​Żużel. Brak możliwości przebadania zawodnika na obecność narkotyków przed meczem

Podczas jednego ze spotkań próbował cztery razy wsypać łyżeczką cukier do szklanki i nie potrafił do niej trafić. Nie wiem, czy był pijany, czy pod wpływem jakichś środków odurzających. Po wyjściu Artura Mroczki z toalety członkowie naszego teamu wyczuli wyraźny zapach marihuany...

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Interia Sport
Michał Konarski

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

113

Tadeusz Zdunek w rozmowie z WP powiedział ostatnio, że przed jednym ze spotkań w Gdańsku wyczuł od Artura Mroczki marihuanę i chciał zawodnika przebadać. To jednak w świetle przepisów niemożliwe, bo można zrobić to tylko w przypadku stworzenia przez podejrzanego zagrożenia w ruchu lądowym. To wydaje się absurdem, bowiem żużlowiec pod wpływem środków odurzających może w meczu stanowić wcale niewiele mniejsze zagrożenie do tego, jakie stanowi na drodze.

Podczas jednego ze spotkań próbował cztery razy wsypać łyżeczką cukier do szklanki i nie potrafił do niej trafić. Nie wiem, czy był pijany, czy pod wpływem jakichś środków odurzających. Po wyjściu Artura Mroczki z toalety członkowie naszego teamu wyczuli wyraźny zapach marihuany. Zgłosiliśmy to przed zawodami, ale regulamin nie daje wielu możliwości przeprowadzenia badania. Tego dokonać może tylko policja, jednakże tylko w przypadku, gdy podejrzany spowoduje zagrożenie w ruchu drogowym. Czyli realnie zbadanie zawodnika przed meczem było nie do wykonania. Powiem szczerze, że warto pomyśleć, jak działać w takich wypadkach, bo od tego czasu do badania minęło około 6 godzin. Zanim przyjechała policja i przeprowadziła badanie pan Mroczka litrami pił wodę. Ponoć można w ten sposób "wyczyścić" organizm na potrzeby tego rodzaju testu - mówił ostatnio prezes klubu z Gdańska, Tadeusz Zdunek.

Gdy zachodzi podejrzenie, że zawodnik przystępuje do zawodów pod wpływem alkoholu, jest możliwość szybkiego sprawdzenia tego przy udziale policji. Dobrze o tym wiedzą między innymi Oskar Bober, Darcy Ward czy Stefan Dannoe. Wszyscy oni wpadli właśnie na badaniach przeprowadzonych tuż przed meczem. W każdym z tych przypadków ktoś zauważył ich nietypowe zachowanie i po prostu wezwał policję, a ta przebadała zawodnika alkomatem, którego wynik jednoznacznie dał odpowiedź, że podejrzenia były słuszne. W żadnym z tych przypadków też nie zniszczyło to jednak kariery zawodnika.

Żużlowiec, który ma zamiar podejść do meczu pod wpływem jakiejkolwiek substancji mogącej zaburzyć u niego logiczne, trzeźwe myślenie, jest zagrożeniem dla rywali oraz osób funkcyjnych. Nie ma tu żadnego znaczenia, jakiego rodzaju specyfik ma w organizmie, bo zarówno alkohol, jak i narkotyki wywołują - w różnym oczywiście stopniu - utratę kontroli nad własnymi odruchami. Co jasne, w przypadku narkotyków zależy to od typu zażytej substancji - po marihuanie jest się otępiałym, nieco odciętym od świata. Kokaina i amfetamina dają zaś pozorne poczucie wszechmocy, które może spowodować nieprzemyślane ataki na torze.

Rodzi się pytanie, jak to możliwe, że obecność alkoholu we krwi jest sprawdzana i oficjalnie tępiona, a w przypadku podejrzenia zażycia przez żużlowca innych substancji, niewiele można z tym zrobić, co pokazał przykład Tadeusza Zdunka. Prezes Wybrzeża nie zarzucił Mroczce wprost tego, że był po marihuanie, ale chciał zwyczajnie to sprawdzić, bo miał solidne podstawy ku takim podejrzeniom. Mógł przecież mieć obawy, jak niedyspozycja Mroczki wpłynie na jego zachowania na torze. Całkiem zresztą słuszne, bo każdy organizm reaguje inaczej, ale w żadnym przypadku wobec takich podejrzeń nie można przechodzić obojętnie.

Rozwiązanie tego problemu jest bardzo proste. Oczywiście nierealne jest badanie takie, jak przy użyciu alkomatu. - Można by jednak wezwać przeszkolonego pod tym kątem policjanta, który na podstawie nawet samych źrenic oceni z 95% prawdopodobieństwem, czy dany zawodnik palił coś przed meczem - mówi nam Paweł Matraszczyk, były policjant, który zajmował się właśnie sprawami związanymi z narkotykami. Tak więc widać, że to jedynie kwestia drobnej zmiany w przepisach. Uzyskalibyśmy narzędzie do zapobiegania sytuacjom takim, jaka miała miejsce w Gdańsku.

Oceń treść:

Average: 9.5 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Katastrofa
  • Marihuana

Wieść gminna niesie, że nie zanotowano żadnej śmierci związanej z marihuaną, poza tym jednym nieszczęśnikiem, którego tona zielska rozgniotła, gdy paczka zerwała się z dźwigu, podczas rozładunku. Nawet jeśli momentami udawało mi się wyłowić ten fakt z szarawej zawieruchy myśli, wiedza ta nie była ani trochę kojąca. Przecież — myślałem sobie — zawsze może być ten pierwszy raz.

  • Inne


to bylo moje pierwsze starcie z opiatami (wczesniej jedynie zdazalo mi sie

lechtac receptory opioidowe Tramalem). do wydobytego z glebi kuchennej szafy

garnka wsypalem 0,5 kg maku, ktory dzien wczesniej zakupilem w Biedronce

(Mak "Bakaliowy", kl. I, op. 250g, cena: jedynie 1,69 zl/szt.). zalalem go

wrzatkiem (ok. 500ml) i wycisnalem don jedna cytryne sredniej wielkosci

(teoretycznie powinno sie do tego celu uzywac 3-4 cytryn, ale niestety na

  • Grzybki
  • Marihuana
  • Nikotyna
  • Piwo
  • Psylocybina
  • Tripraport

Totalny spontan, nieodpowiedzialność i szczypta głupoty.. Raz się żyje. Duży bałagan w głowie, wiele niewiadomych.. Ale mimo wszystko ogromne zaufanie do samego siebie, dosyć dobrze ograniam temat medytacji, doświadczeń mistycznych i psychodelików.

Z góry uprzedzam, że miejsca i ludzie obecni w mojej historii pozostaną anonimowe. Większe miasto, w którym byłem, będę nazywać Dużą i przechyloną literą  "M", a tę drugą pomniejszą miejscowość oznaczę analogicznie jej mniejszym odpowiednikiem - "m".

 

  • Gałka muszkatołowa
  • Pierwszy raz

słoneczny poranek, dobry nastrój

Swego czasu naprawdę sporo naczytałem się o wyjątkowej przyprawie jaką jest gałka muszkatołowa. Zaintrygowało mnie ona, a składało się to na jej dziecinnie łatwą dostępność, cene i możliwe efekty. Jednak aby przeżycie było jak najbardziej satysfakcjonujące należy spełnić kilka warunków związanych z settingiem, więc dwie paczuszki gałki mielonej firmy Prymat czekały cierpliwie na swój czas w szafce. Pięknego środowego poranka ten moment wreszcie nadszedł (w zasadzie to leżały tylko 2 dni, ale chciałem spróbować od razu).