Słowem wstępu zaznaczę, iż raport ten został przekopiowany z mojego posta na hyperealu, na życzenie użytkownika ''Trydzyk''(Pozdrawiam, dzięki za docenienie) Wstawiam go tutaj, ja jestem jego osobistym autorem...Więc nie ma mowy o plagiacie :D
Burmistrz Rotterdamu, Ahmed Aboutaleb, uważa, że należy przeprowadzać kontrole wszystkich kontenerów z owocami, które przybywają do portu w Rotterdamie. Dilerzy narkotyków bardzo często ukrywają kokainę pomiędzy owocami.
Burmistrz Rotterdamu, Ahmed Aboutaleb, uważa, że należy przeprowadzać kontrole wszystkich kontenerów z owocami, które przybywają do portu w Rotterdamie. Dilerzy narkotyków bardzo często ukrywają kokainę pomiędzy owocami.
Aboutaleb, a także burmistrz Antwerpii, Bart de Wever, chcą dążyć do ograniczenia międzynarodowego handlu narkotykami. Obydwaj napisali do premierów swoich krajów, wzywając ich do zapewnienia środków na kontrolę 100% dostaw owoców. Burmistrzowie apelują także o poprawę bezpieczeństwa w obydwóch portach oraz o nawiązanie ściślejszej współpracy z krajami, w których produkowane są narkotyki.
Firmy żeglugowe są innego zdania i twierdzą, że kontrola 100% kontenerów doprowadziłaby do znacznych opóźnień w porcie, co z kolei miałoby negatywny wpływ na legalne dostawy.
W Antwerpii i Rotterdamie znajdują się dwa porty, z których najczęściej korzystają przemytnicy narkotyków. W ubiegłym roku w porcie w Antwerpii skonfiskowano 90 tys. kg kokainy, zaś w Rotterdamie - 70 tys. kg. W obydwóch przypadkach to rekord.
Cały dzień w pozytywnym nastroju, przed zażyciem swoisty ''lęk przed nieznanym'', dreszczyk emocji. Generalnie nie oczekiwałem zbyt wiele, ale ostatecznie bardzo pozytywnie się zaskoczyłem. Towarzystwo w trakcie tripu, to dwóch dobrych znajomych zażywających razem ze mną, oraz jeden zaufany kolega ''z zewnątrz'' który był w 100% trzeźwy. Miejsca w których przebywałem były mi od wielu lat znane, to rodzinne miasto w którym dorastałem i tereny które znam jak własną kieszeń.
Słowem wstępu zaznaczę, iż raport ten został przekopiowany z mojego posta na hyperealu, na życzenie użytkownika ''Trydzyk''(Pozdrawiam, dzięki za docenienie) Wstawiam go tutaj, ja jestem jego osobistym autorem...Więc nie ma mowy o plagiacie :D
*Nazwa substancji:Fentany
*Doświadczenie: w opioidach skromne - tramadol i kodeina
Zanim Salvia ukazala mi swoje wdzieki, musialem sie kilkakrotnie do niej przymierzyc. Wlasciwie okolo 70% jej konsumentow odczulo prawdziwa moc dopiero za drugim razem lub jeszcze pozniej. Pierwszy raz nie byl wiec dla mnie niczym nadzwyczajnym - troche poddenerwowany i podekscytowany niezbyt pewnie wciagalem dym z suszonych lisci, robiac przerwy pomiedzy poszczegolnymi zaciagnieciami i uzywajac zwyklej zapalniczki w zwyklej lufce, co okazalo sie niedostateczne do waporyzacji.
Nastawienie pozytywne z chęcią do przeżycia czegoś nowego, pouczającego. Poprzednie tripy zawsze pozostawiały niedosyt, więc liczyłam na coś wyjątkowego.
Zaczęliśmy razem z chłopakiem o 18:00. Znajomy chłopaka raz/dwa razy w roku ma dostawę, tym razem wypadła w połowie listopada. Przypominam sobie, że moje pierwsze bliskie spotkanie z kapeluszami odbyło się dwa lata wcześniej w podobnym czasie. "To nie może być przypadek!"- myślę i żuję każdego grzybka z osobna - dokładnie jak za pierwszym razem, kiedy żołądek nie poradził sobie i część tripa wisiałam na toalecie. Przy kolejnych razach do spożycia potrzebowałam jakiejś przegryzki. Poszatkowane nadzieniem do tosta lub posypka na bułce + kleks z ketchupu, który skutecznie zabija smak.