Wyleczyć nałóg nie tracąc przyjemności

Uszkodzenie pewnych struktur położonych głęboko w mózgu obniża pociąg do kokainy, ale nie zmniejsza wrażliwości na naturalne pozytywne bodźce, takie jak na przykład jedzenie.

Anonim

Kategorie

Źródło

PAP

Odsłony

3335

Wyniki zespołu z Francji, które publikuje pismo Nature Neuroscience, zwiększają szansę na opracowanie nowej, skutecznejszej od istniejących, terapii uzależnień. Będzie ona ograniczała atrakcyjność narkotyku, ale nie osłabi motywacji pacjenta do szukania naturalnych przyjemności.

Jedna z głównych przeszkód w leczeniu uzależnień wynika z faktu, że rozwijają się one wykorzystując naturalny mechanizm związany z odczuwaniem przyjemności i zdobywaniem naturalnych, zdrowych nagród, takich jak np. jedzenie, seks.

Zespół badaczy francuskich z Uniwersytetu Prowansji i Uniwersytetu Bordeaux w badaniach na szczurach dowiódł, że z tym problemem można sobie poradzić.

Naukowcy prowadzili badania na szczurach, którym wycięto z mózgu struktury nazywane jądrami podwzgórza oraz na szczurach z nietkniętym mózgiem. Najpierw nauczyli szczury dawkować sobie kokainę lub porcję słodkiego roztworu, w łatwy sposób, tj. przyciskając dźwignię. Okazało się, że obie grupy zwierząt były tak samo zaangażowane w zdobywanie nagrody.

Później badacze sprawdzali, jak zachowają się szczury, gdy zdobywanie przyjemności będzie trudniejsze.

Okazało się, że w porównaniu ze zwierzętami z nietkniętym mózgiem, te, którym usunięto jądra podwzgórza, miały mniejszą motywację, by starać się o kokainę. Zabiegały natomiast w znacznie większym stopniu, niż zwierzęta kontrolne, o jedzenie.

Zdaniem autorów, najnowsze wyniki mogą wytyczyć nowe kierunki w leczeniu uzależnień. Leki oddziałujące na aktywność jąder podwzgórza mogłyby obniżać pociąg do narkotyków, nie wpływając jednocześnie na naturalne aktywności pacjenta.

Co ciekawe, dezaktywacja jąder podwzgórza daje dobre wyniki w leczeniu choroby Parkinsona.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

ticol1 (niezweryfikowany)

Tia .....Ja poproszę.
shahid (niezweryfikowany)

mi nikt zadnych jonder nie bedzie deaktywował!!! <br>;)
scr (niezweryfikowany)

&quot;Okazało się, że w porównaniu ze zwierzętami z nietkniętym mózgiem, te, którym usunięto jądra podwzgórza, miały mniejszą motywację, by starać się o kokainę. Zabiegały natomiast w znacznie większym stopniu, niż zwierzęta kontrolne, o jedzenie. &quot; <br> <br>więc zamiast koki wpierdalajmy tony słodyczy? (badania dotyczyły cukru, nie jedzenia) <br> <br> &quot;Zdaniem autorów, najnowsze wyniki mogą wytyczyć nowe kierunki w leczeniu uzależnień. Leki oddziałujące na aktywność jąder podwzgórza mogłyby obniżać pociąg do narkotyków, nie wpływając jednocześnie na naturalne aktywności pacjenta. &quot; <br> <br>nie wpływając? to czemu zwierzęta z wyciętym kawałkiem mózgu zabiegały o cukier w znacznie większym stopniu? <br>a co z innymi aktywnościami człowieka, z których każda sprawia nam przyjemność i to nawet intensywną (niekoniecznie takie rzeczy jak miłość)? <br>
Kurt (niezweryfikowany)

Taa... już jeden Nobla za &quot;leczenie &quot; chorób psychicznych lobotomią dostał, ciekawe czy sytuacja się powtórzy :/
luizjana (niezweryfikowany)

dobre te artykuły, szkoda że mój chłopak nie chce ich czytać
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Pozytywne przeżycie

Nigdy nie przywiązywałem dużej wagi do przygotowania psychicznego przed podróżą. Zadbałem tylko jak zwykle - o dobre nastawienie, bo kwas i tak pokaże mi to co on chce, nie co ja chcę. Ostatnio układało mi się w życiu, także tzw. set miałem zapewniony. Natomiast setting przygotowałem z jak największą dokładnością i dbałością o szczegóły. Wybrałem swoje mieszkanie, gdzie miałem spędzić samotnie peak, a potem wyjść na miasto i spotkać się z kumplami.

Witam wszystkich serdecznie!

Chciałbym podzielić się z wami moim ostatnim doświadczeniem wywołanym przez magiczną molekułę zwaną dietyloamidem kwasu D-lizergowego lub jak kto woli LSD. 

Pragnę zaznaczyć, że jest to mój pierwszy tripraport, a ja jestem osobnikiem nieposiadającym nadzwyczajnych zdolności pisarskich ani rozbudowanego słownictwa, jednak postanowiłem że spróbuję swoich sił. W końcu musi być ten pierwszy raz. Tyle ze słów wstępu, teraz lecimy z właściwą częścią opowiastki :).

 

Przygotowanie do tripa:

  • Oregano
  • Oregano
  • Pierwszy raz

Set: Wewnętrznie jestem spokojny i w miarę wypoczęty. Jest też uczucie, abym nie jadł tyle oregano, tylko coś normalnego i abortował tripa, zapewne dlatego, że jestem na czczo i nie jadłem wczoraj kolacji ze zmęczenia. Jest ze mną Ajlo i nasza Psinka, lecz tripuję sam. Setting: Jesteśmy rozbici namiotem w najbardziej naturalnym zakątku, do którego mogliśmy dotrzeć na piechotę od domu. Obok wału, zaraz przy rzecze, jak najdalej od jakichkolwiek zabudowań i konstrukcji ludzkich, dokładnie w tym samym punkcie, w którym zakończyliśmy naszego poprzedniego tripa - na pregabalinie. Jest rano, zaraz po obudzeniu się.

Substancja: Oregano, ~17,5 g. Zostało ono wyhodowane i wysuszone na działce, nie wiem jak dawno temu. Dlatego też celowałem w górną granicę dawki zalecanej na forum, 20g, lecz nie byłem w stanie dojeść wszystkiego, no i minimalną ilość rozsypałem.

 

Set: Wewnętrznie jestem spokojny i w miarę wypoczęty. Jest też uczucie, abym nie jadł tyle oregano, tylko coś normalnego i abortował tripa, zapewne dlatego, że jestem na czczo i nie jadłem wczoraj kolacji ze zmęczenia. Jest ze mną Ajlo i nasza Psinka, lecz tripuję sam.

 

  • Dekstrometorfan
  • Tripraport

Set: Pozytywny nastrój, lekka ekscytacja ale utrzymuję wewnętrzny spokój. Setting: Piątek wieczór, senne kilkutysięczne miasteczko. Miejscówka nr1: kilkuosobowa posiadówa przy browarze w zacisznym miejscu koło szkoły i bliskości lasu. Miejscówka nr2 (docelowa): Miniobóz gdzieś w polach, ok 1 km od miejsca nr1.

Prolog

  • MDMA
  • Pierwszy raz

Dobra impreza w znanym pubo-klubie w mieście, niespodziewany zwrot akcji z zakupem MDMA, jednak i tak już chciałem w tym okresie spróbować. Więc czemu nie? Dobry humor spowodowany udanym wieczorem w świetnym towarzystwie.

A jednak fajne to pisanie.. :p

Poznajcie moją koleżankę z Turcji!

Styczeń 2019, zimny weekendowy (chyba) wieczór. Razem ze znajomymi umówieni byliśmy na spotkanie w znanym miejscu na mapie naszego studenckiego miasta. W tym czasie siedziałem w akademiku u poznanej jakiś niedługi czas wcześniej Turczynki. Świetna dziewczyna swoją drogą. Kończymy pić wódeczkę grając w jakieś głupie alkoholowe gierki integracyjne. Telefon kontrolny do kolegi (dalej nazwanym K) czy idą na pewno na umówioną godzinę. Wszystko się zgadza, więc "My Little B, let's go!".