17.11
W Katalonii nasila się proceder uprawy konopi indyjskich, a ten hiszpański region należy uznać za europejskie zagłębie marihuany, wynika z raportu regionalnej policji, opublikowanego w poniedziałek przez madrycki dziennik “El Mundo”.
W Katalonii nasila się proceder uprawy konopi indyjskich, a ten hiszpański region należy uznać za europejskie zagłębie marihuany, wynika z raportu regionalnej policji, opublikowanego w poniedziałek przez madrycki dziennik “El Mundo”.
Stołeczna gazeta odnotowała, że ze sporządzonych w ciągu ostatnich pięciu lat raportów katalońskiej formacji policyjnej, tzw. Mossos d'Esquadra wynika, że w tym północno-zachodnim regionie Hiszpanii tylko w 2020 r. przejęto ponad 10 ton marihuany.
“Przemytnicy tego narkotyku są coraz bardziej zorganizowani i rozszerzają swoją działalność, korumpując policjantów i nasilając przemoc”, odnotował “El Mundo”.
Z danych Mossos d'Esquadra wynika, że pomiędzy 2016 r. a 2020 r. liczba policyjnych akcji podjętych przeciwko plantatorom konopi indyjskich i przemytnikom marihuany zwiększyła się w Katalonii z 30 do 518. W tym czasie nastąpił też wzrost liczby zatrzymanych zajmujących się tym procederem: z 964 do 1339. Według policyjnych statystyk pomiędzy 2016 r. a 2020 r. zwiększyła się również liczba przejętych roślin konopi indyjskich, z 125 tys. do 264 tys. Zjawisko pogłębiło się w 2021 r., kiedy od stycznia do października służby zarekwirowały ponad 500 tys. tych roślin.
“Jesteśmy ogrodem Europy w uprawie marihuany, eksportując coraz więcej na ten niezwykle żarłoczny rynek*”, podsumowała w swoim raporcie policja, dodając, że niezwykle aktywne w tym procederze są w Katalonii grupy przestępcze z Chin, Wlk. Brytanii, Holandii, Albanii, Republiki Dominikany oraz Maroka.
Nastawiony na senne podróże.
17.11
Autor: Nikoś
Set & Setting: samopoczucie dobre,małe zdenerwowanie, ponieważ za około 1,5 godziny miałem iść do domu.
Dawka: około 150 mg
Doświadczenie: alkohol, MJ, Amfetamina, Mefedron
19.30 Zaaplikowałem mefe, z początku nic nie czułem więc pomyślałem, że feta jest jednak lepsza.
19.45 Nagle poczułem dziwne uczucie i nogi zaczęły mi się wykręcać a w głowie czułem wielką euforię, z początku nie mogłem jej opanować.
Nastawienie dobre, przed paleniem tego czegoś siedzieliśmy w małym "barze" i piliśmy powoli piwko.
Być może ciężko będzie wam w to uwierzyć i pewnie, gdy widzicie jako substancję wiodącą marihuanę, to z góry skazuje raport na dno, ale jednak wydarzyło się coś.. coś niezwykłego..
Piątek, siedzimy w barze pijemy piwko po chwili wpada do nas pijany kolega (jak zwykle, taki odpowiednik Dekabrysty z książki "Mistycy i Narkomani") Jest nas czterech, to był zwykły spontan kolega wyciaga lufe i idziemy na przystanek przypalić. Marihuanę paliłem w życiu wiele razy, ale czegoś taiego jeszcze nigdy nie przeżyłem. Jedna lufa - wychodzi po 2 buchy na głowę.
Domowe Zacisze z przyjacielem, pusta chata na wsi, rodzina wyjechała. Nastawienie pozytywne.
Trip ten miał miejsce około 4 lata temu, skutki tego przeżycia odczuwam w małym stopniu do dziś. Jako, że było to dawno temu i działo się wtedy bardzo dużo, przy czym background też jest ważny, postaram się utrzymać fakty zwięźle i rzeczowo.
Background: