The Green Organic Dutchman: oferty przejęcia HemPoland nie odzwierciedlają jej wartości

The Green Organic Dutchman Holdings Ltd. (TGOD), wiodący producent ekologicznej marihuany i produktów z konopi z certyfikatem premium, przedstawił komentarz dotyczący oferty nabycia należącej do niego spółki HemPoland złożonej m.in. przez polska firmę Labocanna SA.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Portal Spożywczy

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

71

The Green Organic Dutchman Holdings Ltd. (TGOD), wiodący producent ekologicznej marihuany i produktów z konopi z certyfikatem premium, przedstawił komentarz dotyczący oferty nabycia należącej do niego spółki HemPoland złożonej m.in. przez polska firmę Labocanna SA.

- Rośnie zainteresowanie europejskim rynkiem CBD, a kilka firm wykazało zainteresowanie przejęciem spółki HemPoland jako sposobu na zwiększenie ich wartości i wejście na ten dynamicznie rozwijający się rynek. TGOD regularnie otrzymuje zapytania i oferty dotyczące HemPoland, w tym ostatnią ofertę od Labocanna SA – komentuje firma TGOD.

- Przy dalszym szybkim tempie rozwoju przemysłu konopnego, zwłaszcza w Polsce, takie sytuacje mogą i będą się zdarzały. TGOD nie zaakceptował żadnej z dotychczas otrzymanych ofert, które nie odzwierciedlają odpowiedniej wartości spółki HemPoland – podkreśla firma.

The Green Organic Dutchman Holdings Ltd. to certyfikowana ekologiczna firma z branży konopi, która koncentruje się na rynku zdrowia i dobrego samopoczucia. Posiada dwa zakłady w Kanadzie, zbudowane zgodnie ze standardami certyfikacji LEED, a produkty są sprzedawane w opakowaniach nadających się do recyklingu. W Kanadzie TGOD sprzedaje suszone kwiaty konopi i olej, a niedawno wprowadził na rynek serię produktów z konopi indyjskich nowej generacji, takich jak haszysz, vapes, organiczne herbaty i rozpuszczalne proszki.

Poprzez swoją europejską spółkę zależną, HemPoland, firma zajmuje się też dystrybucją wysokiej jakości oleju konopnego CBD oraz środków do stosowania miejscowego zawierających CBD.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Efedryna

Set & Setting: dom, lato, ciepło, nudno, leniwie

Doświadczenie: alkohol (kilka litrów tygodniowo), MJ tylko 2 razy, czyli 0 doświadczenia.

BMI: 21.

Ranek: dokonanie zakupu (długi, 45 min spacer z rana na otrzeźwienie ze snu)

9:05 Pierwsza dawka - 1/3 buteleczki popite energy drinem

9:10 jeszcze łyk i trochę energy drina

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Nastawienie było takie by poznać siebie. Moją intencja były pytania : Kim jesteś ? oraz Po co tu jesteś ?

Umówiłem się z kumplem, że przyjdę do niego na cały dzień ( niedziela ). Wcześniej oczywiście zrobiłem zakupy byśmy mieli coś do jedzenia na obiad oraz jakieś picie. Jest godzina 9 rano, wstępnie umówiliśmy się, że od razu po przyjściu zarzucamy kwasa i czekamy na efekty. Jednak zleciało nam trochę czasu i ostatecznie zażyliśmy go ok 9:40. Według K. miał on wyraźny gorzki smak, z tego co wyczytaliśmy wcześniej to gorzkość świadczy o tym, że nie jest on czysty, natomiast ja smaku w ogóle nie poczułem. Może dlatego, że wcześniej wypiłem kubek kawy.

  • Muchomor czerwony

17.02.2007

Tym razem naprawdę doświadczyłem najpotężniejszego tripa w życiu, a jeśli miałbym go do czegoś porównać to raczej do historii w rodzaju śmierci klinicznej z wątkami pobocznymi, niż do działania jakiejkolwiek substancji... przy czym nie mam na myśli jakiegoś psychodelicznego harmidru nie do ogarnięcia i spamiętania. Po prostu nieprawdopodobnie potężna, logiczna, emocjonalna, euforyczna i przerażająca podróż do- i z- pewnego miejsca z którego nie chciałem wracać.

  • Metoksetamina
  • Retrospekcja

dobre nastawienie, samotny, acz przyjemny wieczór.

Samotna, przedświąteczna dysocjacja w akademickim pokoju – współlokatorka pojechała do domu, ja kolejny raz robię sobie prezent w postaci wewnętrznej podróży. Może to niedobrze…
Mój pierwszy raport opisywał pierwszą porządną podróż, jaką odbyłam na tej substancji. Napisałam go jakieś 2 miesiące temu. Od tej pory, zażyłam substancję jakieś dziesięć razy. Może przesadzam, tym bardziej, że już jestem umówiona na kolejną sesję z MXE – tym razem z najlepszą kumpelą.