziej pasuje opisom osobowości narcystycznej lub nawet psychopatycznej %-D choć tym drugim to nie ma co się chwalić, bo pamiętam, że za dzieciaka byłem znacznie bardziej łagodniejszy, empatyczny i nie zawsze byłem hujem tylko przejebane życie w patologii + narkotyki mnie takim uczyniło. No i żeby jeszcze bardziej zniszczyć tu teorie o czymś takim jak borderline to później stwierdzono u mnie, że to jednak schizofrenia paranoidalna %-D
Tak btw dość niedawno znając już troche temat spotkałem kiedyś taką dziewczyne 18 lat co się chwaliła, że ma bordera i faktycznie nawet się nie zdziwiłem, bo była taka wkurwiająca i w dodatku ofensywna w gadce, że chciało się jej wyjebać, ale sobie pomyślałem, że chorej umysłowo bić nie będe i też zaraz potem przyszła refleksja, że patrząc na nią nie ma opcji, żebym ja miał te przypadłość.
Także moje zdanie jest takie, że faktycznie coś podejrzanie dużo ostatnimi czasy tych borderlajnów się zrobiło wśród ludzi i jak dla mnie to jest w większości przypadków po prostu lenistwo psychiatrów w diagnozowaniu ludzi, a już szczególnie jak ktoś trafi do Houston i tam się nie chce im obserwować dłuższy czas pacjenta.
  • 51 / 7 / 0
Hej,
Mam od lat rozpoznane zaburzenia osobowości mieszane, ale jak byłam na detoxie (rok temu), rozmawiałam z psycholożką 2 GODZINY i w swojej opinii postawiła podejrzenie bordera. Rozmawiałyśmy tylko o okresie dojrzewania (no, może do 20 rż), nic o obecnych objawach, stanach lękowych itd.
Spędziłam 4.5 miesiąca na oddziale psychiatrycznym, gdzie w rozpoznaniu wpisali mi mieszane.
Jak myślicie, przejmować się tym borderline?
  • 6 / 5 / 0
Borderline to trochę źle rozumiane pojęcie, wokół niego narosło wiele mitów - przede wszystkim odnośnie jego rzekomej diaboliczności. Coraz więcej wskazuje się na to, że to co nazywamy zaburzeniem osobowości borderline, to rodzaj jakiejś traumy, zetknięcia się wrażliwego dziecka z jakimś brutalnym zdarzeniem czy ogólnie środowiskiem, efekty tego mają powodować metylację w genie odpowiadającym za aktywność oksytocyny (dezaktywacja jej prospołecznego działania), co jest prawdziwie okrutnym zabiegiem biologii po to, by takie dziecko dostosowało się szybko do strasznej i ponurej rzeczywistości. Pogłębiają się deficyty empatii, mózg w ogóle zaczyna działać poprzez inne ścieżki neuronalne niż u zdrowych osób - paradoksalnie trochę jak u psychopatów, ale nadal pozostając wrażliwym. Oczywiście tego "potwora" wewnątrz nie wolno karmić, bo narasta i tylko czeka na coraz to straszniejszy chaos. Z doświadczenia wiem, że trzeba być krytycznym wobec samego siebie, słuchać się więcej własnej intuicji i patrzeć na siebie takim jakim jest się naprawdę, żadnych blefów. Sygnały z ciała traktować z przymrużeniem oka, jakkolwiek straszne by były. Pomagać sobie i traktować siebie i świat ze współczuciem. Jeśli trzeba to brać leki, czytać, przebywać wśród przyrody. Borderline nie zawsze rani ludzi, czasami jest to tzw. cichy borderline, bliższy nieco spektrum autystycznemu. Zresztą neurobiologia tego dziadostwa jest jakoś spokrewniona ze sobą, ogólnie to jest jakiś rodzaj neuroróżnorodności.
Buźka
  • 516 / 110 / 7
@buzka91 az musiałem się zalogować żeby dać karmę bardzo trafnie to opisałes tak jest
  • 6 / 5 / 0
Re: Borderline
Nieprzeczytany post autor: buzka91 »
Dzięki
Sam wiele lat zastanawiałem się nad tym o co tutaj chodzi, skąd te cierpienia. Paradoksalnie pomagała mi pewna terapia szokowa, kaskada nieszczęść które spotykały mnie w życiu doznała apogeum - uświadomiłem sobie, że mój własny umysł mnie zwodzi. Wziąłem byka za rogi i zacząłem panować nad tym co mam w głowie, jakoś próbować tym zarządzać. Nie obyło się bez leków, ale w dużej mierze to tylko pomoc na najtrudniejszy czas, kiedy najbardziej oddaliłem się od własnej "duszy", chyba tak bym to nazwał. Taki wgląd w siebie bardzo mi pomógł, trochę też zaczerpnięcie z filozofii stoickiej, sztuka cierpliwości. Myślę że podobne rzeczy ludzie przerabiają na terapiach, mam tylko nadzieję, że niedługo będę mógł powiedzieć, że najgorsze już za mną. Po strasznych burzach wczesnej młodości może nadejdzie czas spokoju, którego wszystkim życzę. On jest jednak bardzo ważny, bezcenny wręcz.
Buźka
  • 87 / 27 / 0
Witam. U mnie przez ostatnie 4-5 lat na przemiennie diagnozowano ChAD lub borderline. Wszystkie te diagnozy były stawiane w czynnym uzależnieniu od dopalaczy oraz majki. Ostatnia diagnoza jaka mialem postawiona była po 5 tygodniowym pobycie w centrum zdrowia psychicznego w HCP w Poznaniu. Ta diagnoza, na ktorej wyszedł jednak border, była postawiona przy 10cio miesiecznej abstynencji, więc patrząc jeszcze na moje objawy i problemy w relacjach to jakkolwiek w nią wierzę. Jeśli chodzi o wahania nastroju to z poczatku próbowali u mnie z lamitrinem jednak w ogóle na mnie nie działał. Za to rewelacyjnie sprawdza się w moim przypadku Lit. Nie mam az takich skoków nastroju i myśli S jakby też mniej od ostatniej próby. Odrzucili mi (wydaje mi sie ze na wyciszenie żeby nie ładować mnie w benzo) 300mg rano i wieczorem kwetiapiny w XR i 3x dziennie chloroprotiksen po 30 mg. Czuje się tym w miare spokojny. Jedna rzecz z która sobie nie radzę to strach przed odrzuceniem, często wyimaginowanym. Za dziecka nie byłem zbyt akceptowanym dzieciakiem, a obecnie mam nadal bardzo niskie poczucie wlasnej wartości i bardzo często jakieś nie odpisanie przez ważna dla mnie osobę odpala mi myślenie z sutomatu "no tak. Jestem śmieciem, nic dla niej nie znacze, jestem gownem" i od razu atsk złości, paniki, strachu itp. Domyślam się ze bez terapii tego nie ogarnę. I tu moje pytanie czy ma ktoś polecić jakąś dobrą terapię bpd w Poznaniu lub okolicy?
  • 1340 / 269 / 0
@Lochu127
musialem doczytac o tym chlorprotiksenie, no blokuje 5 rodzajów rec. dopaminowych %-D
kwetiapina w tym pomaga
wydaje Ci się, że jesteś pizdą bo masz poblokowaną dopaminę, wzrasta prolaktyna itp.
ciężko to opisać, mi przynajmniej, tak mi się wydaje

z drugiej strony leki zrobiły swoje, uspokoiły Cię i widzisz wyraźnie swój problem:
Za dziecka nie byłem zbyt akceptowanym dzieciakiem, a obecnie mam nadal bardzo niskie poczucie wlasnej wartości i bardzo często jakieś nie odpisanie przez ważna dla mnie osobę odpala mi myślenie z sutomatu "no tak. Jestem śmieciem, nic dla niej nie znacze, jestem gownem" i od razu atsk złości, paniki, strachu itp.
musisz nauczyć się używać dopaminy i innych katecholamin (czy jak się to pisze..)
1) bez dopaminy uważasz, że "jestem gownem"
2) z dopaminą i jej kolegami wpadasz w manię i chce Ci się ćpać
najlepiej nauczyć się jak z naturalna dopaminą (bez leków) robić coś innego niż ćpanie

wpisz poczucie własnej wartości w duckduckgo %-D przeczytaj 2-3 artykuły, zobacz jakie rady sie powtarzają... co kurwa

te leki są za srogie w ogóle wg mnie %-D ten piksen używa się w jakichś dużych dwubiegunowkach (które kurfa nie istnieją wg mnie 🤔🤔masz wahania od ćpania, a bez ćpania szala odchyliła się w drugą stronę, to nie choroba 🤓🤓)
lit mam sam zamiar spróbowac choć nie narzekam raczej na nic
pozatym na wiki piszą:
Chlorprotiksen może zwiększać stężenie jednocześnie podawanego litu w osoczu . Aby uniknąć zatrucia litem, należy ściśle monitorować stężenie litu w osoczu.

edit:
napisałem, że są wahania od ćpania,
ale chodziło mi bardziej od przewlekłego/codziennego ćpania

raz na jakiś czas można coś przyjebać, ale warto pierw wyleczyć problemy psychiczne, albo przynajmniej coś porządnie zjeść %-D
  • 87 / 27 / 0
@up w poniedziałek będę rozmawiał z psychiatra, w czwartek mam pomiar litu. Zobaczymy. Najgorsze jest że przy tej całej dawce kwetiapiny odrzucając jeszcze nasennie ketrel około 22 to i tak nie mogę zasnąć do okolic 2-3 w nocy. Ma sens zmiana nasennego na coś innego, niekoniecznie dokładkę do 600mg kwety?
  • 3 / / 0
Siema ... Ale fajnie jest poczytać ,że ktoś zmaga się z tym co ja. Jestem od 6 lat w związku z borderka powiem wiecej jest to moja Żona z którą mam dzieci. Przeleciałem prawie cały temat niektóre posty są tak napisane , że nic bym nie dodał i się zgodził bo opisują moja sytuację... Co kurwa robić !? Zaznaczam ,że nie chce brać rozwodu , chce walczyc. Troszkę napisze jak to wygląda. Poznałem swoją kobietę i bardzo szybko zamieszkaliśmy razem wzięliśmy ślub. Żona nie była zdiagnozowana , już na pierwszej randce spotkaniu poinformowała mnie że jest bardzo nerwowa zignorowałem to. Jestem dość posturny , mam co nieco za uszami , raczej wśrod znajomych jestem szanowany a przynajmniej tak myślę. Wydaje mi się że żonę to trochę kręci taki bad boy a w środku jestem wrażliwy, czuły i poprostu myślę ,że jestem dobrym człowiek chodź wg prawa może nie do końca. Mam 32 lata od gimnazjum mam styczność z narkotykami a raczej towarzyszą mi do teraz. Tak też właśnie poznałem żonę na niemieckiej grupie na FB nie miała co jarać a pamiętając jak sam przyjechałem do Niemiec i nie mogłem ogarnąć nic do jarania to jej dałem za darmo i tak też ja poznałem rozmowa nam się kleiła bardzo dobrze przedstawiała się jako normalna dziewczyna po przeżyciach ( miała już 2 letniego syna z autyzmem oczyma nie wiedzieliśmy z poprzedniego związku). Zamieszkała u mnie bardzo szybko. Na początku kłótnie były głównie przez syna , ja uważam że jest w obec niego nad opiekuńcza i przepuszczam ,że chce mu jego chorobę wynagrodzić tym że wszystko a potem płacz że dziecko jest takie i takie nie ważne. Wyciągam spod wersalki pełno zabawek i mówię zobacz ile tam jest jego zabawek. Odpowiedź była taka że to moja wina bo pod sofa, kanapa jest dziura (jak w każdej ) i to ja mam zjebana kanapę... Niestety jak wspomniałem jestem czuły i wrażliwy albo innaczej jestem straszna pizda wobec kobiet i dałem sobie wejść na głowę. Ja sam palę wiadra codziennie od gimnazjum bo zacząłem "działać". Żonę poznałem też załatwiając jej koper.Wydawało mi się fajne ,ze też palaczka chodź ona była na etapie wychwalania kopru , a ja już na etapie palę bo jestem uzależniony a tak naprawdę jebać to jaranie i to jej też mówiłem. O jej chorobie nie było nam nic wiadomo tylko tyle ,że jest bardzo nerwowa , problemy z ojcem agresja w dzieciństwie, brak zrozumienia? Ucieczki z domu starszy chłopak który ją bił jak była młoda , próba samobójcza etc etc. Wkoncu kłótnie i jej agresja narastała. Miała jakieś bóle drętwienia pleców cholera wie co to,poszliśmy do neurologa przepisał jej pregabaline w mega wysokich dawkach (na ból pleców) i wtedy zaczęło być apogeum, jak były awantury o to że coś źle postawiłem lub cokolwiek.Nie muszę pisac chyba tu każdy wie ocb.
Zaczęła mieć myśli samobójcze, dźwięk jadocych aut ja irytował do takiego stopnia że chciała sobie włosy wyrywać. Poszliśmy do polskiego psychologa który stwierdził u niej depresję i wypalenie. Oczywiście obwiniła mnie u niej za całe zło. Dostała venlaflaxacyne przez pierwszy miesiąc było git aż mówiła "to ja naprawdę miałam o to problem do Ciebie" przepisał nam to lekarz rodzinny... Po konsultacji z psychologiem po tej 1 wizycie. Po miesiącu może dwóch było jeszcze gorzej , dosłownie o wszytko problem i moja wina. Czarne oczy i atak moje próby uspokajania kończyły się i w sumie aktualnie kończą tym że chce wychodzi z domu że się idzie zabić ja pizda boje się że się targnie i jeszcze będę mial poczucie winy w głowie już sobie wyobrażam pogrzeb płaczące dzieci (wydaje mi się ,że jestem zbyt wrażliwy prze to że palę więcej niż nie palę) Nieraz chciała wyjść ja bojąc się że coś sobie zrobi chciałem za nią iść lub nie dać wyjść to policję wezwała , krzyczała na środku ulicy że chce ja bić. A prawda jest taka że to ona mnie napierdala , ostatnio wzięła nóż i lekko mnie drasla w szyję przez przypadek na początku panika bo dużo krwi potem zobaczyła że ok to powiedział jednak chuj z Tobą no i po paru minutach płacz ,że jak ona mogła tak zrobić że mogła mnie zajebac etc... Dobra dalej było już tak źle ,że przyjechała jej Mama do nad bo porostu nie dawałem rady bałem się cokolwiek powiedzieć (dalej boje)bo może z tego wyjść piekło mamy 3 dzieci (szantaż że się zajebie i to moja wina i dopiero wtedy wszyscy zobaczymy łącznie z jej mama na porządku dziennym) dlatego unikam eskalacji daje sobą pomiatać a prawda jest taka ,że jak bym ją huknął to by sie zawinęła kilka razy ale wiem,że tego nie zrobię i to wykorzystuję... Czasem myślę ,że przez to że miała ojca ktory czasem ją bił , chłopaka który ją katował prowokuję mnie do tego żebym ja też uderzył. Oczywiście w kłótniach jedzie mnie do spodu , moją rodzinę itp raz powiedziała że zadzwoni na policję i powie że ja bije i niestety jak by na nas spojrzeć z boku to mogło by tak wyglądac ona zmarnowana ja łysy duży w tatuażach nic tylko ze mnie tyrana zrobić i tak też ona właśnie mówiła że mi nikt nie uwierzy etc na szczęście nagrałem całą rozmowę gdzie mówi "no i co z tego że mnie nie bijesz ale.ci nikt nie uwierzy .. zobacz jaka ja biedna" ... Kurwa nie wiem co już napisałem a co nie opisuje tu 6 lat związku a niestety, składanie zdań u mnie jak widać ;). Udało nam się dostać do psychiatry który stwierdził inna diagnozę niż psycholog ,borderline . Dostała leki sertraline i kwetapine oczywiście jak lekarz powiedzial przykładowo, zacząć od 50 mg zobaczyć jak działa po 2 tyg zwiększyć troszkę aż ewentualnie dojsc do maks 150 to co ona zrobiła wzięła 50 mg wkurwiala się dojadla kolejne 100 następnego dnia już wzięła 100 parę dni pobrała coś nienprzypasowalo zwiększyła odrazu do 200 mg chodziła wg mnie odrealniona , nakręcona ale nie robiła awantur i nie czepiała się i znów 2 miesiące git i po 2 miechach brak apetytu i znów czepianie się o to ,że wogole oddycham a co zle to moja wina i wogole mógł bym się ogarnąć. Pani psychiatra powiedziała że nie może palić od rana do nocy trawy i musi przestać wogole i zamiast sertraliny dała fluoxetin (prozak) kwetapine zostawiła i kazała iść nam do psychoterapeuty i przestać jarać. Ja kurwa przestałem dla niej palić co wydawało mi się kiedyś nie możliwe. Nie paliłem 2 tyg ona miała też przestać. Jak nie chciałem.zmotac i uniemozliwilem jej załatwienie to oczywiście groźby a to pójdę po vodke itp itp dlacze w ogóle kurwa ktoś śmie jej przestawać jarać a co dopiero ja ? Przecież jestem wszystko wiedzący i najlepiej wiem co komu potrzeba... Bo nie chciałem żeby brała więcej leków bo nie chce żeby jarala bo wkurwiam się jak chce się napić piwa. Aż wkoncu dalej palę mieliśmy przestać załatwiliśmy psychoterapie na początku była bardzo zadowolona pani terapeutka powiedziała że zanim zaczną jakkolwiek terapie na borderline musi przestać jarać i był pomysł odwyku połączonego z terapią ( mieszkamy w DE) wróciła do domu odrazu no bo my z panią stwierdziliśmy,że mi będzie odwyk potrzebny ale przecież ty sam z dziećmi nie zostaniesz, a ku jej zdziwieniu moja odpowiedź była jedz !!! I tu chyba było jej zdziwienie bo zakładała innaczej. Miała jechać na odwyk , miała.przestac jarać była zadowolona z terapeutki prozak dzialal nie wkurwiala.sie i co ? Nie przestała palić po 3-5 wizytach pani psycholog już nie jest fajna bo nie chce już słuchać moich żalów tylko stawia konkretne założenia i co ? I nie ma odwyku , do terapeutki na miejscu już nie chce chodzić ona nie przestanie jarać bo jej to nie szkodzi i nikt jej nie będzie mówił co ma robić może ewentualnie ograniczyć ale kurwa 5g to minimum na dzień wypala i to wogole ja powinienem się zdiagnowac i właśnie jesteśmy na etapie że ten prozak przestaje działać znów jedno małe pytanie słowo nie tak i czarne oczy awantura krzyki ,dzieci patrzą, ja chuj frajer winny wszystkiemu i właśnie jestem na tym etapie co kurwa robić ? Jestem za duża pizda żeby ją zostawić chodź już widzę ,że moje nerwy i wogole są na wykończeniu, czasem nie wiem czy to zemną jest coś nie tak... Chce jej pomóc , nie potrafię zrozumieć jak tak kurwa można. Pomijając fakt że oddałem się jej cały poświęcam wszystko, moje potrzeby emocje się nie liczą , chce się wygadać do niej coś powiedzieć to jak bym do ściany mówił ale ja to trzeba słuchać... Lub gadka jest wtedy gdy jest temat wspólny. I w tym wszystkim najgorsze jest to ,że słyszę że to moja wina ,że to ja ją mecze psychicznie i zero wdzięczności a najgorsze jest to że nie umiem jej zostawić chce z nią być.... Chodź jak mówię zaczynam patrzeć na dobro dzieci , jak ciągle słyszę że jestem chujowy i najgorszy i ja tak krzywdzę 🥲to sobie myślę ,że dla dobra dzieci i jej muszę ją zostawić ale no nie chce i jeszcze jest jeden mały problem rozstanie napewno by nie przebiegło w pokojowej atmosferze a niestety ona mogła by mnie pogrążyć a wiem ,że ona jest zdolna do wszystkiego pod wpływem emocji. ... Dzięki ,że przeczytaliście tak chujowo i nie składnię złożone zdania ale lepiej nie umiem. Nie wiem czego oczekuje od Was ? Chyba samo to ,że mogłem się wygadać i otrzymać trochę zrozumienia jest dla.mnje wsparciem. PS. Odpowiedzi spierdalaj od niej zostaw ją są zbędne bo tego już się naczytałem i jak na ten moment tego nie zrobię, trzeba walczyć tylko pytanie czy jest o co bo właśnie tu zaczynam mieć wątpliwości.
ODPOWIEDZ
Posty: 561 • Strona 54 z 57
Newsy
[img]
Trump podpisuje nakaz przyspieszenia badań nad lekami psychodelicznymi

Trump podpisał w sobotę rozporządzenie wykonawcze mające na celu złagodzenie ograniczeń badawczych dotyczących leków psychodelicznych, takich jak psylocybina i LSD, dążąc do przyspieszenia badań nad ich potencjałem w leczeniu chorób psychicznych.

[img]
Badanie ścieków 2025: Marihuana dominuje w europejskich miastach, kokaina i ketamina w górę

Badanie ścieków to dynamicznie rozwijająca się dziedzina nauki. Pozwala ona naukowcom bardzo dokładnie oszacować, jakie narkotyki i w jakich ilościach spożywają mieszkańcy. Najnowsze badanie z 2025 roku miało ogromną skalę. Badacze sprawdzili ścieki w około 115 miastach na terenie Europy.

[img]
Holenderski eksperyment z regulowaną uprawą marihuany okazał się sukcesem

Minął dokładnie rok, odkąd holenderskie coffeeshopy w wybranych gminach zaczęły sprzedawać wyłącznie legalnie uprawianą marihuanę. Eksperyment, który miał uderzyć w czarny rynek, przynosi pierwsze wymierne efekty. Choć nie obyło się bez kar finansowych, ogólny bilans jest zaskakująco pozytywny.