Poniedziałek ( 7.06.99 ) był pierwszym z serii pięciu dni,które spędziłem razem z moją klasą w Zakopanem.
— Cyferek już nie widziałam, więc trudno mi było wbić dane karty, żeby kupić alkohol przez internet. Ale na stację benzynową jeszcze byłam w stanie dotrzeć, bo znałam do niej drogę — mówi w rozmowie z Medonetem Joanna Skwierczyńska, terapeutka, która przez lata borykała się z problemem nadmiernego spożywania alkoholu. Odnosi się tym samym do zapowiedzi minister Izabeli Leszczyny, która zadeklarowała: "Kończymy pracę nad projektem zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych w godzinach 22-6".
— Cyferek już nie widziałam, więc trudno mi było wbić dane karty, żeby kupić alkohol przez internet. Ale na stację benzynową jeszcze byłam w stanie dotrzeć, bo znałam do niej drogę — mówi w rozmowie z Medonetem Joanna Skwierczyńska, terapeutka, która przez lata borykała się z problemem nadmiernego spożywania alkoholu. Odnosi się tym samym do zapowiedzi minister Izabeli Leszczyny, która zadeklarowała: "Kończymy pracę nad projektem zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych w godzinach 22-6".
Ministra zdrowia na antenie TNV24 podkreśliła, że każdy minister zdrowia życzyłby sobie, aby obywatele jego kraju spożywali mniej alkoholu. "Uważam, że to jest mój obowiązek robić na początek niewielkie kroki, bardziej edukować, promować zdrowy styl życia" — mówiła. "To zaczynamy robić" — dodała.
Izabela Leszczyna zapytana przez prowadzącego program o to, co dalej z zakazem sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych, odpowiedziała: "Chciałabym, żebyśmy my wszyscy się cywilizowali, także, jeśli chodzi o spożywanie alkoholu. Dlatego mówię: stacje benzynowe nie są od sprzedawania alkoholu, tylko benzyny". Dodała jednak, że wyeliminowanie napojów alkoholowych ze stacji benzynowych wymaga czasu. "Ale nie mówię, że nie będzie tam alkoholu od razu" — przyznała.
Na razie wiadomo, że projekt "wyprowadzania" alkoholu ze stacji benzynowych zakłada jedynie nocną prohibicję. Izabela Leszczyna chce, aby projekt o ograniczeniu alkoholu na stacjach benzynowych dotyczył na razie tylko sprzedaży napojów alkoholowych w godzinach nocnych, tj. od godz. 22. do 6. rano. "Kończymy już nad nim pracę w Ministerstwie Zdrowia" — powiedziała szefowa resortu.
— Uważam, że trzeba takim osobom utrudnić dobicie się i zrobienie sobie krzywdy — tak o sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych mówi Joanna Skwierczyńska, pedagog, terapeuta i recovery coach. Joanna przez lata borykała się z wyzwaniem nadmiernego spożywania alkoholu i jak sama przyznaje, jej przygoda trwała zbyt długo. — Pierwszy raz sięgnęłam po alkohol na szkolnej dyskotece. Miałam wtedy 12 lat — mówi. I dodaje: — Miałam 30 lat, kiedy przestałam pić, ale pamiętam, że pięć lat, które poprzedziły ten moment, to były próby picia kontrolowanego i to było ogromne cierpienie, więc lepiej tego nie odkładać.
Pytana o to, co myśli o pomyśle zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych, przyznaje, że to słuszna decyzja. — Myślę, że może on uratować wiele żyć przede wszystkim ze względu na to, że to będzie utrudnienie dla osób, które już są w stanie upojenia, a w dalszym ciągu nie mają tego lejka. W moim przypadku wyglądało to tak, że osoby z zewnątrz mówiły mi, że jestem pijana, a ja temu zaprzeczałam, bo w mojej ocenie było wszystko w porządku — mówi.
— Chciałam więcej, więc szłam na tę stację, bo to było jedyne miejsce, które było otwarte. W chwili, kiedy taka stacja benzynowa nie będzie sprzedawać alkoholu, no to będzie to już realne utrudnienie dla pijącego. Być może dzięki temu da się uniknąć większości nieszczęśliwych wypadków, nie tylko na drogach.
Joanna Skwierczyńska jest pionierką treningu trzeźwości w Polsce i na co dzień stara się wspierać kobiety, które zmagają się z tym samym problemem, co ona przed laty. Uważa, że przeznaczeniem stacji benzynowych nie jest sprzedaż alkoholu, i mówi stanowczo, że umożliwienie kupienia napojów alkoholowych w takich miejscach to zachęta do sięgnięcia po nie.
— Uważam, że trzeba takim osobom utrudnić dobicie się i zrobienie sobie krzywdy. Oczywiście ten, kto będzie bardzo zdeterminowany, żeby kupić alkohol, znajdzie na to sposób, ale być może ta sama osoba, jeśli np. będzie miała zablokowaną kartę płatniczą, przez internet już sobie tego alkoholu nie zamówi, a w konsekwencji nie spadnie ze schodów i nie wybije sobie zębów — mówi.
Robert Rutkowski, psychoterapeuta, od lat podkreśla, że alkohol to silny narkotyk, który prowadzi nie tylko do otępienia, ale i szeregu chorób, w tym chorób nowotworowych. W rozmowie z Medonetem wspomina, że sprzedaż alkoholu w Polsce to poważny problem, który trzeba zwalczać wzorem innych krajów europejskich.
— Mam wielu przyjaciół Szwedów, którzy bywali również w Polsce na różnych konferencjach. Niech pani sobie wyobrazi, co czułem, kiedy oni robili sobie na stacjach benzynowych selfie na tle półek uginających się od alkoholu. Dobre, co? — mówi.
— Chętnie kierujemy wzrok w kierunku krajów skandynawskich, żeby się na nich wzorować, ponieważ zazdrościmy im tych wszystkich parametrów gospodarczych, ale jakoś nie potrafimy przejąć od nich rozwiązań związanych z dystrybucją alkoholu. A w Szwecji zasada jest prosta – alkohol jest dostępny tylko w wybranych punktach, nie jest sprzedawany w nocy, a dystrybucją zarządza państwo.
Czy zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych ma sens i w jakikolwiek sposób uniemożliwia osobom nadużywającym alkoholu jego kupienie? — Z doświadczenia wiem, że w stanie upojenia nieraz trudno mi było wklepać dane karty, więc tego alkoholu przez internet nie kupiłam, bo już po prostu nie byłam w stanie — wspomina Joanna.
I dodaje: — Ale chociaż cyferek już nie widziałam, to na stację benzynową jeszcze byłam w stanie dotrzeć, bo znałam do niej drogę. Dlatego myślę, że te ograniczenia mają duży sens. I to też jest dla mnie absurd, że alkohol jest sprzedawany na stacjach benzynowych, na których głównie klientami są kierowcy.
Poniedziałek ( 7.06.99 ) był pierwszym z serii pięciu dni,które spędziłem razem z moją klasą w Zakopanem.
Nastawienie pozytywne i w oczekiwaniu na 'pluszowy efekt' oraz wizje psychodeliczne. W domu u chłopaka, gdzie jesteśmy sami. Bardzo chciałam spróbować tej substancji, ze względu na to, iż znajomy szczerze polecał (a ma dość duże doświadczenie).
Godzina 20:50 - w ręku trzymam woreczek strunowy z beżowym proszkiem. Zawiera on 250mg 6apb, co zamierzamy z chłopakiem wziąć na mniejszą (dla mnie 100mg) i większą dawkę (dla niego 150mg). Postanowiliśmy wziąć już u mnie, więc pobiegłam po wodę i szklanki, nasypałam, zalałam i łyk. Smak - ohydny jak nie wiem co... takiej chemii nie da się porównać do niczego. Z racji, że długo wchodzi, bo co najmniej jakąś godzinę, pojechaliśmy do niego samochodem i po drodze już włączyła mi się ‘śmiechawka’. Nie potrafiłam opanować ataku śmiechu, byłam w szampańskim humorze.
Chęć przetestowania mocy tego ekstraktu, miałem lekkie opory przed zapaleniem ale po wszystkim i tak okazało się o wiele mocniej niż mogłem przypuszczać. Miałem złapać minimalnego buszka na testa.
Byliśmy w pustym pokoju po poprzednich lokatorach dosłownie drzwi na przeciwko drzwi wejściowych do pokoju w którym mieszkamy.
Las, wczesna wiosna, niedzielne popołudnie, chęć spróbowania czegoś nowego, bardzo dobry nastrój, zero problemów na głowie.
Niedzielne popołudnie, powrót ze sklepiku z zakupionymi oto dwoma Gumi jagodami. Telefon do P godzina 16.00 spotkanie w Lesie. Wybrałem takie miejsce gdyż moja wiedza na temat działania dropsa była znikoma. Wiec taka jak było umówione punkt 16 w Lesie, siema ,siema. Miejsce do posiedzenia znalezione i od razu na sam początek zjedliśmy nasz cel, popijając resztka wody która wziąłem ze sobą. Atmosfera jak to przy spożyciu czegoś nowego, ogromne zniecierpliwienie, lekki strach przeplatający się z ogromnym podnieceniem.
Komentarze