Rozbito gang produkujący amfetaminę

Policja rozbiła grupę produkującą amfetaminę

Anonim

Kategorie

Odsłony

1796

Policja rozbiła grupę produkującą amfetaminę w miejscowości Worławki w woj. warmińsko-mazurskim - poinformowała Prokuratura Okręgowa w Olsztynie. Aresztowano 20 osób.

Fabryka amfetaminy działała w położonym na uboczu domu w Worławkach, 30 km od Olsztyna. Prokurator Mirosław Zelent z wydziału przestępczości zorganizowanej olsztyńskiej prokuratury powiedział, że aresztowano już 20 osób, a zarzuty mają być w najbliższym czasie postawione jeszcze 20 kolejnym osobom.

"Od roku toczy się śledztwo w tej sprawie i wiele osób jest poszukiwanych. Sprawa jest rozwojowa i nie mogę udzielić więcej informacji" - dodał Zelent.

Według nieoficjalnych wiadomości, fabryka amfetaminy działała "z doskoku". Osoby produkujące narkotyk nie mieszkały w domu w Worławkach, lecz go wynajmowały przyjeżdżając tylko po to, by produkować narkotyk.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Dżonkers (niezweryfikowany)

Koelga mi mówił iż są odmiany bambusa z ktorych mozna otrzymac tripy... musze to <br>przebadac
an@ (niezweryfikowany)

Fajna nawet ta stronka. Dużo o tripach. I pomyśleć że ja nie będę mogła sobie w najbliższym czasie zajarać :(
karola (niezweryfikowany)

otoz co ja chce powiedziec to dzis jest drugi dzien po skasaniu galki (30gr (holenderskiej (:D),nie wiem czy to ma jakies znaczenie ale podobno w Holandii wszystko lepsze!:)), utarte na tareczce do kubeczka,zalane goraca woda i wypite....bleeeee(smak wstretny i tepy!!!))ale jka to jadlam czy tam pilam nie sadzilam ze to bedzie cos takiego...mysle sobie huk,bedzie to bedzie cos nie bedzie to i dobrze...no i wypilam okolo 21 zapuscilam odpowiednia muzyke w tle aby lagodnie mi wkrecala klimat i leze ,mysle ...palac przy tym ziolo non-stop(jak na Holandie przystalo przeciez!)...okolo godzine po wypiciu zaczela mi sie wkrecac jazda jakas,muza zaczela mi przebijac opony mozgowe i upuszczac powietrze z calego organizmu...na wstepie wolniutko i delikatnie ale wchodzac w mocniejsze stany.zmienilam plyte bo mysle e to moze po tym paleniu tak mna miota na boki ale nic,plyta zmieniona ,cos co mnie zawsze uspokaja czyli Smolik....no i leci...a ja leze na lozku,tepo zaczynam sie gapic w sufit a z boku zaczyna mnie cos okrazac....nie no fajne uczucie to to nie bylo.zgasialam swiatlo i leze ,mysle zasne no itak tez sie stalo.spalo sie milo,tak jak jestes zmeczony i zapalisz duzo zielska to potem spisz jak susel,to ja tak wlasnie spalam..milo i slodko:)!no ale jak sie rano (czyt.14) obudzilam to ani jedna noga nie chciala isc ani druga,latwce i helikoptery mna zawladnely,reklamowka przy boku lezala bo mdlosci jak hu(!)..nie dalo rady isc nawet do kibla,stan masakryczny.w glowie krecilo mi sie jak nigdy w zyciu po niczym innym.powiedzialam wtedy sobie ze nawet dzis to jointa nie zapale:)...(rytual obowiazkowy!).....mieszkam na drugim pietrze w domku wiec nim zeszlam na parter po stromych jak huk schodach to zeszlo mi z 15 minut.rodzina patrzyla na mnie jak na chora aja ze sie otrulam ,bo co innego moglam wymyslic kiedy gnalo do kibla jak nic,beltac sie chce jak grom,oczy siwo-czerwone,zrenice jak cholera raz male raz duze,wypic chcesz cala wode swiata,masz czysta swiadomosc z jednej strony ale nie mozesz skontrolowac ruchow swojego ciala.no i caly dzien przelezalam w pokoju potem na lozku,sluchajac tylko muzyki i patrzac sie w sufit.dzis jest drugi dzien po i jednak czuje sie lepiej ale ciagle jakies cos mi siedzi w glowie czego nie moge wywalic z siebie...cos nie mojego:)...jutro jade do Polski w odwiedziny wiec nie wiem jak sie wygrzebie psychicznie po wszystkim czego doswiadczam tu.a w Polsce czeka mnie festiwal muzyki elektronicznej Astigmatic ,wiec tez pewnie nie bedzie abstynencji...ogolnie moje wrazneia po galce- lepiej NIE!pozdrowienia z Amsterdamu
Da choo (niezweryfikowany)

otoz co ja chce powiedziec to dzis jest drugi dzien po skasaniu galki (30gr (holenderskiej (:D),nie wiem czy to ma jakies znaczenie ale podobno w Holandii wszystko lepsze!:)), utarte na tareczce do kubeczka,zalane goraca woda i wypite....bleeeee(smak wstretny i tepy!!!))ale jka to jadlam czy tam pilam nie sadzilam ze to bedzie cos takiego...mysle sobie huk,bedzie to bedzie cos nie bedzie to i dobrze...no i wypilam okolo 21 zapuscilam odpowiednia muzyke w tle aby lagodnie mi wkrecala klimat i leze ,mysle ...palac przy tym ziolo non-stop(jak na Holandie przystalo przeciez!)...okolo godzine po wypiciu zaczela mi sie wkrecac jazda jakas,muza zaczela mi przebijac opony mozgowe i upuszczac powietrze z calego organizmu...na wstepie wolniutko i delikatnie ale wchodzac w mocniejsze stany.zmienilam plyte bo mysle e to moze po tym paleniu tak mna miota na boki ale nic,plyta zmieniona ,cos co mnie zawsze uspokaja czyli Smolik....no i leci...a ja leze na lozku,tepo zaczynam sie gapic w sufit a z boku zaczyna mnie cos okrazac....nie no fajne uczucie to to nie bylo.zgasialam swiatlo i leze ,mysle zasne no itak tez sie stalo.spalo sie milo,tak jak jestes zmeczony i zapalisz duzo zielska to potem spisz jak susel,to ja tak wlasnie spalam..milo i slodko:)!no ale jak sie rano (czyt.14) obudzilam to ani jedna noga nie chciala isc ani druga,latwce i helikoptery mna zawladnely,reklamowka przy boku lezala bo mdlosci jak hu(!)..nie dalo rady isc nawet do kibla,stan masakryczny.w glowie krecilo mi sie jak nigdy w zyciu po niczym innym.powiedzialam wtedy sobie ze nawet dzis to jointa nie zapale:)...(rytual obowiazkowy!).....mieszkam na drugim pietrze w domku wiec nim zeszlam na parter po stromych jak huk schodach to zeszlo mi z 15 minut.rodzina patrzyla na mnie jak na chora aja ze sie otrulam ,bo co innego moglam wymyslic kiedy gnalo do kibla jak nic,beltac sie chce jak grom,oczy siwo-czerwone,zrenice jak cholera raz male raz duze,wypic chcesz cala wode swiata,masz czysta swiadomosc z jednej strony ale nie mozesz skontrolowac ruchow swojego ciala.no i caly dzien przelezalam w pokoju potem na lozku,sluchajac tylko muzyki i patrzac sie w sufit.dzis jest drugi dzien po i jednak czuje sie lepiej ale ciagle jakies cos mi siedzi w glowie czego nie moge wywalic z siebie...cos nie mojego:)...jutro jade do Polski w odwiedziny wiec nie wiem jak sie wygrzebie psychicznie po wszystkim czego doswiadczam tu.a w Polsce czeka mnie festiwal muzyki elektronicznej Astigmatic ,wiec tez pewnie nie bedzie abstynencji...ogolnie moje wrazneia po galce- lepiej NIE!pozdrowienia z Amsterdamu
deff (niezweryfikowany)

HMmmmmmmmmmm no ciekawe co byście powiedzieli na moje samopoczucie po siedmiu i pół wiadra z mixa hasz i skun miałem dośc ale niekture opowieści to naprawde poezja narkomana
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Mieszanka ekscytacji, i zdenerwowania, z przewagą tego pierwszego. Starałem się niczego nie oczekiwać, ani nie zakładać, otoczenie komfortowe, wynajęty pokój z łazienką na skraju małego miasteczka na wschodzie Polski.

 

Przed progiem

  • 4-HO-MET
  • Dekstrometorfan
  • Etanol (alkohol)
  • Metoksetamina
  • Miks

Trip nieplanowany. Spotkałem się po długim czasie z moim bliskim przyjacielem i znajomym z liceum. Na pomysł zażycia tych substancji wpadliśmy niespodziewanie, przypadkowo pod wpływem alkoholu. Było to BARDZO głupie i nierozsądne , ale na szczęście nic nikomu się nie stało. Mieliśmy bardzo dobry humor i pozytywne nastroje więc myślę , że to nas uratowało… Wszystko wydarzyło się pewnego zimowego wieczoru...

 

 

Spotkałem się z moim przyjacielem (nazywanym dalej S.) oraz znajomym z liceum, z którym lubię spędzać czas (nazywanym dalej G.). W takim składzie już trochę imprezowaliśmy i zawsze było bardzo pozytywnie.

Wieczór miał byś z założenia wielką imprezką. Chcieliśmy wypić dużo alkoholu, powspominać stare czasy liceum i potem pójść do klubu pobawić się przy dobrym drum&bass.

Około godziny 21 usiedliśmy do wódki. Rozmowy, dobra muzyczka i cały czas wielkie uśmiechy na twarzach. Naprawdę świetnie się nam rozmawiało.

  • 1P-LSD
  • Pierwszy raz

Tak (wiem, że są ważne)

Od początku studiów minęło już trochę czasu, zdążyłem zostać inżynierem, ale kim tak naprawdę jestem dalej nie wiem. Szukam odpowiedzi na to i inne egzystencjalne pytania o 7 rano, dzień po podróży życia, wciąż nie będąc pewnym czy już się skończyła, czy jest dopiero przede mną. 

W każdym razie leżę w łóżku rozkoszy, w którym odbyłem większość moich narkotykowych odlotów, w swoim (chociaż w zasadzie należącym do rodziców) mieszkaniu, do którego za parę godzin mają przyjechać znajomi. Nie wiem czy dam radę ich doczekać, bo nie śpię od godziny 0.

Godzina 0. A dokładniej 14.

  • Mefedron

S&S: ja i R, noc po przeprowadzce do pierwszego wspólnego mieszkania, co samo w sobie jest już bardzo euforycznym doświadczeniem.

Wiek: 19

Dawka: 1g mefedronu na pół

Doświadczenie: MJ, amfetamina, kodeina, efedryna, dxm, bieluń, benzydamina, haszysz