Normal
0
21
false
false
false
PL
X-NONE
X-NONE
MicrosoftInternetExplorer4
Zwalczanie nudności jest jedną z najważniejszych zalet marihuany. Jeden głęboki wdech dymu może zatrzymać zbliżające się wymioty. Oto list wysłany przez pacjenta do UKCIA.
Uwielbiam wasz serwis. Nie tylko jako palacz marihuany, lecz także jako były pacjent poddawany dializie (nowa nerka działa bez zarzutu), który silnie wierzy, że kanabis zapobiega symptomom niewydolności nerek i dializy. Historie opowiadane przez pacjentów, szczególnie tych poddawanych chemioterapii, są jednocześnie pozytywne, smutne i wprawiające w złość.
Efekty uboczne dializy nie mogą się równać do objawów towarzyszących chemioterapii, ale czuję że też muszę się z wami podzielić swoją historią. Zaskoczyło mnie, że w sieci nie ma artykułów potwierdzających mój pogląd na sprawę, ale własne doświadczenie i racjonalne spojrzenie na fakty utwierdza mnie w moich przekonaniach.
Przemyślcie to:
Z subiektywnego punktu widzenia, długotrwałe dializy niszczą nadzieję i wywołują obawę gdy zbliża się kolejny zabieg - większość pacjentów, w szczególności starszych, którzy nie mają szans na przeszczep, przed każdą kolejną sesją sprawia wrażenie pogrążonych w depresji i ospałych.
Uczucie "upalenia" marihuaną zmienia mój stan umysłu, dzięki czemu mam optymistyczne podejście do każdego kolejnego zabiegu i jestem weselszy (a nawet przynoszę z domu drugie śniadanie).
Często z niewydolnością nerek wiąże się wysokie ciśnienie krwi (tak jak w moim przypadku). Po zapaleniu marihuany jestem bardziej beztroski i rozleniwiony - przypisuję to interakcji kanabisu i leku obniżającego moje ciśnienie. Unikałbym jednak używania urządzeń mechanicznych w tych momentach odurzenia.
Używałem marihuany na długo przed i po nadejściu choroby, więc moje wrażenie nie zbliża się nawet do średniej statystycznej ewentualnych doświadczeń wśród pacjentów. Ale opisując swoją historię, chciałbym właśnie zachęcić do dokładych badań. Od mojej transplantacji minęły już 3 tygodnie i ani nie zapaliłem, ani nawet nie poczułem na to ochoty, od momentu operacji. Wspaniałe uczucie dobrze działającej nerki, regularne wizyty w toalecie i koniec regularnych zabiegów wprawiają mnie w taki nastrój, którego żadne zioło nie zastąpi.
Dziękuję za wysłuchanie mojej opinii i życzę wsystkiego najlepszego tym, którzy odważnie zmagają się na codzień z zabiegami dializy. Jestem z wami, życzę wam siły i łaski Bożej.
nastrój bardzo dobry, nastawienie pozytywne, początkowo lekka ekscytacja. miejsce: mieszkanie przyjaciela. dwie "czyste" osoby towarzyszące.
Normal
0
21
false
false
false
PL
X-NONE
X-NONE
MicrosoftInternetExplorer4
bardzo pozytywne
Pomysł pojawił się już kilka lat temu, kiedy to usłyszałam o psilocybe mexicana, lub kolokwialnie mówiąc, “grzybach”. Wtedy jeszcze, był to tylko zamysł, małe ziarenko upchnięte gdzieś w świadomości. Absolutnie jestem zdania, że do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć, aby móc je w pełni doświadczyć. Tyle wstępu, przejdę teraz do mej relacji z tak zwanej wycieczki.
Wspomniane ziarenko, zakiełkowało po przeczytaniu relacji z tripu znajomego, spojrzałam wtedy na grzybki z innej perspektywy, zobaczyłam w tym nie tylko zabawę, ale i coś głębszego.
Sam w pustym domu po ciężkim dniu pracy. Zmęczony, aczkolwiek w dobrym nastroju. Chęć wyluzowania się i odprężenia. Piękny, ciepły wiosenny dzień.
W końcu. W końcu wróciłem z pracy. Po powrocie do domu polałem gebbelsa i zjadłem suty obiad, pełen weglowodanów i witamin. Pieczona marchewka smakowała wybornie. Usiadłem przed stolikiem i uruchomiłem laptopa. Puściłem radosną muzykę. Pogrzebałem trochę w plecaku. Wyciagam kilka pompek, igły, kubki, wodę do iniekcji. Wypijam szklankę coli z gieblem. Gotuję metkat. Po ok 15 minutach zabawy, oczyszczam klarowny roztwór. Jest gęstawy, nieco żóltawy - taki jak lubię. Nabijam szprycę, szukam żyły. Puszczam nutę i szybkim ruchem wkłuwam się.
Substancja:
DeXtroMetorfan - ACODIN
Stopień zaawansowania:
mj i #. Pierwszy raz z DXM...
Dawka:
Pierwszy raz! - 450 mg DXM (DeXtroMetorfan) - dawkowane po 5 tabsów co 5 min.
Komentarze