Milioner uprawiał "magiczne grzybki" w swoim zamku. Przyznał się do winy

44-letni milioner z Anglii uprawiał "grzybki-halucynki" w swoim zamku w Kent. Przyznał się do winy przed sądem w Maidstone. W tym samym zamku niegdyś sam Henryk VIII Tudor, król Anglii, urządzał zabawy, podczas których polowano i urządzano pojedynki.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

businessinsider.com.pl

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

99

44-letni milioner z Anglii uprawiał "grzybki-halucynki" w swoim zamku w Kent. Przyznał się do winy przed sądem w Maidstone. W tym samym zamku niegdyś sam Henryk VIII Tudor, król Anglii, urządzał zabawy, podczas których polowano i urządzano pojedynki.

Na terenie zamku skrzydła zamku Lullingstone miała odbywać się produkcja grzybków halucynogennych w okresie od 1 września 2020 r. do 6 maja 2021 r., podaje "Daily Mail".

Warte 1,3 mln funtów skrzydło należy do milionera Simona Gilesa (sam zamek Lullingstone w większości należy do rodziny Hart-Dyke, która opiekuje się nim od XV w.).

Policja odnalazła substancje organiczne w zamku przypadkiem. Funkcjonariusze przeszukiwali miejsce z powodu innej, zupełnie niezwiązanej z narkotykami sprawy. W zamku znajdowało się także m.in. pomieszczenie, gdzie uprawia się tego typu grzyby, a także nawóz czy woreczki strunowe. W późniejszym czasie milioner korespondencyjnie został oskarżony o produkcję "brązowego materiału grzybowego".

Potrzebna ekspertyza. Sprawa została odroczona

44-latek stanął przed sądem. Sędzia zwrócił uwagę na bardzo niewielką ilość znalezionych narkotyków w zamku Kent. Możliwe, że oskarżony zostanie uniewinniony, bo istnieje szansa, że ich ilość jest zbyt mała, aby mówić o czymś więcej niż "użytek osobisty", podaje "Daily Mail". Potrzebne jest przeprowadzenie analizy eksperckiej znalezionego materiału, stwierdziła prokuratura.

– Ekspertyza oceni siłę działania substancji psychoaktywnej w materiale organicznym – miał powiedzieć cytowany przez "Daily Mail" sędzia Edmund Burge QC na rozprawie.

Kolejna rozprawa w sprawie "magicznych grzybków" 44-letniego milionera została wyznaczona na 26 lipca br. Simon Giles został zwolniony za kaucją.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Bad trip
  • Grzyby halucynogenne

Stan psychiczny stabilny, dobre nastawienie i chęć potripowania w okolicznościach gongów tybetańskich.

Zacznę od tego, że już od 3 lat jestem blisko substancji psychoaktywnych. Ostatni rok przeżyłam w bardzo imprezowym trybie, jest to istotna informacja, bo przez weekendowe ciągi z mefedronem moja psychika uległa pogorszeniu. Gdzieś tak od dwóch miesięcy uspokoiłam sie ze stimami i przeszłam na mistyczny świat psychodelików. Bardzo mi to pomaga i czuję, że powoli łatam moją głowe.

  • Efedryna

Pierwszy raz w życiu zetknąłem się z jakimś środkiem pochodzenia

narkotycznego, przedtem

nie paliłem nawet marihuany, nie jadłem grzybów ani nie zażywałem LSD, za to

wlewałem w siebie

nieludzkie nieraz ilości "wody ognistej" - to mi wystarczało (i nadal będę

to robił).

Jednak o pewnych interesujących właściwościach Tussi przeczytałem na Neuro

Groove i po

dojściu do wniosku że Tussi mi chyba nie zaszkodzi, postanowiłem spróbować

  • 25I-NBOMe
  • 2C-D
  • Marihuana
  • Miks

Wieczór, mieszkanie.

Wraz z przyjaciółką (S), często rozmawialiśmy o fazach po różnych psychodelikach, aczkolwiek nigdy nie mogliśmy wzajemnie wszystkiego zrozumieć, gdyż ona miała doświadczenie tylko z Tryptaminami, a ja z Fenkami. Postanowiłem zrobić jej niespodziankę na piątkowy wieczór, w który mieliśmy się spotkać. Około godziny jedenastej otrzymałem 25l-nbome oraz 2c-d. Byłem bardzo ucieszony z faktu, że wszystko jest na dobrej drodze do częściowego, wzajemnego zrozumienia.

  • 5-MeO-MiPT

Piękna pogoda, piękny (choć zaniedbany) Park Pałacowy z ogromną ilością zieleni i starych drzew, tęsknota za radosnymi, Pięknymi podróżami psychodelicznymi.

 Po dotarciu na miejscówkę w Parku Pałacowym (pałac jest zamurowany i niszczeje, a park dziczeje) zażyłem z ekipą po 17mg 5-MeO-MiPT. Wchodzić zaczęło zaskakująco szybko, gdzieś po 20 minutach. Zaczęło się robić dziwnie, pląsały jakieś zarodki wizuali. Źle obliczyliśmy odległość miejscówki od ścieżki, po której dość często przechadzali się ludzie, więc szybko się przenieśliśmy, póki nas nie zmiotło. Już przeniesieni, odpalamy muzykę z nieśmiertelnego magnetofonu Hitachi. Brzmi inaczej, piękniej, euforycznie, ale jest zmieniona jeszcze w niewielkim stopniu.