Piguła story

by BANAN

Anonim

Kategorie

Odsłony

8731

Witam.
Któregoś dnia buszowałem w necie i znalazłem Waszą stronę. Od razu uwiodła mnie tematyka drugs. Zajrzałem do neurogroove i ja także postanowiłem coś od siebie napisać.
Opowiem Wam moją pierwszą przygodę z magiczną pigułką extasy.
Jako kompletnie nieopierzony mistyk – teoretyk natrafiłem na pewnego autora książek o szamaniźmie – Carlosa Castanedę. Zaintrygowały mnie jego prace i postanowiłem razu pewnego zakosztować opisywanego przezeń specyfiku – peyotlu. Niestety uzyskanie tego w Polsce graniczy z cudem, więc po zasięgnięciu wiadomości (tym razem tropem był Witkacy) na temat zawartości chemicznej owego kaktusa natrafiłem na opis substancji zwanej meskaliną. Wtedy to stojąc nad oceanem nieznanego, popychany przez ciekawość rzuciłem się w odmęty. Nie minęło 3 miesiące kiedy to z drżącym sercem (...i spoconą dłonią kurczowo ściskającą dealerkę z pigułką X) biegłem na imprezkę urządzoną przez mojego kumpla ( pozdrawiam Łukin ). Nie była to czysta meskalina, nie mniej dowiedziałem się, że zawiera ona stosunkowo dużo psychodeli w proszku. Cieplutki, przyjemny, letni wieczór, z wonią życia unoszącą się w wieczornej bryzie – idealna pora dla zakochanych i ... no ... początkujących ... ciekawskich.
Doskonałe samopoczucie. Świetna muzyka. Odosobnione, bezpieczne miejsce. Przyjaciele. I jedna sztuka tajemniczej pigułki rozpuszczającej się w mych trzewiach. Nie mogłem usiedzieć. Ustać też nie. Czekałem.
Pół godziny. Czterdzieści minut. Godzina. Chyba zdenerwowanie oddaliło moment wejścia, ale w końcu nadszedł ...
Siedzę sobie siedzę, aż tu nagle w moją głowę wlatuje samolot napakowany takimi dziwami, czarami i niezwykłością, że uznałem, że chyba trochę za wysoko siedzę i spadłem z krzesła. Poczułem się jak noworodek, który gdyby miał świadomość, że właśnie przyszedł na świat, dziwiłby się tak samo jak ja tym , co widziałem, słyszałem, czułem (pewnie i tak się dziwi tylko tego nie pamięta) Wzrok “pływał” a jednocześnie był na tyle spójny, że mogłem bez problemu wszystko rozróżnić – tylko, że wszystko wydawało się być inne niż do tej pory . Dźwięki “żyły” i same decydowały kiedy zaatakować moje uszy i czy zrobić to raz, czy też krążyć aby ponawiać ataki. A jak już zaatakowały przechodziły taką metamorfozę, że odbierane były przeze mnie jakby echo innych wymiarów ... czułem również niezwykłą błogość i uczucie “to jest to” – jakbym nagle znalazł się w tak niesamowicie przyjemnej cieczy, która delikatnie muska moje ciało i umysł i śpiewa niesłyszalne pieśni spokoju, szczęścia, pełni ... Albo jeszcze inaczej – wszystko, co czułem trafiało w swojej niezmąconej formie do tego, co religie nazywają duszą a co nie ma oczu ni uszu ...(ni rogów ...) Po prostu czułem.
Po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że udam się do domu sam, aby w spokoju kontemplować siebie.
Człapałem sobie świetnie oświetloną drogą – jakbym szedł do raju bram – a zaszedłem do domu. Tam w zaciszu ogrodu usiadłem i zacząłem badać swój umysł. Tu wydarzało się dużo przeżyć, wizji osobistych – więc będą cięcia w opowieści. Miałem “filmy przy zamkniętych oczach”, uczucie , że opuszczam ciało i wędruję po ogrodzie a także ... miałem takie dziwne wrażenie, że mój ogród opanowały ... pancerniki ... (takie malusie , dzikusie zwierzaczki ). Na zakończenie powiem, że nazajutrz czułem spokój i harmonię ze wszystkim – czułem, że jestem trochę “wyżej” i rozumiem więcej. Później niejednokrotnie łykałem pigułki ale nigdy to już nie było to samo.(Raz tylko jak przypaliłem trawsko na koniec jazdy to wpadłem w taki trans, że miałem świadomy sen i wędrowałem po świecie będąc świadomym, że leże koło subwoofera ...) Reasumując to extasa wydaje się być niedoskonała – później (odczuwam do dziś – coraz słabiej)po stanach euforii przychodzą dołki psychiczne. Jeśli zaś chodzi o efekty “duchowe” to odczułem pewne wyciszenie wewnętrzne, ale to nie to co grzyby (te poznałem później). Moim zdaniem to narkotyk typowo imprezowy – łyknąć, poskakać, pobawić się, poznać nowych ludzi, zwalczyć nieśmiałość (tylko bez przesady, dziewczyny) ...
To tyle – warto przed wzięciem takiego środka zastanowić się nad konsekwencjami – stany euforii mijają a codzienności nie tak łatwo się pozbyć.
Pozdrawiam.
BANAN

Komentarze

exec (niezweryfikowany)

Na hypciu jest bardzo dobry artykul dlaczego po ilus-tam razach brania dropsow cie nie ruszaja i jazdy z srednio przyjemnych moga zrobic sie nawet czasem nieprzyjemne - bo dropsy ryja mozg w specyficzny sposo.
Wyszukaj koniecznie ten artykul. Jest dlugi ale zrozumiesz dokladnie dlaczego tak sie dzieje.

banan (niezweryfikowany)

to drops czy meskalina ? ;]

nadkomisarz woj (niezweryfikowany)

:))ladnie to wszystko opisales ,szkoda ,ze z grzybkami zetknales sei troszke pozniej ....
u mnei bylo odwrotnie
Taka dobra rada ,sprobuj LSD,to najbardziej zblizony narkotyk do pejotlu
zdecydowanie inaczej patrzy sie na swiat
trzeba tytlko odpowiednio do tego podejsc
poza tym ,mniej skutkow ubocznych i oczywiscie za kazdym razem inny stan, "odrebna rzeczywistosc " :)
pozdrawiam

nie wiem (niezweryfikowany)

to drops czy meskalina ? ;]

brian (niezweryfikowany)

to drops czy meskalina ? ;]

morrphine (niezweryfikowany)

:))ladnie to wszystko opislaes ,szkoda ,ze z grzybkai zetknales ei troszke pozniej ....
u mnei bylo odwrotnie
Taka dobra rada ,sprobuj LSD,to najbardziej zblizony narkotyk do pejotlu
zdecydowanie inaczej patrzy sie na swiat
trzeba tytlko odpowiednio do tego podejsc
poza tym ,mniej skutkow ubocznych i oczywiscie za kazdym razem inny stan, "odrebna rzeczywistosc "
pozdrawiam

morrphine (niezweryfikowany)

:))ladnie to wszystko opisales ,szkoda ,ze z grzybkami zetknales sei troszke pozniej ....
u mnei bylo odwrotnie
Taka dobra rada ,sprobuj LSD,to najbardziej zblizony narkotyk do pejotlu
zdecydowanie inaczej patrzy sie na swiat
trzeba tytlko odpowiednio do tego podejsc
poza tym ,mniej skutkow ubocznych i oczywiscie za kazdym razem inny stan, "odrebna rzeczywistosc " :)
pozdrawiam

badacz (niezweryfikowany)

Cóż mogę powiedzieć... Kwestia jest następująca: Jeśli nastawiony jesteś na odkrywanie prawd życia, niestety zaniechaj XTC bo to nie to. Najlepsze grzybki i kwas. Tak jak moowisz, XTC na imprezę, wyjebane Drumsy i kluby ze stroboskopami :) Szkopuł w tym, że w miarę jak odkrywasz więcej, zaczynasz różnić się od tych którzy nie odkryli, czyli rodziców, nauczycieli, policjantów (tych którzy nie biorą ;) ) itd itp. I im więcej rozumiesz dzięki kochanym substancjom, tym bardziej się różnisz od nich. W końcu stajesz się kurwa dziwny...... To jest przejebany efekt uboczny, bo tamci tego nie lubią i jeszcze przyjdzie im do głowy badacza zamknąć w psychiatryku, bo myśli inaczej niż oni :) Poza tym chujowe uzależnienie XTC powoduje, bo jest zajebiście cudowne, takie pozytywne, i jak tego nie wziąć następnym razem, gdy jest muza i wszystko się kręci doskonale? To jest ten dół..... Pozdrawiam, nie zagalopuj się ;)

noname (niezweryfikowany)

nie wiem czy ktos czyta te komentarze ale co tam... znam to uczucie pierwszej piguly w zyciu kiedy to jestes naprawde soba a jedynymi wartosciami sa prawda i wybor, nieograniczony, bogadty, wszystko mozesz jesli tylko zapragniesz... jednak pod koniec pieknej euforii przyszla do mnie swiadomosc ze to jrst jedyna taka podroz w zyciu i druga pigulka juz mnie tam nie zabierze, zatam nie sprobowalem dotychczas ponownie... ale zblizaja sie wakacje (za 4 dni koniec sesji) i zamierzam zdecydowac sie na replay z XTC z mniejszym lub wiekszym skutkiem... i moze znow tam trafie na krotka nieskonczonosc znow tak zwarty zdecydowany i wolny... i moze znow zrozumiem siebie... pozdrowki...

PIgułożerca (niezweryfikowany)

Stary masz główke i o to chodzi najwazniejsze jest to aby jesc to w szystko z glowa i umiarem pozdrawiam

blah (niezweryfikowany)

co ma meskalina do ecstasy???

Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Pierwszy raz

Wieczór, dom za miastem. Ekipa dobrych znajomych i dwa pitbulle. Wszyscy lekko zmęczeni, ale i zrelaksowani. Jest 02.01.2020, za nami trzy dni iście hippisowskiego imprezowania, w towarzystwie psytrancowej muzyki, amfetaminy i pregabaliny, doprawionych nieznacznie wiadomym ziółkiem wątpliwej legalności.

Bohaterowie historii: ja, dwa pitbulle i trójka dobrych znajomych - Krzysiek (posiadacz ww. pitbulli, doświadczony w ćpaniu, pozostał trzeźwy), Maniek (wspólnie zaliczyliśmy tripa na kwasie, on oprócz tego też jakieś okazyjne psychodeliki), Anka (dziewczyna Krzyśka, równie doświadczona co on, fanka DXM).

Imiona oczywiście zmienione.

 

  • Grzyby halucynogenne

Zapoznaj sie z http://neurogroove.info/jak-napisac-poprawny-raport a TR bedzie na glownej, wybaczam to jakos i nie wpitole do odurzonych ;) No i wypadaloby zdania wielkimi literami zaczynac w celu lepszej czytelnosci.

BEFORAPORT : no, to relacja z pierwszego grzybienia, ktoro mialo miejsce juz w chÓÓÓj temu (co jest konkretnie ujete ponizej), i na uwadze trzeba tez miec fakt, ze i sam raport byl tworzony ladny kawalek czasu po fakcie

  • LSD-25

jestem teraz z moim chlopakiem. Troche sie juz uspokoilam. Co prawda nic nie pisalam, ale on zakreslil kilka slow. Nie wiem, czy wypada, ale postanowilam sie z wami tym podzielic. W pelni sie zgadzam z tym, co napisal. Zreszta, przeczytajcie sami: niedziela, 30 sierpnia 1998, 21:37. Jak pisal Tokien: "Niebezpieczne sa narzedzia wiedzy glebszej, niz ta ktora sami posiadamy." Właśnie odbyłem pierwszą psychodeliczną podróż. Nie wiem co o niej pisać. To że była wspaniała, to fakt, który nie sposób jest opisać. Coś tak niezwykłego, fantastycznego. Oszustwo. Wszystko oszustwo.

  • Artemisia absinthium (absynt, piołun)

substancja: Absynt - robiony domowo, lokalnie , miejscowo mniej więcej wg przepisu erowidowego bez dodatkowego barwienia. moc 85 % a tujonu mniej więcej jak za Napoleona III;) ale dokładnie badań i pomiarów nie przeprowadziłem ( na 0, 75 L. przypada ok 30 g piołunu z herbapolu)



dawkowanie i użycie : do dwóch drinków jednorazowo ( 50 ml + 100 ml zimnej wody - bardzo odświeżające ) , czasem z wieczora i po trzy dni z rzędu (niektórzy podkreślają koniecznośc parodniowego użycia)...