Narkoturystyka

Bytomscy bezrobotni przewozili kokainę z Ameryki Południowej. Wczoraj do Sądu Okręgowego w Katowicach wpłynął akt oskarżenia przeciwko 10 osobom. Zatrzymana grupa to tylko mały wycinek przestępczych struktur mafii pruszkowskiej.

Anonim

Kategorie

Źródło

Trybuna Śląska

Odsłony

3221

Wszyscy oskarżeni byli kurierami, którzy jeździli na wycieczki do Chile i Argentyny. Zamiast pamiątek przywozili narkotyki. - Wszyscy zwerbowani doskonale wiedzieli, co będą robić - mówi rzecznik katowickiej Prokuratury Okręgowej, prokurator Tomasz Tadla. - To była precyzyjnie zorganizowana działalność przestępcza. Ĺťaden z zatrzymanych nie mógł powoływać się na to, że narkotyki przewoził nieświadomie i nie wiedział, dla kogo pracuje.

Zaraz na początku rekrutacji kurierzy byli powiadamiani, że w razie wpadki działają sami. W zamian mieli mieć zapewnionego obrońcę, a ich rodzina opiekę.

Koka i zwiedzanie

Pomysł narodził się we francuskim więzieniu w Strasburgu na początku lat 90. Odsiadkę odbywało tam dwóch Polaków. Wspólnie wymyślili, że po wyjściu zorganizują siatkę przemycającą z Ameryki Południowej narkotyki do Polski. Robert B. zajął się przygotowaniem gruntu na Śląsku. W sumie zwerbowano dziesięć osób.

Wszyscy młodzi, do 35 lat, bezrobotni, niektórzy już notowani przez policję za drobne przestępstwa. Najważniejsza była ósemka - Klaudia N., która pomagała w odbiorze przewożonego towaru i pozostali mężczyŹni - kurierzy. Instrukcje i wynagrodzenie otrzymywali na spotkaniach w Bytomiu, Wrocławiu lub w Zielonej Górze. By nie budzić podejrzeń, przemytnik jechał pociągiem lub samochodem do Pragi. Tam odbierał pieniądze i bilety lotnicze. Trasa wiodła przez Madryt lub Zurych i dalej do Buenos Aires lub do Santiago de Chile. Kurierzy mieli zachowywać się jak typowi turyści - w czasie 2-, 3-tygodni pobytu jeŹdzili na wycieczki i zwiedzali zabytki. Nie wolno im było jednak kupować pamiątek, wysyłać pocztówek czy dzwonić do rodziny.

Buty z wkładką

Po przylocie do Ameryki pojawiał się pośrednik. Kurierzy rozpoznawali go na umówione hasło lub po ubiorze - najczęściej była to czarna czapka z daszkiem. Dochodziło do wymiany. Towar przewożony był w różny sposób: w butelkach wina czy w paczkach kawy. Najbardziej rozpowszechnioną metodą były jednak sportowe buty. Kokaina była umieszczana nad podeszwą adidasów. Gdyby któremuś z kurierów jeszcze na lotnisku taki but rozkleił się, przemytnicy wozili dodatkowo tubki z mocnym klejem. Za każdym razem do Polski przemytnik przywoził 2 kilogramy kokainy. Na każdą eskapadę kurier otrzymywał dietę - 900 dolarów. Oprócz tego za wyjazd zarabiał na czysto od 1 tys. do 1 tys. 500 dolarów.

Śląski odprysk

Za organizację procederu w Argentynie i w Chile odpowiadały dwie osoby. Tadeusz S. pseud. Szymon jest poszukiwany międzynarodowym listem gończym. Najprawdopodobniej ukrywa się na terenie Ameryki Południowej. Tadeusz I. pseud. Stefal zmarł w kraju po deportacji z Austrii. - Wątek związany z tymi postaciami bada prokuratura warszawska - mówi prokurator Tadla.

- Kurierzy z Bytomia wpadli po zatrzymaniu dwóch innych przemytników na lotniskach w Madrycie i w Buenos Aires. Z zeznań zatrzymanych mężczyzn wynikało, że siatka ma swój oddział również na Śląsku.

W czasie narkotykowych wojaży śląscy kurierzy "wyprali" około 100 tys. dolarów. Na kilogramie kokainy w Europie można zarobić od 25 do 35 tys. dolarów. W Ameryce Południowej narkotyk kosztuje dziesięć razy mniej. 14 kilogramów przeszmuglowanych przez szajkę ze Śląska to blisko pół miliona dolarów. Zatrzymanym kurierom grozi do 15 lat więzienia.

Anna Malinowska

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

fafik pies morderca (niezweryfikowany)

wow, niezla forsa, wchodze w to!
Zajawki z NeuroGroove
  • Benzydamina

Zjedlismy po 20 tabletek Benalginu ok. godz. 21.30 . Kupilismy picie, ciastka i piwo (1 na 2och). Nastepnie udalismy sie do parku szczytnickiego, bo halo jest jak jest ciemno. Troche siedzielismy tab i oczekiwalismy na faze. Jak ja tego nie lubie ! Po ok 20 min. czulem sie lekko otumaniony, ale przeszlo mi po kilku minutach. Po godz. i 15 min balem sie, ze ten lek mnie nie zakreci. Wyszlismy z parku na ulice. Wtedy sie zaczelo! Patrze na kolesia, a z niego ida kleby przezroczystego dymu! Ze mna tak samo.

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Set - Podekscytowanie, lekki strach i niepewność przed zażyciem LSD. Paląc marihuanę nadzieja na przedłużenie "tripa". Setting - 4 osoby biorące oraz 1 tripsitter (którego serdecznie pozdrawiam <3), muzyka (link poniżej).

A więc tak, chciałbym zacząć od tego że jest to mój pierwszy post, ja i pierwszy napisany raport na tym forum. Z góry przepraszam za jakieś niedociągnięcia, ale przed tripem postanowiłem że zacznę aktywnie uczestniczyć w funkcjonowaniu forum.

Może się przedstawię

Jestem (M). Od dawien dawna marzyłem o zażyciu mocnej substancji psychodelicznej lecz albo brakowało mi czasu, albo pieniędzy. Poniżej przedstawiam mój dzień w którym zacząłem przygodę z psychodelikami.

Karton o którym mowa kupiłem 2 tygodnie przed zażyciem od zaprzyjaźnionego kumpla.

  • Bad trip
  • LSD-25

Samotna wyprawa.

Witam. To opowiadanie opisuje historię, która mogłaby się zdarzyć, ale zapewne jest tylko fikcją literacką;-)

  • Etanol (alkohol)
  • Grzyby halucynogenne
  • MDMA (Ecstasy)
  • Retrospekcja

Lekkie rozdrażnienie psychiczne

Działo się to na kilka lat temu, kiedy jeszcze studiowałem. Była wtedy późna jesień, albo wczesna zima. Koleżanka (nazwijmy ją O) zaprosiła mnie na imprezę do swojego nowego miejsca pracy, był to squat gdzie królował dnb. Chciałem się wtedy gdzieś wyżyć, poszaleć i oczywiści czymś się stripować. Dlatego przyjąłem zaproszenie koleżanki.