Miałam zjeść je z przyjaciółką, ale nie było takiej możliwości, a ciekawość by mnie zjadła gdybym nie spróbowała tego dnia, kiedy dostały się w moje ręce.
21:30
by gray
Znajomy zerwał kilka liści bielunia meksykańskiego z krzaka w ogrodzie botanicznym. Zrobił z tego wywar (najzwyklej w świecie gotując liście z wodą przez kilkanaście minut) i trochę wypił, potem wypił jeszcze trochę. Ponieważ jego doznania były dość interesujące (w jego odczuciu), ja, on i jeszcze trzy dziewczyny postanowiliśmy na drugi dzień sprobować tego co mu zostało.
Wcześniej wypiliśmy trochę wina, ale było to najwyżej dwa litry na pięć osób. Wypiliśmy po małej szklaneczce wywaru z poprzedniego dnia. Płyn miał kolor jasny ale trochę mętny. Piliśmy w mieszkaniu. Po 15 minutach od momentu wypicia specyfiku zaczęły się pierwsze lekkie objawy: senność i osłabienie. Po ok pół godziny czułem się dziwnie. Wesoła, alkoholowa dyskusja zamieniła się w martwą ciszę, przerywana od czasu do czasu czyimś co tam, jak się czujesz ?
, i co ? bo mi się chce spać
itp... W sumie nikomu już się nic nie chciało. Kolega zrobił wywar z reszty liści (ja wiem, jakieś trzy dość duże liście) w mniej niż 1 l wody. Prawdopodobnie roślina nie była jeszcze całkowicie dojrzała (chociaż miała kwiaty i duże liscie, ale nie miała nasion).
Razem z nim wypiliśmy jeszcze po szklaneczce (świeży napar był bardziej gorzki i dość niesmaczny) Po ok. 15 minutach byłem już totalnie senny. Muzyka przestała grać bo nikt nie miał już siły zmienić płyty. Położyłem się na podłodze i zacząłem zasypiać. Inni najwidoczniej czuli to samo. Dziewczyny mówiły, ze czuja się strasznie pijane, ale wg mnie to nie był alkohol. Zresztą czułem się podobnie. Kręciło mi się w głowie, zataczałem się gdy próbowałem chodzić. Dziewczyna, która wypiła najmniej, oraz kumpel, poszli przejść się do sklepu. Chcieli nas zabrać ze sobą ale dwie pozostałe dziewczyny już spały, natomiast ja nie byłem w stanie stać na nogach. Uświadomiłem sobie, że ich nie ma dopiero po kilku (kilkunastu) minutach. Nie mogłem spać. Przewracałem się z boku na bok, wstawałem, próbowałem chodzić, zataczałem się, tak jak nigdy w życiu nie zdarzyło mi się to nawet po największym alkoholu. Chciałem iść do łazienki, trafiłem do kuchni, zorientowałem się że nie tędy droga, poszedłem do łazienki, ale wróciłem bo nie wiedziałem po co właściwie tam poszedłem. Czułem się źle. Nie mogłem sobie ze sobą poradzić. Siadłem na łóżku. Patrzyłem się na stolik. Ponieważ miałem lufę do opalenia, liczyłem że stafik mnie trochę uspokoi. Niestety gdy sięgałem ręką po zapalniczkę, ta znikła (!) Znowu wybrałem się do łazienki i znowu trafiłem do kuchni. Pamiętałem, ze to już drugi raz ale wcale mi nie było do śmiechu :( Wróciłem do pokoju, próbowałem się położyć, nie mogłem spać, nagle zacząłem się wpatrywać w jakaś kartkę papieru na której było coś napisane, chciałem to przeczytać, sięgnąłem po kartkę, ale już nie było (!) Czułem że jest ze mną nienajlepiej. Znowu wybrałem się do łazienki i znowu trafiłem do kuchni (!) Sytuacja powtórzyła się 5 albo 6 razy (!!!) Potem znowu widziałem przedmioty, które przy próbie ich dotknięcia rozmywały się w powietrzu. Czułem się bardzo źle. Nie mogłem sobie sam ze sobą poradzić. Chciałem zasnąć ale wcale mi to nie wychodziło. Chłopak z dziewczyną wrócili ze sklepu, kupili wino ale już nikt go nie pił. Wszyscy położyliśmy się spać, udało mi się usnąć.
Rano obudziłem się w kiepskim nastroju. Miałem niewyraźny wzrok. Nigdy nie nosiłem okularów, ale nie mogłem zobaczyć niczego z odległości bliższej niż ok pół metra. Inni mieli takie same objawy. Wróciliśmy z dziewczyną do siebie. Od razu położyliśmy się spać i spaliśmy do wieczora. Gdy się obudziłem, nadal widzialem niewyraźnie z małych odległości. Próbowałem czytać gazetę. Nie udało się :( Czułem się znowu źle. Gorzej niż na zwale po amfie. Dopiero odrobina alkoholu i stafik poprawiły mi nastrój. Zacząłem powoli odzyskiwać wzrok. Teraz (nazajutrz) widzę już wszystko bez żadnych problemów, czuję się dość dobrze, chociaż jeszcze całkiem nie odzyskałem równowagi psychicznej. Miałem już w życiu liczne kontakty z lsd, psylocybami, spidem i oczywiscie marysia i bardzo sobie te specyfiki chwalę (oprócz spida - straszne gówno), ale bieluń okazał się jeszcze gorszy. Taka jest przynajmniej moja opinia. W każdym bądź razie ja osobiście nikomu nie polecam.
Lekka ekscytacja spowodowana pierwszym kontaktem z substancją. Mój pokój, ciemno za oknami.
Miałam zjeść je z przyjaciółką, ale nie było takiej możliwości, a ciekawość by mnie zjadła gdybym nie spróbowała tego dnia, kiedy dostały się w moje ręce.
21:30
przyjemny wieczór w domku letniskowym pośrodku niczego, w pełni kobiece towarzystwo, trochę niezręczna atmosfera
Chcąc wykorzystać ostatnie ciepłe dni mijającego lata razem ze znajomymi wynajęliśmy domek letniskowy. Dwa piętra, duże patio, dookoła tylko las i jakieś zapomniane jeziorko - idealnie. Przyjechałam na miejsce w sumie nieprzygotowana na żadne ekscesy, zabrałam tylko jakieś mięso na grilla i sałatkę. Porzuciłam nawet chęć wzięcia wina, bo byłam w trakcie odstawiania wszystkich używek (robię sobie taki detox raz na jakiś czas). Na miejscu zebrało się łącznie pięć dziewczyn, kilka z nich miało się pojawić z chłopakami, ale finalnie nie przyjechali (i dobrze).
Samotny letni trip podczas budzącej się wiosennej natury. Chciałem znôw przeżyć mistyczne spotkanie i spróbować wykorzystać potencjał tej niesamowitej rośliny .
1. Krótki wstęp:)
W domu, zmęczona, chcąca "ogarnąć się" przed przyjściem znajomych; niezadowolenie chłopaka z pomysłu na branie czegoś´.
Całą tą historie powinno zacząć się „za siedmioma górami, za siedmioma dolinami…” i opowiadać dzieciaczkom przed snem. Bajka to jednak nie jest, a i początek aż tak bajkowy nie był.
Wróciłam z chłopakiem (T) z uczelni. Byliśmy zmęczeni, zbliżało się wiele kolokwiów, a 2 ostatnie noce prawie nie spaliśmy – nauka plus do tego jakieś prochy. Nie bardzo mieliśmy siłę na cokolwiek, a wieczorem mieli przyjść do nas znajomi pograć na naszym nowym komputerze.
Komentarze
Ja po tym co tutaj czytam też nikomu tego nie polecam!
mi tam się osobiście się wpis podoba. jest specyficzny ale cały projekt bloga jest ciekawy. Dobrze, że kiedyś go założyłeś i działasz w tym temacie nadal.
kurwa, 15 lat temu