Bieluń - Doświadczenia

Dyskusja na temat rodziny roślin (Solanaceae) z rzędu psiankowców.

Moderatorzy: Wszyscy moderatorzy, Magiczny Ogród

Posty: 514 Strona 50 z 52
Rejestracja: 2010
  • 80 / 2 / 0


" dobra, wziąłem 4 naprawdę duże liście, i piąty taki malutki, umyłem, pokroiłem w paseczki, tak jak się pora kroi, zalałem gorącą wodą. cholernie słono-słodkie, przez cukier który musiałem dodać, bo to odruch wymiotny we mnie stwarzało xD
jeżyk mi się plątał, folowanie obrazu, przyćmione kolory, suchość w ustach, po 2 godzinach gdzieś chyba miał pełną moc, bo zacząłem wtedy już widzieć dość niecodziennie sytuacje, wszystko, nie dość że się deformowało, to jeszcze coś takiego jak malutkie czerwone haczyki na dłoniach, przypominające wyładowanie elektryczne, wielki wąż, zaburzenia chodzenia miałem, wchodząc do domu po schodach trzymam się przeważnie barierki, teraz tez tak zrobiłem tylko mnie wygięło o 180* i za każdym razem tak, ale całkiem przyjemne. za chuj nie widzę w telefonie literek, tylko menu, bo duże. i jak oddalę przedmiot, z którego coś mam napisać to też ok, dlatego na komputerze jakoś mi to idzie, ale bieluń napewno nie codziennie, nie co drugi, trzeci. ogólnie spoko, tylko ciężko, do tego spaliłem jeszcze 3 lufki holendra dobrego, miałem ochotę tylko siedzieć, bo się prawie przewracałem w miejscu jak nie szedłem, a jak szedłem to było dobrze.. dziwna roślina, ale trzeba jeszcze jej spróbować, powiedzmy... " z chęcią " " do tego dodam, że patrząc w ciemny punkt, a nawet i nie koniecznie, np światło lamp na czarnym trawniku, i mieniące się kolory, czerń wokoło nich staje się tak "dosadna" że zaczyna wciągać obraz, nazwałbym to "halucynacją-czarną-dziurą" która ofc wszystko wciąga co koło niej jest, co najdziwniejsze działa to tylko psychicznie, a nie fizycznie, dlatego jest to dziwne doświadczenie, coś tak realnego okazuje się bajką. wiem że wróciłem o 2:20 w nocy do domu, pamiętam jak wchodziłem do łazienki później dziura, siedziałem od 2:47 przy komputerze, grałem w silent hilla ale stwierdziłem, że to nie ma sensu bo jest cholernie nudne wszystko, zaobserwowałem problemy z widocznością. stałem się dalekowidzem. nagle wyrwało mnie 2h później, nie wiem do teraz co przez ten czas robiłem, obudził mnie turkusowo-biały kolor szybko przelatujący w mojej głowie do tyłu czaszki. Wcześniej będąc na dworze zauważyłem jeszcze rozjechane ropuchy wielkości kapcia, takie suche, wgl nie zniszczone, nie zakrwawione, tylko taka.. sucha wielka żaba. Zastanawiam się, jakie są skutki uboczne długotrwałego za/u żywania bielunia. poszedłem spać koło 5 rano, obudziłem się o 10, o godzinie 21:30 paliłem 3,5 lufki dobrego zioła, i idąc poboczną drogą przez zarośla, myślę sobie " dalej jestem tym naćpany " bieluń to nie zabawa, ta ilość którą zażyłem ja, napewno nie jest niebezpieczna (ok. 6/7 średnich liści) KTOŚ KTO JEST PŁOCHLIWY, niech sobie daruje przygodę z tym. NA PEWNO NIE SAMEMU JAK JEST CIEMNO - strasznie siada na głowę, halucynacje zaczynają stawać się jeszcze bardziej realne, wyraziste, jest ich więcej. Nie wiem czy to coś moglo pomoc, ale chcę tylko powiedzieć, i opisać swoją sytuację chociaż troszkę z góry, żeby ktoś kto ma zamiar spróbować tej rośliny, cokolwiek o niej przeczytał, i wiedział co go może spotkać
Rejestracja: 2010
  • 80 / 2 / 0


wiek: 18
substancja: 450mg dxm + 6 liści (wielkości dużej dłoni)
ładowanie: bez większych ale, 2x burczenie w brzuchu z głodu
wzrost: 182
waga: 87

23:13 wypiłem wywar z Bielunia, pociąłem liście, wrzuciłem do kubka, zalałem gorącą wodą prosto z czajnika, koło 15 minut pod przykrywką w kubku, dodałem dwie łyżeczki stołowe cukru, by pozbyć się troszkę gorzkiego smaku Bielunia
23:40 zamazanie obrazu, rozmywające się litery (monitor jakieś 50m od oczu)
00:00 wrzucenie dxm (450mg)
01:00 bez żadnego bodyloadu
01:03 powoli zaczyna psuć się motoryka, obraz coraz bardziej rozlany, robochód
01:04-03:02 muzyka, zamknięte pczy i zupełnie czarny pokój. tripy OBRAZOWE ciało nie oddziela się od umysłu, lub na odwrót, jak kto woli, dopier później, jak bieluń pozwoli działać dxm, bo to były typowe bieluniowe tripy, ogląda się obrazy, przemieszczające się, ale nie uczestniczymy ciałem w akcji, a dexter przenosi cał(ą)/ego nas za orbitę, fraktale, korytarze z fraktali, martwe dziecko przywiązane do kamienia (wtf?! to nawet nie było straszne, całe szczęście) w rytm muzyki przybliżała się " ja-kamera " i na końcu wszedł obraz mu do ucha. To było wszystko tak pojebane, że brakowało tam tylko tego, wg mnie gdybym mial PORÓWNYWAĆ coś NIEPORÓWNYWALNEGO to powiedział bym tak: wolał bym żreć grzyby tonami niż daturę z deixemami
03:03 nagle jak deks, przestaje działać, czuję i deksa, i bieluń, deks podwaja obraz, bieluń go rozmywa

najśmieszniejsze jest to, że działo się to przed chwilą, bo ocknąłem się z łóżka, a pamiętam tylko te korytarze i dziecko

swoją drogą... CIĘŻKIE

przepraszam za nieskładność tekstu ale nie jestem w obecnej chwili w najlepszej kondycji humanistycznej

/proszę admina o szybsze akceptowanie postów, to nie są jaja, od tego można sfixować, a dużo osób chce się raczej upewnić.

czego odradzambrania częściej niż raz na 7dni, łączenie większej ilości z dxm, nie wiem jak z innymi, z THC owszem, faza się uspokaja, halucynacje ustają.

"Niektórzy twierdzą, że MDMA uratowało im życie". Żyjemy w epoce renesansu psychodelików

Rozmowa z Maciejem Lorencem, autorem książki "Czy psychodeliki uratują świat?", który na potrzeby swojej publikacji przeprowadził szereg rozmów z neuronaukowcami, zajmującymi się tą grupą substancji w swojej pracy.

Policjanci handlowali narkotykami i pomagali przestępcom

Trzech byłych policjantów z Bogatyni i Zgorzelca zostało oskarżonych o udział w zorganizowanych grupach przestępczych zajmujących się obrotem narkotykami. Według prokuratury mieli też przyjmować łapówki. Grozi im do 20 lat więzienia!
Rejestracja: 2010
  • 80 / 2 / 0


Już niedługo trip raport z połączenia grzyby + bieluń i LSD + bieluń, więc jeśli ktoś nie jest pewien co do mixu, może troszkę poczekać na tr, bo ostatni przegapiłem i zapomniałem do kartonika zerwać liści
Rejestracja: 2010
  • 80 / 2 / 0


witam, nie miałem opcji pisać TR po ostatnich połączeniach grzyby+bieluń/lsd+bieluń, jednakże:

GRZYBY+BIELUŃ = niemiły bodyload, odbija się chamskim smakiem bielunia, i jego "wonią" która też jest niezbyt przyjemna, jednak przestaje po jakiś 20 min, jakieś 3 tajemnicze kuleczki gazu, tzw beknięcie bezszelestne :nuts: , fajka wszystko uśmierza (tytoń) niemiłe połączenie, bieluń jest taki.. męczący, i nie da się "zapomnieć" i nie myśleć o jego "działaniu fizycznym" grzyby wszystko prostują, ale pierwsze 20 minut, jak już przechodzi bieluń, a wchodzą grzyby, jest męczące poprostu, ale później bieluń wymięka, nie przyczynia się zbytnio do działania gżibuf, ew. go nie czułem, co jest możliwe

lsd+bieluń na początku: CHOLERNIE SZYBKO WYRABIA SIĘ TOLERANCJA na daturę, po 8/9 dniowym powiedzmy "miniciągu" z dzień przerwy, max 35h~, po zarzuceniu lsd, bieluń działa " uspokajająco " na psychikę, kompletnie NIC w stylu +100 zajebistości halunuFfF,

bieluń
- rekreacyjne - raz na 3 miesiące... wtedy jest magiczny, inaczej traci to COŚ, przestajemy się lękać jego mocy, szansy na zgon, i inne różne, a działanie staje się MEGA MĘCZĄCE i monotonne, jednak 100% stwierdzam, że działa "gadatliwie" i "towarzysko"

tyle, jeśli ktoś by chciał wiedzieć coś o tej roślince, mam nadzieję że nie będę pisać nic w tym temacie, przez najbliższe... do kiedyś tam, przynajmniej nie ze strony "testera"
Rejestracja: 2010
  • 5 / / 0


Zrobiłem wraz z kumplami wywar każdemu po 3 duże liście na głowę a przed tym zjedliśmy po 30 grzybków ;)
I tak:
każdego z nas zaczęło kopać o różnym czasie , lecz najbardziej kumpla K którego juz po pół godzinie , i to właśnie on miał najgorszy trip . Nie wiedział co sie z nim dzieje przez około 8 godzin , to było wieczorem wiec całą noc nie spał , dopiero nad ranem zasnął . nie wiedział co sie z nim dzieje , słyszał głosy , co chwilę sie odwracał , mówił nie wyraźnie , głaskał kostki chodnikowe oraz zbiarał kwiaty których nei było i nie wiadomo co jeszcze , bo na drugi dzień nic nei pamiętał . Drugi kumpel P praktycznie nic wielkiego nie miał , po za efektem ze coś jest blisko a bylo daleko , mnie natomist chyciło po półtorej godzinie . Zaczeły mi się nogi uginać , nie wielkie haluny
widziałem butelki których nie było na przykład ;p
a rano jak wstałem to przez 4 godziny obraz na poł metra przed siebie miałem rozmazany , nie moglem sms napisać ani przeczytać , z czasem wyostrzał mi sie wzrok .

Takie nie za ciekawe przygody , wiec nei wiem czy powtórzymy , choć kumpel K chce spróbować wiecej liści .
Rejestracja: 2011
Użytkownik nieaktywny
  • 11 / / 0


Jeszcze za czasów jak astmosan był sprzedawany w aptekach, umówiłem się z kolegami na sesyjkę, z tym , że tylko ja zapodałem, oni mieli mnie asekurować. Herbatkę z ziela zaparzyliśmy u jednego z kumpli, byliśmy na razie tylko we dwóch. Jakieś pół godziny po wypiciu, może po 40 minutach ruszyliśmy do mnie na chatę, gdzie miała dołączyć reszta ekipy. Idąc chodnikiem wzdłuż dość długiej, prostej ulicy skrajem osiedla, zacząłem odczuwać, nazwałbym to psychodeliczno/psychotropowy klimat. Było dość przyjemnie, czułem że zmierzam ku jakimś skrajnym, ciekawym rejonom mojej świadomości, bardzo odległym, ale jednocześnie swojskim, tak jakbym już tu był, bardzo dawno temu i teraz wracał do siebie. Zacząłem odczuwać jednocześnie spowolnienie i podekscytowanie, chyba trudniej mi się mówiło, droga się wydłużyła, a czas zwolnił (do domu było około 15 minut pieszo). Ogólnie aura trochę jak po przebudzeniu z ciężkawego snu w środku nocy. Pamiętam, że jak wyszliśmy zaczynał zapadać mrok, który dopadł nas tuż przed wejściem do mojego wieżowca. I wtedy poczułem, że niedługo coś się wydarzy, mogę to porównać do uczucia, że idę w nocy drogą wśród chaszczy i wiem, że gdzieś za krzakami czai się na mnie pies :huh: Weszliśmy na klatkę, z windy wyszli sąsiedzi, my do środka i się ZACZĘŁO! W podłodze w kącie windy pojawił się jakby kłębek żywego światła, który wystrzelił gwałtownie w kierunku mojej twarzy z nieprawdopodobną prędkością, towarzyszył mu głośny dźwięk jakby pędzącej błyskawicznie strzały. Uff :gun: Od tej pory zaczęły się jazdy. Halucynacje są totalne i bardzo realistyczne, nie można ich odróżnić od rzeczywistości. W pewnym momencie np. dzwonek do drzwi (choć dzwonek miałem odłączony), wychodzę na korytarz, stoi sąsiadka z dzieciństwa i rozmawiamy, rozmawiamy, nagle jestem zupełnie gdzie indziej, a za chwilę znowu na korytarzu, ale nie ma nikogo oprócz mnie, konsternacja.. Nie wszystkie odjazdy już pamiętam, ale po każdym (nie wiem ile takie sekwencje trwały) wracałem do reala na jakieś pół minuty, może krócej i znowu podróż. Były sytuacje, że próbowałem, z relacji przyjaciół, wyjść na balkon (mieszkanie było wysoko w wieżowcu), wtedy odciągali mnie, zaczynali grać na bębnie i krzyczeli: "Zmiana bai! zmiana bai!", to samo gdy mieli wrażenie, że jazda jest zbyt pokrętna. Nie wiem jak długo ta faza mnie trzymała. Po jakimś czasie pamiętam, że usiadłem na łóżku i patrzyłem niby przez otwarte okno, a tam noc, las, chata jakby złego czarownika. Niektóre klimaty były wtedy co najmniej na pograniczu Zła. To wszystko przeobraziło się w senne wizje i około godziny 2 w nocy zasnąłem. Później jeszcze przez kilka dni czułem się trochę dziwnie, nie będę tego opisywać, ale na drugi dzień byłem w zasadzie w pełni przytomny. Nigdy nie żałowałem tej podróży i generalnie uważam ją za ok, choć absolutnie nikogo do tego NIE zachęcam, ani NIE polecam (tym bardziej w czasach kiedy można zdobyć tak wiele przyjemniejszych środków psychotransportu :rolleyes: )
To nie są emocje typu "łauuł!", raczej "o qrna" ;)
Jeśli ktoś chce przeżyć coś odmiennego, doświadczyć mocnych halucynacji i innych stanów świadomości, to zrobi to na swoją odpowiedzialność, ja nie widziałem sensu nigdy więcej tego powtarzać. Jeśli miałbym powiedzieć co wyniosłem z tego tripu (oprócz potężnych halucynacji, które pociągały mnie wtedy same w sobie i momentami nawet mistycznych doznań), to to jak potężny jest nasz mózg i jak głębokie doznania potrafi nam zaserwować.
Na koniec, jeśli nie lubisz adrenaliny wydzielającej się pod wpływem strachu, to zdecydowanie odradzam ;)
Rejestracja: 2007
  • 1428 / 66 / 0


Jadłem bielunia dawno temu mając 15 lat (hah). Po około 35 ziarenek i jak dobrze pamiętam chyba nawet (?) nie rozgryzając tego. Jak sobie przypominam efekty były takie , że jak poszedłem już spać to miałem coś w stylu jawy/wyraźnego snu, że jestem w całkiem innym miejscu np. spaceruję gdzieś tam nic ponadto.
Rejestracja: 2011
  • 50 / 1 / 0


Hmm a ile około trwa trip po bielunie? Ile po paleniu i ile po herbacie? Jak długo zostają 5 złotówki zamiast oczu, ile po paleniu ile po herbacie?
Rejestracja: 2012
  • 2 / / 0


"coś jest blisko a bylo dalekoak" jak nazywa się ten efekt i czym jest spowodowany??Miałem to po 25C i było to bardzo nie miłę uczucie
Rejestracja: 2010
  • 7 / / 0


Mam zamiar spróbować bielunia, nie dla naćpania sie jak swinia, ale dla zaspokojenia ciekawosci i pozniania efektow tej rosliny :) ile na pierwszy raz polecacie (wiem ze kazdy jest inny i na kazdego inaczej dziala), waze 99kg, tolerancja ogolnie mala na DXM, benzydamine, mj, efcie itd (po prostu duzo mi nie trzeba na dobra banie:))

prosze o odp, pozdrawiam
Posty: 514 Strona 50 z 52
Wróć do „Psiankowate”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości