1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią

Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

rynekzdrowia.pl/PAP

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

96

Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.

Jak uznali badacze, największe zagrożenie wiąże się z alkoholem warzonym lokalnie.
Naukowcy z Center for Cancer Epidemiology (Navi Mumbai, Indie) przeprowadzili badanie wśród 1803 osób, u których zdiagnozowano raka jamy ustnej (a dokładnie raka błony śluzowej policzka), a także dla porównania wśród 1903 losowo wybranych osób bez tej choroby. Uczestnicy mieli przeważnie od 35 do 54 lat. Niemal 46 proc. przypadków raka błony śluzowej policzka występowało u osób w wieku 25-45 lat.

Badane osoby udzielały szczegółowych informacji na temat tego, jak długo, jak często i jakie rodzaje alkoholu spożywały. Wśród analizowanych trunków znalazło się 11 napojów alkoholowych, które są dostępne na rynkach międzynarodowych, oraz 30 lokalnie warzonych. Uczestników pytano również o palenie lub żucie tytoniu, ponieważ jest to znany czynnik ryzyka raka błony śluzowej policzka.

Spośród osób chorych na raka 781 przyznało się do picia alkoholu, podczas gdy 1019 stwierdziło, że tego nie robi. W grupie kontrolnej alkohol piło 481 osób.

Okazało się, że osoby pijące alkohol miały o 68 proc. wyższe ryzyko zachorowania na raka błony śluzowej policzka w porównaniu z niepijącymi. W przypadku alkoholi warzonych lokalnie ryzyko było wyższe o 87 proc. Naukowcy podejrzewają, że częściowo ma to związek z tym, iż lokalnie warzone alkohole mogą być zanieczyszczone toksycznymi związkami, takimi jak metanol czy aldehyd octowy.

Osoby, które cierpiały na raka błony śluzowej policzka, piły częściej i spożywały więcej alkoholu dziennie, tj. 37 gramów, w porównaniu z osobami bez tego nowotworu - 29 gramów.

Ponadto naukowcy zaobserwowali, że spożywanie nawet niewielkiej dziennej dawki alkoholu, jaka zawarta jest w standardowym napoju alkoholowym, wpływa na wzrost ryzyka raka błony śluzowej policzka.

Na przykład spożycie 9 gramów alkoholu dziennie, to jest dawki zawartej w kieliszku wina czy w małym piwie, wiązało się z wyższym o 50 proc. ryzykiem tego nowotworu.
Ale nawet spożycie mniej niż 2 gramów wciąż zwiększało ryzyko.

Wpływ alkoholu na ryzyko raka śluzówki policzka rósł w jeszcze większym stopniu - tj. czterokrotnie - u osób, które piły alkohol i używały wyrobów tytoniowych, zwłaszcza w formie produktów do żucia.

Zdaniem autorów pracy picie alkoholu w połączeniu z korzystaniem z wyrobów tytoniowych może leżeć u podstaw nawet dwóch trzecich (62 proc.) przypadków tego nowotworu w Indiach. Z kolei samo picie alkoholu może odpowiadać za 11,5 proc. przypadków raka śluzówki policzka w tym kraju.

Badacze podejrzewają, że etanol może zmieniać skład tłuszczów w śluzówce jamy ustnej, a przez to czyni ją bardziej przepuszczalną i bardziej wrażliwą na związki rakotwórcze obecne w produktach tytoniowych, zwłaszcza w produktach do żucia.

Jak podsumowali naukowcy, najnowsze badanie wskazuje, że nie ma bezpiecznego limitu spożycia alkoholu w odniesieniu do ryzyka raka błony śluzowej policzka. Dlatego potrzebne są działania w zakresie zdrowia publicznego mające na celu zapobieganie lub ograniczenie spożywaniu alkoholu, jak również tytoniu.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Muchomor czerwony

17.02.2007

Tym razem naprawdę doświadczyłem najpotężniejszego tripa w życiu, a jeśli miałbym go do czegoś porównać to raczej do historii w rodzaju śmierci klinicznej z wątkami pobocznymi, niż do działania jakiejkolwiek substancji... przy czym nie mam na myśli jakiegoś psychodelicznego harmidru nie do ogarnięcia i spamiętania. Po prostu nieprawdopodobnie potężna, logiczna, emocjonalna, euforyczna i przerażająca podróż do- i z- pewnego miejsca z którego nie chciałem wracać.

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Byłem bardzo podekscytowany ale również troszkę zestresowany. Troszkę momentami pobolewał mnie brzuch, ale nie wiem czy to z głodu czy ze stresu po prostu. Jako otoczenie wybrałem mój pokój, w którym to testowałem wszystkie używki które mi przyszło wziąć. Rola Trip sittera wypadła na mojego brata. Zawsze jak coś testowałem to właśnie z nim, a dodatkowo sam parę dni później miał zarzucić trochę kwasku, więc mógł popatrzeć jak to wygląda z zewnątrz.

O LSD czytałem od naprawdę długiego czasu. Podobała mi się bardziej duchowe przeżycie tej substancji niż "rozrywkowe". Udało mi się zdobyć dzięki cebulki.
Zamówiłem 5 blotterów po 110 µg. Paczka doszła po 2 dniach. Postanowiłem na następny dzień już wziąć, ponieważ warunki mi odpowiadały - miałbym mieszkanie dla siebie i brata na najbliższe 9h.
 

Dzień brania
Godzina 4:50

  • Dekstrometorfan
  • Grzyby halucynogenne

Set & Setting - własne podwórko przed domem.

Dawkowanie - 50 łysiczek lancetowatych + ~0,5g marihuany + 50 tabletek Acodinu.

Wiek i doświadczenie - 25 lat. Marihuana (7 lat), MDMA (ok 10 razy), łysiczki lancetowate (2 razy).

  • 5-MeO-MiPT
  • Marihuana
  • Tripraport
  • Tytoń

dobre samopoczucie, trip nastawiony z pewnym wyprzedzeniem

Wiosna 2010. Jest wieczór tóż przed weekendem. 180mg 5-MeO-MiPT przyjeżdza w moje i L. łapki busem pewnej firmy transportowej wprost ze Śląska. Część dajemy znajomym którzy chwilę potem podjeżdzają samochodem w umówione miejsce, pozostawiając porcje dla jeszcze czterech osób: dla nas oraz dla gospodarzy zacnego spotkania psychodelicznego. Wsiadamy więc w busa po uprzednim zaopatrzeniu się w niezbędny prowiant, jak pomarańcze, winogrona i inny owoce oraz coś dobrego na śniadanie dnia następnego. Bus wiezie nas gdzieś na lubelszczyżczyznę, gdzie docieramy gdy słońca już prawie nie widać.