ALD-52

Pochodne kwasu lizergowego, jak na przykład LSD, czy LSA.
Więcej informacji: Lizergamidy w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Psychodeliki

Posty: 629 Strona 1 z 63
Rejestracja: 2009
  • 1825 / 82 / 0


Nic z tych rzeczy, ta substancja nie ma bodyload'u. To w sumie nie LSD, więc "ciasnym sweterkiem" się po prostu nie martw, bo takowy nie występuje.

P.s Nadal polecam 2-3.
Rejestracja: 2012
  • 758 / 79 / 0


No tak czytałem, że nie ma bodyloadu. Dopytuje mimo to bo po zabawach z pieprzoną alfą zaczęły mi się przydarzać schizy typu lęk przed śmiercią nawet po ziole, które paliłem przez więcej niż pół życia praktycznie. Tak samo z grzybami, kwasem, meskaliną czy hometem których w zyciu jadłem... bardzo dużo i bodyload traktowałem po prostu jako część lotu a nagle zacząłem po głupim homecie co pięć minut mierzyc ciśnienie bojąc się o wylew.
No nic, mam nadzieję, że to gówno już za mną a jeśli nie to w połączeniu z sajko przyniesie mi to coś dobrego finalnie.
Dzięki za pomoc:)

Dramat w szpitalu psychiatrycznym. Pacjenci trafiają na OIOM z przedawkowania

Adam jest pacjentem szpitala psychiatrycznego w Lubiążu. – Możesz tu ćpać co chcesz. Musisz mieć tylko pieniądze – mówi.

127 reakcji neurologicznych związanych z vapowaniem

Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków otrzymała 127 doniesień o napadach padaczkowych lub innych neurologicznych objawach prawdopodobnie związanych z elektronicznymi papierosami – ogłosiła w środę agencja.
Rejestracja: 2011
  • 135 / 6 / 0


eliot pisze:
Nic z tych rzeczy, ta substancja nie ma bodyload'u. To w sumie nie LSD, więc "ciasnym sweterkiem" się po prostu nie martw, bo takowy nie występuje.
A ja twierdzę, że występuje. Tylko, że to nie ma znaczenia będąc pięknie naćpanym, nigdy nie słyszałem, żeby ktoś się tym zamartwiał :cheesy:

Kochanek, ja bym wziął dwa i zobaczył jak będzie. Tak długa przerwa może cię zaskoczyć. Jeszcze się zdążysz naćpać w życiu, a jak będzie słabo to za miesiąc wal choćby i 5.

Co do połykania/trzymania pod językiem: zauważyłem, że przesuwając papier po górnym dziąśle co jakiś czas, rozsmarowując go dobrze zwilżonego śliną nad linią zębów, kartony lepiej targały po łbie. Może i taka wkrętka, ale u mnie się sprawdza.
Rejestracja: 2012
  • 758 / 79 / 0


Okey czas coś skrobnąć.

Zarzucałem w sobotę wieczorem. W ostatniej chwili zdecydowałem się na jeden karton bo mialem tylko trzy więc, żeby następnym razem ewentualnie zwiększyć musiały dwa zostać:)
Decyzja była bardzo dobra moim zdaniem. Weszło stopniowo po około godzinie. Wizualnie bez rozpierdolu choć zadowalająco, podobnie do klasycznego LSD choć troszeczkę inaczej, jakby nieco w stronę tryptamin. Zauważalnie mniejsza euforia niż po LSD, czy grzybach- może ze względu na małą dawkę, choć z drugiej strony mentalnie było momentami naprawdę grubo. Daleko od rozpadania się ego itd ale sporo myślenia o życiu, przyszłości etc. Odbiór muzyki o dziwo bez szału. Delikatne problemy żołądkowe, może ze względu na dość ciężkostrawną kolację zjedzoną parę godzin wcześniej. Próbowałem wypić piwko, żeby rozluźnić żołądek ale widać kwasowi się to nie spodobało bo ledwo skończyłem wyleciało pięknym rzygiem. Za to whisky następnego dnia smakowała wręcz bosko, tyle nowych nut smakowych i zapachowych, po prostu epic:) Nie spałem całą noc trochę siedząc z pieskiem na dworze i podziwiając przyrodę, trochę w domu głównie oglądając Simpsonów:)
Doświadczenie bardzo na plus, na początku peaku odczułem pewny niepokój mając w pamięci dawne przejścia ale to była dosłownie chwila po której było już tylko przyjemnie z dużą dawką krytycznego myślenia o sobie, co zawsze w psychodelikach bardzo ceniłem. Był to mój pierwszy w życiu trip bez zioła, co też mogło mieć delikatny wpływ i na ten niepokój i na spięcie w żołądku. Bardzo przyjemny bodyhigh.
Teraz dwa tygodnie przerwy i kolejne podejście, tym razem dwa papiery.


Btw, miksował ktoś z DXMem albo tryptaminami, grzybami, meskaliną? :gun:
Rejestracja: 2016
  • 672 / 55 / 0


Kochanek Heleny pisze:
Okey czas coś skrobnąć.

Zarzucałem w sobotę wieczorem. W ostatniej chwili zdecydowałem się na jeden karton bo mialem tylko trzy więc, żeby następnym razem ewentualnie zwiększyć musiały dwa zostać:)
Decyzja była bardzo dobra moim zdaniem. Weszło stopniowo po około godzinie. Wizualnie bez rozpierdolu choć zadowalająco, podobnie do klasycznego LSD choć troszeczkę inaczej, jakby nieco w stronę tryptamin. Zauważalnie mniejsza euforia niż po LSD, czy grzybach- może ze względu na małą dawkę, choć z drugiej strony mentalnie było momentami naprawdę grubo. Daleko od rozpadania się ego itd ale sporo myślenia o życiu, przyszłości etc. Odbiór muzyki o dziwo bez szału. Delikatne problemy żołądkowe, może ze względu na dość ciężkostrawną kolację zjedzoną parę godzin wcześniej. Próbowałem wypić piwko, żeby rozluźnić żołądek ale widać kwasowi się to nie spodobało bo ledwo skończyłem wyleciało pięknym rzygiem. Za to whisky następnego dnia smakowała wręcz bosko, tyle nowych nut smakowych i zapachowych, po prostu epic:) Nie spałem całą noc trochę siedząc z pieskiem na dworze i podziwiając przyrodę, trochę w domu głównie oglądając Simpsonów:)
Doświadczenie bardzo na plus, na początku peaku odczułem pewny niepokój mając w pamięci dawne przejścia ale to była dosłownie chwila po której było już tylko przyjemnie z dużą dawką krytycznego myślenia o sobie, co zawsze w psychodelikach bardzo ceniłem. Był to mój pierwszy w życiu trip bez zioła, co też mogło mieć delikatny wpływ i na ten niepokój i na spięcie w żołądku. Bardzo przyjemny bodyhigh.
Teraz dwa tygodnie przerwy i kolejne podejście, tym razem dwa papiery.


Btw, miksował ktoś z DXMem albo tryptaminami, grzybami, meskaliną? :gun:
a ile substancja rosła w sile zanim powstał peak ?

ile trwał peak ?

ile trawało schodzenie do normalności ?

czy występuje afterglow ?

pytam bo podobnie ostatni raz psychodeliki jadłem 2 lata temu konrketnie lds 25 ;p przeżyłem mocarnego tripa z ego death łącznie, mentalnie zostałem zmiażdżony mój światopogląd się załamał ;p miałe mtrudne chwile byłem nawet z kobietą od pół roku w związku, po tripie czułem się jakbym poznawał ją od nowa jakbyśmy byli sobie zupełnie obcy nasze wspomnienia zniknęły .. zaczynałęm wszystko od nowa. dla mnie to było za grube...... teraz minęło trochę czasu i włąsnie szukal "lajtowego" psajko który daa mi kolorowe cevy oevy i dużo śmiechu ale mentalnie aby było w porządku ;p najlepiej coś jakby mocą porównać do 35 mg 2c-b albo 10 mg 2 cp ale najlepiej jakby peak trwał 3-4 godziny i schodziło jakieś 3-4 godziny łączny czas działania 6-8 godzin czy ten ALD -52 się nada ? czy może coś innego polecicie ?

doświadcenie w psajko to LSD 25 5 razy, 4-aco-dmt 5 razy, 25bnbome 2 razy, 25c nbome 1 raz, 2c-e 3 razy, 2c-b 5 razy, 2c-p jeden raz ;p zaznaczę że jestem bardzo wrażliwy na codzień i na psajko też mój kolega rzeźnik może zjeść 350 ug lsd 25 i ma mocno ale ogarnia, ja po tej samej dawce preżīłem kilkukrtone ego death , bad trp że chciałem już żyły podcinać
Rejestracja: 2012
  • 758 / 79 / 0


-ładowała się około godzinę, po czym przyszła zauważalna euforia i delikatne zmiany barw etc. Po kilkunastu minutach, kiedy zaczałem już podśmiewywać się, że "ee to wszystko" przyszedł peak
- peak hmm około 3 godziny, póxniej jeszcze ze dwie mocno zauważalnych efektów, potem afterglow z ciągle wyostrzonymi barwami, podziwianiem przyrody, mocno zmienionym myśleniem itd.
-do normalności doszedłem w trakcie następnego dnia. Ciężko powiedzieć dokładnie o której bo było to bardzo stopniowe, najpierw zniknęły wszelkie wizuale później zmieniło się myślenie. Zarzuciłem karton około 22.30, około 12 nastepnego dnia byłem już tylko zmęczony i zachwycony moim kochanym Jimem Beamem:D
-Afetr występuje, bardziej mentalny plus zmęzenie i delikatnie podniesiony humor.


Ja miałem przerwę roczną i ALD mnie usatysfakcjonował, także Tobie też go polecam:) 2C-B nie jadłem, 2cp jadłem maksymalnie 60-80mg i kilkanaście razy bardziej normalne dawki, ALD jest dla mnie o niebo przyjemniejszy, ciekawszy itp, Z tymże ja z fenylo to właściwie tylko meskal lubię, inne są dla mnie płaskie i puste po prostu w dodatku z chorym bodyloadem.
Rejestracja: 2009
  • 1825 / 82 / 0


eiffel65 dla mnie to jest nie pojęte, przechodzenie jakichś załamań światopoglądów czy odkrywanie kogoś na nowo czy jakieś bzdury o których piszesz. Nie możesz tego kurwa potraktować jako zabawę tylko i wyłącznie? Po chuj sobie wpierdalasz jakieś światopoglądy, że kobiety nie poznałeś i inne chuje muje rozpady ego... ? Na chuj Ci to. Tu się zdziwisz bo LSD jest tak podobne do ALD-52 jak, nie przymierzając amfetamina do metamfetaminy. Czyli bardzo w chuj i jeszcze trochę. Jak kwasa tak przeżywałeś to radze Ci się dobrze zastanowić 3 razy czy branie ALD jest dla Ciebie najlepszym wyjściem? (według mnie nie) Bad tripa masz murowanego, ktoś i twojej konstrukcji psychicznej powinien się trzymać od tak silnych psychodelików na kilometr jak nie chcesz sobie krzywdy zrobić.

P.s to moja subiektywna opinia.
Rejestracja: 2012
  • 758 / 79 / 0


Eliot naprawdę sądzisz, że to w jaki sposób potraktujesz sajko ma wpływ na to jakim doświadczeniem nas uraczy? Jedyne co można zrobić to ustawić S&S w stronę bardziej zabawową, czyli najlepiej w grupie, w dzień, na łonie przyrody przy słonecznej pogodzie z ulubioną muzyką- a i tak nie daje to gwarancji, że nie odbędziemy często bolesnej wycieczki w głąb siebie. Tyle, że takie bolesne doświadczenia mogą nas zmienić i dać nam tyle ile sto "dobrych" tripów. To jest właśnie urok tej grupy substancji i to co odróżnia je od dragów pokroju stimów, empatogenów, opio itd- tutaj nigdy do końca nie wiemy co nas spotka a na ostateczny kształt tripa przede wszystkim wpływ ma to co jest w środku nas.
Owszem można zarzucić kwas czy cokolwiek innego a na wejściu peaku strzelić po kablach herą (a właściwie poprosić kogoś by to zrobił, bo proste to nie jest) wtedy mamy gwarancję czystej zabawy z mega euforią, błogostanem i super wizualami, ale to nie jest sajko, po prostu.

Moim zdaniem ALD o wiele bliżej do LSD niż amfie do mety, gdzieś tak z 10 razy;)

Jeszcze raz powtórzę, konstruktywny bad trip to najlepsza rzecz jaką może nam dać psychodelik, żadna inna substancja psychoaktywna nie zmieni nas na lepsze. Oczywiście można też się przed tym zabezpieczać mając przygotowane benzo i zażywając je w ostateczności, moim zdaniem bez sensu ale też różni są ludzie jak wiadomo.

Natomiast zdanie o konstrukcji psychicznej i trzymania się z dala od psychodelików można by odnieść do większości tego forum i ketonów czy opio, tylko po co?:)

To również moja subiektywna opinia, no offence.
Ps, po chuj od razu z kurwami wyjeżdżać?:)
Rejestracja: 2016
  • 672 / 55 / 0


eliot pisze:
eiffel65 dla mnie to jest nie pojęte, przechodzenie jakichś załamań światopoglądów czy odkrywanie kogoś na nowo czy jakieś bzdury o których piszesz. Nie możesz tego kurwa potraktować jako zabawę tylko i wyłącznie? Po chuj sobie wpierdalasz jakieś światopoglądy, że kobiety nie poznałeś i inne chuje muje rozpady ego... ?
drogi eliocie, widzę że masz sporo postów a nie pojmujesz podstaw.. każdy dobrze wie że każdy człowiek jest inny, na każdego psycho działają ZUPEŁNIE inaczej :d

Nie znasz mnie a twierdzisz, że nie podchodziłem do psychodelików jako do zabawy ? hmm ciekawe ? czyżbyś potrafił czytać w myślach ? wyobraź sobie że było zupełnie inaczej niż piszesz. miałem idealne s%s podchodziłem do tripa pozytywnie, chciałem się wyluzować, dobrze zabawić przy okazji zajrzeć w głąb siebie. Nie wiem czy wiesz ale psychodeliki to nie ketony czy euforyki tutaj nie przewidzisz tripa , nigdy nie wiesz co Cię czeka. Uwierz mi miałem styczność z psajko nie raz nie dwa nie jestem laikiem ;p nie mam też 19 lat siedzę w temacie od 12 to że mam mało postów to o niczym nie świadczy ( pozory mylą ) .

Twoja wypowiedź jest co najmniej nie na poziomie, takie obrażanie i wysyłanie negatywnej energii widzę że byś się z @vsboy dogadał ;) myślisz że ja przed tripem nastawiam się że chce mieć chorą jazdę ? przeżywałem po psajko i niebo i piekło nigdy nie wiesz gdzie trafisz nawet jeśli masz idealne s&S i idealnie w głowie poukładane ;p porpostu kwas który jadłem był bardzo mocny i to co piszę przeżyłem na prawdę ;p możesz mi wierzyć lub nie ale wszystkie moje hardcorowe doświadczenia takie jak : near death expierencie, ego death, czy SIGMA , sprawiły, że teraz na trzeźwo jestem bardzo silnym psychicznie mężczyzną, nic mnie nie zaskoczy w życiu realnym jestem dzięki temu bardzo bardzo silny :)

CO NAS NIE ZABIJE NAS WZMOCNI !!! WBERW POZOROM TE HARDCOROWE PRZEŻYCIA po psajko i dyso , sumą sumaru pozytywnie wpłynęły na moja osobowość i życie osobiste :d także gdybym cofnął czas zrobił bym to samo ;p teraz po prostu mam już to za sobą teraz celuję w dawkę bardziej rekreacyjną ;p i proszę Cię nie doradzaj mi tu że badtripa mam murowanego bo nie jesteś Kaszpirowskim aby tutaj mądrowąć, nie potrafisz okazać szacunku drugiemu człowiekowi a przyszłość niby widzisz, proszę nie rozśmieszaj mnie i nie pogrążaj się w swojej ciemnośći.

Jestem po prostu bardoz wrażliwy na psychodeliki ;p i takiego ALD-52 bym jadł na początek pól kartona ;p po którym podejrzewam będę miał przepięknego tripa :heart: :heart: :heart: :heart:

POKÓJ :heart: :finger: MIŁOŚĆ :heart: :finger: MUZYKA :heart: :finger: jeśli wiesz o czym mówię ;)
Rejestracja: 2016
  • 58 / 4 / 0


ALD jest imho wg mojej opinie BARDZO podobne do orginału, wchodzi łagodnie ale peak jest mocarny, sam przez pewien moment straciłem kontakt z rezeczywistością. Jak molly tak Cie rozjebała mentalnie szczerze odradzałbym Tobie ALDziaka, zamiast tego spróbuj AL-LAD'a
Posty: 629 Strona 1 z 63
Wróć do „Lizergamidy”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość