"Afterglow" po narkotykach

Dział zawierający fachową wymianę zdań na tematy związane z substancjami psychoaktywnymi.

Moderatorzy: Leki, Advanced, Zdrowie

Regulamin forum
Uwaga!
Dyskusje w działach Psychofarmakologia i Syntezy winny mieć charakter możliwie jak najbardziej ścisły i naukowy. W trosce o realizację tego celu posty wszystkich użytkowników muszą zostać zaakceptowane przez moderację.
Moderacja zastrzega sobie prawo do usuwania/nieakceptowania postów, które nie spełniają powyższych założeń, nawet jeżeli są zgodne z regulaminem!
Posty: 5 Strona 1 z 1
Rejestracja: 2018
  • 17 / 4 / 0


Chciałbym się dowiedzieć skąd się bierze coś takiego jak "afterglow" po narkotykach.
Nie chodzi mi o dokładnie to uczucie, tylko raczej ogólnie dobre samopoczucie po tym co w głowie robią narkotyki.
Jak to w ogóle możliwe, że np. po MDMA można się czuć na następny dzień lepiej niż zawsze, skoro (z tego co wiem) wykorzystuje ono prawie wszystkie rezerwy serotoniny i nie tylko?
Pomyślałem, że może po wyczerpaniu się serotoniny, przez następne kilka dni jest jej nadprodukcja, ale to troche ma luki dla mnie, dlatego piszę z pytaniem tutaj.
Rejestracja: 2017
  • 179 / 21 / 0


@lady in the radiator nie do konca , afterglow po MDMA wystepuje tylko w momencie kiedy nie przesadzisz z dawka , nei robisz tego za czesto i nie mieszasz np z alko albo amfa, wtedy nie zuzywa sie caly zapas serotoniny dlatego na nastepny dzien czuejsz sie lekki rzeski ,wypoczety , ja emke bralem 4 razy i za kazdym razem mialem afterglow ,zero deprechy zero stanow lekowych , podsumowujac afterglow wystepuje tylko w momencie kiedy nie zostal wykorzystany max neurorpzekaznikow , ludzie ktorzy MDMA w cholernie duzych dawkach lub za czesto lub do tego sie najebali ,raczej nie maja afterglow , dotyczy to tez innych substancji

Nie cytujemy posta bezpośrednio nad swoim. taurinnn

Stworzył program badania mikrodawkowania psychodelików

Dr James Fadiman jest psychologiem, który od ponad pięćdziesięciu lat zajmuje się badaniem oddziaływania psychodelików na ludzki potencjał. Wywiad z uczonym, który prezentujemy pochodzi z książki "Czy psychodeliki uratują świat", Macieja Lorenca, wyd. Krytyka Polityczna

Matka, która straciła 2 synów, ostrzega innych rodziców

Becky Savage z prosi rodziców i uczniów, aby wyobrazili sobie siebie siebie na jej miejscu w dniu, w którym straciła dwóch ze swoich czterech synów, którzy zmarli z powodu przypadkowego przedawkowania alkoholu i oksykodonu na imprezie
Rejestracja: 2018
  • 146 / 4 / 0


Jak sie przegnie pale, wiadomo, ze bedzie gorzej na nastepny dzien, ale z autopsji wiem, ze wszystko dobrze dobrane, a dobrze dzialajce na czlowieka, moze byc antidotum na reszte zycia :P
Rejestracja: 2018
  • 32 / 4 / 1


Ciekawy temat.

Kwas to wiadomo, afterglow miałam zawsze, raz (mocno się "nastawiłam") trwał aż dwa tygodnie, kiedy zazwyczaj tylko 2-3 dni, no maks tydzień, ale to już ledwo wyczuwalnie.
Natomiast co do emki, to nie jestem przekonana, czy to jest tylko kwestia dawki. Za pierwszym razem cholernie przedawkowałam, 250mg naprawdę dobrego sortu w dwóch dawkach i odstępie ok 4h. Nic nie kontaktowałam, wykręcałam ręce non stop, masakra, wyglądałam i zachowywałam się strasznie. Mój pierwszy raz - znajomi mnie nie dopilnowali, a kumpel, który był obok, chyba miał wyjebane czy coś; w każdym razie - no po prostu odleciałam w kosmos, niewiele pamiętam. Następnego dnia byłam nieco zmęczona (cała noc imprezy i spanie w dzień), taka jakby wymięta i ręce mnie bolały, ale poza tym samopoczucie bardzo w porządku, takie pozytywne nastawienie do świata itp.
Ale: na tamtym etapie dopiero wkręcałam się w dragi, nie miałam z nimi jeszcze żadnych "cudownych" historyjek i niczego sobie nimi w życiu nie zepsułam.

Później z powodu "zawodu miłosnego" plus krótkiego ciągu fety z koszmarnym zjazdem (i znowu: wiedzialam, ze bedzie "masakryczna zwała", a przy emce - nie) wkręciłam się w emkę strasznie. I mimo że miałam dostęp do strasznie gównianego "sortu" i mocną tolerancję, to choćby nie wiem co, miałam zjazdy. Każdy kolejny gorszy. No tyle że wtedy zaczęłam mieć problemy na wielu płaszczyznach, m.in. zwiałam z domu na kilka dni, wróciłam na weekend i wprowadziłam się z domu, facet, na którym mi wtedy bardzo zależało, przestał się odzywać z dnia na dzień, zepsułam komputer w pracy i nie dość, że straciłam wszystkie pliki, to jeszcze dostałam straszną zjebę, straszna atmosfera była, zabronili mi korzystać z jednej rzeczy, która mi się bardzo podobała itd. No więc nic dziwnego, że fazy jak były, to były chujowe i że zjazdy każdy kolejny coraz gorszy.

Teraz już nie ćpam emki i nie wiem, jak by to wyglądało po dwóch miesiącach przerwy.

Tl;dr - możliwe, że przyczyna leży wyłącznie w psychice, że przy niższych dawkach mniejsze masz bagno w neuroprzekaźnikach - ot, powiedzmy że dołek, a nie dół taki, że nie wstaniesz z łóżka (been there, done that). Przy dobrym nastawieniu od samego rana możesz tego nawet nie poczuć, nakręcasz się poprzednią bardzo pozytywną i delikatną fazą, i stąd to. A potem mija to "nakręcanie się" równolegle z wyrównaniem się wszystkiego, tym bardziej, że aktywne spędzanie czasu to raczej przyspiesza.

Doczytam o tym jutro, jeśli znajdę czas. Tutaj bardziej sobie "gdybam".
Rejestracja: 2017
  • 179 / 21 / 0


@wiwka14 no generalnei afterglow to po prostu nie zajechanie organizmu poprzedniej nocy, i fakt na pierwszy raz 250 emki to za duzo , ja na swoj pierwszy raz mialem 130 i bylo idealnie , nei za mocno nie za slabo , a na dorzutke zdecydowalem sie dopiero przy 3 spotkaniu z tą magiczna substancja , wtedy rowniez 130 mg i po 4,5 h 100mg dorzutki i bylo idealnie , nastepnego dnia rowneiz afterglow mialem :P
Posty: 5 Strona 1 z 1
Wróć do „Psychofarmakologia”
Na czacie siedzi 81 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość