Witam.
Tak więc zaczynam tego mojego oto trip raporta.
Funkcjonariusze indyjskiej agencji walczącej z przemytem (DRI) skonfiskowali blisko trzy tony heroiny o łącznej wartości 2,7 mld dolarów w czasie dużej operacji przeprowadzonej w porcie Mundra, w stanie Gudżarat - informuje BBC.
Funkcjonariusze indyjskiej agencji walczącej z przemytem (DRI) skonfiskowali blisko trzy tony heroiny o łącznej wartości 2,7 mld dolarów w czasie dużej operacji przeprowadzonej w porcie Mundra, w stanie Gudżarat - informuje BBC.
Obecnie trwa ustalanie precyzyjnej wartości rynkowej skonfiskowanego narkotyku.
W związku z przechwyceniem heroiny aresztowano dwie osoby, kilka innych jest objętych śledztwem.
Heroina przybyła do portu w Indiach z Afganistanu, przez Iran. Ładunek miał zawierać - według deklaracji - talk. Śledztwo wykazało, że ładunek został sprowadzony przez firmę z miasta Vijaywada. W ramach śledztwa dotyczącego przechwyconego ładunku dokonano przeszukań w licznych miastach w Indiach - w tym w stolicy, Delhi, w mieście Ahmadabad i Madrasie.
Śledztwem objęto m.in. obywateli Afganistanu. Taka część światowej produkcji opium pochodzi z Afganistanu Afganistan jest największym na świecie producentem opium - 80 proc. światowej produkcji opium pochodzi właśnie z tego kraju. Heroina to narkotyk, który powstaje w oparciu o morfinę, ta z kolei powstaje na bazie opium.
Zażywane po powrocie do domu. Nastawienie psychiczne obojętne. Zażywane przy muzyce.
Witam.
Tak więc zaczynam tego mojego oto trip raporta.
Na kodeinę trafiłem w najgorszym momencie, w jakim tylko można trafić na opiaty. Ciężki okres w życiu, problemy zawodowe, problemy z związku. Przez pełne stresu miesiące, nie potrafiłem się zrelaksować choćby na minutę, potrzebowałem przerwy i tak oto jestem. Samotny, piątkowy wieczór. W zanadrzu czeka playlista z ulubioną muzyką i woda w razie potrzeby. Jestem dość podekscytowany, mam spore oczekiwania i ciekaw jestem, czy rzeczywistość pokryje się z wyobrażeniami. Biorę na pusty żołądek, jestem też nieźle zmęczony fizycznie.
Gdyby mój pierwszy raz, zamienić z drugim, to wziąłbym to tylko raz w życiu i zapomniał...
Dlaczego? Ponieważ drugim razem efekty były delikatne, mało euforyczne, słabe i zwyczajnie nudne. Ale pierwszy, który tu opiszę, pokazał mi na co stać tą substancję.
Swoja przygodę z salvią rozpocząłem od małej ilości suszu, z tej rzadkiej meksykańskiej roślinki. Ogólnie wrażenia były dość słabe na pewno nie takie jakich się spodziewałem, (ale możliwe że było to spowodowane jeszcze nie wyrobieniem receptorów). Raczej stan przypominał lekkie upalenie mj. Tyle, że bardzo krótkie. Odczuwałem, że coś się dzieje i na pewno nie był to efekt placebo. Kiedy się położyłem czułem jakbym się bardzo zapadł w kanapę. Poza tym nic. Kilka razy jeszcze zapaliłem suszu, ale nic ponad opisane wrażenia.
Był to mój pierwszy psyhodeliczny trip na który chciałem się wybrać sam, ponieważ oczekiwałem ,,otwarcia umysłu" o którym tak wiele już się naczytałem na tej stronie. Był to ranek, dopiero co wstałem z wyra- Wypoczęty, rześki, zadowolony z tego co stanie się za godzinę- dwie. Jadłem w swoim nieogarniętym pokoju, sam z wolnymi 12 godzinami wolnego czasu w pustym mieszkaniu.
Sobota 27.10.2012 roku.
Obudziłem się o 7 rano, wypoczęty, przygotowany nie małą wiedzą o grzybach oraz o ich działaniu z wielu TR'ów, oraz fascynacja LSD. Grzyby miały byc swoistym przygotowaniem mojego ,,ja" do podróży na LSD i jednocześnie stały się kluczem do moich psychodelicznych bram.
Myję spokojnie grzyby w lekko ciepłej wodzie i ładuję je na talerzyk.