Marihuana przyczyną zamieszania w Wielkiej Brytanii

W Wielkiej Brytanii osobie przyłapanej na paleniu marihuany nie będzie grozić więzienie. Brytyjski rząd ma jednak pewien kłopot. Zbyt wielu Brytyjczyków myśli bowiem, że marihuana za kilka dni będzie zupełnie legalna

Anonim

Kategorie

Źródło

PAP

Odsłony

4054
Od przyszłego tygodnia w Wielkiej Brytanii osobie przyłapanej na paleniu marihuany nie będzie grozić więzienie. Brytyjski rząd ma jednak pewien kłopot. Zbyt wielu Brytyjczyków myśli bowiem, że marihuana za kilka dni będzie zupełnie legalna.

Zgodnie z nowym prawem posiadanie tego narkotyku nadal pozostanie nielegalne, ale policja nie będzie musiała już aresztować zamroczonych osób. Wystarczy, że skonfiskuje im marihuanę i upomni. Kajdanki pójdą w ruch dopiero wtedy, gdy "towaru" będzie za dużo.

Rząd Toniego Blaira zorientował się dość późno, że Brytyjczycy nie zostali odpowiednio wcześniej poinformowani o zmianach w prawie i dlatego teraz rusza kampania reklamowa, która za cenę miliona funtów wytłumaczy szczegóły całej sprawy.

Opozycja parlamentarna aż kipi. Konserwatyści nie tylko nie zgadzają się z łagodniejszym podejściem do marihuany, ale zapowiadają, że kiedy dojdą do władzy, unieważnią nowelizację.

Obserwatorzy zauważają jednak, że nowe prawo pozwoli policji zająć się narkotykami o wiele bardziej poważnymi jak crack, czy heroina. Dodają także złośliwie, że "ze względu na ich popularność" konserwatystów przy władzy można sobie wyobrazić jedynie w... narkotycznym transie.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

LaSziDo (niezweryfikowany)

no i dobrze niech mysla
sqnk (niezweryfikowany)

ta......... .. ............. .
Zajawki z NeuroGroove
  • GBL (gamma-Butyrolakton)
  • Metkatynon (Efedron)
  • Pozytywne przeżycie

Sam w pustym domu po ciężkim dniu pracy. Zmęczony, aczkolwiek w dobrym nastroju. Chęć wyluzowania się i odprężenia. Piękny, ciepły wiosenny dzień.

  W końcu. W końcu wróciłem z pracy. Po powrocie do domu polałem gebbelsa i zjadłem suty obiad, pełen weglowodanów i witamin. Pieczona marchewka smakowała wybornie. Usiadłem przed stolikiem i uruchomiłem laptopa. Puściłem radosną muzykę. Pogrzebałem trochę w plecaku. Wyciagam kilka pompek, igły, kubki, wodę do iniekcji. Wypijam szklankę coli z gieblem. Gotuję metkat. Po ok 15 minutach zabawy, oczyszczam klarowny roztwór. Jest gęstawy, nieco żóltawy - taki jak lubię. Nabijam szprycę, szukam żyły. Puszczam nutę i szybkim ruchem wkłuwam się.

  • LSD-25

Doświadczenie – jointy od 1 liceum w dużych ilościach , od 2 roku studiów pełne spektrum psychodeli:) extasy, amfetamina, lsd , kokaina




Chciałem wam opisać absolutny szczyt mojego pędu ku samodestrukcji. Totalne apogeum wygrzania, do którego tej felernej nocy z całą świadomością ja i mój przyjaciel dążyliśmy. Imperatyw był jeden zniszczyć się , nie ważne jak i nie pytajcie po co:).


  • Bad trip
  • Grzyby halucynogenne

Ostatnimi czasy dość często używałem substancji takich jak 4-HO-MET czy 25C-NBOMe, zawsze w towarzystwie, choć nigdy lekkomyślnie. Gdy po tych "zabawach" sięgnąłem po grzyby, okazały się działać słabiej niż zawsze, dlatego postanowiłem zrobić przerwę od psychodelików. Przy okazji obiecałem sobie również nigdy więcej nie używać substancji psychoaktywnych laboratoryjnego pochodzenia i korzystać wyłącznie z darów natury. Akurat tak się złożyło, że w trakcie tej przerwy rozstałem się ze swoją jedyną kobietą, co było dla mnie ogromnym ciosem. Od jakiegoś czasu myślałem o grzybach, wydawało mi się, że jestem już gotowy. I tak mnie tchnęło, akurat w najgorszy dzień, kiedy byłem najbardziej przybity i zdewastowany emocjonalne, żeby odbyć podróż. Wiedziałem, że S&S wykluczają cokolwiek pozytywnego, co mogłoby się zdarzyć podczas tripu. Mimo wszystko, postanowiłem sobie dokopać, spróbować coś zrozumieć, obrać nową drogę, a przede wszystkim stawić czoło największemu bólowi w najbardziej niesprzyjających warunkach. Stało się. Wieczorem, w swoim pokoju, zjadłem 4g suszonych łysiczek. Nigdy wcześniej nie przekraczałem 2,5g. Z głośników rozbrzmiewały Carbon Based Lifeforms, jako tło podróży.

Łysiczki skonsumowałem około godziny 23, w postaci proszku zapitego wodą, zmielone wcześniej w młynku do kawy. Zwykle pierwsze efekty działania grzybów odczuwam po 25-30 minutach. Tym razem początkowa fala otarła się o mnie po niecałych dziesięciu. Już wtedy wiedziałem, że będzie to coś nietypowego, wcześniej mi nieznanego. Kolejne 10' było podsycaniem ciekawości, wzrastaniem podniecenia nowym doświadczeniem. Minęło 25 minut od konsumpcji, a ja miałem już dość. Musiałem bezpowrotnie wyłączyć muzykę.

  • Kodeina

Wstępu słów kilka


A więc nadszedł czas aby skrobnąć kilka słów od siebie. Tematem (jak zapewne się można domyślić) będzie kodeina, bliski krewniak morfiny (cały czas zastanawiam się jak bliski). Niech to TR będzie dla was czymś, co być może skłoni do przemyśleń.