To przeżycie mogę zaliczyć do udanych, z jednym małym wyjątkiem - jednego z nas wyniosło nieco za daleko i przez to zahaczyliśmy o granicę ostrego przypału.
Dodam jeszcze, że Wiek: 18, 18, 18, 20, 21.
Ale do rzeczy...
Do 10 lat więzienia i wysokie grzywny grożą dwojgu zielonogórzanom, podejrzanym o handel narkotykami. 23-letnia kobieta oraz jej 35-letni znajomy zostali aresztowani - poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze Kazimierz Rubaszewski.
Prokuratura zarzuciła im m.in. sprzedaż amfetaminy, marihuany i haszyszu o wartości 120 tys. zł - dodał rzecznik.
Z dotychczasowych ustaleń prokuratury i Centralnego Biura Śledczego wynika, że mieli oni od czterech lat zajmować się zarówno detaliczną, jak i hurtową, sprzedażą narkotyków oraz ich przemytem.
Ustalono, że łączna rynkowa wartość sprzedanych przez nich narkotyków przekracza 120 tys. zł. Jeśli chodzi o przemyt, to podejrzenia dotyczą zarówno przywozu środków odurzających do naszego kraju, jak i wywozu ich poza granice Polski - powiedział Rubaszewski.
Narkotyki trafiały głównie do młodych ludzi m.in. uczniów zielonogórskich szkół i studentów.
Dalsze czynności prowadzone w tej sprawie mają na celu ustalenie dostawców narkotyków oraz osób współpracujących z aresztowanymi - dodał rzecznik.
Późny wieczór, znajomi wbijają do domu, rozkładamy się po pokoju i oddajemy się światu nowych substancji
To przeżycie mogę zaliczyć do udanych, z jednym małym wyjątkiem - jednego z nas wyniosło nieco za daleko i przez to zahaczyliśmy o granicę ostrego przypału.
Dodam jeszcze, że Wiek: 18, 18, 18, 20, 21.
Ale do rzeczy...
Brak wygórowanych oczekiwań, nastrój w porządku. Mieszkanie moje i kumpla.
Kiedy po kilku dniach świetnej zabawy z alkoholem i THC kończy nam się palenie o godzinie 18, wraz z kolegą V. wpadamy na świetny pomysł, aby zarzucić niedawno zakupione pixy. Szybko udajemy się do sklepu po izotonik, gumy do żucia oraz elektrolity z apteki.
Spokojny dzień.
Nie spałem całą noc. Po męczącym dniu w pracy usiadłem do komputera. Popracowałem do rana i poszedłem znów do pracy. Czas goni. Musimy oddać projekt za 3 dni. Nerwówka... Zmęczony jak pies wlokłem się do domu. 16:30 Przechodziłem obok apteki i kupiłem acodin, myląc go z thiocodinem. Chciałem kodę na zmęczenie, a kupiłem deksa. OK, niech będzie. Po drodze do domu spotkałem się z dilerem. W tym czasie zjadłem opakowanie acodinu (150 mg DXM). Pogadaliśmy i wróciłem do domu z jednym gramem maryśki. Zmęczony jak pies, niewyspany ale z jednym małym ziółkiem w dłoni.
Komentarze