Oskarżenie narkotykowego dilera

Do 10 lat więzienia za sprzedaż 3,5 kilograma haszyszu

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza, krzy 23-06-2003

Odsłony

1619
Do 10 lat więzienia grozi Wojciechowi J. "Jaworkowi" za sprzedaż co najmniej 3,5 kilograma haszyszu. Akt oskarżenia przeciwko mężczyźnie właśnie trafił do sądu

Obok "Jaworka" na ławie oskarżonych zasiądzie również studentka historii sztuki na Uniwersytecie Gdańskim - Julia B. Oboje wpadli w lutym tego roku w zasadzkę przygotowaną przez Centralne Biuro Śledcze przed Dworcem PKP Gdańsk Główny. Wieczorem siedzieli w srebrnym vw passacie. Agenci CBŚ wylegitymowali kobietę i mężczyznę. Po przeszukaniu okazało się, że studentka ma drobne ilości haszyszu i amfetaminy.

"Jaworek" na celowniku policji był już od dłuższego czasu, wsypała go jedna z narkomanek. Twierdziła, że mężczyzna sprzedał niejakiemu Rafaelowi Wójcikowskiemu co najmniej 1,5 kg haszyszu. Do kilku transakcji dochodziło w latach 1998-2000. Wójcikowski miał towar rozprowadzić wśród pomniejszych dilerów. Do dziś nie udało się go zatrzymać, mężczyzna jest ścigany listem gończym.

Podobne transakcje "Jaworek" miał też zawrzeć z mężczyzną nazywanym Kijop (jego pełnych danych nie udało się ustalić śledczym). W 2001 r. Wojciech J. miał mu przekazać około 2 kg haszyszu. "Towar" jednak nie trafił na rynek, bo Kijop uznał, że jest słabej jakości. Tak przynajmniej zeznała kobieta, która testowała narkotyk.

W śledztwie pojawił się też wątek sprowadzania z Turcji dużych ilości heroiny, ale śledczy nie zdołali udowodnić tego przestępstwa. Wiadomo jedynie, że Wojciech J. oraz mężczyzna o pseudonimie "Antylopa" mieli jeździć na południe Europy po "browna".

"Jaworkowi" i studentce zarzucono też podrabianie dokumentów firmy budowlanej z Pruszcza Gdańskiego. Oboje nie przyznali się do winy. Mężczyzna twierdzi, że woreczki z narkotykami, które przy nich znaleziono, znalazł w okolicach Dworca PKP. Miał je wziąć ze sobą, bo był ciekaw, cóż to jest. "Jaworek", na co dzień pracujący w zajeździe w Pruszczu, czeka na proces w areszcie. Julia B. jest pod dozorem policji.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Dziad borowy (niezweryfikowany)

ale schiza,ja pierdole <br> <br>jestesmy wrogami systemu <br>panstwo nie ma z ciebie dochodow to jestes wrog nr 1
Dziad borowy (niezweryfikowany)

tak dla was,wypowiedz jednego z bossow czarnej mafii:&gt; odnosnie Langenortu <br> <br>Niepoważnym &quot;, &quot;pretensjonalnym &quot;, &quot;paternalistycznym &quot; i &quot;sztubackim &quot; - tak działanie fundacji &quot;Kobiety na falach &quot; określił w poniedziałek abp Józef Życiński. &quot;Wyobraźmy sobie, że następny statek holenderski kierujący się zasadami, które są przyjęte w Holandii, będzie wypływał na wody eksterytorialne, aby sympatycy miękkich narkotyków mogli korzystać z ich dobrodziejstw. Byłoby to wysoce niedopuszczalne &quot; - ocenił. <br> <br>w Polsce legalizacja? <br>za 300 lat moze :&gt; <br>
Anonimowy tchorz (niezweryfikowany)

A taki statek z malymi chlopczykami do dupczenia? Klechy by sie z radosci posraly hehe
wkurwiony (niezweryfikowany)

A taki statek z malymi chlopczykami do dupczenia? Klechy by sie z radosci posraly hehe
ktoś (niezweryfikowany)

i... szkoda że nie sprzedali tej plasteliny pokoj by był wśród ludzi <br>free legalized
Zajawki z NeuroGroove
  • N2O (gaz rozweselający)

  • Dekstrometorfan
  • Miks

Start: Mieszkanie kumpla, za oknem od paru godzin noc - ja trochę niepewny jak to bywa przed pierwszym razem. Czekamy godzinę na ewentualne skutki uboczne po czym opuszczamy lokal. Po próbie: Wędrujemy po mieście załatwić parę spraw (całość zajmuje nam jakieś 2h). Noc trwa w najlepsze, już trochę bardziej pewny siebie zapraszam kumpla do siebie. U mnie: Jesteśmy zrelaksowani i spokojni, a co więcej sami. Zaczynamy chill out przy cichej muzyce, pojedyncza lampka tworzy odpowiedni nastrój żeby zapomnieć o wszelkich zmartwieniach. Po wszystkim: Późną porą odprowadzam kumpla, nie ma prawie nikogo na ulicy, powiewa chłodem. Odkąd wyszliśmy z mojego mieszkania w słuchawkach rozbrzmiewa psychotrance (moje pierwsze zetknięcie z nim tak by the way), w drugą stronę idę sam - moją uwagę zwraca przede wszystkim muzyka i światła miasta.

Mówiąc szczerze to mój pierwszy taki artykuł, więc chyba najlepiej zrobię rozpoczynając go przedstawieniem krok po kroku jak się miała sytuacja "wtedy". Miejcie cierpliwość, a kto wie? Może znajdziecie tu nawet coś dla siebie.

Tego dnia prawie dwie godziny spędziłem na rozmowie z dziewczyną o niczym. Mrok nocy przecinają światła miasta, a my rozchodzimy się w swoją stronę - ona do domu i ja do domu. Ponieważ jednak nigdy się nie nudzę już w chwilę po rozejściu przychodzi do mnie sms od dobrego kumpla. 

"Wbijaj do mnie, mam niespodziankę."

  • Bad trip
  • LSD-25
  • Marihuana

Odczuwałem podniecenie i ekscytację, w pewnym stopniu lęk przed nieznanym, gdyż było to moje drugie doświadczenie psychodeliczne w życiu. Akcja była spontaniczna, zażyłem kartonik 3 godziny po rzuceniu mi propozycji zarzucenia i do samego końca nie byłem pewny czy chcę to zrobić, jednak ciekawość i perspektywa zrobienia czegoś szalonego wygrała. Podróż odbyłem z kolegą (D.), na początku akcja toczyła się w moim pokoju, później w niewielkim parku w centrum miasta.

Witam serdecznie wszystkich czytelników Neurogroove. Po długim czasie czytania raportów o wszelakich substancjach postanowiłem podzielić się moją historią. Jest to mój pierwszy trip raport, nie tylko publikowany ale i napisany w ogóle. Zapraszam do przeczytania :)

  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Marihuana
  • Mefedron
  • Miks
  • Tytoń

Byłem w kiepskim stanie psychicznym, dziewczyna mnie zostawiła, miałem ciąg parę dni alkoholu i tabletek psychotropowych, brakowało sił, ale to była impreza na którą byłem strasznie napalony, ja w ogóle nie chodzę na imprezy, także było to dla mnie bardzo ekscytujace wydarzenie i trochę się denerwowałem i czułem lek, że coś pójdzie nie po mojej myśli. To był mój dzień i na mówiłem dwóch kolesi, żeby tam ze mną poszli. O nich też się martwilem, bo wszystko dokładnie zaplanowałem, a oni mieli w dupie, to co ja chcę.

Na początek chciał bym poinformować, że tekst napisany przeze mnie, to żartobliwie napisana opowieść z mojego życia. Nie twierdzę, że jakie kolwiek substancje psychoaktywne są fajne. Pisząc ten epizod z mojego życia starałem się, możliwie realistycznie przedstawic jak myśli osoba uzależniona.