George Michael był uzależniony od pigułek gwałtu? Szokujące doniesienia w nowej książce

28 czerwca do sprzedaży trafi biografia wokalisty "George Michael: A Life", którą napisał James Gavin. Autor w książce stwierdza, że uwielbiany przez miliony fanów piosenkarz był uzależniony od substancji GHB, którą potocznie nazywa się tabletkami gwałtu.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Interia Muzyka

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

127

28 czerwca do sprzedaży trafi biografia wokalisty "George Michael: A Life", którą napisał James Gavin. Autor w książce stwierdza, że uwielbiany przez miliony fanów piosenkarz był uzależniony od substancji GHB, którą potocznie nazywa się tabletkami gwałtu.

"Dla Michaela GHB było jak prezent od niebios. Oprócz podsycania jego seksualnej kompulsywności sprawiało, że mężczyzna, który był pogrążony w depresji i nienawidzący siebie, czuł się atrakcyjny. (...) Ale sprowadziło go to również na przerażający i nowy poziom autodestrukcji. GHB jest bardziej uzależniające niż metamfetamina i dużo bardziej ryzykowne" - brzmi fragment książki, który na swoich stronach opublikował serwis Page Six.

Pigułki Michaelowi miał dostarczać aktor filmów dla dorosłych, Paul Stag."Michael płacił mu zarówno za seks, jak i za zakup nowego, wybranego przez siebie GHB" - relacjonuje w swojej książce Gavin.

Autor w książce ujawnił, jak uzależnienie wpływało na wokalistę. W 2006 roku miał zostać znaleziony nieprzytomny w samochodzie przez policję. Miał przy sobie wtedy marihuanę i GHB. Do kolejnego groźnego incydentu z Michaelem miało dojść w 2014 roku. Po nim wokalista zdecydował się udać na odwyk, na którym spędził niemal rok.

Jak twierdzi jednak Gavin, pobyt w ośrodku odwykowym w Szwajcarii nic nie dał i po wyjściu Michael ponownie uzależnił się od substancji.

Rodzina George'a Michaela nie odniosła się do opublikowanych fragmentów książki.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Tripraport
  • Tytoń

W porządku, co by tu dużo mówić.

Dzwonek do drzwi- tak zaczyna się dzisiejsza historia. Za drzwiami mój przyjaciel Kleofas (imię zmienione), z którym to niejedną lufę się wspólnie usmażyło. Zaparkował skuter nieopodal mego domu, wszedł po schodach na taras, nacisnął ten przycisk, czeka. Widzę przez szybkę niecny uśmiech. Otwieram i zapraszam go do środka. Udajemy się do mojego pokoju, w którym pożeramy czerwone tabletki. Popite sokiem z czerwonego grejpfruta. Przyjacielowi dostało się 420mg DXM, mnie- 540. Jego wagę szacujemy na 75 kg, moja to równe 90.

  • Szałwia Wieszcza

Set & Setting: Samotne spotkanie ciepłym letnim popołudniem z ekstraktem Salvi 10x w swoim mieszkaniu, 2 buchy spalone zapalniczką żarową przez metalową lufkę.

Waga: 80kg

Wiek: 28lat

Doświadczenie: MJ,Gałka,Salvia,Kodeina,Benzo.

Działo się to 3 lata temu ale dokładnie pamiętam przebieg tej fazki.może dlatego że była pierwszą:]

0:00 Rozpakowanie dostarczonej przez kuriera przesyłki

+0:05 Załadowałem do lufki odrobiny (1/4 grama ) ekstraktu 10x Salvia

  • Kodeina
  • Problemy zdrowotne

Dwór, później dom i wystawa (myślałem, że do tego momentu mi przejdzie już). Ogólnie raczej dobre, gdyby nie humorek kodeiny.

Pierwszy raz z kodeiną był taki, że zabrałem 150mg i było bardzo fajnie. Lecz drugi, nawet nie wiem jak to opisać, albo mała tolerancja, albo nieszczęsny sulfogwajakol (20 * 300mg = 6 gram).
3:30 PM

  • Etanol (alkohol)
  • Grzyby halucynogenne
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Mieszkanie znajomej kumpla, później trip do lasu nad staw i powrót do tego samego mieszkania, na końcu moje własne mieszkanie. Nastawienie jak najbardziej pozytywne, dobra ekipa, otwartość na ludzi, chęć przeżycia nowych doznań.

... czyli o tym jak poznałem gładki wszechświat muzyki latając na świetlnych wielorybach :D

Na początku trzeba dodać, iż tak na prawdę to przeżycie było moim pierwszym doświadczeniem z grzybkami. Za pierwszym razem mój mózg chyba nie był na to przygotowany, a dawka wynosiła około 20 suszonych łysiczek, przez co efektów nie było praktycznie wcale. Od tego czasu miałem styczność z paroma psychodelikami, które zadziałały, jednak żaden z nich nie dał tego co opisywany teraz trip...

Ale przejdźmy do rzeczy :)