Singapur: Śmierć za sprzedaż marihuany

Za sprzedaż prawie trzech kilogramów marihuany w Singapurze grozi kara śmierci.

Anonim

Kategorie

Źródło

wp.pl/PAP

Odsłony

3416
Dwóm Singapurczykom grozi kara śmierci. Zostali aresztowani przy próbie sprzedaży prawie trzech kilogramów marihuany - powiadomiła w sobotę lokalna prasa. Policja nakryła dwóch mężczyzn (44 i 45 lat), gdy starali się sprzedać narkotyki w sklepie ulokowanym w prywatnym mieszkaniu. W Singapurze kara śmierci grozi za próbę sprzedaży ponad 500 gramów marihuany.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Filipowski gandek (niezweryfikowany)

Uważam ze nie tak powinien wyglądac swiat a własciwie kraj Singapur
Anonim (niezweryfikowany)

<p>Brawo. Zabić ich, terroryści sprzedali marihuanę!!! Jak mogli przecież od tego można umrzeć o.O Podobno od samego patrzenia się na nią można się uzależnić. Lepiej się napierdolić wódką, która jest o wiele zdrowsza niż to ziele szatana co nie...<br>Ehh, to jest żałosne...</p><p>(mój komentarz to ironia, tak piszę dla niekumatych)</p>
Zajawki z NeuroGroove
  • Amfetamina
  • Dekstrometorfan
  • Etanol (alkohol)
  • Inne
  • Tripraport

Najpierw działka koleżanki, później różne miejsca począwszy od jakiejś melińskiej nory skończywszy na opuszczonym bunkrze.

Wszystko zaczęło się od tego, że w nocy z 12 na 13 sierpnia miał być najbardziej widoczny na terenie kraju deszcz meteorytów. Jako, że mieszkam w dużym, oświetlonym mieście, postanowiłam na jedną noc przenieść się do pewnego miasteczka, w którym mam wielu znajomych oraz chłopaka i wraz z nimi podziwiać te piękne widoki.

  • 4-HO-MET

Wiek: 25 lat.

Doświadczenie: Marihuana, Haszysz, Psylocybina, 4-ho-met, 4-aco-dmt, 2ce, 2cb, MDMA, Metoksetamina, DXM, Mefedron, Kokaina, Amfetamina, BZP/TFMPP, Kodeina, Tramadol, różnorakie benzodiazepiny, Efedryna/Pseudoefedryna, Karbamazepina, Olanzapina, alkohol, tytoń i kilka syfów z dawnych dopalaczy.

Zażyta substancja: 25mg 4-ho-met przyjęte metodą iniekcji domięśniowej.

S&S: Mój pokój. W samotności.

  • Dekstrometorfan

Dzikie, rozkopane pole nad rzeczką, gdzieniegdzie wielkie, betonowe studnie nazywane mariobrosami, wszechogarniający sceptycyzm z nutką wewnętrznego podjarania, sam na sam z kumpelą.

20:15 zjadłyśmy po 15 tabletek. Po upływie pół godziny zaczęła mnie swędzieć głowa, nogi miękły. Wrażenie wchłaniania się w ziemię. Lekko przerażona wdrapałam się na 1.5 metrową studzienkę. Zajebiście kołysało. Przeszyła mnie fala gorąca, zrzuciłam szalik, kurtkę i sweter. Słońce paliło mi skórę. Wypłynęłam w rejs. Ja na pokładzie statku, wraz ze mną całkiem spora załoga (miałam wrażenie, że otacza mnie grupa bardzo bliskich mi osób, chociaż w rzeczywistości byłam sam na sam z A.). Od tego kołysania zaczęło mnie mdlić. Choroba morska?

  • Grzyby halucynogenne

S&S: grudniowy wieczór 2009, uprzątnięty i czysty pokój; świeżo po lekturze „Pokarmu Bogów” Terence’a McKenna

Wiek i doświadczenie: 24 lata, mj, hasz, bzp, ziółka a’la dopalacze

Ilość: 1g suszonych psilocybe cubensis b+